...
 
 
 
 
 
Tylko Niepokalana mogła zostać Matką Zbawiciela
Zbawienie rodzaju ludzkiego możliwe było poprzez jego Odkupienie. W jaki sposób? Poprzez Wcielenie Syna Bożego, drugiej Osoby Trójcy Przenajświętszej. Przyjście Boga na świat ponad dwa tysiące lat temu jest samo w sobie cudem niezwykłym i trudnym do ogarnięcia ludzkim umysłem, poprzedzonym niesamowitymi zdarzeniami, których tajemnicę możemy zgłębić tylko dzięki wierze, że było tak, jak w sposób nieprzerwany od tamtych wydarzeń przekazuje nam Tradycja. W okresie Adwentu, który jest przygotowaniem do świąt Bożego Narodzenia, obchodzimy uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Nieprzypadkowo to najważniejsze maryjne święto obchodzimy właśnie na początku grudnia – szesnaście dni przez Bożym Narodzeniem. W zamyśle Bożej Opatrzności przyjście na świat Maryi było bezpośrednim przygotowaniem do Wcielenia, czyli przyjścia Boga na nasz ziemski padół. Bóg nie jest niczym ograniczony i mógł wybrać dowolny sposób Swego przyjścia. Mógł na przykład przybyć od razu jako dorosły mężczyzna i pojawić się nagle pośród narodu wybranego, ale spodobało się Bogu, aby wcielenie Syna Bożego, czyli przybranie przez drugą osobę Trójcy Świętej naszej ludzkiej natury, odbyło się w sposób, w jaki na świat przychodzą wszyscy synowie ludzcy, czyli poprzez zrodzenie z kobiecego łona. Siedem wieków wcześniej obwieścił to prorok Izajasz: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy Bóg z nami (Mt 1,22n). Najczystszemu Bogu należy się Matka wolna od jakiejkolwiek winy Bóg jest absolutną doskonałością, nie ma w Nim najmniejszej niedoskonałości ani tym bardziej nawet cienia zła czy jakiegokolwiek grzechu. Bóstwo zamierzało przyjąć ludzką naturę, czyli także ciało, które musiało być doskonałe, jak ciało Adama w Raju zanim zgrzeszył. Tylko takie doskonałe ciało „odpowiadało” Boskiej naturze, która miała się w nie przyoblec. Musiało to być ludzkie ciało, którego nie dotknęła nawet najmniejsza zmaza grzechowa. Czy zatem doskonałe ciało Jezusa Chrystusa mogło powstać z kobiety, której ciało podległe było jakiemuś grzechowi, choćby najmniejszemu, choćby tylko jakiejś jednej myśli grzesznej? Albo czy mogło nosić w sobie sam straszny grzech pierworodny i jego skutki, który czyni z nas niewolnika szatana? Wydaje się niedorzecznością, że Bóg mógł przyjść do skażonego łona kobiety, której dusza i ciało jest dotknięte grzechem. Św. Bernardyn ze Sieny (1380–1444) nauczał tak: Żaden inny syn nie może wybrać swojej Matki. Ale gdyby któryś z nich miał taki wybór, który z nich, mogąc mieć za Matkę Królową, chciałby mieć niewolnicę? Lub, mogąc mieć Matkę szlachetną, chciałby mieć nikczemną? Lub, mogąc mieć Matkę przyjaciółkę Boga, chciałby mieć nieprzyjaciółkę? A więc Syn Boży, i tylko On jeden, może wybrać dla Siebie Matkę, która Mu się spodoba. Oczywiście należy przyjąć za pewnik, że wybrał Matkę odpowiednią dla Boga. Najczystszemu Bogu należy się Matka wolna od jakiejkolwiek winy. Dlatego uczynił Ją Niepokalaną. Każda zaś kobieta rodzi się z piętnem grzechu pierworodnego, którego wina zostaje zmazana w sakramencie chrztu świętego. Jednak skutki tego dziedziczonego grzechu zostają. Skutkami zaś grzechu pierworodnego jest – jak uczy nas święty Sobór Trydencki – zarzewie grzechu tkwiące w naszej duszy (łac. fomes peccati). Ale nie tylko ono – także wszelka ułomność naszej natury, np. choroby, wszelkie defekty i zniekształcenia, z jakimi możemy się urodzić. Boskość Pana Jezusa z natury Swej godności wymagała doskonałej natury ludzkiej, a ta mogła się zrodzić tylko z równie doskonałej Niewiasty. Bóstwo bowiem nie może znieść nawet najmniejszego skalania jakimkolwiek grzechem, nawet przez najmniejszy moment. Maryja poczęta bez grzechu była również uchroniona przed jakimkolwiek pragnieniem czynienia zła, które jest konsekwencją grzechu pierworodnego. Cała piękna jesteś przyjaciółko moja Wcielenie się Syna Bożego wymagało zatem, aby wybrana przez Boga niewiasta była arcydoskonała. Kim jest ta, która wstaje jak wyłaniająca się jutrzenka, piękna jak księżyc, lśniąca jak słońce, groźna jak zbrojne zastępy (PnP 6,9) – te słowa zdaniem starożytnych Ojców mówią o Matce Zbawiciela. Przejawem najwyższej mądrości Bożej było stworzenie Maryi w sposób cudowny. Córka świętych Joachima i Anny od pierwszej chwili swego poczęcia wolna była od grzechu pierworodnego i należy to rozumieć tak, że nie „została uwolniona”, ale „nigdy nie miała” nawet przez moment grzechu pierworodnego. W taki oto sposób Bóg postanowił stworzyć i przygotować Sobie przyszłą Matkę swego Syna. Nie ma tu żadnej przesady, bo mówimy o jedynej w swoim rodzaju kobiecie, która była stworzona po to, aby nosić w Swoim dziewiczym łonie Syna Bożego. Potuit, decuit, ergo fecit (łac. Bóg mógł to zrobić, należało to zrobić, a więc to uczynił) tym słynnym zdaniem franciszkanin bł. Jan Duns Szkot (1265–1308) zakończył swoje wystąpienie w obronie Niepokalanego Poczęcia na Uniwersytecie w Paryżu. Wszechmogący Bóg mógł stworzyć Najświętszą Dziewicę wolną od grzechu. Z pewnością chciał tego, ponieważ najwyższa godność Tej, która miała być Matką Zbawiciela, wymagała, aby była Ona bez skazy, dlatego Bóg przyznał Jej przywilej Niepokalanego Poczęcia. Niepokalana nie tylko nosiła w Sobie, ale i ukształtowała ciało Zbawiciela, bo wiemy, że dziecko, rosnąc pod sercem matki, nabiera także fizycznego podobieństwa do niej. Pan Jezus więc był bardzo podobny do Maryi, jak syn do matki. Jeśli zaś Pan nasz był wysokim pięknym mężczyzną, jak mówi Pismo: najpiękniejszy jesteś spośród synów ludzkich, wdzięk się rozlał na twoich wargach (Ps 45,3), zatem Jego doskonała Matka była zapewne piękną kobietą – cała piękna jesteś przyjaciółko moja (PnP 4,7). Maryja, zawsze Dziewica Zatem Maryja, córka Joachima i Anny, od pierwszej chwili Swego niepokalanego poczęcia przyszła na świat tylko po to, aby urodzić jedynego Syna – dać ciało bosko-ludzkiej naturze Chrystusa. Boskie Dzieciątko zostało poczęte bez udziału mężczyzny, który w zwykłym porządku rzeczy jest pośrednikiem między ciałem swojej żony a Bogiem, który przy jego pomocy stwarza w niej nowe życie. Poczęcie zaś Chrystusa było absolutnie wyjątkowe i jedynym takim przypadkiem w dziejach świata, kiedy to w łonie kobiety poczęło się dziecko mocą bezpośredniego działania Ducha Świętego Stworzyciela. Po upływie dziewięciu miesięcy cudownie przyszło na świat i moment tego przyjścia obchodzimy co roku w szczególnie uroczysty sposób jako święto Bożego Narodzenia, czyli moment, w którym w równie cudowny sposób, bez uszkadzania panieństwa Matki i bez bólu rodzenia, przyszedł na świat w betlejemskiej grocie Syn Boga i Zbawiciel ludzi. Dlatego mówimy o Maryi, że jest zawsze Dziewicą, czyli przed i po narodzeniu swego Syna (łac. Semper Virgo ante et post partum). Wszystkie tajemnice i cudowne momenty historii zbawienia łączą się ze sobą w jedną organiczną całość. Niemniej tajemnica Niepokalanego Poczęcia Maryi i Narodziny Zbawiciela są ze sobą tak ściśle i bezpośrednio związane, że rozłączyć ich nie sposób. Obie te tajemnice i wydarzenia są świętymi dogmatami naszej katolickiej wiary, które sam Bóg nam objawił, a Kościół podaje do wierzenia. Uczynił to w sposób niezwykle uroczysty wielki papież bł. Pius IX w roku 1854 w uroczystej bulli Ineffabilis Deus (Niewysłowiony Bóg). Kto by utrzymywał, że Maryja była zwykłą kobietą, a więc podległą grzechowi, albo że Maryja nie była dziewicą, albo że chłopiec, który się z Niej urodził, nie był Jej jedynym synem, albo że nie był Bogiem, ten własnym sądem wyklucza się z Kościoła Świętego i niech wie, że ściągnie na siebie gniew Wszechmogącego Boga oraz Jego świętych Apostołów Piotra i Pawła. Ks. Grzegorz Śniadoch IBP
 >
Kalendarium
8 stycznia 1894   narodziny Rajmunda Kolbego i chrzest w kościele pw. Wniebowzięcia NMP w Zduńskiej Woli 29 czerwca 1902 Pierwsza Komunia św. w kościele pw. św. Mateusza w Pabianicach 1902-1906 objawienie w kościele w Pabianicach - Prosiłem Matkę Bożą, żeby mi powiedziała, co ze mnie będzie... Wtedy Matka Boża pokazała mi się, trzymając dwie korony: jedną białą, a drugą czerwoną. Spytała, czy chcę tych koron: biała miała oznaczać, że wytrwam w czystości, a czerwona, że będę męczennikiem. Odpowiedziałem, że chcę... 18 sierpnia 1907 sakrament bierzmowania w kościele Wniebowzięcia NMP w Zduńskiej Woli 1907 wstąpienie do Małego Seminarium oo. Franciszkanów we Lwowie 4 września 1910 nowicjat w klasztorze franciszkanów – otrzymuje imię Maksymilian 5 września 1911 czasowe śluby zakonne 10 listopada 1912 początek studiów filozoficznych w Rzymie na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim wrzesień-październik 1914 Juliusz Kolbe (ojciec) jako oficer-legionista stracony przez Rosjan 28 października 1914 otrzymanie tonsury 1 listopada 1914 zakonne śluby wieczyste, przybranie imienia Maria – na cześć Niepokalanej 22 października 1915 doktorat na „Gregorianum”, zakończenie studiów filozoficznych 1915 początek studiów teologicznych na Papieskim Wydziale Teologicznym św.Bonawentury w Rzymie 20 stycznia 1917 przeżycie „poruszenia duszy” uświadamiającego konieczność założenia organizacji maryjnej 17 października 1917 założenie Milicji Niepokalanej (Militia Immaculatae – MI) 28 kwietnia 1918 święcenia kapłańskie w rzymskim kościele s. Andrea della Valle 29 kwietnia 1918 Msza św. prymicyjna w bazylice s. Andrea delle Fratte, gdzie Niepokalana objawiła się Alfonsowi Ratisbonne 22 lipca 1919 doktorat z teologii na Papieskim Wydziale Teologicznym św. Bonawentury  27 lutego 1920 pogorszenie stanu zdrowia (plucie krwią) styczeń 1922 pierwszy numer „Rycerza Niepokalanej”, 5000 egz. 1924 pierwszy kalendarz „Rycerza Niepokalanej” na rok 1925, 12 tys. egz. czerwiec-lipiec 1927 pertraktacje z księciem Janem Druckim-Lubeckim w sprawie uzyskania terenu koło Teresina pod budowę nowego klasztoru i wydawnictwa 6 sierpnia 1927 poświęcenie figurki Niepokalanej w Teresinie na placu budowy klasztoru 5 października 1927 rusza budowa klasztoru w Niepokalanowie 31 października 1927 kanoniczna erygacja klasztoru Niepokalanów 12 listopada 1927 pierwsza Msza św. w kaplicy budującego się Niepokalanowa 7 grudnia 1927 poświęcenie nowego klasztoru przez prowincjała zakonu oo. franciszkanów o. Kornela Czupryka, nadanie mu oficjalnej nazwy „Niepokalanów”; przełożonym wspólnoty zakonnej (2 ojców i 18 braci) zostaje o. Maksymilian Kolbe 19 września 1929 otwarcie Małego Seminarium Misyjnego w Niepokalanowie styczeń-luty 1930 podróże po Europie w sprawie założenia misji na Dalekim Wschodzie: Wiedeń, Rzym, Asyż, Marsylia, Lourdes, Paryż, Lisieux, Augsburg, Berlin, Toruń 26 lutego 1930 wyjazd do Japonii 20 maja 1930 pierwszy japoński „Rycerz Niepokalanej” – „Seibo no Kishi”, 10 tys. egz. 24 lipca 1930 o. Maksymilian zostaje przełożonym w Japonii, a jego brat o. Alfons Kolbe – w Niepokalanowie 3 grudnia 1930 śmierć o. Alfonsa; przełożonym Niepokalanowa zostaje o. Florian Koziura 4 czerwca 1931 zakup ziemi za miastem Nagasaki pod budowę konwentu Mugenzai no Sono (Ogród Niepokalanej) maj 1933 pierwszy numer pisma dla młodzieży „Rycerzyk Niepokalanej” 1935 pierwszy numer „Małego Dziennika” 8 grudnia 1936  na wniosek o. Maksymiliana zakon oo. franciszkanów poświęca się Niepokalanej wrzesień 1938 pierwszy numer „Małego Rycerzyka Niepokalanej” – miesięcznika dla dzieci, 30 tys. egz. 1938 listopadowy numer „Rycerza Niepokalanej” osiąga nakład miliona egz. 8 i 11 grudnia 1938 nagranie dwóch próbnych audycji radiostacji Stacja Polska 3 – Radio Niepokalanów styczeń 1939 pierwszy numer „Biuletynu Misyjnego” dla sympatyków i dobrodziejów misji 1 września 1939 wybuch II wojny światowej; klasztor w Niepokalanowie liczy ponad 600 zakonników i jest największym klasztorem katolickim na świecie grudzień 1939 stała adoracja Najświętszego Sakramentu w Niepokalanowie 20 listopada 1940 pozwolenie okupanta na jednorazowe wydanie „Rycerza Niepokalanej” na grudzień-styczeń 1940-1941, 120 tys. egz. 17 lutego 1941 aresztowanie o. Kolbego wraz z czterema ojcami i wywiezienie do więzienia na Pawiaku w Warszawie marzec 1941 pobicie o. Kolbego w więzieniu na Pawiaku za wyznanie wiary 28 maja 1941 przywiezienie o. Maksymiliana do niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Auschwitz, otrzymuje nr 16670 koniec lipca 1941 ucieczka więźnia z bloku 14, gdzie przebywa o. Kolbe. Komendant obozu zarządza między 29 lipca a 2 sierpnia selekcję 10 więźniów na śmierć głodową. O. Kolbe zastępuje więźnia Franciszka Gajowniczka 14 sierpnia 1941 męczeńska śmierć ojca Kolbego - dobity zastrzykiem fenolu 15 sierpnia 1941 spalenie ciała w krematorium 17 marca 1946  śmierć matki o. Maksymiliana – Marii Kolbe 17 października 1971 beatyfikacja o. Maksymiliana przez papieża Pawła VI 10 października 1982 kanonizacja męczennika Maksymiliana Kolbego przez Ojca Świętego bł. Jana Pawła II 14 sierpnia 2010 – 15 sierpnia 2011 Rok Kolbiański w Zakonie Braci Mniejszych Konwentualnych (franciszkanów) 21 października 2010 ogłoszenie roku 2011 Rokiem Świętego Maksymiliana Marii Kolbego przez Senat RP Oprac. MW
 >
Ostatni spośród aniołów
Spośród wszystkich aniołów, on był ostatni. Spośród miliardów czystych duchów, które stworzył Bóg, nieskończenie bardziej licznych niż wszyscy śmiertelnicy, jacy kiedykolwiek żyli i żyć będą na Ziemi aż do skończenia świata, w imponującej hierarchii złożonej z dziewięciu chórów anielskich, znajdował się na samym końcu. Wszyscy aniołowie stali ponad nim. A poniżej byliśmy już tylko my, ludzie. Ale nie myślcie, że było to dla niego powodem do zgryzoty, zgorzknienia lub rozczarowania. Wręcz przeciwnie, był to niezwykle radosny i szczęśliwy anioł. Nie chciał nawet słyszeć o buncie Lucyfera, który zjawił się u niego osobiście, myśląc że przeciągnie go na swoją stronę, wzbudzając w nim poczucie krzywdy i niesprawiedliwości. – Pójdź za mną – szeptał kusiciel – a z ostatniego spośród ostatnich staniesz się podobny Bogu. Wybuchnąłby śmiechem i wzruszył ramionami, gdyby je miał, ale ponieważ czynią tak tylko ludzie, zadał po prostu pytanie, które poniosło się echem aż po krańce niebiańskiego sklepienia: – A któż jest jak Bóg? Święty Michał Archanioł usłyszał to zdanie i uczynił je swoim okrzykiem wojennym, jak wiadomo bardzo skutecznym, gdyż pod jego wodzą dwie trzecie anielskich zastępów po gigantycznej bitwie zepchnęło zbuntowane demony w czeluści piekieł. Od tamtej chwili ostatni spośród aniołów spędzał wieczność czyniąc dobro na Ziemi.Jako czysty duch nie posiadał ciała. Obdarzony był za to inteligencją nieskończenie przewyższającą naszą, miał niczym nieskrępowaną wolę i władzę nad całym doczesnym światem, którą ograniczały jedynie zamysły Bożej Opatrzności. Co więcej, nigdy nie musiał się uczyć, gdyż Bóg obdarzył go wszelką wiedzą przy jego stworzeniu. Swą mądrość, siłę i roztropność wykorzystywał, by ulżyć nam w trudach codziennego życia.Tam gdzie przechodził, powietrze stawało się lżejsze, ptaki śpiewały radośniej, pąki kwiatów rozkwitały, a ludzie czuli, że powinni stawać się lepsi. Był aniołem, który przywracał pokój naturze po burzach i nawałnicach. Tym, który czynił tak słodkim powrót wiosny, który dbał, by w kamiennej izbie, w której odpoczywali utrudzeni żniwiarze, panował przyjemny chłód, zapewniał urodzaj owoców jesienią i tworzył ten bezpieczny, ciepły nastrój przy ogniu trzaskającym w kominku, kiedy za oknem pada śnieg.Przemierzał Ziemię, by łagodzić skutki działania dzikiej natury, czynić życie biednych śmiertelników łatwiejszym i nakłaniać ich, by praktykowali cnotę. Uspokajając żywioły, starał się przywrócić ludzkim sercom nadzieję. Wszystko to robił z pokorą, pomysłowością i dyskrecją, ale wiedział, że to wciąż za mało, że nie wypełnił jeszcze swego powołania. A ponieważ lubił snuć przypuszczenia, myślał, że pewnego dnia Bóg być może powierzy mu specjalną misję. – Z pewnością zostanę czyimś aniołem stróżem, a skoro jestem ostatni pośród aniołów, będzie to najprawdopodobniej najsłabszy spośród ludzi – powiedział jednemu z wielkich archaniołów w Raju, który wiedział na ten temat o wiele więcej, ale patrzył na niego w milczeniu. Pewnego razu, choć nie domyślał się, jaka była tego przyczyna, zauważył dziwne poruszenie w sferze niebieskiej.Jednak, gdy w nieustannym ruchu podtrzymującym cudowne dzieło stworzenia, żaden z jego braci nie zatrzymał się, by wyjaśnić mu, co się stało, wciąż spokojnie przemierzał świat.Sprawował swą służbę już od wielu tysięcy lat, co jest niesłychanie długim czasem dla nas, lecz zaledwie skrawkiem wieczności dla anioła, gdy pewnego wieczoru stanął przed nim jeden z potężnych serafinów, zasiadających tuż przy tronie samego Boga: – Nasz Stwórca ma dla ciebie zadanie – powiedział mu serafin. – Udasz się, aby służyć swymi talentami biednym ludziom, w miejscu, które ci wskażę. Pospiesznie przebywając ogromną odległość, jaka dzieliła go od miejsca, do którego został posłany, znalazł się, nie wiedząc, co go tam czeka, w ciemnej grocie.Rozejrzał się dookoła i zauważył… najmniejsze, najsłabsze i najbiedniejsze spośród ludzkich dzieci. W tej chwili całą grotę zalało cudowne światło i kiedy się odwrócił, spostrzegł, że stawił się w niej cały niebiański dwór, a tysiące aniołów zaintonowały nową, nieskończenie piękną pieśń. - Pospiesz się, przecież widzisz, że mu zimno! – powiedział serafin. W tym momencie zrozumiał, że Bóg stał się człowiekiem, a jego zadaniem było chronić to Dzieciątko, a także jego matkę, Najświętszą Dziewicę Maryję i przybranego ojca – Józefa. Pospiesznie przysunął osiołka i woła, które spały w głębi groty, by ogrzały nowo narodzone Dziecię swym oddechem, wygładził posłanie z sianka, by nie zraniło go wystające źdźbło, a powietrze przesycił wigilijnym zapachem jodłowej żywicy, ciepłego wosku świec, kwiatów pomarańczy i słodkich smakołyków. Dzieciątko uśmiechnęło się do niego. Był ostatnim, ale najszczęśliwszym spośród aniołów.Od tamtej Nocy, co roku przemierza Ziemię, by wszyscy ludzie dobrej woli poczuli słodycz, zapach i ducha Bożego Narodzenia. \r\n \r\nRozejrzyjcie się więc dobrze wokół siebie i postarajcie się wyczuć jego obecność. Być może zauważycie, że właśnie przeszedł obok, w drgnieniu płomyka świecy oświetlającej szopkę, w błysku bombki zawieszonej na choince lub w słodkiej melodii kolęd śpiewanych na pasterce. * * * Choć jest to tylko opowieść wigilijna, ostatni spośród aniołów naprawdę istnieje. Nigdy nie poznałem jego imienia (gdyby mi je wyjawił, napisałbym je, jednak Kościół zabrania ludziom nazywać anioły, poza tymi, których imiona wymienione są w Biblii). Tak czy inaczej, nasza skromna ludzka inteligencja i tak nie pozwoliłaby nam pojąć znaczenia i docenić piękna anielskiego imienia. Zresztą, to on zasugerował mi, bym napisał to opowiadanie. Kiedy wyraziłem obawę, że być może nie wszystko będzie się dokładnie zgadzało, roześmiał się, wzruszył ramionami i powiedział: – Wystarczy, że umieścisz na końcu wyjaśnienie. Ci, którzy potrafili zachować w sobie dziecięcą duszę, ucieszą się, a pozostali… Benoit Bemelmans
 >
 >
 >
numer 79 listopad/grudzień
Niepokalana Matka Zbawiciela
Przymierze z Maryja okladka numeru Pamiętajmy, że Pan Jezus założył Kościół, by prowadzić nas do Nieba. My mamy być solą ziemi, która nadaje jej smak. Nie dajmy się więc zwieść fałszywym prorokom, którzy nie tyle chcą nadawać światu smak poprzez jego ewangelizację, ale raczej chcą „uświatowić” Ewangelię i Kościół. Wtedy sól straci smak i na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi (Mt 5,13).


 >
 
Maryja listy od przyjaciol Serdecznie dziękuję za przesłanie książeczki „Różaniec – ratunek dla świata”. Uważam, że jej rozpowszechnienie jest w obecnych czasach bardzo ważne. Otrzymałam ją w okresie dla mnie szczególnym, bo modlę się często na różańcu, szukając pomocy i ukojenia w tej modlitwie. Dwa lata temu zmarła moja mama, a teraz brat, po bardzo krótkiej, ale ciężkiej chorobie. Trudno mi pogodzić się z tą śmiercią i dlatego szukam pociechy w modlitwie. Na dodatek mój mąż w ciągu trzech miesięcy przeszedł dwa zawały. Dlatego proszę Matkę Bożą o wstawiennictwo za moim mężem, o łaskę zdrowia i o radość Nieba dla naszych Bliskich Zmarłych. Łączę pozdrowienia. Bogumiła
 >
Na zdjęciu obok widzimy piękną figurę Niepokalanej Dziewicy Maryi, czczonej w karmelitańskim kościele w stolicy Argentyny Buenos Aires. Nam, biednym grzesznikom, obciążonym wieloma wadami, bardzo trudno jest sobie wyobrazić i wyrazić w odpowiednich słowach nadzwyczajną czystość Matki Bożej, która przyszła na ten świat bez zmazy grzechu pierworodnego.   Dlatego lepiej, żeby za nas mówili ci święci, którzy podczas ziemskiej pielgrzymki nie tylko praktykowali cnoty w sposób heroiczny, ale którzy także otrzymali od Boga zadanie głoszenia Jej przecudnej i wyjątkowej świętości. Na przykład w XVIII wieku wielki św. Ludwik Maria Grignion de Montfort w swym dziele Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny proroczo zapowiadał nadejście Królestwa Maryi. Ten wielki święty tak pisał o powszechnej czci, jaką darzona jest Święta Boża Rodzicielka: Codziennie, z jednego krańca ziemi do drugiego, zarówno na wysokościach Niebios, jak w najgłębszych otchłaniach, wszystko sławi, wszystko wychwala Maryję przedziwną. Zarówno dziewięć chórów anielskich, jak i ludzie wszelakiego wieku i stanu, dobrzy i źli, nawet szatani, siłą prawdy zniewoleni są zwać Ją błogosławioną. Wszyscy anieli niebiescy, powiada św. Bonawentura, wysławiają Ją bezustannie: Święta, święta, święta Maryja, Boża Rodzicielka, Dziewica! I zasyłają Jej codziennie miliony milionów razy pozdrowienie anielskie: Zdrowaś ­Maryjo! Z kolei w XX wieku katolicki myśliciel Plinio Corrêa de Oliveira, propagator myśli św. Ludwika Marii Grignion de Montfort, odnosząc się do Niepokalanej Dziewicy, w zwięzły sposób opisywał tragiczny kontekst historyczny czasu, w którym przyszła na świat Ta, która jest arcydziełem Boga i najczystszą ze stworzeń: Historia dowodzi, że bez Kościoła barbarzyńcy nie zostaliby ucywilizowani. Tak więc bez Chrystusa upadłby nieodwracalnie nie tylko Rzym, ale też cały ówczesny zachodni świat. Razem ze zmierzchem Rzymu, którego symptomy były widoczne już przed Chrystusem, całemu Zachodowi groziła ruina. Byłoby to końcem ówczesnej kultury, cywilizacji i historii. Byłby to koniec ówczesnego świata. (…)   Otóż, Naród Wybrany też zbliżał się do tragicznego finału. Izraelici, naród liczebnie niewielki i zamieszkujący małe terytorium, różniący się od wszystkich innych narodów przez swą rasę, język, religię, już przed Chrystusem był prawie „zatopiony”. Naród wybrany dostosowywał się do świata pogańskiego. Dlatego do synagogi przenikały egzotyczne doktryny pogańskie, kapłanom zaczęło brakować formacji, silnej woli, żarliwości i ducha ofiary. Coraz częściej byli skłonni prowadzić leniwe życie w cieniu świątyni. Ale też większość Żydów była skłonna do przyjęcia tego kursu. (…)   I właśnie w tym szczycie zła, w tej atmosferze przeciwnej wszelkiemu dobru, urodziła się Ta Najświętsza ze stworzeń. Ta, która jest pełna Łaski, którą wszystkie pokolenia będą sławić jako Błogosławioną. Słowa ludzkie nie wystarczą, aby wyrazić nadzwyczajną Świętość Matki Bożej. W porządku naturalnym święci i doktorzy Kościoła porównywali Ją do słońca. Ale jeśliby istniała jakaś gwiazda niepojęcie bardziej błyszcząca i jaśniejsza od słońca, to do tej gwiazdy porównywaliby Matkę Najświętszą. I powiedzieliby, że ta Gwiazda jest słabym ledwie wyobrażeniem tego, kim Ona jest. Ba, nie tylko słabym, ale też wadliwym i niepełnym. A chwała Matki Bożej jest nieporównywalnie wyższa niż wszystkich chórów anielskich. Temu najdroższemu spośród wszystkich stworzeń, przewyższającemu wszystkie inne stworzenia, niższemu tylko od Najświętszego Człowieczeństwa Naszego Pana Jezusa Chrystusa, Bóg udzielił nadzwyczajnego przywileju – Niepokalanego ­Poczęcia. Jak piękne są te słowa!   Również my żyjemy w epoce, która bardzo podobna jest do tej, w której urodziła się Najświętsza Dziewica – Matka Zbawiciela, który przyszedł na świat, aby wyzwolić ludzkość od niewoli szatańskiej. Kiedy więc będą nas dręczyły pokusy, uciekajmy się zawsze do Niepokalanej. Ona jest zawsze gotowa, żeby nas do Siebie zbliżać, aby nam, potrzebującym, udzielać pokoju ducha. Często wystarczy tylko spojrzeć na Jej figurę i od razu mamy takie wrażenie, że Ona chce nam coś powiedzieć…   W 1858 roku św. Bernadetta Soubirous z Lourdes usłyszała od Niej te pełne słodyczy słowa: Ja jestem Niepokalane Poczęcie!. Tak, Matka Boża przyszła osobiście potwierdzić ten dogmat, ogłoszony uroczyście przez papieża bł. Piusa IX 8 grudnia 1854 roku.   Pamiętajmy też, że Ona wróciła i w Fatimie w 1917 roku skierowała do ludzkości poprzez troje pastuszków – Łucję oraz błogosławionych Hiacyntę i Franciszka, tę obietnicę: Na koniec Moje Niepokalane Serce zatriumfuje! Leonard Przybysz
 

PISMO POŚWIĘCONE FATIMSKIEJ PANI

Przymierze z Maryja - pismo poświęcone Fatimskiej PaniZ każdym kolejnym numerem "Przymierza z Maryją" bogatsi jesteśmy w doświadczenia i wiemy, że nasze pismo służy pomocą tysiącom rodzin, dla których Maryja jest przewodniczką i opiekunką. Trud włożony w tworzenie dwumiesięcznika daje efekty w postaci poszerzenia świadomości moralnej i religijnej naszego narodu.


Najważniejsze tematy, które poruszamy na łamach "Przymierza z Maryją" to:

- kwestia godnego przyjmowania Komunii Świętej
- śmierć, czyściec i modlitwa za dusze w czyśćcu cierpiące, wieczne zbawienie i wieczne potępienie
- objawienia w Fatimie i w Lourdes, nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa
- objawienia Jezusa Miłosiernego i kult Bożego Miłosierdzia
- szkaplerz święty i związane z nim nabożeństwo
- żywoty i historie świętych
... i wiele innych, wśród których nie brakuje kwestii dotykających kryzysu naszej cywilizacji, takich jak kondycja współczesnych rodzin, czy też walka o życie nienarodzonych

MARYJA I "PRZYMIERZE"

Maryja i Przymierze, czyli od niewielkiego biuletynu do kolorowego, popularnego dwumiesięcznikaCZYLI OD NIEWIELKIEGO BIULETYNU DO KOLOROWE-
GO, POPULARNEGO DWU-
MIESIĘCZNIKA...


Kiedy w październiku 2001 roku wydrukowaliśmy pierwszy numer „Przymierza z Maryją”, niewiele osób dawało nam szanse na „sukces”. Sceptyków lub pesymistów co do naszej misji było więcej niż optymistów. Dziś jednak chyba nie ma wątpliwości – 280 000 rodzin, które otrzymują pismo, to najlepszy dowód na to jak ważny i potrzebny jest nasz dwumiesięcznik.

Nasze pismo przeszło długą drogę – od czarno-białego biuletynu do kolorowego pisma, z którego opinią liczą się katolicy – duchowni i świeccy. Wiele się zmieniło, z wyjątkiem jednego – od początku stronę tytułową „Przymierza z Maryją” zdobi wizerunek Matki Bożej Fatimskiej. Maryja daje nam pomoc, którą czujemy na każdym kroku. I Jej też zawierzamy nasze pismo, z wiarą oczekując triumfu Jej Niepokalanego Serca!

 
Copyright © by STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ IM. KS. PIOTRA SKARGI