Duchowe zmagania Jezusa w Ogrójcu

duchowe zmagania jezusa w ogrójcuNajpierw szatan ze złośliwym szyderstwem przedstawił naszemu Panu wielkość winy, którą Jezus chciał wziąć na siebie, posuwając się w napaści do tego, że nawet życie Zbawiciela przedstawił jako grzeszne. Następnie ujrzał Jezus wszystkie męki odkupienia w całej ich wewnętrznej grozie. To jednak stało się za pośrednictwem aniołów, bo szatan nie może udowadniać możliwości odkupienia, ojciec kłamstwa i rozpaczy nie może objawiać Boskiego miłosierdzia. Wreszcie pojawiło się w duszy Jezusa straszne pytanie, jakie budzi się w każdym sercu ludzkim przed złożeniem ofiary: Jaki będzie pożytek z tej ofiary? Odpowiedzią na nie była wizja tak strasznej przyszłości, że Jego kochające serce na nowo ścisnęło się niezmiernym bólem i trwogą.


Chrystus bowiem, nowy Adam, miał – jak ów pierwszy – zasnąć, ale snem śmierci krzyżowej, a z otwartego Jego boku miała powstać nowa Ewa, Jego dziewicza Oblubienica, matka wszystkich żyjących, to jest Kościół. Jej chciał Jezus dać krew odkupienia, wodę oczyszczenia i swego Ducha. Ofiarował się przebywać z nią na ziemi, dopóki my wszyscy w niej i razem z Nim nie zgromadzimy się w niebie. Chcąc zrealizować dzieło nieskończonej miłości do grzeszników, Jezus sam stał się człowiekiem, bratem grzeszników, aby wziąć na siebie karę za wszystkie przewinienia. Upadał pod brzemieniem smutku na widok wielkości winy i ogromu mąk koniecznych do pojednania, a jednak z radością poddał się woli Ojca niebieskiego i zgodził się być ofiarą przebłagalną.

A oto teraz jawiły się przed Nim wszystkie cierpienia, walki, zniewagi i rany, jakie miał znieść przyszły Kościół, Jego Oblubienica odkupiona ceną najświętszej Krwi. Musiał patrzeć na najboleśniejszą dla Niego niewdzięczność ludzką. Przed duszą Jezusa stanęły jak żywe wszystkie przyszłe cierpienia Jego Apostołów, uczniów i przyjaciół; widział herezje i schizmy, powstałe przez pychę i nieposłuszeństwo; widział obojętność, przewrotność, zepsucie i złość mnóstwa chrześcijan, różne rodzaje kłamstwa i oszukańczych wykrętów dumnych nauczycieli oraz wszystkie świętokradztwa niegodnych kapłanów i straszne tego następstwa; widział spustoszenia w Królestwie Bożym na ziemi, w żywej świątyni niewdzięcznej ludzkości, którą wśród mąk niewysłowionych podjął się odkupić i umocnić własną Krwią i swoim obdarzyć życiem.

Przed duszą udręczonego Jezusa przesuwały się niezliczone obrazy zgorszeń i występków wszystkich wieków. Widział tłumy ludzi, którzy w swej pysze, unikając Jego zbawczych ramion wyciągniętych ku nim, szli prosto ku pochłaniającej ich przepaści. Wreszcie dostrzegł mnóstwo takich, którzy nie śmieli jawnie zaprzeć się Go, ale małodusznie, niewiernie i tchórzliwie omijali Kościół, odłączając się od Jego poranionej Oblubienicy, a zamiast jej bronić, szli za złoczyńcami. Z bólem widział ich – błędne owce, oddane na pastwę wilków, błąkające się po lichym pastwisku, gnane przez najemników, a stroniące od owczarni Dobrego Pasterza, który daje życie za swoje owce. Błądzili, a nie chcieli wejść przez ciasną bramę, aby nie zginać karku. Wyciągali ręce ku mgławicom, szli za błędnymi ognikami, ginęli i marli z duchowego głodu. Jezus, widząc to, smucił się i był gotów cierpieć za wszystkich, nawet tych, którzy nie chcieli Go widzieć i nie chcieli nieść za Nim krzyża w Kościele, któremu dał siebie w Najświętszym Sakramencie. Wszystkie te niezliczone obrazy niewdzięczności ludzkiej i złego korzystania z gorzkiej śmierci przebłagalnej przesuwały się przed Jego oczyma.

(…) Szatan podszeptywał bezustannie Jego człowieczeństwu: Patrz! Za tyle niewdzięczności musisz ponosić takie cierpienia! Chrystus, Syn człowieczy, wił się z bólu, załamywał ręce i jakby pchany niewidzialną siłą padał na kolana i znów się podnosił. Jego ludzka natura tak straszną toczyła walkę przeciwko wstrętowi ku niewysłowionym mękom ponoszonym dla niewdzięcznych, że grube krople krwawego potu spływały z Niego strumieniami aż na ziemię. W tym bezmiernym ucisku spoglądał Jezus wkoło, jakby szukając pomocy, a biorąc niebo i ziemię na świadków swych cierpień, jęczał boleśnie. (…)

Tymczasem potworne wizje niewdzięczności ludzi, których winę Jezus przyjął na siebie i za których ofiarował się ponieść karę, napływały coraz gwałtowniej ku Niemu. Kilkakrotnie wołał: Ojcze, czy możliwym jest cierpieć dla tych wszystkich niewdzięcznych? Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich, i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja! (Mt 26,42). (…)


Bł. Anna Katarzyna Emmerich

 

Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort JAK ODMAWIAĆ RÓŻANIEC?
"Wiara" Różaniec trzeba odmawiać z wiarą, pamiętając słowa Jezusa Chrystusa: "Wszystko, o co w modlitwie poprosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie" (Mk 11,24; Mt 8,13). Jeżeli potem wśród was jest ktoś, kto potrzebuje mądrości, niech p
Św. Maksymilian Maria Kolbe o pełnieniu Woli Niepokalanej
Razu pewnego powiedział ktoś: „Pełnijcie wolę Niepokalanej, a ja będę pełnił wolę Bożą”. Oczywiście jest to grube niezrozumienie i brak głębszego zastanowienia się. Bo gdyby wola Niepokalanej choć w czymś różniła się od woli Bożej, dowodziłob
O Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny
Prawdę o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny ogłosił jako dogmat wiary papież Pius XII 1 listopada 1950 roku, jednak była ona od dawna wyznawana w Kościele katolickim. Poniżej prezentujemy średniowieczny tekst o Wniebowzięciu, autorstwa włoskiego franciszkanina, generała zakonu, kar
Maryja u kresu ziemskiej pielgrzymki
  Prawdę o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny ogłosił jako dogmat wiary papież Pius XII 1 listopada 1950 roku, jednak była ona od dawna wyznawana w Kościele katolickim. Poniżej prezentujemy tekst o Wniebowzięciu z roku 1946, autorstwa wybitnego dominik
Królewska droga krzyża
Tomasz à Kempis Ostre wydają się niektórym słowa: zaprzyj się siebie, weź swój krzyż i naśladuj Jezusa. Ale przecież ostrzejsze będą słowa ostateczne: „Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny”. Kto słucha bez sprzeciwu nakazu krzyża, ten
Wielkie wezwania Najświętszego Serca Pana Jezusa
 Fragmenty objawień Pana Jezusa danych św. Małgorzacie Marii Alacoque. Boskie Serce ukazało mi się jak gdyby na tronie z płomieni, bardziej jaśniejące niż słońce i przejrzyste niczym kryształ, ze swoją czcigodną raną. Otaczała je korona cierniowa, symbolizująca z
Głupota grzesznika
Św. Alfons Maria Liguori, Doktor Kościoła „Albowiem mądrość świata tego głupstwem jest u Boga” (1 Kor. 3, 19) Czcigodny Jan Avila chciałby był podzielić świat na dwa więzienia, jedno dla niewierzących, drugie dla tych, co wierzą, a żyją w grzechu z dala od Boga;
 
Copyright © by STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ IM. KS. PIOTRA SKARGI
 
...