
Na pielgrzymach przybywających na Górę Świętej Anny miejsce to robi niezmiennie ogromne wrażenie. W niewielkiej, lecz pięknej bazylice lub na ścieżkach kalwarii proszą oni o wstawiennictwo w swoich sprawach, ale i odnajdują dla siebie spokój i pocieszenie… Choć w Polsce wezwanie św. Anny nosi wiele ważnych świątyń, to jednak tu odnosi się jakieś osobliwe wrażenie bliskości Nieba. I to właśnie tutaj przedziwnie można odczuć, jak ważną osobą dla Jezusa i Maryi była i jest tutejsza święta Gospodyni.
Samotne wzgórze wybijające się mocno na równinie… Choćby ze względu na swoje położenie miejsce to było niejako predestynowane do odgrywania centrum życia religijnego. Już od XV wieku Góra Chełm, czy Góra św. Jerzego, bo takie były dawne nazwy tego wzniesienia, stanowiła miejsce kultu dzięki ufundowaniu tu przez ród Strzałów kościoła pod wezwaniem św. Anny. Pielgrzymi zaczęli przybywać na to miejsce po tym, jak w 1656 roku osiedlono tu franciszkanów reformatów sprowadzonych z Małopolski i dzięki staraniom rodu Gaszynów w latach 1700–1709 wybudowano 33 kaplice kalwaryjskie. Wierni napływali tu z całego Górnego Śląska, a nawet Niemiec, Czech, Moraw i Słowacji.
Święta figurka
W kościele św. Anny wierni zaczęli otaczać czcią drewnianą figurkę-relikwiarz św. Anny Samotrzeciej, przed którą wypraszali wiele łask. Św. Anna jest patronką matek, kobiet rodzących, wdów, żeglarzy, ubogich oraz szkół chrześcijańskich. Wielu ludzi zwraca się do niej szczególnie z problemami związanymi z brakiem potomstwa lub jego wychowaniem.
Wyjaśnijmy dla porządku, że słowo „samotrzeć”, występujące w nazwie figury, jest złożeniem zaimka sam i liczebnika trzeci, znaczy więc tyle co „we trzech, tj. samemu z dwiema innymi osobami”. Św. Anna na lewej ręce trzyma córkę Maryję, a na prawej swojego wnuka – Dzieciątko Jezus. Właściwie nikt nie wie, jak posążek ów znalazł się w kościele. Wiadomo tylko na pewno, że znajdował się tam od dawna. Figura najprawdopodobniej powstała nawet dużo wcześniej niż sama świątynia. Znawcy sztuki wykonanie dzieła oceniają na połowę XV stulecia. Tym samym należy ona do najstarszych rzeźb drewnianych zachowanych na Śląsku.
Figura mierzy 66 cm i jest pomalowana na dwa kolory: zielony i czerwony. Niektóre jej fragmenty wykazują aż trzy warstwy nałożonych farb, a więc najwyraźniej kilkakrotnie podejmowano się jej odnawiania. Na figurze widoczna jest lakowa pieczęć Prowincji Najświętszej Maryi Anielskiej w Małopolsce. Według starego przekazu wewnątrz rzeźby mają być przechowywane drobiny kości – relikwie św. Anny, sprowadzone w 1504 roku z Francji na rozkaz księcia Jerzego Saksońskiego przez jego dworzanina Jana Staffingera. Informuje o tym jedyny zachowany dokument dotyczący figurki: pergamin odnaleziony w archiwum franciszkanów.
Polityka i historia
Przejęcie kontroli nad terenami Śląska Opolskiego przez Prusy i wprowadzenie przez ich władze „rządów silnej ręki” odbiło się także niestety na losach kościoła i klasztoru na Górze, którą w tym czasie coraz częściej nazywano Górą św. Anny. W 1810 roku władze pruskie wydały Dekret Sekularyzacyjny, na podstawie którego w całym państwie rozwiązano zakony i skonfiskowano dobra klasztorne. Franciszkanie zostali zmuszeni do opuszczenia klasztoru. Dopiero w 1887 roku rząd pruski odwołał ustawy znoszące zakonne zgromadzenia i zakonnicy powrócili na Górę św. Anny. Bezzwłocznie przystąpili do odnowy zniszczonych obiektów sakralnych. W latach 1912–1914, obok zabudowań klasztornych, w miejscu dawnego kamieniołomu, wybudowano także Grotę Lurdzką na cześć sławnych objawień we Francji.
Góra św. Anny to jednak nie tylko wyjątkowy ośrodek kultu, ale także miejsce silnie związane z wydarzeniami historyczno-politycznymi, mającymi duży wpływ na historię Śląska i całego kraju. Jednym z wydarzeń, które w największym stopniu zaciążyły nad polityczną tożsamością tego miejsca, były trzy powstania śląskie w latach 1919–1921, a najbardziej – zbrojne walki toczone o Górę w czasie trzeciego powstania.
Po powstaniach śląskich Góra św. Anny stała się z kolei miejscem propagandy ideologicznej. Zwłaszcza władzom hitlerowskim zależało na symbolicznym zdominowaniu miejsca kultu katolickiego i zmagań polsko-niemieckich. W roku 1934 ówczesna właścicielka tego terenu, hrabina von Francken-Sierstorpff sprzedała miejsce zamkniętego już kamieniołomu partii NSDAP. Władze III Rzeszy postanowiły upamiętnić Niemców poległych w walkach z 1921 roku i niemal natychmiast rozpoczęły przebudowę kamieniołomu na amfiteatr.
W czasie II wojny światowej amfiteatr z dużą estradą i postumentem flagowym był miejscem wielkich wieców politycznych. Organizowano je w jednym celu – głoszenia hitlerowskiej propagandy. Według planów Hitler miał nawet z tego miejsca przemawiać do swoich żołnierzy. Jak przekazywali świadkowie, führer nie dotarł jednak na uroczyste otwarcie amfiteatru z powodu złej pogody i zagrożenia zamachem. W rurach odwadniających znajdować się miały ładunki wybuchowe, które wypłynęły z powodu wielkiej ulewy w przeddzień otwarcia amfiteatru.
Druga wojna światowa była kolejnym trudnym okresem dla klasztoru i zakonników. W 1941 roku z polecenia władz III Rzeszy, na podstawie ustawy „O ochronie państwa i narodu”, zakonnicy kolejny raz musieli opuścić teren Góry św. Anny. Nakazano im wyjazd w ciągu 48 godzin. W obawie, by figura św. Anny nie dostała się w niepowołane ręce, o. Feliks Koss, działając szybko, zakradł się do kościoła i zamienił oryginał na kopię.
Po zakończeniu działań wojennych w 1945 roku franciszkanie powrócili do klasztoru, a wraz z nimi figurka św. Anny Samotrzeciej. Rozpoczął się wtedy nowy etap w historii sanktuarium. Na mocy decyzji zwycięskich mocarstw Śląsk Opolski został przydzielony Polsce. Po II wojnie światowej poważnym problemem dla Kościoła na tym terenie była duszpasterska integracja zróżnicowanej kulturowo, językowo i religijnie ludności. Miejscem, które w dużej części do tej integracji się przyczyniło, stało się sanktuarium św. Anny, która zresztą chyba nie przypadkiem zawsze jest pomostem i siłą integrującą – jak wtedy, gdy opiekowała się swoją córką Najświętszą Maryją Panną i swoim wnukiem Jezusem Chrystusem.
Bazylika
Góra św. Anny doczekała się także oficjalnego i godnego uznania swojej wielkiej duchowej roli. Dzięki staraniom ówczesnego ordynariusza diecezji opolskiej, bp. Alfonsa Nossola, kościół na Górze św. Anny został wyniesiony przez papieża Jana Pawła II do godności bazyliki mniejszej. Stało się to w czasie obchodów jubileuszu 500-lecia istnienia sanktuarium. Główne uroczystości z udziałem całego episkopatu Polski odbyły się w niedzielę 29 czerwca 1980 roku. Był to również czas tradycyjnej pielgrzymki mężczyzn i młodzieńców, w której brało udział 200 000 pielgrzymów. W czasie uroczystej sumy pontyfikalnej, sprawowanej przez ks. kard. Władysława Rubina, odtworzone zostało orędzie papieża-Polaka nagrane wcześniej w Watykanie.
Trzy lata później, 21 czerwca 1983 roku, Jan Paweł II osobiście odwiedził sanktuarium. Jego przyjazd zgromadził na Górze św. Anny aż milion pielgrzymów, z którymi Ojciec Święty odprawił Nieszpory Maryjne.
Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.
– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.
– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.
– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.
20 lat w Apostolacie Fatimy
– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.
– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.
– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.
Pielgrzymka do Fatimy
– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.
– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.
oprac. Janusz Komenda
Szanowni Państwo!
Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!
Anna ze Zgierza
Szczęść Boże!
Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.
Zbigniew z Katowic
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.
Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.
Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.
Wdzięczna Czytelniczka
Krystyna z Pruszkowa
Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!
Barbara
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!
Danuta z Krakowa
Szanowni Państwo!
Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,
Maria
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.
Janina z Włocławka
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.
A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.
Z Panem Bogiem!
Genowefa