Katechizacja za kratkami

Kraty w oknach. Wszystkie drzwi pozamykane na klucz. Kamery pod sufitem i grono nauczycieli pilnujących na korytarzu uczniów w czasie przerwy. Tak wygląda szkoła w placówce specjalnej, w której uczę. Większość uczniów jest starsza niż wskazywałby na to poziom klas. Kilkuletnie opóźnienia w nauce to tutaj raczej norma niż rzadkość…

Wszyscy chłopcy mają wyroki sądowe i do osiemnastego roku życia spędzą czas w tym miejscu. Nauczanie religii w ośrodku nie ma prawie nic wspólnego z potocznie rozumianą katechezą. Należałoby powiedzieć raczej o ewangelizacji pogan. Prawie pełnoletni mężczyźni nie potrafią się przeżegnać, nie znają najprostszych modlitw, nie mają jakichkolwiek doświadczeń czy też wspomnień przeżyć religijnych. Niektórzy są nawet nieochrzczeni. Większość przystępowała tylko raz w życiu do sakramentu spowiedzi, najczęściej przy okazji Pierwszej Komunii Świętej. Spora część nie była w kościele całymi latami. Msza Święta kojarzy im się z nudnym i monotonnym spektaklem, z którego nic nie rozumieją. Z domu wynieśli, w najlepszym wypadku, lekceważenie i niechęć do księży, a najczęściej pogardę i wrogość wobec Kościoła i religii. Agresywni, do bólu wulgarni, pełni niechęci wobec świata i Boga. To są moi uczniowie, do których posłał mnie Pan Jezus.

„Próba sił”…

Pierwszy kontakt z nimi zaczynam od nawiązania więzi. Rozmawiamy, przedstawiamy się sobie nawzajem, opowiadamy coś o swoim życiu. Okazuję im szacunek, którego rzadko doświadczali. Jest to ważne, bo myślą o sobie samych bardzo źle i z pogardą, przez pryzmat tego, co do tej pory myśleli o nich inni. Czasami próbują przestraszyć mnie swoją przeszłością i tym, ile jest w nich zła. Są zaskoczeni, gdy nie widzą we mnie lęku, a słyszą, że wcale nie są potworami, lecz pogubionymi młodymi mężczyznami. Widać, że nigdy nikt nie patrzył na nich w ten sposób. Wymagają dużo cierpliwości. Ważne jest, aby pokazać im, że ich przerażająca wulgarność nie gorszy katechety. To taka ich gra, sprawdzanie, czy ja się ich boję i naprawdę akceptuję. Niektórzy już na wejściu deklarują się jako niewierzący i odmawiają jakiejkolwiek współpracy – są zaskoczeni, gdy mówię, że mi to nie przeszkadza i nie mam zamiaru ich zmuszać do wiary. Najczęściej po bardzo krótkim czasie otwierają się jednak i wchodzą nawet w głęboki kontakt. Wiedzą, iż mogą się ze mną nie zgadzać i pytać o wszystko, mając pewność, że mnie nie zgorszą ani nie wystraszą. Wtedy właśnie mówią o swoich trudnych doświadczeniach z lekcjami religii, księżmi i Kościołem.

Pytają o rzeczy, których nie rozumieją lub które ich gorszą. Można przypuszczać, że spodziewali się oburzenia i ucieczki od tematu. Całkowicie rozbraja ich jednak poważne potraktowanie ich problemów. W rozmowie z nimi trzeba być odpornym psychicznie, spolegliwym i odważnym. Bardzo łatwo wyczuwają lękowe podejście, fasadę i nieautentyczność. Czasami testują nauczyciela przez bardzo długi czas, sprawdzając, czy da się go sprowokować lub wyprowadzić z równowagi. To naprawdę wymaga tytanicznej odporności psychicznej i cierpliwości.

Maryja jest Matką, więc panowie, z szacunkiem…

Naukę zaczynamy od uczenia znaku krzyża i podstawowych pierwszych modlitw. Z dużym wysiłkiem przełamują się, by się odważyć powiedzieć Ojcze Nasz i nie mieć przy tym poczucia bycia śmiesznym. Katechezę zaczynamy modlitwą, najczęściej do Matki Bożej. Odwołuję się wtedy do ich największego, „więziennego” poczucia świętości: Wszyscy szanujemy swoje matki, a Maryja jest Matką Jezusa i moją Matką, więc, panowie, z szacunkiem…

Zdumiewające jest to, jak od pierwszej chwili jest to dla nich oczywiste: gdy pewnego razu nowo przybyły uczeń złośliwie przekręcał słowa modlitwy, dostał od kolegi z całej siły w twarz, a później usłyszał: Nie słyszałeś, co mówił pan Piotr? Do Maryi z szacunkiem! Często daję im prezenty, drobne, ale dla nich bardzo cenne, ponieważ nieczęsto dostawali w życiu od kogokolwiek cokolwiek z bezinteresownej życzliwości. Gdy rozdałem medaliki, wszyscy nosili je już od następnego dnia, niektórzy z braku łańcuszka mieli je zawieszone na sznurowadle, a nawet, uwaga, na drucie owiniętym dookoła szyi. Śmiejąc się, mówiłem do takiego delikwenta: – Człowieku! Matka Boża nie chce, żebyś obciął sobie głowę tym drutem! Pewnego razu po otrzymaniu ode mnie Tarcz Najświętszego Serca poprzyszywali je sobie do bluz, kurtek i koszulek, a nawet do czapek. Bardzo cieszyli się z breloczków „Nie wstydzę się Jezusa!”, a zwłaszcza z różańców, których wprawdzie nie odmawiali, ale które podczas najbliższej przepustki, prawie wszyscy, zawieźli w prezencie swoim mamom.

Świadectwo wychowawcy

Dużo rozmawiamy na interesujące ich tematy: o egzorcyzmach, aniołach, życiu świętych i historii Kościoła. Często przynoszę im „Małego Gościa Niedzielnego”, którego pasjami czytają. Ostatnio zachwycili się objawieniami w Guadalupe, ciągle chcą, aby im o nich opowiadać. Lubią ze mną oglądać filmy – to już takie pokolenie, do którego najbardziej przemawiają multimedia. Czasami, jeżeli któryś lubi czytać, to pożyczam mu interesujące książki. Najczęściej wracają do mnie w strzępach, ale przeczytane. Niektórzy proszą o pożyczenie im czasopisma „Egzorcysta” albo innego o nie mniej frapującej tematyce. Wiedzą, że mogą ze mną porozmawiać na wiele tematów, z czego skrupulatnie korzystają. Dyskutujemy o rodzinie, relacjach z kobietami, życiu seksualnym i, co ciekawe, uważnie słuchają moich opowieści o ojcostwie. Z takim samym zapałem, z jakim kibicowali swoim drużynom albo osiedlowym gangom, niektórzy zaczynają tworzyć więź z Bogiem – czasami bardzo radykalnie. Być może, jak w czasie wędrówek ludów, przyszłość chrześcijaństwa w naszym kraju i na naszym kontynencie zależeć będzie od wiary nawróconych barbarzyńców. To naprawdę moje miejsce na ziemi, bo to do nich przysłał mnie Jezus Chrystus.

Piotr Podlecki
 
 

Kobieta, macierzyństwo, rodzina - nadzieja na przyszłość
Tak jak pojęcia męskości nie można oderwać od ojcostwa, tak kobiecości od macierzyństwa. Z biologicznego punktu widzenia macierzyństwo jest podstawowym zadaniem kobiety i jednocześnie logicznym uzasadnieniem takiego właśnie ukształtowania jej ciała. Ten cudowny dar… Psyc
Kongres o Rodzinie
Czy rodzina jest we współczesnym świecie zagrożona? A może to wcale nie jest specyfika naszych czasów, bo siły pragnące rozkładu podstawowej komórki społecznej mają swe ideologiczne korzenie w zamierzchłej przeszłości? Na te pytania starali się odpowiedzieć uczestnicy II Kongresu Po
Nauka o stworzeniu a wychowanie
Czasami, gdy obserwujemy losy innych osób albo patrzymy na nasze życie, to wydaje nam się, że to wszystko nie ma sensu. Skoro tak wielu dopuszcza się niegodziwości i nie ponosi z tego powodu żadnych konsekwencji, a sprawiedliwi cierpią, to w sposób naturalny
Każda rodzina jest Świętą Rodziną
Rodzina ludzka na ziemi jest obrazem Świętej Rodziny w Niebie. Rodzina przekazuje plan Boga, Jego miłość i słowo z pokolenia na pokolenie. Upadek rodziny oznacza upadek Boskiego planu dotyczącego ludzkości. Oznacza odrzucenie przesłania zbawienia i świętości. Każda r
Przy stole życia
Są takie rodziny, które od lat kultywują piękną tradycję zjadania wspólnie choćby jednego posiłku. Dobrze wiedzą, dlaczego to jest takie ważne i wcale nie trzeba ich do tego namawiać. A czy Ty, drogi Czytelniku zastanawiałeś się, dlaczego trzeba starać się, o&n
Zanim przyjdzie zgorszenie...
Ks. Zygmunt Skarżyński pod koniec XIX wieku w książeczce Listy do Olesia o wykształceniu wewnętrznym, zwracając się we wstępie do rodziców chłopców, do których adresowany był jego podręcznik, przypomniał o obowiązkach i odpowiedzialności przed Bogiem katolickich
Jak młodych zbliżyć do Boga
 Z ks. Markiem Dziewieckim, doktorem psychologii rozmawia Kajetan Rajski. Łatwo można zauważyć, że wśród pokolenia, które ma obecnie 15–25 lat, praktykowanie wiary jest na najniższym poziomie spośród wszystkich grup wiekowych. Dlaczego jest ono tak bardzo zsekularyzowane?
 
Copyright © by STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ IM. KS. PIOTRA SKARGI
 
...