...
 
 
 
 
 
NARÓD PIELGRZYMÓW WIERNY MARYI
Sierpień to miesiąc, w którym wielu naszych rodaków wyrusza na pątniczy szlak prowadzący do sanktuariów maryjnych – na Jasnej Górze, w Kalwarii Zebrzydowskiej, Licheniu, Gietrzwałdzie, Świętej Lipce, Bardzie Śląskim… Niektórzy wybierają się jeszcze dalej – do Rzymu albo do miejsc objawień Matki Bożej: Fatimy, Lourdes, La Salette.    Ta chwalebna forma pobożności, jaką jest pielgrzymka, sięga swymi korzeniami czasów starożytnych. Bogobojni żydzi przynajmniej raz w roku udawali się do Jerozolimy, by w tamtejszej świątyni modlić się i złożyć Bogu ofiarę. Sam nasz Zbawiciel stosował się do tego zwyczaju. W Ewangelii możemy przeczytać o Jego wędrówkach do Świętego Miasta, najpierw z rodzicami, a potem w towarzystwie uczniów.    Szczególną popularnością cieszyło się pielgrzymowanie w epoce Średniowiecza. Cenili i propagowali je ówcześni duszpasterze. Pobożne wędrówki do miejsc kultu rozbudzały bowiem w pątnikach ducha pobożności. Trudy i wyrzeczenia z nimi związane stanowiły godną zalecenia formę pokuty. Wśród ówczesnych pielgrzymów byli przedstawiciele wszystkich stanów, od papieży i cesarzy, przez kardynałów, książąt, szlachtę, po mieszczan i chłopów.   Niezwykle popularnym celem pielgrzymek była (i jest) Ziemia Święta. Wzmocniło to wśród Europejczyków kult Męki Pańskiej. W różnych miejscach, na wzór jerozolimskiego oryginału, wznoszono Groby Pańskie. Często nabożne nawiedzenie takiego miejsca pozwalało pątnikowi uzyskać podobne odpusty i przywileje duchowe, jak w przypadku wizyty w Jerozolimie. Również w Polsce istniało kilka takich sanktuariów. Do najsłynniejszego, w Miechowie, także dziś przybywają wierni nawet spoza granic naszego kraju.    Owocem pielgrzymek do Palestyny są także kalwarie odwzorowujące drogę Pana Jezusa na Golgotę. W Polsce najsławniejsze powstały w Kalwarii Zebrzydowskiej, Pacławskiej, Wejherowie, Górze Kalwarii i Piekarach Śląskich.    W DRODZE DO SANKTUARIUM Ze słowem „pielgrzymka” kojarzy się termin „sanktuarium”, tam bowiem zmierzają pątnicy. Prawo kanoniczne z 1983 roku definiuje sanktuarium jako kościół lub inne miejsce sakralne, do których za zgodą Ordynariusza miejsca, z tytułu pobożności religijnej, pielgrzymują liczni wierni dla szczególnej przyczyny pobożności. Innymi słowy jest to miejsce uświęcone wyjątkową obecnością Boga, który w sposób szczególny udziela Swych łask wiernym, którzy przybyli tam, aby spełniać określone akty religijne.    Kościół święty uczy, że pośredniczką wszelkich łask jest Maryja. Zatem zrozumiały jest fakt, iż najwięcej sanktuariów poświęconych jest Matce Bożej.    DŁUGA TRADYCJA Tradycja pielgrzymowania jest w polskiej kulturze religijnej mocno zakorzeniona. Jej początki sięgają XII i XIII wieku. Na przestrzeni stuleci, mimo wielu utrudnień czy zakazów, zwłaszcza w okresie rozbiorów czy w komunistycznej Polsce Ludowej, praktyka pieszych pielgrzymek nie wygasła.    Polacy doskonale wiedzą, że Maryja jest przewodniczką pewną do Nieba. Dlatego niezrażeni trudnościami, pielgrzymują dziesiątki, setki kilometrów – w upale, w deszczu, nieraz w chłodzie, by w końcu stanąć przed Jej cudownym wizerunkiem, ofiarować swoje cierpienia i trudy, prosić o łaski i błogosławieństwa…    Oprócz miejsc kultu poświęconych Najświętszej Maryi Pannie, pielgrzymi licznie nawiedzają też sanktuaria: na Świętym Krzyżu czy Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach. Wielu wiernych pielgrzymuje także do miejsc poświęconych świętym, np. Janowi z Dukli, Andrzejowi Boboli, Janowi Pawłowi II czy bł. Karolinie Kózce. Pątnicy wyruszają w grupach zorganizowanych albo indywidualnie. Pieszo albo różnymi środkami lokomocji. Rozmaite są motywy, jakimi się kierują. Ze względu na intencje mówimy o pielgrzymkach: dziękczynnych, pokutnych, błagalnych a także wotywnych (jako wypełnienie złożonych ślubów czy przyrzeczeń).    PANI PORYWAJĄCA SERCA Dziwny to naród, nie można go przekonywać najpewniejszymi dowodami – trzeba go porwać – pisał o Polakach nuncjusz apostolski w XVIII wieku. A któż go od stuleci porywa do Chrystusa, jeśli nie Maryja, która, zgodnie ze słowami św. Bonawentury, jest Panią porywającą serca?    Z kolei ks. kard. Stefan Wyszyński mówił o Polakach jako narodzie pielgrzymów, który można poznać, gdy się patrzy, jak się modli przed Maryją.    Zaiste, dopóki będziemy narodem pielgrzymów, wiernym tej Pani porywającej serca, tak długo możemy uważać się za dziedziców tysiącletnich dziejów naszej katolickiej Ojczyzny. Pamiętajmy przy tym o słowach prymasa Polski ks. kard. Augusta Hlonda wypowiedzianych na łożu śmierci: Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny. Pod Jej opieką pracujcie.    Pani Wniebowzięta, Matko Pielgrzymów, przyczyń się za nami!     Bogusław Bajor
 >
Miłość Ojczyzny drogą do niebieskiej chwały
Jakże mało dzisiaj słyszymy i sami mówimy o potrzebie miłości Ojczyzny. I kiedy ktoś publicznie lub – co jeszcze rzadsze – w gronie rodzinnym wspomniałby coś o potrzebie patriotyzmu, w iluż miejscach spotkałby się z gorzkim uśmiechem politowania. W szkole programowo odrzucono wychowanie patriotyczne, a co gorsza, często i w kościele młody człowiek nie spotyka się już z zachętą do poświęcenia i walki dla dobra Ojczyzny. Dla tzw. młodych i wykształconych z dużych miast to pusto brzmiące frazesy, które może dobre były dla babci i dziadka pamiętających wojnę czy mroczny czas komuny, ale nie dla nich – jak mniemają – „najmędrszych sceptyków”. Dla tak myślących młodych nie liczy się nic, co wykracza poza czubek własnego nosa. Nie mają żadnych ideałów i chęci poświęcania się za cokolwiek, prócz własnej wygody. A tymczasem, choć o tym zapominamy, obowiązek miłości Ojczyzny i troski o wypełnianie przez nią jej powołania wiąże się z naszym dobrem i zbawieniem. Kiedy na pewnym spotkaniu formacyjnym dla chłopców jeden z prowadzących wykład, po omówieniu heroicznych przykładów walk z historii Polski, zapytał, kto z zebranych byłby gotów do takiego poświęcenia w walce za Ojczyznę, zapadła głucha i wymowna cisza. Warto dodać, że chłopcy ci nie pochodzili z jakichś obojętnych religijnie i społecznie domów. To byli wybrani z dobrych katolickich rodzin młodzi ludzie, których rodzice zapragnęli wpoić im zasady rycerskiego etosu – pojęcie honoru, poświęcenia, odwagi, męstwa w służbie Bogu i Ojczyźnie. Jak wobec tego mogłaby wyglądać reakcja przeciętnej dzisiaj grupy młodzieży, której rodziny w ogóle nie zabiegają o wpojenie dzieciom miłości do zasad i ideałów… Do świętości przez miłość Ojczyzny Oto społeczeństwo skrajnych egoistów, które powstaje na naszych oczach i z naszym przyzwoleniem. Tak, skrajnych egoistów, bo tylko taki egoista nie widzi potrzeby troski o dobro drugiego człowieka i dobro wspólne. Niestety, młodzi ludzie nie wynoszą tej troski o Ojczyznę z domów rodzinnych, bo króluje w nich często nie szacunek i pochwała dla poświęcenia oraz wysiłku w służbie bliźniemu, ale wszechogarniający „tumiwisizm”, apatia, telewizja i zamykający na świat potrzeb innych komputer. Nie pomaga szkoła, która zgodnie z najnowszymi programami edukacyjnymi i wytycznymi ministerstwa odrzuca zadanie wychowywania na rzecz kształcenia bezwolnej masy „kapitału ludzkiego”, migrującego za chlebem to tu, to tam bez żadnego przywiązania do kraju rodzinnego. A i w kościele na kazaniach, czy na lekcji religii, brakuje odwołań do historycznych przykładów z życia świętych patriotów, którzy miłując Boga i Kościół Święty ponad wszystko, nie zapominali, że ich droga do świętości wiedzie często przez służbę i pracę dla bliźnich w umiłowanej Ojczyźnie. Zamiast tego można usłyszeć wiele na pozór uczonych zdań i sformułowań, które nie mają żadnego zaczepienia w codziennym życiu lub ledwie ślizgają się po jego powierzchni. Dlaczego tak ważna jest miłość Ojczyzny dla katolika? Otóż, przede wszystkim dlatego, że nasz Pan i Stwórca zechciał nas powołać do życia w konkretnym miejscu i czasie, w obrębie określonego narodu i kraju. Sam Pan Jezus przyszedł na ten świat w konkretnym miejscu, czasie i narodzie. Dał nam też przykład troski o własną Ojczyznę i miłości do niej, kiedy płakał nad Jerozolimą, oporną na Jego naukę, w obliczu nadciągającej na nią kary całkowitego zniszczenia i rozproszenia Żydów. Przyszedł nie tylko do pojedynczego człowieka, ale i do tego narodu, który był Narodem Wybranym przez Boga do pełnienia konkretnej misji w historii – przyszedł do swoich, a swoi Go nie przyjęli. Komu więcej zostało dane, od tego się więcej wymaga… Ileż to razy na kartach Starego Testamentu znajdujemy przykłady tej wielkiej troski i miłości, jaką Bóg otacza nie tylko poszczególnych ludzi, ale właśnie cały naród. Błogosławi jego synom, gdy żyją bogobojnie i spełniają Boże prawa, napomina, gdy popadają w grzechy, i karze cały naród, gdy ten odrzuca Jego napomnienia. Pan Bóg powołuje też świętych patriarchów, proroków, sędziów i królów, którzy mają kierować całym ludem. I tak jak upadek jednego pociągał często naród, tak też świętość i heroiczna postawa innego ratowała wielokrotnie cały lud.W historii zbawienia są bowiem zawsze ludzie, którym Boża Opatrzność powierza szczególną misję i troskę o pozostałych. Od ich odpowiedzi na Boże wezwanie i realizowanie powołania zależą losy całych narodów i samego Kościoła. Skutki ich upadków bądź zdrad są zawsze tak potężne, że zmieniają bieg wydarzeń. Bo komu więcej zostało dane, od tego się więcej wymaga. Pomyślmy, co by było, gdyby znani nam z historii święci nie odpowiedzieli na Boży głos? Gdyby np. św. Józef wystraszył się swojego zadania, gdyby pod Krzyżem zabrakło św. Jana? Gdzie byłaby Europa, gdyby nie wierność powołaniu świętych Benedykta, Franciszka, Dominika, Grzegorza papieża, św. Joanny d’Arc, św. Ignacego, św. Piusa X i tylu, tylu innych? Bo i też wierność powołaniu tych szczególnie wybranych owocuje właśnie wspaniałymi zwrotami historii – na większą chwałę Bożą i pomyślność całych ­narodów. Ale tak, jak Pan Bóg posługuje się poszczególnymi ludźmi dla realizacji swoich planów, tak też każdemu narodowi w chwili chrztu przeznacza określoną misję. Od jej wypełnienia lub zdrady zależy rozkwit lub upadek całych państw i cywilizacji. Powołanie Polski Historia naszego narodu, jak karta życia pojedynczych ludzi, zapisana jest pięknymi wzlotami heroicznych postaw i nawróceń, które owocowały wspaniałymi zwycięstwami oraz grzechami, którym nieuchronnie towarzyszy upadek całego kraju. Kiedy Polska przyjęła chrzest, rozpoczęła się wspaniała droga jej rozwoju pod rządami Piastów, a później Jagiellonów. Cnoty pojedynczych osób, które w sposób szczególny powołane zostały do troski o Rzeczpospolitą, owocowały wspaniałymi wydarzeniami. Wystarczy tu wspomnieć św. królową Jadwigę Andegaweńską, dzięki której doszło do nawrócenia Litwy i połączenia w jeden organizm państwowy Wielkiego Księstwa Litewskiego i Korony. Heroizm i odwaga o. Augustyna Kordeckiego oraz obrońców Jasnej Góry z pomocą Matki Najświętszej obróciły klęskę Polski w zwycięstwo nad Szwedami. Nawet wówczas, gdy kraj nie stał już u szczytu swej potęgi i sam zmierzał w złym kierunku, Polacy zdolni byli jeszcze do spektakularnych zwycięstw, jeśli tylko robili to z oddaniem i poświęceniem. Takim przecież wydarzeniem była odsiecz Wiednia. Wówczas król Polski Jan III Sobieski widząc zagrożenie, jakie dla całej Europy niesie ze sobą wrogo nastawiona do chrześcijaństwa armia turecka, ruszył na pomoc obleganej przez nią stolicy Austrii – Wiedniowi. Stając wtedy wraz z polską husarią na czele chrześcijańskich wojsk, Jan III Sobieski rozgromił muzułmańską armię Kara Mustafy. Jak wyglądałaby dzisiaj Europa, gdyby nasz król nie podjął się tego ­wyzwania? Kiedy więc wiernie służyliśmy Bogu, Jego Kościołowi, wówczas zachowywaliśmy troskę o Ojczyznę i potrafiliśmy stać niewzruszenie jak twierdza, o którą rozbijały się tatarskie hordy, szwedzkie oddziały, tureccy janczarzy i moskiewskie pułki. Gdy zaś gasło pragnienie służby braciom, a grzechy królów, osób powołanych do przewodzenia narodowi, lub egoizm mieszkańców Rzeczypospolitej się wzmagały, wówczas przychodziła sprawiedliwa odpłata. Tak się stało, gdy król Bolesław Śmiały zamordował św. Stanisława biskupa krakowskiego, za co musiał uciekać z kraju, a Polska na 150 lat weszła w czas rozbicia dzielnicowego. Czyż nie obojętnemu podejściu do spraw Kościoła i brakowi troski o obronę prawdziwej religii ostatniego z Jagiellonów na tronie polskim zawdzięczała ta wielka dynastia, skoligacona z niemal wszystkimi panującymi w Europie rodami, swój upadek? Zawsze, kiedy troska o zbawienie dusz malała – nie tylko w Polsce – a grzechy narodów pozostawały bez nawrócenia i pokuty, wcześniej czy później przychodził smutny czas upadków i klęsk. Na przedpolach katolickiej Europy staliśmy jak twierdza, na której dumnie powiewał sztandar krzyża, jeśli tylko byliśmy mu wierni. Wówczas w najgorszych momentach, kiedy wszystko wydawało się stracone, potrafiliśmy stanąć do decydującej walki. Aby nam to przypominać, Pan Bóg posyłał i stale posyła swoich wysłanników. Przypominał o tym w ostatnim czasie m.in. przez św. Faustynę Kowalską i Służebnicę Bożą Rozalię Celakównę jasno wskazując, czego oczekuje od Polski i Polaków. Jako mądry i troskliwy Ojciec, Bóg czyni tak nie tylko względem naszego narodu, ale i innych, aby im przypomnieć o ich powołaniu. Swoją misję posłańca sam pięknie tłumaczy ks. Piotr Skarga słowami: Jać objawienia osobliwego od Pana Boga o was i o zgubie naszej nie mam, ale poselstwo do was mam od Pana Boga, i mam to poruczenie, abych wam złości wasze ukazował i pomstę na nie, jeśli ich nie oddalicie, opowiadał. Wszytkie królestwa z porządku kapłańskiego i prorockiego miały, którzy im wymiatali na oczy grzechy ich i upadek ­oznajmiali. Słowa ks. Piotra wytykającego grzechy narodowe i wzywającego do pokuty są aktualne i dzisiaj. I jeśli chcemy zrozumieć, dlaczego Dobry Bóg dopuszczał na nasz kraj tyle klęsk i niepowodzeń, oraz dla zapobieżenia przyszłym, musimy wsłuchać się w słowa wielkiego kaznodziei. On jasno wskazał, jak miłosierna i sprawiedliwa ręka Bożej Opatrzności ingeruje w historię, wskazując drogi do wyjścia z grzechów i budowania potęgi państwa. Niestety, jakże wiele powodów do sprawiedliwej Bożej kary znajdujemy dzisiaj w Polsce. Do starych grzechów doszły nowe. Pornografia i niemoralność wylewa się z telewizorów, internetu i plakatów rozklejonych na ulicach naszych miast. Wielu dzieciom poczętym nadal odmawia się prawa do narodzin i dzieje się tak, gdy w Sejmie zasiada większość posłów powołujących się na swój katolicyzm. W imię tzw. tolerancji organizowane są parady, na których bezkarnie promuje się grzech homoseksualizmu, za który niegdyś Pan Bóg spalił Sodomę. Szerzący się w codziennym życiu egoizm, prywata i brak troski o Rzeczpospolitą trapią nadal duszę narodu. Brak troski ze strony tak wielu dzisiejszych katolików o Boże przykazania i ich respektowanie w życiu publicznym, pod pretekstem szanowania praw innych do demonstrowania najgorszych nawet dewiacji, staje się zachętą do kolejnych grzechów i zgorszeń nawet tych najmłodszych. W ten sposób gnuśność i ospałość wielu powołanych do służby Kościołowi katolików otwiera pole do działania zła. Wszystko to spowija atmosfera tzw. tolerancji, która ma być alibi dla wszystkich letnich, ślepo zapatrzonych w kult własnego „świętego” spokoju. Dlatego aktualne są i te słowa ks. Skargi, w których zarzuca Polakom egoizm, prywatę i brak troski o dobro wspólne Ojczyzny: Na dobra też pospolite, z których wszytkim obywatelom pokój i obrona, i dobre rządzenie płynie, dziwnieśmy okrutni i wiele grzechów z tej miary ­popełniamy. Gdy zastanawiamy się nad nieuczciwością dzisiejszych polityków, skorumpowanych urzędników i nad tym, co dzieje się z pieniędzmi z naszych i tak już nadmiernie wysokich podatków, czyż kolejne słowa kaznodziei nie odnoszą się i do naszych dni: Wiedzą i mówią o tym wszyscy, iż poborów ledwie połowica dochodzi, a druga skradziona ginie. To okrucieństwo wielkie na ojczyznę, na bracią, na ubogie poddane: ojczyznę łupiąc, jakoby matkę zabijali. Co na wszytkę domową bracią i czeladkę zarębują, to jeden zje, a na swój pożytek obróci; szpital łupi i chore zabija, kto na pospolite rękę ściąga. Stawiając tę diagnozę ukazuje, jakim rodzajem głupców są ci, którzy myślą tylko o sobie: Na co twoje sobkowstwo wynidzie, gdy ojczyzna upadnie? Izali ty, w jednej łodzi z innymi będąc, swoich tłumoków, gdy się łódź zatopi, dochowasz? Izali sam ze wszytkim nie pogrąźniesz? Wielka ślepota na wielkich grzechach rosnąca. A czyż i nasz Sejm nie zasługuje na tę zdecydowaną krytykę krótkowzroczności i egoizmu wypowiedzianą przez królewskiego kaznodzieję: Żaden zaś czas i miejsce jawnych i wielkich wszytkiej Korony grzechów i ślepoty, która z nich wychodzi, nie ukazuje, jako sejmy. Patrzmy, jakie w nich zaćmienie rozumów.(…) Bacznych i miłośników ojczyzny ochraniając, rzadki na sejm jedzie z miłości ku pospolitemu szczęściu, ale aby co sobie oberwał. Sławomir Skiba
 >
Wszystko dla Niepokalanej!
Za św. Maksymilianem Z bratem Maciejem Marią Sasko, członkiem zgromadzenia Franciszkanów Niepokalanej (FI), rozmawia Piotr Tadeusz Waszkiewicz. Czy mógłby Brat przedstawić pokrótce historię zgromadzenia Franciszkanów Niepokalanej? - Początki naszego zgromadzenia sięgają 2 sierpnia roku 1970, kiedy to dwaj ojcowie franciszkanie – Stefano Maria Manelli i Gabriel Maria Pellettieri, podjęli próbę odnowienia ducha św. Franciszka na sposób, jaki wskazał nam św. Maksymilian. Tak powstał klasztor Casa Mariana we Frigento. Z biegiem lat wspólnota rozwijała się – dzisiaj jest osobnym zgromadzeniem, zatwierdzonym przez bł. Jana Pawła II, i liczy sobie około 350 braci i 400 sióstr. Czym Franciszkanie Niepokalanej różnią się od innych duchowych synów św. Franciszka? - Cecha, która najbardziej odróżnia Franciszkanów Niepokalanej od innych gałęzi drzewa franciszkańskiego to Traccia Mariana di Vita Francescana, czyli „rys maryjny życia franciszkańskiego” – dokument zawierający idee i wskazówki o. Manellego, założyciela naszej wspólnoty. Traccia... prezentuje ducha św. Franciszka w świetle Niepokalanej – za przykładem św. Maksymiliana Marii Kolbego. Jest to w istocie odczytanie samej Reguły św. Franciszka; jej kontynuowanie z „maryjnego” punktu widzenia. Tak więc nasze zgromadzenie cechuje wspólnotowe życie modlitwy, ubóstwa, pokuty, w duchu całkowitego oddania się Niepokalanej, aby Ona przemieniła nas w Jezusa Ukrzyżowanego, na podobieństwo św. Franciszka, i uczyniła nas narzędziami w podboju wszystkich dusz dla Boga. Jest to zarazem pewna nowość i różnica – bowiem żadna odnowa zakonu św. Franciszka do tej pory nie zobowiązywała do tak radykalnego oddania się Matce Bożej, ale także kontynuacja, ponieważ Franciszkanie Niepokalanej rozwijają potencjał, którego przykład dał nam sam św. Franciszek i wszyscy jego duchowi synowie. Franciszkanie Niepokalanej w sposób szczególny odwołują się do osoby św. Maksymiliana. W jaki sposób polski franciszkanin zainspirował Wasze zgromadzenie? - Można powiedzieć, że św. Maksymilian, franciszkanin, rycerz Maryi, oddany Jej na własność i przemieniony przez Niepokalaną na wzór Chrystusa Ukrzyżowanego (wystarczy pomyśleć o jego śmierci, która uratowała życie drugiego człowieka) jest wcieleniem charyzmatu naszego zgromadzenia. Ojciec Kolbe słusznie widział w Niepokalanej „złotą nić”, która przebiegała przez całą historię zakonu św. Franciszka, co szczególnie widać w walce, jaką franciszkanie stoczyli o ogłoszenie dogmatu Niepokalanego Poczęcia. Założyciel Niepokalanowa podkreślał, że ogłoszenie tego dogmatu powinno stanowić dopiero początek prawdziwej walki o podbój całego świata dla Chrystusa przez Niepokalaną; on sam i jego współbracia podjęli się tej służby dla Maryi w XX wieku. Dzieło św. Maksymiliana, niespodziewanie zahamowane przez drugą wojnę światową, stanowiło inspirację dla o. Stefano M. Manellego, który, idąc za wezwaniem II Soboru Watykańskiego*, pragnął powrócić do źródeł życia franciszkańskiego – ubogiego, maryjnego i naśladującego Chrystusa. Do podjęcia tego dzieła pobudziło naszego założyciela także ogólne oddalenie się od autentycznego przykładu św. Franciszka, które nastąpiło po Soborze. Jakie elementy duchowości św. Maksymiliana obecne są u Franciszkanów Niepokalanej? - Aby móc odkryć elementy duchowości św. Maksymiliana Marii Kolbego w naszym zgromadzeniu, trzeba najpierw zobaczyć, czym charakteryzuje się duchowość tego Świętego. W jednym zdaniu można powiedzieć, że nie zmierzała ona do niczego innego, jak tylko do „zmarianizowania” całego świata – poczynając od własnej osoby – tak, żeby to Niepokalana pociągnęła świat i poprowadziła do Najświętszego Serca Jezusowego. Dlatego Franciszkanie Niepokalanej starają się, za przykładem św. Maksymiliana wieść życie franciszkańskie w świetle Niepokalanej i dla Niepokalanej. Wyrazem tego oddania się Najświętszej Maryi Pannie jest ślub maryjny, który czyni członków naszej wspólnoty „własnością Niepokalanej” – w ten sposób pragniemy przyspieszyć przyjście Królestwa Chrystusowego na świecie. Podobnie jak św. Maksymilian, dążymy do jak największej chwały Bożej, uświęcając najpierw siebie (przez modlitwę, pokutę, posłuszeństwo) – a następnie cały świat; wszystkie dusze, które istnieją i będą istnieć; wszystkimi godziwymi środkami. W sposób szczególny – tak jak to czynił św. Maksymilian – wykorzystujemy do tego celu środki masowego przekazu. A wszystko to dla Niepokalanej i przez Niepokalaną. * Dekret Perfectae Caritatis wzywał do odnowienia życia zakonnego przez powrót do pierwotnego ducha ożywiającego instytuty; wskazywał również, że nadzieję odnowy należy budować na gorliwszym zachowywaniu reguły i konstytucji – przyp. PTW.  
 >
 >
 >
numer 83 lipiec/sierpień
Na pątniczym szlaku
Przymierze z Maryja okladka numeru Wakacje to piękny czas... Nawet jeśli z różnych powodów nie możemy nigdzie wyjechać, by choć na krótki czas oderwać się od codziennej krzątaniny, zmienić otoczenie, to jednak ten okres skłania nas do refleksji nad własnym życiem. Mamy okazję wiele spraw przemyśleć, próbować coś zmienić. To dobry czas do pogłębienia naszej wiary przez modlitwę, dobrą lekturę, przez kontemplację przyrody – tego cudownego Bożego dzieła. Sierpień jest miesiącem, w którym Kościół wzywa do trzeźwości oraz zachęca do wzięcia udziału w pielgrzymkach do sanktuariów maryjnych. Jeśli możemy, wstąpmy na pątniczy szlak. Trud, cierpienie i zmęczenie związane z pielgrzymowaniem pryskają jak bańka mydlana, gdy pątnik staje przed Cudownym Wizerunkiem znajdującym się w sanktuarium, do którego zmierzał. To jest prawdziwa radość!
 >
 
Maryja listy od przyjaciol   Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Pragnę serdecznie podziękować za wszystkie czasopisma, publikacje katolickie, a w szczególności za figurkę Matki Bożej Fatimskiej. Fatimska Pani umacnia mnie w trudnych chwilach życia. Chciałbym podzielić się z Czytelnikami historią, jaka spotkała mojego brata Janusza. Przed świętami Bożego Narodzenia dowiedział się od lekarza, że ma nowotwór. Pomyślałem, że muszę mu jakoś pomóc i podarowałem mu figurkę Matki Bożej Fatimskiej, z którą brat nie rozstawał się ani na chwilę. Teraz jest już po czwartej dawce chemii, a choroba, jak mówią lekarze, w szybkim tempie ustępuje. Guz zmniejszył się o połowę. Modlitwa czyni cuda… Serdecznie dziękuje i pozdrawiam Was wszystkich, życząc dużo zdrowia. Krzysztof 
 >
Katedra Notre-Dame w Reims jest jedną z najpiękniejszych świątyń we Francji, który to kraj dzierży, mimo obecnego rewolucyjnego kryzysu, zaszczytny tytuł „najstarszej córy Kościoła”. Katedra, ściśle złączona z historią tego kraju, została zbudowana w latach 1211–1300. Koronowano w niej królów Francji. Uroczysta koronacja ostatniego z nich, Karola X odbyła się w roku 1825. Warto wspomnieć, że właśnie tam, w 1429 roku, św. Joanna d’Arc w cudowny sposób wskazała króla Karola VII i uczestniczyła w jego koronacji. Podczas szatańskiej rewolucji francuskiej zostały zniszczone lektorium i przepiękne witraże tej katedry. Ta wspaniała świątynia jest często nazywana „katedrą aniołów” z uwagi na bogatą dekorację, przedstawiającą aniołów i świętych. Jej fasada podobna jest do wspaniałej katedry Notre-Dame w Paryżu. Oba kościoły są pięknym owocem Średniowiecza, o którym na całym świecie wciąż krążą jakże niesprawiedliwe opinie, jakoby było „mrocznym tysiącleciem w dziejach ludzkości”. Na szczęście dziś czarna legenda tej wspaniałej epoki jest odkłamywana przez coraz większą liczbę naukowców i badaczy. W rzeczywistości Średniowiecze było okresem, w którym nauka i sztuka oraz szerokie ludzkie horyzonty przyczyniły się do postępu. Ta epoka wydała m.in. takiego geniusza, jak św. Tomasz z Akwinu. Tę chwalebną prawdę o Średniowieczu potwierdził Papież Leon XIII w encyklice Immortale Dei, a według francuskiego pisarza i działacza katolickiego Charlesa de Montalemberta (który niestety zasilił później szeregi „katolików liberalnych”) był to okres „słodkiej wiosny wiary”. I właśnie ta epoka rozsiała po całej Europie piękne, gotyckie katedry, które dziś odwiedzane są tłumnie przez turystów z całego świata. W Polsce przykładem takiej gotyckiej świątyni jest choćby kościół Mariacki w Krakowie, zawsze pełen zwiedzających. A teraz spójrzmy na tego anioła na fotografii. Jest on jednym z wielu, które zdobią katedrę w Reims. Znany jest jako „uśmiechnięty anioł”. Szanowny Czytelniku, co myślisz, kiedy na niego patrzysz? Zapewne każdy ma swoje odczucia. Do każdej osoby ten anioł przemawia na swój sposób. Nie ulega wątpliwości, że jest on pełen wdzięku i elegancji. Jego oczy się do nas śmieją, a uśmiech ten jakby promieniuje na całą jego postać. Posąg „uśmiechniętego anioła” umieszczony jest tuż nad wejściem do katedry. On czuwa, przyjmuje i uśmiecha się do każdej osoby, która tutaj wejdzie. Dostrzegamy u niego dobroć, czułość i nadzieję. Jest on wyrozumiały wobec osób, które na niego patrzą. Ale z drugiej strony uśmiech ten wydaje się nieco ironiczny, choć zarazem jest „zaraźliwy”. W każdym razie możemy powiedzieć, że jest bardzo sympatyczny. Czy możemy się czegoś nauczyć, patrząc na tego anioła? Spróbujmy być „uśmiechniętym aniołem” w naszym codziennym życiu wobec ludzi, którzy nas otaczają i którzy od nas oczekują jakiejś pomocy. Szanowny Czytelniku, jeśli będziesz miał okazję, odwiedź i pozdrów „uśmiechniętego anioła” z Reims. Leonard Przybysz
 

PISMO POŚWIĘCONE FATIMSKIEJ PANI

Przymierze z Maryja - pismo poświęcone Fatimskiej PaniZ każdym kolejnym numerem "Przymierza z Maryją" bogatsi jesteśmy w doświadczenia i wiemy, że nasze pismo służy pomocą tysiącom rodzin, dla których Maryja jest przewodniczką i opiekunką. Trud włożony w tworzenie dwumiesięcznika daje efekty w postaci poszerzenia świadomości moralnej i religijnej naszego narodu.


Najważniejsze tematy, które poruszamy na łamach "Przymierza z Maryją" to:

- kwestia godnego przyjmowania Komunii Świętej
- śmierć, czyściec i modlitwa za dusze w czyśćcu cierpiące, wieczne zbawienie i wieczne potępienie
- objawienia w Fatimie i w Lourdes, nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa
- objawienia Jezusa Miłosiernego i kult Bożego Miłosierdzia
- szkaplerz święty i związane z nim nabożeństwo
- żywoty i historie świętych
... i wiele innych, wśród których nie brakuje kwestii dotykających kryzysu naszej cywilizacji, takich jak kondycja współczesnych rodzin, czy też walka o życie nienarodzonych

MARYJA I "PRZYMIERZE"

Maryja i Przymierze, czyli od niewielkiego biuletynu do kolorowego, popularnego dwumiesięcznikaCZYLI OD NIEWIELKIEGO BIULETYNU DO KOLOROWE-
GO, POPULARNEGO DWU-
MIESIĘCZNIKA...


Kiedy w październiku 2001 roku wydrukowaliśmy pierwszy numer „Przymierza z Maryją”, niewiele osób dawało nam szanse na „sukces”. Sceptyków lub pesymistów co do naszej misji było więcej niż optymistów. Dziś jednak chyba nie ma wątpliwości – 280 000 rodzin, które otrzymują pismo, to najlepszy dowód na to jak ważny i potrzebny jest nasz dwumiesięcznik.

Nasze pismo przeszło długą drogę – od czarno-białego biuletynu do kolorowego pisma, z którego opinią liczą się katolicy – duchowni i świeccy. Wiele się zmieniło, z wyjątkiem jednego – od początku stronę tytułową „Przymierza z Maryją” zdobi wizerunek Matki Bożej Fatimskiej. Maryja daje nam pomoc, którą czujemy na każdym kroku. I Jej też zawierzamy nasze pismo, z wiarą oczekując triumfu Jej Niepokalanego Serca!

prezent
 
Copyright © by STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ IM. KS. PIOTRA SKARGI