W latach 1932–33 Matka Boża objawiała się w dwóch belgijskich miejscowościach, obiecując, że sama nawróci grzeszników oraz ulży wszystkim cierpiącym. Na powierników swego przesłania – podobnie jak wcześniej w Fatimie czy La Salette – znów wybrała dzieci.
10 lutego 2015 roku zmarła w Belgii ostatnia z pięciu wizjonerek, Gilberta Degeimbre, której w miejscowości Beauraing – 120 km od Brukseli – ukazała się Matka Boża. Maryja w długiej, promieniejącej światłem sukni, z różańcem w rękach i w koronie na głowie objawiła się tam w sumie aż 33 razy pięciorgu dzieci, zachęcając je do modlitwy, sakramentów i przemiany życia.
29 listopada 1932 r. rodzeństwo Fernande (lat 15) i Albert (11) Voisin szło do szkoły, aby odebrać swoją trzynastoletnią siostrę Gilbertę. Po drodze dwójka dzieci wstąpiła po Andre Degeimbre (14) i jego dziewięcioletnią siostrę Gilbertę. Wkrótce cała czwórka podążała do szkoły. Po usłyszeniu dzwonka, Albert spojrzał w kierunku mostu kolejowego i nagle ujrzał Piękną Panią, unoszącą się nad ziemią! Maryję widziała także Gilberta Voisin. Dzieci zeznały później, że ujrzały Cudowną Panią ponownie – 30 listopada i 1 grudnia.
Ja nawrócę grzeszników
Objawienia trwały do 3 stycznia 1933 roku. Podczas ict trwania Maryja wskazywała na swoje złote serce i przedstawiała się jako Dziewica Niepokalanie Poczęta, Matka Boga i Królowa Niebios. Prosiła o nieustanną modlitwę oraz o zbudowanie kaplicy, żeby ludzie mogli pielgrzymować do miejsca Jej objawień. 2 stycznia Maryja przekazała dzieciom na osobności tajemnice. Małej Gilbercie, siostrze Fernande, Maryja powiedziała: – Ja nawrócę grzeszników. Do Andre rzekła: – Ja jestem Królową Nieba i Matką Boga. Módl się zawsze. Albert otrzymał także wizję, której nigdy nie ujawnił. Maryja poleciła Fernande, by ofiarowała się Jej i kochała Ją oraz Jej Syna.
Wieść o objawieniach szybko rozeszła się po całym kraju. Wkrótce do tego miejsca zaczęli przybywać pielgrzymi, którzy otrzymywali tutaj wiele łask. W 80. rocznicę objawień w Beauraing, prymas Belgii, abp André‑Joseph Léonard mówił, że przesłanie Maryi wypowiedziane w tej niewielkiej miejscowości jest dla Kościoła wyjątkowym źródłem nadziei.
– 80 lat temu – mówił – Maryja ujawniła bowiem pięciorgu dzieciom, że to Ona sama nawróci grzeszników. W rozmowie z Radiem Watykańskim prymas zwrócił uwagę właśnie na tę wyjątkową obietnicę, która odróżnia objawienia w Beauraing od wszystkich pozostałych. Przypomniał, że od 1830 roku nastąpiło silne wzmożenie maryjnych objawień. Matka Boża jest w nich zawsze pełna czułości, ale jest także bardzo poważna. Niekiedy nawet, jak w La Salette, płacze. Natomiast podczas objawień w Beauraing Maryja była zawsze uśmiechnięta. Ukazywała się przez 33 dni, zawsze pod wieczór, przez cały Adwent i pierwsze dni okresu Bożego Narodzenia. Z dnia na dzień Jej postać stawała się coraz jaśniejsza.
Źródło nadziei
Objawienia te miały miejsce tuż przed dojściem do władzy Adolfa Hitlera w sąsiednich Niemczech. – Miały wlać nadzieję, kiedy Europę spowijały mroki nazizmu – przypomniał abp Léonard. – Lecz ta wyjątkowa obietnica „Ja sama nawrócę grzeszników” wciąż się nie spełniła i jest dla nas dzisiaj źródłem nadziei – przyznał metropolita Brukseli.
Jedna z wizjonerek, Gilberta Degeimbre tuż przed swoją śmiercią wspominała, że ani ona, ani jej przyjaciele – świadkowie objawień, wcale nie byli szczególnie bogobojnymi dziećmi. Jednak to osobiste doświadczenie, pozostawanie w bliskim kontakcie z Piękną Panią odmieniło ich życie. Chociaż żadne z nich nie poszło do zakonu, wybierając drogę małżeństwa, przyznała, że całe swoje długie życie tęskniła, by móc jak najszybciej połączyć się z pełną radości Matką Bożą, która ich nawiedzała. Gilberta zmarła w Beauraing, w wieku 91 lat.
Objawienia w Banneux
W grudniu 2011 roku zmarła wizjonerka innego objawienia Maryi – w Banneux, oddalonego zaledwie 90 km od Beauraing. Tam Najświętsza Dziewica ukazywała się od 15 stycznia do 2 marca 1933 r. jedenastoletniej Mariette Beco. Piękna Pani ponownie wybrała dziecko, by powierzyć mu Swoją tajemnicę.
Rodzina Beco bynajmniej nie była pobożna. Rzadko kiedy uczęszczała na Mszę Świętą. Mariette – najstarsza z siedmiorga rodzeństwa, nie wyróżniała się także jakąś szczególną mądrością. Rodzice nie dbali o jej religijne wychowanie. Jedenastolatka jednak miała na swoim stoliczku wizerunek Matki Bożej i czasami przed snem modliła się na różańcu, który kiedyś przypadkiem znalazła na drodze wiodącej do szkoły.
W niedzielę wieczorem 15 stycznia 1933 roku dął silny, mroźny wiatr, łamiąc konary drzew w ogrodzie. Przez nieszczelne okna i prześwity w drzwiach przedostawały się zimne podmuchy powietrza, głośno świszcząc. Migotały płomienie w kominku. Około godziny siódmej wieczorem Mariette usiadła przy oknie, czekając na brata, Juliena. Kiedy odsunęła zasłony, dojrzała w ogrodzie Panią otoczoną jasnym światłem. Niewielkiego wzrostu, wyjątkowo piękna Niewiasta miała na sobie długą białą suknię z niebieską szarfą. Spod sukni wystawała Jej bosa stopa ze złotą różą. Mariette zauważyła, że niewiasta unosiła się tuż nad ziemią, jakby na chmurze.
Ona uśmiecha się do mnie
Dziewczynka szybko wzięła lampę naftową i wyniosła ją do innego pomieszczenia, żeby upewnić się, że złocisty blask, na tle którego promieniała Piękna Pani, nie był skutkiem odbicia światła lampy. Potem wróciła do okna i wyjrzała ponownie na zewnątrz. Opowiadała matce, co widzi. Ta jednak stwierdziła, że prawdopodobnie ma urojenia. Słuchając opisu postaci, zażartowała mimochodem, że to może być Najświętsza Dziewica. Dziecko jednak uparło się, by matka podeszła do okna i wyjrzała na zewnątrz. Pani domu zrobiła, o co poprosiła ją córka, i co prawda widziała biały kształt, ale nie była w stanie dojrzeć żadnych szczegółów. – To wiedźma – odparła krótko i zasunęła zasłony. Dziewczynka tymczasem ponownie je odsunęła i stwierdziła: – Jest piękna, mamo. Ona uśmiecha się do mnie. Matka zignorowała tę uwagę.
Dziecko zauważyło, że Matka Boża miała różaniec. Mariette pobiegła więc do swojego pokoju, by poszukać swojego. Wkrótce jej wargi same się poruszały, wymawiając słowa modlitwy. Po kilku dziesiątkach Maryja podniosła rękę, wskazując, by dziewczynka wyszła na zewnątrz. Mariette już miała wyjść z domu, gdy matka rzuciła krótko: – Zamknij drzwi! Następnie podbiegła do nich i sama je zatrzasnęła. Jaśniejąca Pani zniknęła.
Następnego dnia Mariette opowiedziała o wszystkim koleżance w szkole. Ta poradziła jej, by porozmawiała z księdzem. Mimo początkowych zamiarów, Mariette w ostatniej chwili zrezygnowała ze spotkania z kapłanem, uciekając spod drzwi plebanii. Ksiądz i tak się o wszystkim dowiedział od przyjaciółki Mariette. Jednak nie przywiązywał większej wagi do słów dziewczyny. Uznał, że rzekoma wizjonerka pozostaje pod wpływem niedawnych objawień w Beauraing.
Po kilku dniach księdza Jamina zainteresował fakt, że Mariette – najgorsza uczennica w klasie – z ogromnym zapałem przystąpiła do nauki Katechizmu, czyniąc w ciągu jednych zajęć zadziwiające postępy. Po lekcjach kapłan zapytał Mariette, dlaczego uciekła spod drzwi plebani nie powiedziawszy nic o tym, co widziała w swoim ogrodzie. Wtedy Mariette spokojnym tonem bardzo dokładnie zdała relację ze spotkania z Maryją. Kapłan tym razem polecił dziecku, by się modliła do Matki Bożej.
Przyniosę ulgę cierpiącym
18 stycznia podczas drugiego objawienia, Mariette uklękła w ogródku i zaczęła odmawiać Różaniec. Nagle uniosła ręce w górę. Ujrzała między dwiema sosnami postać Pani, która zatrzymała się na niewielkiej chmurce, 30 cm nad ziemią!
Pani znowu przywoływała ją do siebie. Dziewczynka trzykrotnie upadła na kolana na zmarzniętą o tej porze roku ziemię. W końcu dotarła do rowu wypełnionego wodą wydobywającą się z niewielkiego źródełka.
Maryja poprosiła Mariette: – Włóż ręce do wody. To źródełko jest przeznaczone dla Mnie. Dobranoc. Wymawiając te słowa Piękna Pani zniknęła.
Następnego dnia o tej samej porze, to jest o godzinie 19.00, Maryja znów się zjawiła w ogrodzie. Tym razem przekazała dziewczynce, że jest Dziewicą Ubogich. I znów poprowadziła Mariette do źródełka. Tam Piękna Pani uśmiechając się powiedziała: – To źródło jest przeznaczone dla Wszystkich Narodów, dla ulżenia cierpiącym. Dziewczynka podziękowała Maryi, po czym usłyszała słowa: – Będę się za Ciebie modlić. Dobranoc.
Kolejnego dnia Maryja powiedziała: – Chciałabym mieć tutaj kapliczkę. Dziewica wyciągnęła dłonie i prawą ręką pobłogosławiła dziewczynkę. Przez trzy kolejne tygodnie Matka Boża nie pojawiła się. Dopiero 11 lutego, gdy Mariette udała się do źródełka, usłyszała głos: – Przyniosę ulgę cierpiącym. Nie rozumiejąc tych słów, dziecko pobiegło z płaczem do domu, dopytując się, co to może oznaczać. Następnego dnia jedenastolatka opowiedziała o wszystkim kapłanowi, a cztery dni później ponownie ujrzała Maryję, która jej rzekła: – Wierz we Mnie, a ja będę wierzyć w Ciebie. Módl się nieustannie. I, żegnając się, powierzyła dziewczynce sekret, który miał pozostać między nimi.
20 lutego, mimo śniegu, dziewczynka ponownie udała się na modlitwę do ogrodu. Wkrótce, zmierzając w stronę źródełka, po drodze trzykrotnie upadła na kolana. Przy źródełku miało miejsce krótkie widzenie. Mariette niepocieszona wróciła z płaczem do domu. Powiedziała jedynie, że „Pani tak szybko odeszła” i wielokrotnie jej powtarzała: Kochane dziecko, módl się usilnie.
Ostatnie widzenie miało miejsce 2 marca. Przy trzeciej dziesiątce Różańca odmawianego co wieczór w ogrodzie, Mariette ujrzała Maryję po raz ostatni. Jaśniejąca Pani rzekła: – Jestem Matką Zbawiciela, Matką Boga. Módl się usilnie. Maryja pożegnała się, tym razem ostatecznie.
Objawienia formalnie uznane zostały przez bp. Kerkhofsa w 1949 roku.
W 1999 roku, Jan Paweł II, który odwiedził Banneux czternaście lat wcześniej, wystosował list do ówczesnego biskupa Liège Alberta Houssiau. Pisał w nim, nawiązując do objawień w Banneux: W pewien szczególny sposób [Maryja] wzywała przywódców narodów, by stali się sługami pokoju i nauczycielami poddanych, zapraszając każdego, by dbał o swoich braci i siostry, o najmniejszych, najbardziej pogardzanych i cierpiących, którzy wszyscy są kochani przez Boga. Dziś do nas należy modlić się: Maryjo, Pełna Łaski, zawsze zatroskana o swoje dzieci, prosimy Cię – wyproś dla ludzkości bezcenny dar harmonii i pokoju.
W 2008 roku, na 75-lecie objawień, Benedykt XVI dozwolił na odprawianie uroczystej Mszy św. poświęconej Matce Bożej z Banneux, Dziewicy Ubogich.
A Mariette? Tak jak i dzieci z pobliskiego Beauraing, usunęła się w cień.
Po pierwszym objawieniu ojciec dziewczynki, który pałał wręcz nienawiścią do Kościoła, doświadczył natychmiastowej przemiany serca. Nawet w Lourdes, Fatimie czy Beauraing nie nastąpiły tak szybkie nawrócenia, jak w Banneux.
Dlaczego Matka Boża tak często wybiera dzieci, by przekazać im swoje Orędzie?
Na to pytanie zdaje się odpowiadać Jan Paweł II. Polski papież napisał w liście skierowanym do dzieci w 1994 roku: Prawdą jest, że Pan Jezus oraz Jego Matka wybierają często właśnie dzieci, ażeby powierzać im sprawy wielkiej wagi dla życia Kościoła i ludzkości. (…) Odkupiciel ludzi czeka bardzo na ich modlitwę. Jakże ogromną siłę ma modlitwa dziecka! (…) Postanowiłem prosić was, drogie dzieci, ażebyście wzięły sobie do serca modlitwę o pokój.
Z kolei kard. Józef Ratzinger, późniejszy papież Benedykt XVI w komentarzu teologicznym do III Tajemnicy Fatimskiej stwierdził, że umysł dzieci nie jest jeszcze zbyt zniekształcony, ich wewnętrzna zdolność postrzegania nie została jeszcze nadmiernie uszczuplona. Dodał, że słowa Pisma Świętego i objawienia Maryi, która od lat przychodzi do dzieci, jak również najnowsze nauczanie Kościoła, pozwalają nam stwierdzić, że to właśnie dzieci mają szczególne zadanie do wykonania we współczesnym świecie. Kard. Ratzinger polecił nam wszystkim, by w duchu dziecięctwa Bożego dokonać aktu zawierzenia Bogu Ojcu przez Maryję, tak jak uczynili to Pastuszkowie z Fatimy, a następnie pójść drogą wskazaną przez Maryję – przez Różaniec i nabożeństwo do Jej Niepokalanego Serca. Siostra Łucja zapewniała: „Nie ma takiego problemu osobistego, rodzinnego, narodowego ani międzynarodowego, którego nie można byłoby rozwiązać przez Różaniec”.
Dzisiaj prezentujemy Państwu sylwetkę pana Zdzisława Czajki, który wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi od 2004 roku, a od 2008 roku należy do Apostolatu Fatimy. W listopadzie ubiegłego roku wziął udział w pielgrzymce Apostolatu do Sanktuarium Matki Bożej w Fatimie. Oto co nam o sobie opowiedział…
– Urodziłem się w Leżajsku na Podkarpaciu, a ochrzczony zostałem przez ks. Józefa Węgłowskiego w parafii pw. św. Józefa w Tarnawcu koło Leżajska. Potem wyjechałem z rodzicami, Władysławem i Reginą, na Opolszczyznę. Zamieszkaliśmy w Myszowicach, a należeliśmy do parafii pw. Świętej Trójcy w Korfantowie. W dzieciństwie byłem ministrantem i służyłem do Mszy Świętej w małej kapliczce w Myszowicach.
Zaangażowanie w życie Kościoła
– Po zawarciu małżeństwa przeprowadziłem się do swojej obecnej parafii pw. św. Marcina Biskupa w Jasienicy Dolnej, choć uczęszczam do kościoła filialnego pw. św. Mateusza w Mańkowicach. Przez kilka lat należałem wraz z żoną do Żywego Różańca, który teraz już niestety u nas nie istnieje. Poza tym przez 12 lat śpiewałem w chórze parafialnym.
– Kiedyś dostałem od mojego kolegi album poświęcony położonemu niedaleko od Mańkowic Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej na Szwedzkiej Górce. Nazwa Szwedzka Górka jest związana w obecnością na tych terenach w czasie wojny trzydziestoletniej wojsk szwedzkich. W czasach PRL-u jeździłem tam na coroczną Mszę Świętą z okazji tzw. dnia ludowego.
Obecnie w drugi dzień Zielonych Świątek odbywa się tam Zjazd Rolników.
– Od kilku lat sympatyzuję z Trzecim Zakonem ojców franciszkanów w Nysie. Do tej pory nie złożyłem przyrzeczeń, ale jeżdżę tam co jakiś czas na Msze Święte. W każdą ostatnią niedzielę miesiąca jest tam odprawiana Msza Święta w intencji powołań do Trzeciego Zakonu świeckich franciszkanów.
Duchowni w rodzinie
– Brat mojego ojca, Jan Czajka, i jego stryj, Wawrzyniec Czajka, byli księżmi. Miło wspominam zwłaszcza ks. Jana, który przez 42 lata, jako proboszcz i kanonik, posługiwał w parafii Świętych Piotra i Pawła w Zagorzycach Dolnych koło Sędziszowa w Małopolsce.
– Moja siostra stryjeczna Lucyna Czajka – siostra Katarzyna – jest zakonnicą w Zgromadzeniu Córek Bożej Miłości. Obecnie pracuje jako nauczycielka w przedszkolu prowadzonym przez swoje zgromadzenie w Wilkowicach koło Bielska-Białej.
Wspieranie Stowarzyszenia
– Dwadzieścia lat temu, wracając z pracy, znalazłem przed wejściem do mieszkania ulotkę informującą o możliwości wspierania Stowarzyszenia i tak się to zaczęło. Od 2005 roku zgromadziłem wszystkie kalendarze „365 dni z Maryją” i mam prawie 100% wydań „Przymierza z Maryją”, nie mówiąc o innych dewocjonaliach, które otrzymałem: figurce Matki Bożej Fatimskiej czy różańcach, zwłaszcza tym wydanym na 100-lecie Objawień Fatimskich.
Pielgrzymka do Fatimy
– Na 20-lecie swojego wspierania Stowarzyszenia zostałem wylosowany na pielgrzymkę do Fatimy. Byłem z tego powodu bardzo szczęśliwy. W Fatimie podobały mi się szczególnie: plac przed bazyliką, droga krzyżowa, domy, w których mieszkały dzieci fatimskie oraz zamki, kościoły i klasztor templariuszy w Tomar. Miło wspominam również to, że podczas pielgrzymki moja żona wylosowała figurkę Matki Bożej Fatimskiej, która była nagrodą za zakupy zrobione w jednym ze sklepów.
– Bardzo dziękuję za pielgrzymkę i pozdrawiam szczególnie całą naszą grupę oraz panią przewodnik, która opiekowała się nami i przekazała nam bardzo dużo wiadomości.
Oprac. JK
Szanowna Redakcjo!
Dziękuję serdecznie za przesłany kalendarz i egzemplarze „Przymierza z Maryją”. Czytam je z ochotą i uwagą „od deski do deski”. Artykuły są wartościowe i ciekawe. Życzę dalszej owocnej pracy w tym zakresie. Wasze kalendarze są przepiękne, wspieram datkiem akcję ich rozprowadzania. Życzę wytrwałości w działalności Stowarzyszenia, wspierając ją na ile mogę niemal od początku powstania organizacji, a mam już prawie 90 lat. Niech Boża Opatrzność czuwa nad Wami.
Stanisława ze Śląskiego
Szczęść Boże!
Dziękuję za prowadzenie tak pięknych i potrzebnych akcji katolickich. W miarę moich możliwości wspieram Was w tym pięknym dziele materialnie i duchowo. Życzę Wam, abyście kontynuowali to dzieło jak najdłużej i niech Was Matka Boża Fatimska ma w Swojej opiece i pomaga Wam w tych trudnych dla naszego kraju czasach. Szczęść Wam Boże!
Tadeusz z Małopolski
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Bardzo dziękuję za przesłane pozdrowienia, upominki oraz pozostałe materiały. Ogromnie ucieszyła mnie informacja, że Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi oraz Apostolat Fatimy rozpoczęły kampanię mającą na celu ożywienie kultu św. Antoniego z Padwy. Był on bowiem ukochanym świętym mojej prababci, babci i mamy. Z czasem stał się bardzo bliski i mojemu sercu. Ale nie zawsze tak było. Był taki czas w moim życiu, gdy jako nastolatka miałam do niego wiele żalu. Szczególnie wówczas, gdy widziałam moją ukochaną mamę, stojącą w kościele, pod figurą św. Antoniego i z ufnością modlącą się do niego, a on jej nie pomagał w powrocie do zdrowia i w codziennych troskach. Tak wówczas to widziałam. Przyszedł jednak czas, gdy zrozumiałam, że to obecność tego świętego w życiu mojej mamy sprawiała, że było jej lżej nieść trudy choroby i życia.
Gdy zostałam tercjarką franciszkańską, zapragnęłam, aby w mojej parafii rozwinął się kult św. Antoniego. Żeby wierni mogli z ufnością zawierzać swoje sprawy – często tak bardzo trudne i beznadziejne – Bożemu Cudotwórcy. Aby w ich sercach nigdy nie zaginęła nadzieja Jego wstawiennictwa u Boga i otrzymania skutecznej pomocy. Ta sama nadzieja, jaką żywiła w sercu przez całe życie moja mama. Za każdym razem, gdy wspominam tę historię, to odnoszę wrażenie, graniczące z pewnością, że to sam św. Antoni prowadził mnie w działaniach, które miały rozszerzyć jego kult, na chwałę Bożą, w moim parafialnym kościele. Tu muszę dodać, że zostałam tercjarką w kościele, w którym znajduje się figura św. Antoniego, przed którą tak często modliła się moja mama. I to dzięki Ojcom Franciszkanom z tej świątyni mogłam zaangażować się w ożywienie kultu św. Antoniego w moim kościele parafialnym.
Proszę pozwolić, że poniżej krótko opiszę, jak obecnie przedstawia się ten kult w mojej parafii:
W 2000 roku uroczyście powitaliśmy w naszej parafii relikwie św. Antoniego przybyłe prosto z Padwy. W kościele stanęła figura Świętego, obok której jest umieszczony koszyczek z cytatami z kazań św. Antoniego. Tym samym mogą one stanowić formę modlitwy za wstawiennictwem tego Świętego. W każdy wtorek, po Mszy Świętej, odmawiana jest litania do św. Antoniego z Padwy. Każdego 13 czerwca, gdy Kościół obchodzi jego wspomnienie, w intencjach złożonych przez parafian odprawiana jest Msza z poświęceniem chlebków, które później wierni zabierają do domów. Chlebki mają przypominać o chrześcijańskim obowiązku niesienia pomocy potrzebującym i ubogim. Przy figurze umieszczona jest również kasetka na ofiary, które przekazywane są parafialnej Caritas. Tak zebrane pieniądze służą do organizowania różnorakiej pomocy potrzebującym w naszej parafii.
Pozdrawiam Was serdecznie i ufam, że kampania mająca ożywić kult św. Antoniego z Padwy przyniesie liczne duchowe owoce – o co, z całą gorliwością, będę się modliła! Szczęść Boże!
Mariola – Apostołka Fatimy
Szczęść Boże!
Dziękuję bardzo za wszystkie piękne i wartościowe broszurki. Św. Antoni i św. Józef są moimi szczególnymi patronami, chociaż św. Ojciec Pio i św. Jan Paweł II też są moimi wielkimi orędownikami. Dziękuję za Wasze akcje i piękne publikacje. Ja i moja mamusia (91 lat) chętnie dowiadujemy się z nich dużo o życiu świętych, a modlitwy są piękne. Dlatego z całego serca Wam dziękuję. Bóg zapłać za wszystko, co buduje oraz umacnia moją wiarę i miłość do Pana Boga, Jego Syna i naszej Matki.
Grażyna z Torunia
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo dziękuję za niezmierzone wsparcie duchowe, modlitwy oraz wszystkie przesyłki. Wasze kampanie są bardzo szlachetne i potrzebne. Proszę pozwolić, że dam przykład… W zeszłym roku pewnej rodzinie podarowałam kalendarz Maryjny. Od tej pory jej członkowie zaczęli częściej chodzić do kościoła, a ostatnio nawet jeżdżą na pielgrzymki. Nie jest to jedyna rodzina, bo przekazywałam też „Przymierze z Maryją” – zdarzało się, że zostawiałam je na stoliku w przychodni zdrowia. W każdym „Przymierzu…” można znaleźć bardzo ciekawe i pouczające artykuły oraz nowe modlitwy, za co serdecznie dziękuję!
Czas bardzo szybko upływa, już jesteśmy razem od 2009 roku. Mam nadzieję, że dobry Pan Bóg i Najświętsza Maryja Panna pobłogosławią nam i jeszcze dłuższy czas będziemy razem. Choć niestety muszę przyznać, że ostatnio choroby bardzo nękają mnie i mojego męża… Czasem jest mi bardzo ciężko, ale staram się wytrwale modlić i odzyskuję siły. Modlę się też za Was wszystkich codziennie, wypraszając zdrowie, błogosławieństwo Boże we wszystkim oraz opiekę Matki Bożej. Serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego co najlepsze – zwłaszcza zdrowia, błogosławieństwa Bożego, opieki Najświętszej Maryi Panny oraz darów Ducha Świętego dla Was wszystkich.
Z Panem Bogiem
Irena z Jastrzębia Zdroju
Szczęść Boże!
Wspieram każdą akcję, którą organizuje Wasze Stowarzyszenie ku czci Pana Jezusa i Matki Najświętszej. Uważam, że są one bardzo potrzebne. Mimo sędziwego wieku, śledzę je na bieżąco. Niech Matuchna Fatimska Wam błogosławi!
Henryk z Tychów