ŚW. FRANCISZEK Z ASYŻU - odważny świadek Chrystusa

Święty Franciszek z Asyżu, którego święto obchodzimy 4. października, przetrwał w świadomości chrześcijan jako ten najbiedniejszy z biednych, najpokorniejszy z pokornych. Z drugiej jednak strony wielu współczesnych chce widzieć w nim kogoś, kim na pewno nie był - pacyfistycznego idealistę, niemalże prekursora ruchu hippisów, godzącego się na wszystko wyznawcę jakiejś superekumenicznej idei, której motywem przewodnim jest bezwarunkowa zgoda wszystkich idei, wyznań i religii. Czy takim był Biedaczyna z Asyżu?
Św. Franciszek od momentu, gdy usłyszał w kościele św. Damiana wezwanie Ukrzyżowanego "Franciszku, idź i napraw mój Kościół" (1206 r.), ukochał Chrystusa ponad wszystko i starał się upodobnić do Niego we wszystkim. Mężnie znosił pokusy, cierpienia i zniewagi. Pokorny, przyjazny i pobłażliwy wobec wszystkich (z wyjątkiem siebie samego!) potrafił w bardzo ostrych słowach przeciwstawić się każdemu, kto w jakikolwiek sposób negowałby chrześcijaństwo. Człowiek nieprzeciętnego ducha, uwielbiający samotność, a równocześnie niezwykle przyjazny i towarzyski, głoszący kazania nawet do ptaków, ujarzmiający wilka, wszystkie stworzenia nazywający (a nawet śmierć!) swymi siostrami i braćmi, potrafił stać godzinami boso na śniegu, by pokutować i ujarzmić swą skażoną grzechem pierworodnym naturę. Stale pragnął męczeństwa dla Chrystusa.

Franciszek wzywa do nawrócenia sułtana-mahometanina Jakże wspaniałe jest świadectwo Franciszka, który udał się z krzyżowcami do Egiptu w 1219 roku i stanął przed sułtanem Melek-El-Kamelem.
Franciszek, praktykujący prawdziwą miłość bliźniego, chciał nawrócenia dla niego i jego poddanych. Zaczął więc nauczać o Bogu jedynym, o tajemnicy Trójcy Świętej, o konieczności nawrócenia się na chrześcijaństwo. Nie widząc jednak reakcji słuchaczy, zaproponował sułtanowi, że potwierdzi prawdziwość swej wiary rzucając się w ogień. Do tego samego wezwał duchownych muzułmańskich. Jednak ci propozycji nie przyjęli.
Za to sułtan poddał naszego świętego innej próbie. Melek-El-Kamel chciał się dowiedzieć, jaka jest naprawdę wiara i cześć Franciszka dla Ukrzyżowanego. Polecił zatem przez całą salę, w której miał gościć zakonnika, rozciągnąć dywan ozdobiony na całej powierzchni licznymi krzyżami. Sułtan twierdził, że jeżeli Biedaczyna z Asyżu przejdzie po krzyżach, znieważy swojego Boga, jeżeli zaś nie przejdzie, będzie to oznaczało, że go obraża.
Wezwany Franciszek, będąc pod natchnieniem Ducha Świętego, przeszedł po dywanie i zbliżył się do sułtana. Ten uradowany, iż złapał świętego na bezczeszczeniu symbolu swej wiary, rzekł: - Wy, chrześcijanie, czcicie krzyż jako szczególny znak waszego Boga. Jak zatem nie lękałeś się podeptać tego znaku?
A Franciszek odparł: - Powinniście pamiętać, że razem z naszym Panem zostali ukrzyżowani dwaj łotrzy. My mamy krzyż Jezusa Chrystusa, naszego Boga i Zbawiciela i ten krzyż czcimy, i ten przyciskamy do serca z całą pobożnością. Krzyż Chrystusa przeszedł do nas, u was zostały krzyże łotrów i nie mam żadnego lęku, by te krzyże deptać.
Zaraz potem sułtan, chcąc złapać Franciszka na niekonsekwencji, zapytał chytrze: - Wasz Bóg uczy w Ewangelii, by nie odpłacać złem za zło, by nie odbierać płaszcza od tego, kto go wam zabierze... Tym bardziej więc chrześcijanie - wierni tym przykazaniom - nie powinni nachodzić ziem przez nas zabranych.
I tutaj święty Franciszek odpowiedział bez wahania: - Wy nie znacie całej Ewangelii Pana naszego Jezusa Chrystusa, w której gdzie indziej czytamy: "Jeśli twe oko gorszy ciebie, wyłup je i odrzuć daleko od siebie". Znaczy to, że każdy człowiek, nawet tak bliski i drogi, jak oko w naszej głowie, powinien być od nas oddzielony, jeśli usiłuje odłączyć nas od wiary i od miłości naszego Boga. Dlatego chrześcijanie sprawiają wam przykrości i biją się o ziemie, które niesłusznie zajmujecie, bluźniąc przez swój kult imieniu Chrystusa. Jeśli natomiast powstałoby w was pragnienie miłowania i wyznawania Stwórcy i odkupiciela świata, chrześcijanie miłowaliby was jak siebie samych.*
Po takich słowach, św. Franciszek zyskał podziw i uznanie. Melek-El-Kamel nie chciał, żeby Franciszek go opuścił. Kiedy jednak Biedaczyna z Asyżu stanowczo postanowił wrócić do swojego świata, sułtan chciał podarować mu złoto i drogie kamienie. Święty - wierny ubóstwu - nie wziął niczego. Jedynie na znak przyjaźni przyjął róg z kości słoniowej, by mógł nim wzywać swych braci.
Na pożegnanie sułtan prosił, by Franciszek nie zapominał o nim w swych modlitwach.

Otrzymanie stygmatów Święty Franciszek uwielbiał miejsca samotne, gdzie w ciszy i spokoju mógł modlić się, rozmyślać o Bogu i nieustannie ofiarowywać siebie. Jednym takim szczególnym miejscem była pustelnia na górze Alverna (Al-wernia). To właśnie tam 14 września 1224 roku, w uroczystość podwyższenia Krzyża Świętego, podczas jednej z ekstaz Franciszkowi ukazał się Ukrzyżowany Chrystus w otoczeniu skrzydeł serafińskich. Doświadczenie Bożej obecności przeszyło ciało i duszę świętego. Ból towarzyszył szczęściu, a rozkosz - cierpieniu. Kiedy ekstaza się skończyła, Franciszek zauważył ślady krwi tryskające z ran na jego rękach i nogach. Były to rany z wyraźnymi śladami po gwoździach. Tak Król Wszechświata odbił na ciele swego umiłowanego sługi swoje rany.

Maryja w rozważaniach św. Franciszka Jakże niepełny byłby obraz św. Franciszka, gdybyśmy pominęli jego nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny. Biedaczyna z Asyżu kochał Maryję całym sercem. Uznawał Ją za swą matkę. Widział w Niej wzór Służebnicy. Zawsze odnosił Maryję do Chrystusa. Według św. Franciszka: Jezus to Nowy Adam, Król-Mesjasz, Chrystus..., Maryja zaś jest Nową Ewą, Królową, Naszą Panią... Jezus to umiłowany Syn, w którym Ojciec ma upodobanie... Maryja to Córka, w której jest wszelka pełnia łaski i wszelkie dobro... Jezus to Sługa, którego pokarmem jest pełnienie woli Ojca... Maryja to Służebnica, która wymawia fiat.
Niech za przykład duchowej praktyki św. Franciszka z Asyżu posłuży wspaniałe Pozdrowienie Błogosławionej Dziewicy Maryi:

Bądź pozdrowiona
Pani, święta Królowo,
Święta Boża Rodzicielko, Maryjo;
Która jesteś Dziewicą,
Uczynioną Kościołem
I wybraną przez Najświętszego
Ojca z nieba,
Ciebie On uświęcił z najświętszym,
Umiłowanym
Synem swoim i Duchem Świętym,
Pocieszycielem,
W Tobie była i jest wszelka pełnia łaski
I wszelkie dobro.
Bądź pozdrowiona, Pałacu Jego,
Bądź pozdrowiona, Przybytku Jego,
Bądź pozdrowiona, Domu Jego,
Bądź pozdrowiona, Szato Jego,
Bądź pozdrowiona, Służebnico Jego,
Bądź pozdrowiona, Matko Jego.
I wy wszystkie święte cnoty,
Które Duch Święty
Swą łaską i oświeceniem
Wlewa w serca wiernych,
Abyście z niewiernych
Uczyniły wiernych Bogu.
Bogusław Bajor

* Zob. Anacleto Iacovelli, Życie św. Franciszka z Asyżu, tłum. O. Klemens Śliwiński OFM, Asyż 1985, s. 102-104.
 

Św. Małgorzata Maria Alacoque - apostołka Najświętszego Serca Pana Jezusa
Odpowiadajcie Mu zatem miłością na miłość i nigdy nie zapominajcie o Tym, którego miłość do was pchnęła aż do śmierci. Św. Małgorzata Maria Alacoque Boski Zbawiciel wybrał świętą Małgorzatę Marię Alacoque na apostołkę nabożeństwa ku czci Swego Boskiego Serca. Dz
Św. Jan Bosko - duchowy olbrzym
Papież Pius XI przy okazji kanonizacji św. Jana Bosko, nazwał go „duchowym olbrzymem” i dodał: - W jego życiu nadprzyrodzone stało się niemal naturalne, niezwykłe zaś – zwykłe. Pan Bóg, zsyłając tego olbrzyma na świat, sprawił człowiekowi XIX wieku
Święta Joanna Beretta Molla apostołka heroicznej miłości
Kiedy oczekiwała czwartego dziecka, lekarze stwierdzili u niej chorobę nowotworową. – Chcę, aby żyło moje dziecko – powiedziała przed porodem do przyjaciółki, dokonując tym samym wyboru, oddając swoje życie za maleńką córeczkę. Joanna-Emanuela przyszła na
Św. Sebastian mężny i wierny żołnierz Chrystusa
Święty Sebastian urodził się w Narbonie, stolicy jednej z prowincji imperium rzymskiego – Galii Narbonensis (dziś południowa Francja). Jego ojciec, który był urzędnikiem, przebywał tam zapewne służbowo. Młodzieńcze lata przyszły męczennik spędził w Mediolanie, gdzie było gniazdo
Bł. Michał Sopoćko – apostoł Bożego Miłosierdzia
Nieco w cieniu św. Siostry Faustyny Kowalskiej pozostaje jej duchowy opiekun błogosławiony ksiądz Michał Sopoćko. Pan Jezus wybrał go na promotora kultu Bożego Miłosierdzia. Gorliwy kapłan pozostał wierny temu zadaniu aż do śmierci. Michał Sopoćko przyszedł na świat 1 listopad
"Mała droga" św. Teresy od Dzieciątka Jezus
Św. Teresa od Dzieciątka Jezus żyła zaledwie dwadzieścia cztery lata. Choć od momentu wstąpienia do klasztoru karmelitanek bosych, nigdy go nie opuściła, została patronką misji. Chociaż św. Teresa żyła tak krótko, została ogłoszona Doktorem Kościoła. Kimże była ta "m
WIZERUNEK ŚWIĘTEGO JÓZEFA ODZWIERCIEDLA JEGO CNOTY
Jakież wrażenie siły pozostawia na oglądającym ta postać! Ile męstwa i czujności kryje się w jej spojrzeniu, wytrwałość rysująca się na ustach, odwaga przebijająca z wysuniętej do przodu piersi! To, co wiemy o tym mężu, pokrywa się z wyrazem godności przedstawionym na tym wizer
 
Copyright © by STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ IM. KS. PIOTRA SKARGI
 
...