Państwo chrześcijańskie a państwo pogańskie

Coraz częściej można dziś usłyszeć głosy usprawiedliwiające komunizm. Część młodzieży zachwycona jest jego rzekomo „szlachetnymi ideami”. Osoby starsze z kolei tęsknią za „komuną”, w której ponoć żyło się bezpiecznie i dostatnio. Niestety, także wielu katolików – odnajdujących „pokrewieństwo” komunistyczno-chrześcijańskie – stara się usprawiedliwić tę straszliwą ideę, w imię której zdeprawowano niezliczoną ilość dusz i zamordowano miliony niewinnych ludzi. Dlatego przypominamy fragmenty pełnej trafnych diagnoz homilii abp. Józefa Teodorowicza z 1931 roku, dotyczącej tej kwestii.

 

 

Pośród narodów wstaje państwo, którego cele i rządy są tak potworne i straszne, że na samo ich wspomnienie krew się ścina w żyłach narodów – to sowiety.

 

Państwo-bożyszcze odsłoniło swe oblicze w całej potwornej grozie. Rzym, obwołując swych cezarów bogami, nigdy nie wypędził bóstw innych, owszem, przygarniał je i wprzęgał w rydwan boskiego cezara. Najbardziej radykalne nawet idee materialistyczne czasów naszych przedstawiają jednak, chociaż nieszczerze, religię jako sprawę osobistą każdego, o którą się państwo nie troszczy. Ale nigdy nie podniesiono tak jak tam do wyżyn dogmatu walki z wszelką religią, nigdy i nigdzie nie wszczepiano przez szkołę i publiczne wychowanie oficjalnie ateizmu i nienawiści Boga. (…)

 

Nigdy dotąd nie pogaszono tylu świateł ducha, nigdy tylu gwiazd nie zrzucono z widnokręgu ludzkości, by je podeptać i poniszczyć, jak tam; nigdy noc ciemniejsza nie rozpięła szerzej i groźniej swych czarnych skrzydeł nad cywilizacją i kulturą ludzkości, jak tam właśnie; nigdzie orgia nienawiści nie dopuściła się bardziej wyuzdanych i straszliwszych zbrodni, jak w tym państwie. Nigdzie nad najszumniejszymi hasłami dobra proletariatu nie dopuszczono się większego fałszerstwa tych haseł, jak tam właśnie; nigdzie despotyzm i tyrania nie deptała cyniczniej prawa, nie była przemyślniejszą w okrucieństwach, dzikszą w nienawiści, rozrzutniejszą w zbrodni, jak tam. Nigdzie do dogmatu państwowego wyniesiony ateizm nie kojarzył się z większym, bardziej cynicznym ubóstwieniem człowieka, jak w tym państwie, gdzie poniszczono wszystkie świętości i wszystkich świętych wygnano, aby zniewolić naród do oddawania czci religijnej zabalsamowanym zwłokom władcy Kremla i duchowemu twórcy tego państwa, zbudowanego na okrucieństwie, krwi i zbrodni. Nigdy też i nigdzie nie pałała nienawiść taką żądzą niszczenia, jak tutaj. Wezbrała niby morze, żądna zatopić w sobie wszystko, co jest bogactwem i rozwojem duszy. (…)

 

Zadrżała Europa. I miała czego się lękać i miała o co drżeć. Bo sowiety, ten istny kościół szatana, ślą swoich apostołów do podpalania i niszczenia kultury świata. Ale kiedy drżąca Europa pyta, skąd się bierze tyle niszczącego, groźnego i palącego żywiołu, jak i czym wytłumaczyć powstanie tego źródła światowego pożaru, otrzymuje odpowiedź od twórców i budowniczych tego państwa: Ależ to od was myśmy wszystko wzięli! Z waszych dogmatów społecznych i państwowych myśmy wyrośli; to wasze tezy o materialistycznym państwie i materialistycznym jego ustroju myśmy przemienili w nasze dogmaty. Myśmy z was wyszli! Tylko wyście stanęli w połowie drogi, a my wasze doktryny doprowadziliśmy do końca, myśmy dobiegli do mety! Ale to wy i jeszcze raz wy znosiliście cegły i budulec pod gmach nasz, wyście naszymi byli architektami i mistrzami, my wam oddajemy tylko to, cośmy od was wzięli. (…)

 

 

Dokądże się teraz schroni Europa przed straszliwym upiorem, demonem zniszczenia? Dokąd się schronić zdoła, skoro jego wyziewy trujące we własnej nosi piersi? Czyżby więc była dziś skazana na zagładę i zniszczenie?

 

Słuchajcie, najmilsi! Były to czasy, kiedy wielki św. Augustyn czarował świat swym geniuszem. Straszliwa wieść wstrząsnęła wówczas ­starożytnym światem. Oto Rzym, to sanktuarium tego świata, ten przybytek wielkiej kultury, niezdobyta twierdza starożytnej potęgi, symbol jej i wyraz, pada pod zalewem barbarzyńskiego najeźdźcy – Alaryka.

 

Ludzie szaleli. Jedni wołali, że dzieje kultury skończone i zamknięte; inni głosili, że koniec świata się zbliża. I sam św. Augustyn wielki ból w sercu swym nosi; łzy żalu ustawicznie z oczu jego płyną. Ale wznosi się on nad siebie samego, nad swoją miłość do Rzymu, wznosi nad stopą najeźdźcy deptaną Romę, wznosi nad hordy barbarzyństwa i woła głosem proroczym: To nie koniec świata, to tylko nowa era się zbliża i oto jej zapowiedź! Koniec pogaństwa oznacza brzask chrześcijaństwa. I wziął Augustyn pióro do ręki i wykazał przyczyny, dla których świat stary, w pogaństwie spowity, zginąć musi; a dla nowej epoki i nowej karty świata pisze wielką konstytucję w wielkim pomnikowym dziele Civitas Dei.

Czy można dziś to proroctwo powtórzyć? Jeśli dzisiaj pochodnia zniszczenia, rzucona do sanktuarium kultury, nie ma wprowadzić istnego końca świata, jeśli szczytnej karty jego dziejów nie mają zamknąć zgliszcza i gruzy, to zagrożona kultura cywilizowanego świata sama ogłosić musi nowy rzeczy porządek. Niechże ona, zagrożona potopem, sama tworzy i pisze nową konstytucję i położy na niej nazwę dzieła św. Augustyna: Civitas Dei!

 

Nie ma dla świata dziś innego wyboru: albo zginąć w uścisku demona sowietów, albo powstać i odrodzić się w sokach chrześcijańskiej kultury.

 

Chrystus lub Antychryst stają dziś przed światem i między tymi dwoma on wybrać musi.

 

Abp Józef Teodorowicz, Państwo chrześcijańskie a państwo pogańskie, w: Socjalizm i komunizm potępione przez papieży (red. Aneta Maniecka). Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu, 2009, s. 224–228.

 

Św. Franciszek Salezy Bogaty w tym życiu i mający zasługi dla życia przyszłego
Wielka jest różnica między posiadaniem trucizny a byciem zatruwanym. Prawie wszyscy farmaceuci mają trucizny o różnym przeznaczeniu, które wykorzystują w swej pracy, lecz nie można o nich powiedzieć, że są zatruwani tylko dlatego, że posiadają w&nb
Św. Grzegorz z Nazjanzu Godne przeżycie Świąt Bożego Narodzenia
Uczcijmy to święto nie jarmarcznie, lecz po Bożemu, nie na sposób świecki, lecz nadziemski, nie jako nasze, lecz jako Tego, który jest nasz, a raczej Tego, który jest Panem; nie jako święto słabości, lecz uzdrowienia. (...) Nie rozkoszujmy się hulankami i pijatykami (Rz
Św. Józef Sebastian Pelczar - Oto tryumf Kościoła!
Żalą się nieraz ludzie na wieki średnie, jako na wieki ciemnoty i barbarzyństwa, a wysławiają czasy nasze. Zapewne było w czasach św. Jana Kantego dosyć złego, bo któreż czasy od tego wolne, ale za to była wówczas wielka cześć dla religii, było poszanowanie władzy i
Pijaństwo napełnia domy zgorszeniem
Jakiż dobry przykład miałyby dzieci, gdyby widziały, że rodzice wyrzucają starannie z domu takie śmieci, jak złe książki i pisma, sprośne mowy i żarty, które nie przystoją, brzydkie nałogi pijaństwa, moralne brudy i przekleństwa. Wyrzucajcie, Drodzy Rodzice, z
Uniwersalność miłości chrześcijańskiej nie wyklucza cnoty patriotyzmu
Tu uważamy za konieczne podkreślić, że świadomość (…) braterskiej i powszechnej wspólnoty, którą zasady nauki chrześcijańskiej budzą i rozwijają w ludziach, nie burzy miłości ku własnej ojczyźnie, ku jej tradycjom i sławie, jako też nie zabrania pracy dla po
Ojciec Św. Leon XIII NIEMORALNA WOLNOŚĆ PRASY
Również ta wolność myślenia i wolność prasy żadnego nie znające wędzidła, nie jest istotnym dobrodziejstwem, którym by się cieszyć miało społeczeństwo ludzkie, ale mnóstwa złego źródłem i przyczyną. * * * (2) (1) Encyklika Ojca Świętego Leona
Cierpienie Zbawiciela w Kościele
Ks. kard. Józef Ratzinger   Co mówi nam trzeci upadek Jezusa pod ciężarem krzyża? Może każe nam myśleć o ogólnym upadku człowieka, o oddaleniu się wielu od Chrystusa, o wyborze sekularyzmu bez Boga. Czy jednak nie powinniśmy myśleć także o tym, ile Chryst
 
Copyright © by STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ IM. KS. PIOTRA SKARGI
 
...