Cudowne wydarzenia
 
Zapomniane przesłanie z Laus
Agnieszka Stelmach

W maju 1664 roku w niezwykle malowniczej miejscowości Alp Francuskich, w okolicy Saint-Etienne d’Avançon, a dokładniej w dolinie Fours, siedemnastoletniej pasterce Benedykcie Rencurel ukazała się Matka Boża. Jej przesłanie – zgodnie z zapowiedzią – miało być zapomniane, by na nowo rozbłysnąć przy końcu czasów.

Pani Nieba powierzyła Benedykcie misję zbudowania sanktuarium w Laus, w którym najbardziej zatwardziali grzesznicy mieli otrzymywać szczególne łaski niezbędne do nawrócenia. Dzięki pokucie miały następować uzdrowienia z cierpień fizycznych i duchowych.

Przez 54 lata Benedykta wielokrotnie rozmawiała z Piękną Panią. Maryja poprzez swoich wysłanników – licznych świętych i aniołów, w szczególności zaś Anioła Stróża – utemperowała charakter niecierpliwej i zbytnio przywiązanej do ziemskich rzeczy dziewczyny, by ta mogła Jej pomóc w trudnej misji nawracania grzeszników. Podobnie jak św. Ojciec Pio, uboga pasterka otrzymała dar czytania w ludzkich duszach.

Benedykta przyszła na świat 16 września 1647 r. w małej wiosce w Alpach Francuskich w ubogiej rodzinie. Czasy były niespokojne. Zaledwie rok wcześniej, w Watykanie, widziano dziwne światło przypominające smoka ziejącego ogniem. Po całej Europie rozlewała się rewolucja protestancka.

Ojciec Benedykty zmarł młodo, osierocając trzy córki. Z powodu ogromnej biedy, dziewczynki od najmłodszych lat musiały pracować. Nigdy nie nauczyły się ani czytać, ani pisać. Poznały jednak prawdy wiary w czasie niedzielnych Mszy Świętych.

Matka Boża wcześnie naznaczyła swoją służebnicę, powołaną do wyjątkowego zadania. Kiedyś, gdy miała zaledwie pięć lat, Maryja odciągnęła ją na bok od grupy dzieci, z którymi się bawiła, i pokropiła wodą. Innym razem, gdy wraz z młodszą siostrą zgubiła się w górach, Pani Nieba wskazała jej drogę prowadzącą do domu.

Piękna Pani, czy zechcesz zjeść ze mną śniadanie?

Pewnego majowego dnia 1664 roku siedemnastoletnia pasterka wypasając w dolinie des Fours owce gospodarzy, którzy ją zatrudnili, na jednej ze skał dojrzała cudowne światło otaczające Piękną Panią z Dzieciątkiem na ręku. Podeszła do Niej i zapytała: – O Piękna Pani, co robisz tam tak wysoko? Czy zechcesz zjeść ze mną śniadanie? Mam tu chleb, będzie bardzo dobry, jak zmoczymy go sobie w źródle. Czy możemy pobawić się z tym Dzieckiem? Pani się uśmiechnęła i nic nie odpowiedziała. Pozostała jeszcze przez pewien czas w towarzystwie pasterki, a potem zniknęła w środku groty.

Dziewczyna właśnie w tym miejscu miała wielokrotne widzenia. Maryja w swoisty sposób wychowywała pasterkę, walcząc z jej porywczością, uporem i zbytnim przywiązaniem do rzeczy ziemskich.

Piękna Pani nauczyła Benedyktę Litanii Loretańskiej. Pasterka powtarzała to, co mówiła Matka Boża. Pewnego dnia Maryja zaprosiła ją, by spoczęła obok Niej. Pozwoliła jej nawet spać na rąbku swojego cudownego płaszcza.

Podczas innego spotkania Maryja poleciła Benedykcie, by ostrzegła swoją pracodawczynię, że jej dusza jest poważnie zagrożona. Matka Boża mówiła, że kobieta musi pokutować! Słów tych jednak pasterka nie przekazała gospodyni, jednak sama tak bardzo się nimi przejęła, że natychmiast powróciła do sakramentów, głęboko żałowała za swoje grzechy i naprawiła całe dotychczasowe życie.

29 sierpnia 1664 roku Piękna Pani objawiła jej: – Jestem Maryją, Matką Jezusa i nie ujrzysz mnie teraz przez pewien czas. Po miesiącu nieobecności Maryja ukazała się ponownie w Pindreau i powiedziała Benedykcie: – Idź do Laus. Znajdziesz tam kapliczkę, z której unosić się będą piękne zapachy. Dziewczyna następnego dnia udała się we wskazane miejsce, chociaż odszukanie kapliczki nie było proste.

W „Kapliczce Dobrego Spotkania” Maryja pochwaliła pasterkę, że nie okazała zniecierpliwienia. Jednocześnie objawiła jej swoją wolę: – Prosiłam mojego Syna, aby dał mi to miejsce dla nawrócenia grzeszników i otrzymałam je. Zgodnie z wolą ­Pięknej Pani, na miejscu kapliczki, z której rozchodziła się cudowna woń róż i lilii, miał powstać kościół oraz dom dla księży. W tym szczególnym, pięknie położonym sanktuarium, miało się nawrócić tysiące grzeszników…

Módl się nieustannie za grzeszników

Benedykta poznawała przesłanie Matki Bożej z Laus. Maryja poprosiła pasterkę, by modliła się nieustannie za grzeszników. – Grzesznicy – pouczała – są w strasznym położeniu. Ich grzechy obrażają Boga. Bóg jednak chce okazać im miłosierdzie, lecz by zyskać to miłosierdzie, muszą sami podjąć decyzję o nawróceniu. Czas na nawrócenie i czynienie pokuty jest krótki – zaznaczała. – Człowiek może go wykorzystać, póki żyje. Nieszczęśni ci, którzy umierają w grzechach śmiertelnych. Grzech to straszna rana, jedyne lekarstwo, które może ją uleczyć, to sakrament pokuty.

Zimą 1665 roku Matka Boża poleciła Benedykcie, by używać oleju umieszczonego w kapliczce do namaszczania tych, którzy zaczęli przychodzić do Laus, mając nadzieję na uzdrowienie z wielu chorób. Już na samym początku odnotowano kilkadziesiąt cudów. Piękna Pani poprosiła pasterkę, by zachęcała grzeszników do spowiedzi. Dziewczyna jednak, uważając, że sama jest osobą niezwykle grzeszną i niegodną, nie chciała wykonać polecenia Maryi. Polecenie, które przybrało formę delikatnego ponaglenia, w końcu zostało zrealizowane. Maryja mówiła Benedykcie, by miała odwagę, cierpliwość i nie zrażała się, jeśli grzesznicy nie posłuchają jej rad. Miała ona mówić im, by nigdy nie obrażali Boga i wystrzegali się pokus. Poleciła też Benedykcie, by roztoczyła swoją opiekę nad rozwiązłymi kobietami dopuszczającymi się „dzieciobójstwa” i mężczyznami oddającymi się perwersyjnym zachowaniom. Pasterka miała także pomagać duchownym, zachęcając ich do przyjmowania z radością i miłosierdziem grzesznych pielgrzymów.

Wkrótce Matka Boża z Laus stała się znana jako Ucieczka Grzeszników, a Jej sanktuarium jako szczególne miejsce pojednania.

Benedykta pomagała więc wielu poranionym, hardym ludziom dostrzec grzechy, których sami nawet nie byli świadomi. Ponieważ robiła to bardzo delikatnie, większość odwiedzających sanktuarium była jej wdzięczna za pomoc.

Niewykształcona, ale obdarzona szczególnymi łaskami pasterka napominała duchownych. Widziała bowiem stan ich duszy podczas odprawiania Eucharystii. Prosiła ich, by w trakcie spowiedzi nie zadawali nieostrożnych pytań, by słuchali cierpliwie spowiadających się i ich nie obrażali. Ostrzegała także, by nie zaniedbywali swoich obowiązków.

Od każdego domagała się prostoty, czystości duszy, pokory i silnej woli, by zmienić swoje życie. Tych, co nie mieli grzechów śmiertelnych, pouczała, by nie przystępowali do Komunii bezmyślnie, bez zrobienia sobie uprzednio rachunku sumienia, biorąc pod uwagę nie tylko Dekalog, ale także Osiem Błogosławieństw Bożych. Poleciła czynić żal za grzechy przed przystąpieniem do Komunii Świętej, nawet jeśli zawiniło się w najmniejszej rzeczy. Penitentom pomagała odróżnić grzechy lekkie od śmiertelnych. Gdy podchodzili do spowiedzi, modliła się za nich. Często, by zyskać łaskę nawrócenia dla kogoś, podejmowała szczególnie ciężką pokutę w jego intencji.

Wyjątkowa więź z Aniołem Stróżem


Benedykta początkowo nie była rada ze swojego zadania. Z czasem jednak, dzięki stałej pracy nad własnym charakterem, zyskała odwagę, by upominać tych, których dusze widziała w całej okazałości. W pełnieniu zadania pomagał jej Anioł Stróż, którego często oglądała twarzą w twarz. Razem odmawiali Różaniec. Razem też adorowali Najświętszy Sakrament. Anioł towarzyszył jej w codziennych czynnościach i chronił ją.

Anioł Stróż pomagał też Matce Bożej w wychowywaniu pasterki. Zabierał więc Benedykcie przedmioty, do których była zbytnio przywiązana, ale dawał także prezenty, na przykład wspaniały naszyjnik, który Benedykta przerobiła na różaniec. Gdy dziewczynę nękały demony albo była wyczerpana z powodu podejmowanej pokuty za grzeszników, Anioł Stróż pocieszał ją i dodawał otuchy.

Benedykta miała dar widzenia także innych aniołów. Często rozmawiała z Archaniołem Michałem. W maju 1681 roku, gdy leżała chora w łóżku, ukazało jej się aż czterech aniołów. Jeden z nich powiedział: – Jutro będziesz uzdrowiona. Musisz udać się do Laus. Misja nie może czekać. Nie ­zwlekaj.

Benedykta opowiadała Aniołowi Stróżowi o swoich problemach. On pomagał jej w najdrobniejszych nawet sprawach, a szczególnie w osiągnięciu doskonałości, absolutnego wyzwolenia się z przywiązania do czegokolwiek i kogokolwiek.

Ponadto pomagał Benedykcie rozwijać życie duchowe. Uczył ją, że kiedy człowiek jest radosny, to wszystko co robi, jest miłe Bogu. Kiedy zaś staje się zły, nie robi nic, co by się Panu Bogu podobało. Pośród prób i cierpień, Anioł Stróż był źródłem wielkiego pocieszenia dla Benedykty. Wtedy, gdy przychodziło zwątpienie i gdy wielu kapłanów przeciwstawiało się kultowi Matki Bożej z Laus albo pasterka przez wiele lat miała zakaz odwiedzania sanktuarium, Anioł mówił: – Laus jest dziełem Boga, którego nie może zniszczyć ani człowiek, ani diabeł. Będzie trwało do końca świata, kwitło coraz bardziej i przyniesie wszędzie wielkie owoce.

On również pozwolił jej zobaczyć to, co miało nadejść. Anioł Stróż pocieszał Benedyktę, kiedy była zdruzgotana po kilkukrotnej wizji Chrystusa ukrzyżowanego. Ona sama przez wiele lat przeżywała tzw. „ukrzyżowanie mistyczne” od czwartku wieczorem do soboty rana.

Niepokalane Serce ostatecznie zatriumfuje

Laus stało się przedmiotem wielkiej kościelnej debaty. Objawienia wstępnie zostały zaakceptowane przez dwóch biskupów. Trzeci próbował je podważyć. Wizjonerka miała wielu przeciwników. Najbardziej zaciekli wrogowie wywodzili się spośród kapłanów. Niektórzy z nich doprowadzili do jej uwięzienia. Jednak po czternastu dniach spędzonych bez jedzenia w celi, z której przez cały czas rozchodziła się cudowna woń, wskutek żarliwej modlitwy pasterkę wypuszczono.

Po uzdrowieniu w 1665 roku dotkniętej strasznym cierpieniem Katarzyny Vial, ksiądz wikariusz generalny Embrun, Antoine Lambert, zezwolił na oddawanie czci NMP w Laus. Później jednak różne były koleje sanktuarium. Wielu kapłanów, którzy sprawowali nad nim nadzór, nie chciało, by się ono rozwijało i by przesłanie Matki Bożej o potrzebie pokuty było powszechnie znane.

Dopiero w niedzielę 4 maja 2008 roku ks. Jean-Michel di Falco Léandri, biskup diecezji Gap i Embrun, w czasie uroczystej Mszy św. w obecności nuncjusza apostolskiego ks. Fortunata Baldellego, dwudziestu kardynałów i biskupów oraz sześciotysięcznej rzeszy wiernych odczytał dekret uznający nadnaturalne pochodzenie objawień NMP z roku 1664.

Przesłanie z Laus ma odegrać szczególną rolę przy końcu czasów, by mogło zatriumfować Niepokalane Serce Maryi.



NAJNOWSZE WYDANIE:
Uczmy i wychowujmy po katolicku!
W tym numerze „Przymierza z Maryją” postanowiliśmy podjąć tematykę edukacji młodych pokoleń Polaków. Pokładamy nadzieję w chrześcijańskim, czy też ściślej – katolickim kształceniu i wychowaniu. Pamiętamy bowiem, że katolicyzm jest nie tylko doktryną, dogmatem czy też zbiorem modlitw i obrzędów, lecz nade wszystko żywą relacją z Bogiem i powinien oddziaływać na całe państwo i całe społeczeństwo.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
W odwiedzinach u Fatimskiej Pani
Roman Motoła

Pomiędzy 25 a 29 maja wraz z grupą Apostołów Fatimy pielgrzymowaliśmy do miejsca, w którym 109 lat temu trojgu portugalskim pastuszkom ukazywała się Matka Boża, niosąc światu przesłanie pokuty i nadziei.

 

Fatima, choć jest odwiedzana przez bardzo licznych wiernych oraz turystów, zdołała jednak zachować atmosferę ciszy. Wyjąwszy największe uroczystości gromadzące wielotysięczne rzesze uczestników, można tam zarówno modlić się, jak i słuchać w skupieniu. Każdego dnia chętnie korzystaliśmy z tej możliwości tym bardziej, że nasz hotel położony był w bezpośredniej bliskości bazyliki oraz miejsca Maryjnych objawień.


Codziennie uczestniczyliśmy też w tradycyjnych nabożeństwach i procesjach na olbrzymim placu przed sanktuarium. W trakcie trzeciego wieczoru przedstawiciele naszej grupy mieli zaszczytną okazję prowadzić fragment modlitwy. W pamięci uczestników pozostanie z pewnością atmosfera towarzysząca tym różańcowym spotkaniom. Wypowiadane przez setki pielgrzymów w różnych językach wezwania Ojcze nasz… i Zdrowaś Maryjo… podkreślały zarówno jedność jak i różnorodność Kościoła. Z drugiej strony jednak – zamiast harmonii rodziły szum, utrudniając modlitewne skupienie. Może gospodarze tego cudownego miejsca zechcą kiedyś „odkryć” na nowo łacinę?


Niespokojny duch współczesności daje też w Fatimie znać o sobie w sposób widoczny gołym okiem. Niby w trosce o prostotę i skromność stara się on jak może zasłonić sanktuarium, wznosząc wokół betonowe bryły, z których niektóre nawet zostały poświęcone jako miejsca katolickiego kultu. Tylko co wspólnego z żywą, autentyczną wiarą mogą mieć płaskie, szare bunkry albo kaplice, w których Tabernakulum przypomina bardziej skrzynkę na narzędzia? Albo co powiedzieć o ustawionym tuż przy nowej bazylice wielkim krzyżu, na którym zamiast Chrystusa umieszczono dziwaczną postać jakby wyjętą ze starożytnych hieroglifów? W kulturowym kontekście naszych czasów to raczej karykatura niż godny wizerunek Zbawiciela…

Zatem nawet w bezpośrednim otoczeniu sanktuarium naocznie przekonaliśmy się, że wewnątrz Kościoła toczy się ogromna walka o kształt katolicyzmu i o serca wierzących. Do czego to zmaganie może prowadzić, widzieliśmy w urokliwym, niewielkim mieście Obidos, gdzie w miejscu dawnego kościoła działa dzisiaj… księgarnia.


Nasze pielgrzymkowe wyprawy, których celem były wspaniałe klasztory w miasteczku Alcobaça czy w Batalhi, przeniosły nas do czasów, gdy świątynie bez wątpienia wznoszono na chwałę Bożą, na przykład – w podzięce za Opatrznościową pomoc w wygranej bitwie o niepodległość kraju. Zachwyt budziła potężna, a zarazem misterna architektura tych monumentalnych dzieł, wspaniałe zdobienia, dbałość ich twórców o detale, połączenie talentów z wytrwałością i pracowitością budowniczych.


Podążyliśmy też śladami fatimskich wizjonerów – Łucji dos Santos oraz świętych Hiacynty i Franciszka Marto. Modliliśmy się przy ich grobach. Odprawiliśmy Drogę Krzyżową w ich rodzinnych stronach, odwiedziliśmy domy, w których żyli.


W miejscu objawień Matki Bożej zapaliliśmy świece przywiezione wraz z intencjami powierzonymi nam przez Darczyńców w ramach akcji „Twoje światło w Fatimie”.

Podczas tej kilkudniowej wyprawy na każdym kroku spotykaliśmy się z serdeczną otwartością Portugalczyków. Podziwialiśmy ich ludową sztukę i zwyczaje. Mimo że nasze kraje są od siebie bardzo oddalone, w żaden sposób nie czuliśmy się obco. Sprawiła to oczywiście sama Matka Boża, ale też kulturowa bliskość biorąca swój początek w naszej wspólnej wierze. Podczas wyjazdów do historycznych miejsc, które znalazły się na trasie naszej pielgrzymki, mieliśmy okazję przekonać się, że Maryja swoją opieką otacza nie tylko nasz naród, lecz wszystkie nacje, które się Jej ufnie oddają, a także każdą osobę, która zawierza Jej siebie oraz swych bliskich.


Dzieje Portugalii to również historia wierności Bogu i odstępstw, także w życiu władców. Trudne momenty w wymiarze tak osobistym, jak i zbiorowym, przypominają o konieczności ciągłego zabiegania o własną duszę i o łaskę Opatrzności. Wierność przynosi pomyślność – przynajmniej w życiu duchowym. Odstępstwo owocuje nieszczęściem i śmiercią. Te uniwersalne prawdy przychodziły na myśl, gdy słuchaliśmy opowieści przewodników o portugalskich monarchach i wodzach, zwycięskich bitwach i nieszczęśliwych losach grzesznych kochanków.


Byli tym razem pośród Apostołów Fatimy reprezentanci każdego spośród żyjących pokoleń. Najmłodszy uczestnik liczył sobie 13 lat, zaś senior, pan Zdzisław – już 94. – Całe życie marzyłem, by tu przyjechać – przyznał w rozmowie.


Nasza pielgrzymka nie byłaby tak bogata w duchową treść bez obecności duszpasterza – księdza Krzysztofa. Oprócz zapewnienia nam możliwości codziennego wysłuchania Mszy Świętej, dawał on wyrazy swej niezwykłej czci dla Matki Bożej śpiewem Godzinek i pięknych pieśni.


Każdy z nas przywiózł Matce Bożej bagaż własnych intencji, od tych najbardziej osobistych po zbiorowe – dotyczące Kościoła i Ojczyzny. Każdy też otrzymał w duchowym wymiarze to, czego najbardziej potrzebował. To doświadczenie znają wszyscy pielgrzymujący ze szczerą intencją w miejsca szczególnie wybrane przez Pana Boga i przez Maryję.

Wśród tych niezwykłych miejsc jest też Fatima, niosąca do Nieba już od ponad wieku nieprzerwany strumień ludzkiej modlitwy.


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa