Nie zdejmę Krzyża...


Drodzy w Panu Jezusie!

Ostatnimi czasy jesteśmy świadkami przedziwnych wydarzeń w naszej Ojczyźnie. Oto wszyscy znamy kiepski stan państwa: coraz większa drożyzna, fatalny stan opieki zdrowotnej, brak dróg, konieczność zamykania szkół…

I oto nagle pojawili się „wybawcy” od wszelkich bolączek. Obiecują uzdrowić kraj jednym posunięciem. Ich recepta jest prosta: należy usunąć Krzyż z sali sejmowej, a potem z innych miejsc publicznych. Żeby jeszcze być pewnym, że te wszystkie wirusy gnębiące nasz kraj już nigdy nie wrócą, ukazują owi „uzdrowiciele” środek na wzmocnienie układu immunologicznego państwa: usunięcie ze szkół nauki religii.

Oczywiście, można by wybuchnąć śmiechem. Jak trzeba być naiwnym, żeby uważać, iż szczęście narodu zależy właśnie od usunięcia Krzyża z życia publicznego. Tylko że śmiać się mógłby ktoś, kto mieszka bardzo daleko stąd i sprawy Polski nie mają dla niego większego znaczenia. Natomiast my, katolicy, mieszkający na tych ziemiach ponad tysiąc lat wpadamy w smutek i wielkie zdziwienie. W smutek, bo przecież Krzyż jest nam drogi i czulibyśmy się obco bez tego znaku. Wpadamy w wielkie zdziwienie, jak to możliwe, że naród, który odzyskał swoje nadzieje właśnie wtedy, kiedy w 1979 roku na placu Zwycięstwa stanął wielki krzyż, dziś w tak dużej liczbie oddaje głosy w wyborach na tych, którzy obiecują usunięcie Krzyża z życia publicznego…

Smutne jest to, że dziś, podobno w wolnej Polsce, katolik jest uważany za obywatela drugiej kategorii. Nawet w systemie komunistycznym w moich stronach rodzinnych były obecne symbole religijne w sklepach, warsztatach. Czasem były to obrazki Matki Bożej. I nikt z tego powodu nie robił afery, choć wiemy, że był to z założenia system ateistyczny.

Krzyż jest wrośnięty w naszą polską mentalność. Krzyże stawiano na rozstajach dróg, na miejscu wypadków, przegranych bitew. Kiedy Polska odzyskała niepodległość, krzyże pojawiły się w szkołach i urzędach, choć wtedy państwo polskie było o wiele bardziej zróżnicowane wyznaniowo niż dziś. Ale było to Państwo Polskie. A polska kultura, tożsamość jest „pełna” Krzyża, czy komuś się to podoba, czy nie.

Mówią nam, że będziemy mogli nosić Krzyż w sercu. Nawet różni dyżurni pseudokatolicy przekonują, że będzie lepiej, gdy obecność Krzyża ograniczy się do kościołów i domów prywatnych. Rzekomo będą tam miały miejsce godniejsze niż w sejmie, szpitalach czy szkołach. Nie wierzmy im. Dlaczego, będąc obywatelami tego państwa, płacąc najróżniejsze podatki, a więc właściwie utrzymując całą masę polityków i urzędników o różnych światopoglądach, mamy się kryć ze znakiem naszej wiary w domach? W imię mniejszości, która chce nam narzucić swoje antychrześcijańskie fobie?

Ale przecież chrześcijanie masowo ginęli w Japonii, Korei czy choćby w Związku Sowieckim, bo nie chcieli wyrzucić Krzyża. Mogli przecież powiedzieć, że wyrzekną się symbolu, a wiarę zatrzymają w sercu. Ale ci męczennicy, nieraz bardzo prości ludzie, rozumieli, że to byłaby zdrada. Nie można mieć innej twarzy w domu, a innej w miejscach publicznych. Albo się jest katolikiem wszędzie, albo się nie jest nim nigdzie.

Wyobraźmy sobie, że w czasach niewoli Polacy powiedzieliby sobie: dobrze, niech car zdejmuje, niszczy nasze symbole narodowe, niech drze w kawałki naszą flagę, przecież my to wszystko możemy zachować w sercach. Dziś uważalibyśmy ich za tchórzy i zdrajców.

Tymczasem od katolików wymaga się dziś podłej zdrady i zaparcia się Chrystusa, który umarł za nas na Krzyżu

Nie dajmy się też zwieść wilkom drapieżnym, tak jak dali się zwieść katolicy na Zachodzie. Ci, którzy chcą usuwać krzyże z miejsc publicznych, niedługo zażądają, byśmy sami nie nosili krzyżyka czy medalika w pracy, w szkole czy będąc w szpitalu. Katolicy w tamtych krajach też się pewnie nie spodziewali, co ich czeka. Kiedy się ocknęli, było już za późno.

Drodzy w Chrystusie, brońmy Krzyża! Wszędzie tam, gdzie On jest, wskazuje dobro, cel człowieka. Mówi, że warto żyć dla Nieba i dla wieczności. Jednak budzi On także wyrzuty sumienia u tych, którzy go zdradzili, poszli z tzw. duchem czasu, który jest duchem szatana. Szatan boi się Krzyża i dlatego będzie podburzał ludzi przewrotnych bądź lekkomyślnych, by Krzyż usuwać, lżyć, lekceważyć.

Pamiętajmy, że żaden polski rząd nigdy w historii z Krzyżem nie walczył. Zdejmowali Go ze ścian hitlerowcy i przede wszystkim bolszewicy różnych odcieni.

Czy pamiętamy strajk młodzieży we Włoszczowej? Odbywał się w obronie Krzyża. Czy wszyscy uczestnicy tego strajku nie są dla nas dziś wyrzutem sumienia? Czy nie milczeliśmy, gdy jeszcze niedawno Krzyż był poniewierany przed Pałacem Prezydenckim? Wrogowie Chrystusowego Krzyża nie działają nagle. Oni najpierw próbują. W Polsce odbyło się już kilka takich prób. Wypadły widać na korzyść bezbożników, bo dziś żądają coraz więcej...

A przecież jeszcze nie tak dawno Polacy nie daliby tknąć symboli religijnych. Pamiętam ułożoną jeszcze za stanu wojennego pieśń: Nie zdejmę Krzyża... Są tam takie słowa: A gdy zobaczę w poniewierce / Jezusa Krzyż i ranę / Która otwiera Jego Serce / W obronie Krzyża stanę.

Drodzy Bracia i Siostry! Nie lękajmy się bronić Krzyża. Przecież on będzie naszym towarzyszem aż po grób.

Ks. Adam Martyna

  
 

Czy istnieją "rozwody kościelne"?
  Umiłowani w Panu Jezusie! Ostatnio dość często możemy usłyszeć „nowiny” sugerujące, że nasz znajomy i nasza znajoma, którzy do tej pory byli uważani za całkiem dobre małżeństwo, „dostali rozwód kościelny”. Wiadomość taka pow
Grzechy wołające o pomstę do nieba
Pytanie: Jakie grzechy i dlaczego wołają o pomstę do nieba? Odpowiedź: Są cztery grzechy wołające o pomstę do nieba: umyślne zabójstwo, grzech sodomski, uciskanie ubogich, wdów i sierot oraz zatrzymywanie zapłaty robotnikom. Skąd wiemy, że te grzechy obrażają Boga w sposób szc
OSIEM BŁOGOSŁAWIEŃSTW – CZĘŚĆ I
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Drodzy czciciele Matki Bożej Fatimskiej, gdyby kogokolwiek z nas zapytać, jaki zostawił nam drogowskaz Bóg w drodze do Nieba, większość odpowiedziałaby zapewne, że Dziesięć Przykazań. I słusznie. Sam Pan Jezus powiedział do
Zło dobrem zwyciężaj!
Zemsta nie jest rozwiązaniem Drodzy w Chrystusie Panu, Spróbujmy zastanowić się nad problemem zła... Nie tego, które nas dotyka w postaci chorób, bólu i nieszczęść, ale zła moralnego, które pochodzi od naszego bliźniego. Jaką powinni
Troska o potrzeby wspólnoty Kościoła
Drodzy w Chrystusie Panu! Niedawno przeżywaliśmy czas Zmartwychwstania Pańskiego, najważniejszy i najbardziej radosny okres w ciągu roku liturgicznego. Jeżeli przyjrzymy się dokładniej modlitwom liturgicznym tego okresu, zauważymy, że bardzo często nawiązują one do sakra
Czy wystarczy być „dobrym człowiekiem”?
 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!   Drodzy w Chrystusie Panu! Pozwólcie, że dziś zastanowimy się nad pojęciami „dobroć”, „dobry”. Słyszymy je w różnych okolicznościach. Oczywiście, trudno jest znaleźć określenie dla słowa „dobroć”, z k
Obrona przed rozpaczą
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, Jak szybko mija czas… Już czekamy na poranek Zmartwychwstania, a dopiero co przeżywaliśmy Wielki Post… Okres ten miał nam pomóc zastanowić się nad naszym początkiem i celem, do którego zmierzamy. To był czas, by jeszcze raz zastan
 
Copyright © by STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ IM. KS. PIOTRA SKARGI
 
...