
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Umiłowani w Chrystusie Panu Siostry i Bracia!
Uwielbiajmy Pana, który już jest blisko – tak zaczyna się codzienna modlitwa liturgiczna Kościoła w tych ostatnich dniach dzielących nas od świąt Bożego Narodzenia. Oczywiście, wszyscy kochamy te święta z wielu względów. Szczególnie w Polsce są one tak bardzo związane z narodową Tradycją, że obchodzą je nawet niewierzący. Zastanówmy się jednak, co znaczy ten fakt, że Bóg nieśmiertelny stał się człowiekiem, dla naszego życia. W szczególności życia z Bogiem.
Bóg stał się Człowiekiem, aby człowiek stał się Bogiem – napisał kiedyś Ojciec Kościoła, św. Ireneusz z Lyonu, a słowa te do dziś czytane są w brewiarzu. Dlaczego to takie ważne? Czy to nie zbyt mocne życzenie: człowiek – Bogiem?
W Adwencie czytamy przede wszystkim proroctwa Izajasza. Ileż tam zapewnień o Bożej miłości do człowieka. Bóg porównuje się ustami proroka do matki, która przytula swe dzieci do policzka i pociesza je, zapewnia, że tak kocha Swój naród, iż nawet gdyby rodzona matka przestała kochać swoje dzieci, to Bóg nie przestanie kochać Jerozolimy i Narodu Wybranego. Zapowiada także, że już wkrótce pojawi się Człowiek posłany przez Boga – Sługa Pański, który odnowi przymierze Boga z ludźmi, bo ludzie to przymierze złamali. Ten Wybrany narodzi się z Dziewicy i będzie nazwany Emmanuelem, co znaczy Bóg jest z nami. Izajasz opowiada, jakie straszne męki i przeciwności będzie musiał znieść ów Sługa Pański, łącznie ze śmiercią. Na koniec jednak czeka Go uwielbienie, Jego grób będzie sławny, a w Jego Imieniu narody będą pokładać nadzieję.
Dziś już wiemy, kto jest tym obiecanym Sługą. To właśnie ten Jezus, którego narodzenie obchodzimy i który jako małe Dziecię będzie w każdym kościele przypominał nam, że Bóg jest wierny i spełnia Swoje obietnice. Nawet tak przedziwne, że daje nam Swojego własnego Syna, by Ten nas zbawił.
Bóg udzielał człowiekowi wielu darów i łask na przestrzeni dziejów. Na końcu dał nam Swojego Jedynego Syna. Najdroższy Skarb, jaki miał.
Ten Syn chętnie przyjął plan Ojca i urodził się jako Syn Maryi w rodzinie biednego cieśli Józefa. I tu jest dopiero ukryty najważniejszy sens tych świąt: Bóg stał się Człowiekiem, by odtąd dzielić życie człowieka, by to, co my przeżywamy, było znane i bliskie również samemu Bogu. Poznał, co to radość dziecięca, czuły dotyk Matki i piękny widok stworzonego świata. Ale poznał tak samo ból, samotność odrzucenia, pożegnania; poznał także lęk przed śmiercią i samą śmierć. Człowiek w pełni. A równocześnie Bóg, który sam nam nakazuje, byśmy w Jego Imię prosili, w Nim pokładali naszą nadzieję, bo On nas nigdy nie opuści.
Już wkrótce, na początku zimy, będziemy obchodzić święta Bożego Narodzenia, ale przecież Boże Narodzenie zdarza się codziennie, zawsze, ile razy odprawia się Msza Święta, Jezus Chrystus zstępuje z Nieba i staje się Chlebem, tak jak kiedyś stał się nowo narodzonym Dzieckiem. Ziemia staje się wtedy Niebem, bo gdzie Bóg jest obecny, tam jest Niebo. W naszych duszach jest Niebo, jeżeli tylko pozwolimy narodzić się w nich Panu Jezusowi.
Będąc z Nim, nie będziemy sami, bo On będzie dzielił nasze radości i przeżywał nasze smutki. Będzie najwierniejszym Przyjacielem, o ile pozwolimy Mu narodzić się w nas. Czy to nie jest oszałamiająca prawda? Jezus, Syn Boży, Bóg Prawdziwy jest równocześnie Człowiekiem, naszym Bratem na tej ziemi. On nam pokazał, jak iść przez to życie, by być szczęśliwym nawet pośród przeciwności i cierpień. Pokazał nam, jak żyć, by spełnić wolę Bożą względem nas i w ten sposób, po naszej śmierci, znaleźć się tam, gdzie On przebywa jako Człowiek i Bóg zarazem, w jednej Osobie. Mam świadomość, że my to wszystko wiemy. Słyszeliśmy o tym tyle razy, pewnie usłyszymy także w te święta w naszych kościołach. Spróbujmy jednak to przemyśleć, niech ta prawda wejdzie do naszego serca. Od momentu narodzenia Pana Jezusa nic już nie jest takie jak wcześniej. Przed Jego majestatem nie mają już znaczenia bogactwa ani godności, obok biednych pasterzy w szopce widzimy wspaniałych cudzoziemskich królów wspólnie oddających cześć temu właśnie małemu Dzieciątku.
Kochani, przy okazji świąt narodzenia Zbawiciela, skupmy się na tym, co najważniejsze. Owszem – choinka, prezenty, sprzątanie są ważne, ale to tylko dodatki. Ilość potraw wigilijnych też jest istotna, ale to wszystko właśnie ma zwrócić naszą uwagę na prawdziwy cud: narodził się Pan Jezus, który daje pożywienie nie tylko naszemu ciału, ale także naszej duszy. I to dopiero jest wiadomość, to jest dopiero cud!
Gdyby Bóg nas tylko odwiedził pod przybraną postacią Człowieka, to już byłby dla nas wielki zaszczyt, honor i łaska. A tutaj Bóg STAJE SIĘ CZŁOWIEKIEM I MIESZKA RAZEM Z NAMI! Tego się nie da opowiedzieć, to trzeba przeżyć. Przeżyjmy to zatem, tak jak mówi stara kolęda:
I my czekamy na Ciebie Pana/
A skoro przyjdziesz na głos kapłana/Padniemy na twarz przed Tobą/
Wierząc, żeś jest pod osobą/
Chleba i Wina.
ks. Adam
W tym numerze „Przymierza z Maryją” postanowiliśmy podjąć tematykę edukacji młodych pokoleń Polaków. Pokładamy nadzieję w chrześcijańskim, czy też ściślej – katolickim kształceniu i wychowaniu. Pamiętamy bowiem, że katolicyzm jest nie tylko doktryną, dogmatem czy też zbiorem modlitw i obrzędów, lecz nade wszystko żywą relacją z Bogiem i powinien oddziaływać na całe państwo i całe społeczeństwo.
Pomiędzy 25 a 29 maja wraz z grupą Apostołów Fatimy pielgrzymowaliśmy do miejsca, w którym 109 lat temu trojgu portugalskim pastuszkom ukazywała się Matka Boża, niosąc światu przesłanie pokuty i nadziei.
Fatima, choć jest odwiedzana przez bardzo licznych wiernych oraz turystów, zdołała jednak zachować atmosferę ciszy. Wyjąwszy największe uroczystości gromadzące wielotysięczne rzesze uczestników, można tam zarówno modlić się, jak i słuchać w skupieniu. Każdego dnia chętnie korzystaliśmy z tej możliwości tym bardziej, że nasz hotel położony był w bezpośredniej bliskości bazyliki oraz miejsca Maryjnych objawień.
Codziennie uczestniczyliśmy też w tradycyjnych nabożeństwach i procesjach na olbrzymim placu przed sanktuarium. W trakcie trzeciego wieczoru przedstawiciele naszej grupy mieli zaszczytną okazję prowadzić fragment modlitwy. W pamięci uczestników pozostanie z pewnością atmosfera towarzysząca tym różańcowym spotkaniom. Wypowiadane przez setki pielgrzymów w różnych językach wezwania Ojcze nasz… i Zdrowaś Maryjo… podkreślały zarówno jedność jak i różnorodność Kościoła. Z drugiej strony jednak – zamiast harmonii rodziły szum, utrudniając modlitewne skupienie. Może gospodarze tego cudownego miejsca zechcą kiedyś „odkryć” na nowo łacinę?
Niespokojny duch współczesności daje też w Fatimie znać o sobie w sposób widoczny gołym okiem. Niby w trosce o prostotę i skromność stara się on jak może zasłonić sanktuarium, wznosząc wokół betonowe bryły, z których niektóre nawet zostały poświęcone jako miejsca katolickiego kultu. Tylko co wspólnego z żywą, autentyczną wiarą mogą mieć płaskie, szare bunkry albo kaplice, w których Tabernakulum przypomina bardziej skrzynkę na narzędzia? Albo co powiedzieć o ustawionym tuż przy nowej bazylice wielkim krzyżu, na którym zamiast Chrystusa umieszczono dziwaczną postać jakby wyjętą ze starożytnych hieroglifów? W kulturowym kontekście naszych czasów to raczej karykatura niż godny wizerunek Zbawiciela…
Zatem nawet w bezpośrednim otoczeniu sanktuarium naocznie przekonaliśmy się, że wewnątrz Kościoła toczy się ogromna walka o kształt katolicyzmu i o serca wierzących. Do czego to zmaganie może prowadzić, widzieliśmy w urokliwym, niewielkim mieście Obidos, gdzie w miejscu dawnego kościoła działa dzisiaj… księgarnia.
Nasze pielgrzymkowe wyprawy, których celem były wspaniałe klasztory w miasteczku Alcobaça czy w Batalhi, przeniosły nas do czasów, gdy świątynie bez wątpienia wznoszono na chwałę Bożą, na przykład – w podzięce za Opatrznościową pomoc w wygranej bitwie o niepodległość kraju. Zachwyt budziła potężna, a zarazem misterna architektura tych monumentalnych dzieł, wspaniałe zdobienia, dbałość ich twórców o detale, połączenie talentów z wytrwałością i pracowitością budowniczych.
Podążyliśmy też śladami fatimskich wizjonerów – Łucji dos Santos oraz świętych Hiacynty i Franciszka Marto. Modliliśmy się przy ich grobach. Odprawiliśmy Drogę Krzyżową w ich rodzinnych stronach, odwiedziliśmy domy, w których żyli.
W miejscu objawień Matki Bożej zapaliliśmy świece przywiezione wraz z intencjami powierzonymi nam przez Darczyńców w ramach akcji „Twoje światło w Fatimie”.
Podczas tej kilkudniowej wyprawy na każdym kroku spotykaliśmy się z serdeczną otwartością Portugalczyków. Podziwialiśmy ich ludową sztukę i zwyczaje. Mimo że nasze kraje są od siebie bardzo oddalone, w żaden sposób nie czuliśmy się obco. Sprawiła to oczywiście sama Matka Boża, ale też kulturowa bliskość biorąca swój początek w naszej wspólnej wierze. Podczas wyjazdów do historycznych miejsc, które znalazły się na trasie naszej pielgrzymki, mieliśmy okazję przekonać się, że Maryja swoją opieką otacza nie tylko nasz naród, lecz wszystkie nacje, które się Jej ufnie oddają, a także każdą osobę, która zawierza Jej siebie oraz swych bliskich.
Dzieje Portugalii to również historia wierności Bogu i odstępstw, także w życiu władców. Trudne momenty w wymiarze tak osobistym, jak i zbiorowym, przypominają o konieczności ciągłego zabiegania o własną duszę i o łaskę Opatrzności. Wierność przynosi pomyślność – przynajmniej w życiu duchowym. Odstępstwo owocuje nieszczęściem i śmiercią. Te uniwersalne prawdy przychodziły na myśl, gdy słuchaliśmy opowieści przewodników o portugalskich monarchach i wodzach, zwycięskich bitwach i nieszczęśliwych losach grzesznych kochanków.
Byli tym razem pośród Apostołów Fatimy reprezentanci każdego spośród żyjących pokoleń. Najmłodszy uczestnik liczył sobie 13 lat, zaś senior, pan Zdzisław – już 94. – Całe życie marzyłem, by tu przyjechać – przyznał w rozmowie.
Nasza pielgrzymka nie byłaby tak bogata w duchową treść bez obecności duszpasterza – księdza Krzysztofa. Oprócz zapewnienia nam możliwości codziennego wysłuchania Mszy Świętej, dawał on wyrazy swej niezwykłej czci dla Matki Bożej śpiewem Godzinek i pięknych pieśni.
Każdy z nas przywiózł Matce Bożej bagaż własnych intencji, od tych najbardziej osobistych po zbiorowe – dotyczące Kościoła i Ojczyzny. Każdy też otrzymał w duchowym wymiarze to, czego najbardziej potrzebował. To doświadczenie znają wszyscy pielgrzymujący ze szczerą intencją w miejsca szczególnie wybrane przez Pana Boga i przez Maryję.
Wśród tych niezwykłych miejsc jest też Fatima, niosąca do Nieba już od ponad wieku nieprzerwany strumień ludzkiej modlitwy.
Szanowni Państwo!
Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!
Anna ze Zgierza
Szczęść Boże!
Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.
Zbigniew z Katowic
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.
Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.
Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.
Wdzięczna Czytelniczka
Krystyna z Pruszkowa
Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!
Barbara
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!
Danuta z Krakowa
Szanowni Państwo!
Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,
Maria
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.
Janina z Włocławka
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.
A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.
Z Panem Bogiem!
Genowefa