Rodzina
 
Naprawę społeczeństwa trzeba zacząć od rodziny
Myśl, że jeden człowiek, nawet największy geniusz, z dnia na dzień może nas wydobyć z sytuacji, w której się znajdujemy i zwrócić chrześcijaństwu jego dawną wielkość, jest niebezpiecznym złudzeniem. Upadek był głęboki i zaczął się wieki temu. Człowiek taki mógłby jedynie wynieść nas ponownie i ustawić na dobrej drodze. Nie istnieje jednak inna droga zbawienia, jeśli nie droga cnót moralnych i społecznych, cnót, które odnajdujemy u zarania wszystkich społeczeństw i które wyjaśniają ich kształtowanie się oraz dobrobyt, wynikające ze zgody i wzajemnej pomocy.
 

Ks. Henri Delassus, doktor teologii - fragmenty książki „Duch rodzinny".

 
 
Nie wystarczy również, żeby niektóre indywidualności, nawet liczne, praktykowały tego typu cnoty. Trzeba, aby te cnoty zostały wcielone w instytucje. Cnoty osobiste zanikają wraz z ludźmi, którzy je uosabiają, lecz narody są jednostkami, które trwają. O ile cnoty są podporą i fundamentem narodu, powinny być wieczne. Mogą one odnaleźć tę wieczność jedynie w trwałych instytucjach.
 
Pierwszą i podstawową z tych instytucji, która jest dziełem Bożym, jest rodzina. Rodzina, jak powiedzieliśmy, jest podstawową komórką ciała społecznego. W niej się mieści ognisko cnót moralnych i społecznych. Z niej promieniują cnoty i z siłą przenikają wszelkie organizmy społeczne oraz samo państwo. Tak się stało u wszystkich ludów, które osiągnęły jakiś poziom rozwoju cywilizacyjnego.
 
Patrząc w ten sposób na rodzinę, możemy powiedzieć, że rodzina w tym znaczeniu już nie istnieje [...] To stwierdzenie mogłoby się wydawać dziwne, lecz zaskoczy jedynie tych, którzy widząc jaki jest nasz kraj dzisiaj, nie wyobrażają sobie, jakim był niegdyś, i w mniejszym jeszcze stopniu - jakim stać się może.
 
Dawniej, rodzina francuska (ale także i polska - przyp. red.), tak jak rodzina w społeczeństwie starożytnym, stanowiła zwartą i jednorodną całość, zarządzaną całkiem niezależnie od państwa i opartą na tradycji oraz obyczajach odziedziczonych po przodkach, podlegając władzy absolutnej swojego naturalnego przywódcy - ojca.
 
Dzisiaj rodzina jest tak bardzo zależna od państwa, że ojciec nie może nawet zgodnie ze swoją wolą wychowywać swoich dzieci, choć nakazują mu to sumienie i tradycja. Państwo podporządkowuje sobie dzieci, ogłaszając zgodnie z prawem, iż zamierza je przekształcić w ludzi bez Boga, a zatem w ludzi bez moralności. Większość ojców rodzin utraciła poczucie własnej tożsamości do tego stopnia, iż nawet się tym nie przejmują, poddając się!
 
Nie mamy więc [...] dawnego pojęcia rodziny, pojęcia zawsze obecnego u tych wszystkich ludów, które rzeczywiście żyją i prosperują. Obecne pokolenie już je straciło, przestając być, razem z poprzednimi oraz następnymi pokoleniami, tą jednorodną i solidarną całością, która w dziejach czasów zachowała jedność pełną życia.

Na jednej z konferencji wygłoszonej w Oratorium przez ks. bp Isoarda, zostało dobrze powiedziane: Życie człowieka jest jedno, lecz jeśli je przeanalizujemy, odkryjemy w nim trzy elementy: różne moce z trzech odmiennych epok. Ten człowiek już żył w innych. Ma on poczucie życia w swoim dziadku i pradziadku. Znajduje w sobie to, o czym oni myśleli. Życie przodków jest początkiem jego życia i stanowi pierwszą epokę. - W drugiej, która jest obecnie, życie osobiste jest jak rozkwit tej pierwszej. Ja kontynuuję dzieło mojego pradziadka i dodaję do jego moją myśl; robię to, co on zamierzał zrobić i w ten sposób, pod pewnym względem, przedłużam jego działanie na tym świecie. - Och! Długo żyć będę na ziemi, na której przeżyłem już tyle lat dzieciństwa w moich przodkach, młodości w moim ojcu i wieku dojrzałego w mojej własnej egzystencji! Ta trzecia epoka życia jest tą, którą kocha i na którą spogląda nieustannie. Żyć będzie w synu, we wnuku i w prawnuku. Jego pradziad dostrzegał go z daleka, wśród mgieł, gdy pracował, robił oszczędności i zachowywał tradycje. Z drugiej zaś strony, on teraz patrzy w tym samym kierunku, do przodu: myśli, zamierza i buduje dla prawnuka, dla tych, którzy są poza, w oddali, na linii horyzontu. W ten sposób człowiek żyjący w czasie, w którym panuje duch tradycji, jest pośrednim ogniwem łączącym wiele pokoleń. Żyje w każdym z nich. Czuje, że on już przygotowywał swoje życie w tych istnieniach, które go poprzedziły oraz że będzie żyć przez długi czas w tych, które przyjdą po nim[1].


Następnie, ks. bp Isoard opisał rozmowę jednego szlachcica z prowincji ze swoim dzierżawcą, którą usłyszał miesiąc temu. Ten ostatni mówił: W ubiegłym miesiącu grudniu minęło trzysta pięćdziesiąt lat, odkąd jesteśmy z Waszą Wielmożnością. Na to pierwszy odpowiedział: Lecz my byliśmy tutaj przed wami; nie wiem dokładnie od jakiego czasu, ale z pewnością będzie ponad sześćset lat.[...]


Spośród sofizmatów, które Rousseau - mentor rewo-lucyjnego państwa i apostoł nowoczesnego społeczeństwa - wziął z rzekomej dobroci przyrodzonej człowiekowi, znajduje się taki: Dzieci pozostają w związku z ojcem jedynie, dopóki potrzebują go do życia. Gdy tylko ta potrzeba zaniknie, naturalny związek zostaje zerwany. Dzieci wolne od posłuszeństwa należnego ojcu oraz ojciec wolny od opieki należnej dzieciom powracają w ten sposób do niezależności; jeśli pozostają złączeni, nie dzieje się to z przyrodzenia, lecz dobrowolnie, zaś sama rodzina utrzymuje się w wyniku umowy[2.]

Słowa te stawiają człowieka na poziomie zwierzęcia. Wśród zwierząt, rzeczywiście, związek zostaje zerwany zaraz po wygaśnięciu potrzeby. Rewolucja, która chciała w obyczajach narzucić z mocy prawa wszystkie idee Rousseau, nie zapomniała również o prawie do rozwodu. To antyrodzinne prawo, zniesione w trakcie Restauracji, zostało ponownie promulgowane przez Republikę, która ze swej strony, zaczęła je dopuszczać coraz częściej[3].[...]

Wszelkie społeczności potrzebują przywódcy, a przywódcą rodziny jest ojciec. Apostoł św. Paweł, potwierdzając tę prawdę, przypomniał przykazanie Boże (Ef 5, 22-27; Kol 3, 18-21).[...]

Bez wątpienia wiele kobiet stało się ofiarami okrucieństw. Nie rozwiązuje się jednak prywatnego nieładu, podważając zasady.[...]

Odbudowa, znosząc prawo rozwodowe, dokonała tylko połowy dzieła, ponieważ pozostawiła ślub cywilny, będący innym rewolucyjnym wymysłem. Dokonano tego w celu odebrania małżeństwu Boskiej sankcji oraz pozbawienia rodziny spójności, dających rodzinie więzi potwierdzone przez samego Boga.[...]

Ewangelia przedstawia nam dwukrotnie genealogię Świętej Rodziny Nazaretańskiej: po raz pierwszy w linii zstępującej pokoleń (Mt 1, 1-17), a po raz drugi w odwrotnym porządku (Łk 3, 23-33). Maryja i Józef, jak zapewne wszyscy Hebrajczycy, świadomi byli przynależności, razem ze swoimi przodkami, do tej samej rodziny, która sięgała aż do Dawida, tak jak Dawid sięgał aż do Judy, jednego z synów Jakuba, zaś Jakub aż do Noego, odnowiciela ludzkości. Noe dał początek trzem wielkim rodom, które w każdym pokoleniu wydawały nowe odgałęzienia, a każde z tych odgałęzień starannie przechowywało genealogie, łączące je ze wspólnym pniem.

Przez długi czas też tak się działo we Francji i innych krajach. Zacytujemy na przykład następujące słowa wyjęte z księgi rodzinnej André d'Ormessona, radcy państwa w wieku XVII: Aby nasi synowie znali tych, z których się wywodzą ze strony ojca i matki, aby byli chętni do modlitwy za ich dusze i aby czcili pamięć osób, które z Bożym błogosławieństwem zaszczyciły ich dom oraz nabyły dobra przez nich użytkowane.[...]

W celu utrzymania jedności i ciągłości na przestrzeni wieków, rodzina nie tylko była wspólnotą krwi, lecz również, że tak powiem, miała wieczne ciało i ducha. Każde pokolenie otrzymywało od przodków ciało, będące majątkiem rodziny, jako święty dar; zachowywało je skrupulatnie, starało się o jego powiększenie i przekazywało je wiernie kolejnym pokoleniom. Tradycje były duchem, czyli wyobrażeniami przodków i ich uczuć oraz zwyczajami i obyczajami stamtąd się wywodzącymi.[...]

Prawo zapisane w sercach naszych przodków, uświęcone niejednokrotnie wiekowym obyczajem, zapewniało przejście majątku z jednego pokolenia na drugie. Potrójna zaś nauka zapewniała przekaz tradycji rodzinnych: pierwsza, dana za przykładem rodziców, druga, wynikająca z napomnień, rad i pouczeń dawanych dzieciom przez rodziców, a trzecia, będąca livres de raison lub księgami rodzinnymi, uzupełnianymi przez każde pokolenie. Dzisiaj livres de raison już nie istnieją, nawet jako pamiątki, chyba że w archiwach erudytów. Majątek jest postrzegany przez dzieci jedynie jako spuścizna do podziału. Ilu jest wśród nas takich, którzy znają imiona swoich pradziadków?

Rodzina już nie istnieje we Francji[...] Nie tylko nie istnieje we Francji rodzina, lecz również nic nie pozostało po społecznej strukturze, która na przestrzeni wieków kiełkowała z rodziny u wszystkich cywilizowanych ludów. Rodzina królewska została ścięta, rodziny arystokratyczne zdziesiątkowane, zaś te, które uniknęły masakry i upadku, zostały przez prawo pozbawione siły działania, a nawet zachowania swojej pozycji społecznej. Ostatecznie te same prawa uniemożliwiły wyniesienie rodzin mieszczańskich i robotniczych w sposób zorganizowany i ciągły.[...]

Chrześcijaństwo jednak daje nam środki odnowy, których nie posiadały społeczności pogańskie. Czy jednak potrafimy je wykorzystać?[...]

Oto powszechny lament: już nie mamy ludzi! Jeśli nie mamy już ludzi, to dlatego, że nie mamy rodziny, aby ich ukształtowały. Jeśli zaś nie mamy rodzin, to dlatego, że społeczeństwo straciło cel swojego istnienia, który nie polega na dostarczeniu jednostce możliwie największej liczby rozkoszy, lecz na opiece nad zakładanymi rodzinami oraz pomocy w ich rozwoju.[...]*
 

 

1. Japończyk Naomi Tamura, po powrocie z podróży do Stanów Zjednoczonych, wydał książkę o rodzinie, w której wyjaśnia, że w jego kraju związek małżeński polega przede wszystkim na idei rodu: „Życie człowieka - mówił - jest mniej istotne niż życie rodziny. Najstraszniejszą karą w ustroju feudalnym było wygaśnięcie rodziny istniejącej od setek lat. Jeszcze dzisiaj każdy wykształcony Japończyk wierzy, że wygaśnięcie jego rodu jest największym nieszczęściem, jakie może dotknąć istotę ludzką".

2. Por. Jean-Jacques Rousseau, Contract social ou principes de droit politique, Ed. Pierre Dumesnil, Rouen, 1792, 443 strony, rozdział II.
3. Projektodawcą prawa z 1884 roku, wprowadzającego rozwód, był Naquet. Został on publicznie pochwalony przez lożę masońską Bar-le-Duc, która do niego napisała: „Jest to odwet państwa na Kościele oraz droga do rozdziału tych dwóch starych zespołów".
* Cyt. za ks. Henri Delassus'em z książki L'Espirit Familial (Duch rodzinny), Rdz. VII - Reformę powinno się zacząć od odbudowy rodziny, w przekładzie z języka portugalskiego Teresy Fernandes Świątkiewicz


NAJNOWSZE WYDANIE:
Twoja wiara cię uzdrowi!
Bezspornie kwestia zdrowia jest bardzo ważna. Zwrócił też na nią uwagę Kościół Święty, nadając Matce Najświętszej tytuł Uzdrowienia Chorych, św. Józefowi – Nadziei Chorych, a także ustanawiając świętych patronów, których przyzywamy w różnych dolegliwościach.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Niebo zaczyna się w Fatimie
Łukasz Dankiewicz

Różniło nas wiele: miejsce pochodzenia, życiowe doświadczenie, wiek i osobiste historie. Jedni przyjechali z dużych miast, inni z małych miejscowości. Niektórzy w ciszy serca nieśli trudne intencje, inni jechali z wdzięcznością za otrzymane łaski. Ale połączył nas jeden cel – chęć oddania czci Matce Bożej w portugalskiej Fatimie.

 

W dniach 24–28 czerwca odbyła się kolejna już pielgrzymka Apostołów Fatimy do kraju trojga pastuszków. Nasza podróż rozpoczęła się w Lizbonie, mieście o niezwykle bogatej historii, której ślady widać niemal na każdym kroku. Jednym z miejsc, które szczególnie zapadły pielgrzymom w pamięć, był manueliński Klasztor Hieronimitów w dzielnicy Belem, gdzie spoczywa słynny Vasco da Gama.


Wcześniej stanęliśmy przed Pomnikiem Odkrywców – upamiętniającym tych, którzy z odwagą wypływali na nieznane wody, by odkrywać nowe szlaki i nowe ziemie. Okazały monument symbolicznie przypomniał nam, że i my właśnie wyruszyliśmy w szczególną podróż – nie przez oceany, lecz przez głębię swojego ducha…


Tam, gdzie mówiła Maryja


Po kilkugodzinnym pobycie w stolicy Portugalii udaliśmy się do Fatimy, która stanowiła najważniejszy punkt naszej pielgrzymki. Każdego dnia uczestniczyliśmy w porannej Mszy Świętej. Wieczory spędzaliśmy zaś w modlitewnym skupieniu podczas Różańca i procesji światła. Morze świec niesionych przez pielgrzymów z całego świata i wspólne Ave Maria głęboko zapisały się w naszych sercach.


Odwiedziliśmy również Aljustrel – wioskę, z której pochodzili Łucja, Franciszek i Hiacynta. Ich domy, proste i ubogie, uzmysłowiły nam, dlaczego Maryja ukazała się właśnie trojgu małym pastuszkom. Spacerując ścieżkami Drogi Krzyżowej, odtwarzaliśmy ich codzienność pełną modlitwy, ofiary i dziecięcego zawierzenia.


Z kolei Muzeum Fatimskie pozwoliło spojrzeć na objawienia z historycznej perspektywy. Pamiątki po pastuszkach, wota składane przez pielgrzymów, kula z zamachu na Jana Pawła II umieszczona w bogato zdobionej Maryjnej koronie – wszystko to opowiadało jedną historię: o wierze, cierpieniu, nadziei i Bożej obecności w ludzkich dziejach.


Szlakiem portugalskiej historii


W kolejnych dniach odwiedziliśmy inne ważne miejsca dla portugalskiej historii i duchowości. W Batalhi monumentalny klasztor wybudowany jako wotum wdzięczności dla Maryi po zwycięstwie w bitwie pod Aljubarrotą, kluczowym dla samodzielności Portugalii. W miasteczku Alcobaça zatrzymaliśmy się przy grobach króla Pedra i jego żony Inês de Castro, by poznać historię ich tragicznej miłości i uświadomić sobie, że ta bywa silniejsza niż śmierć.


W Nazaré, nad oceanem, wspięliśmy się do sanktuarium Matki Bożej, spoglądając na bezkres wody i powierzając Jej nasze troski i nadzieje. A w średniowiecznym Óbidos, z jego bielonymi domami i wąskimi uliczkami, mogliśmy poczuć się jak pielgrzymi sprzed wieków. Na mnie bardzo duże wrażenie zrobił zamek templariuszy w Tomar. Budowla ta skąpana jest w aurze tajemnicy i mroku, a legendy na temat tego zakonu rycerskiego do dziś krążą po całej Europie.


Dokładne poznanie wszystkich tych miejsc było możliwe dzięki nieocenionej pilot naszej pielgrzymki, pani Ewelinie. Jej olbrzymia wiedza na temat historii Portugalii, lokalnych obyczajów czy aktualnej sytuacji w kraju mogłaby z pewnością zawstydzić niejednego rdzennego mieszkańca.


Słowa podziękowania


Kilkudniowy pobyt w Portugalii bez wątpienia był czasem modlitwy, rozmów, radości i wzruszeń. Każdy z nas wniósł coś do tej pielgrzymki. W autokarze, przy posiłkach, w ciszy kaplic i na ścieżkach Fatimy stawaliśmy się wspólnotą, która nie tylko podróżowała razem, ale dzieliła się wiarą.


Na zakończenie pragnę z całego serca podziękować każdej i każdemu z Was za ten wspólnie spędzony czas – za obecność, modlitwę, życzliwość i świadectwo. Szczególne słowa wdzięczności kieruję do naszego duszpasterza, ojca Dariusza, który przez te kilka dni prowadził nas duchowo. Doskonałą puentą całego wyjazdu są jego słowa wypowiedziane do Apostołów Fatimy podczas drogi powrotnej do Polski: Dziękuję Wam za to, że nie była to wycieczka z elementami religijnymi, ale prawdziwa pielgrzymka!


Dla mnie ta pielgrzymka miała również szczególny, osobisty wymiar. Właśnie 13 maja 2017 roku – dokładnie w setną rocznicę pierwszego objawienia w Fatimie – wziąłem ślub. Wówczas data ta wydawała mi się jedynie zbiegiem okoliczności. Dziś wiem, że była to zapowiedź i zaproszenie, którego głębię zacząłem rozumieć dopiero w trakcie pobytu w Fatimie.


* * *


Spotkanie Apostołów Fatimy w Zawoi


W dniach 26–29 maja grupa Apostołów Fatimy gościła w Zawoi, która przywitała nas wprawdzie chłodem i deszczem, jednak wszyscy uczestnicy przyjechali z niezwykle pozytywnym nastawieniem. Spotkanie rozpoczęło się od wystąpienia Sławomira Skiby, wiceprezesa Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi, który przypomniał o misji i najważniejszych akcjach Stowarzyszenia, po czym uczestnicy obejrzeli film o Objawieniach Fatimskich. Następnie wspólnie odmówiliśmy Różaniec i odśpiewaliśmy litanię loretańską.

Następnego dnia Apostołowie udali się do sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Zakopanem, gdzie uczestniczyli we Mszy Świętej. Następnie zwiedzili ciekawe miejsca, tj. Jaszczurówkę, Czerwony Dwór i urokliwe zakątki stolicy polskich Tatr. Po powrocie do Zawoi p. Jacek Kotula przybliżył wszystkim uczestnikom postać św. Charbela.

28 maja udaliśmy się do Krakowa, gdzie uczestniczyliśmy we Mszy Świętej w Sanktuarium św. Jana Pawła II, a następnie zwiedziliśmy niezwykle interesującą wystawę „Nasz Papież”. Następnie nasza wspólnota udała się do Kalwarii Zebrzydowskiej, by poznać historię i miejsca związane z tym wspaniałym sanktuarium Maryjnym.

Dziękujemy wszystkim za udział w tym niezwykłym kilkudniowym wydarzeniu.

KG

 


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowna Redakcjo!

„Przymierze z Maryją” jest bardzo wartościowym pismem. Cenię inicjatywę i tematykę, jaką poruszacie. Jestem głęboko przekonana, że jest ona właściwa, niebudząca żadnych zastrzeżeń ani uwag. Jest wartością samą w sobie. To samo piękno, jakie ukazujecie w osobie Boga-Stwórcy pogłębia naszą wiarę jeszcze bardziej. Jest drogowskazem, prawdą i życiem. Bóg jest źródłem i twórcą wszelkiego piękna.

Anna z Ostrowca

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Piszę do Państwa pierwszy raz, choć znamy się poprzez listy i wszystkie przesyłki, które od Was otrzymałam i za które bardzo serdecznie dziękuję. Listy czytam zaraz po wyjęciu z koperty, a „Przymierze…” – od początku do końca. Szczególnie dziękuję za życzenie urodzinowe, byłam mile zaskoczona, że ktoś tak dalece pamięta o moich urodzinach. Tyle miłych słów napisanych odręcznie i tak pięknym pismem. Jeszcze raz dziękuję za wszystko, za piękne „Przymierze z Maryją”. Niech Pan Bóg błogosławi na kolejne dni i lata, pozdrawiam Was serdecznie, życzę sił i zdrowia. Szczęść Boże!

Stała czytelniczka Zofia

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Z całego serca dziękuję za wszystkie materiały, które od Was otrzymuję: za „Przymierze z Maryją”, „Apostoła Fatimy”, kalendarz, za magazyn „Polonia Christiana” oraz wszystkie inne materiały i upominki. Wszystkie czasopisma czytamy, wzbogacając swoją wiedzę katolicką. Dziękuję za wszystkie akcje, które prowadzicie, bo są bardzo potrzebne. Życzę dalszej wytrwałości w działalności Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi, a Boża Opatrzność niech nad Wami czuwa!

Tadeusz z Pomorskiego

 

 

Szczęść Boże!

Dziękuję bardzo za „Przymierze z Maryją” oraz 4. numer „Apostoła Fatimy”. Wszystkie artykuły zawarte w „Przymierzu…” są interesujące. Dużo nowego wnoszą do mojej dotychczasowej wiedzy. Artykuł „Istota postu” autorstwa ks. Bartłomieja Wajdy wskazuje nam drogi, jak rozróżnić istotę postu podjętego z motywu religijnego od „postu”, jako zwykłej czynności świeckiej. Szczególnie zainteresował mnie artykuł „Rozważania o miłosierdziu” autorstwa red. Bogusława Bajora. Moim zdaniem, jeżeli nie będziemy miłosierni wobec osób trzecich, nasze serca staną się zatwardziałe i niezdolne do przykładania miłosierdzia.

Panie Prezesie, w ostatnim liście wspomina Pan o spadku zainteresowania prenumeratą „Przymierza…”. Jestem zdziwiona tą sytuacją, gdyż każdy artykuł, zawarty w nim, czytałam z zaciekawieniem. Wielu rzeczy się uczę i umacniam moją wiarę i miłość do Pana Boga, Jezusa Chrystusa, a także do Matki Najświętszej. Serdecznie pozdrawiam i życzę Wam wszystkiego najlepszego, błogosławieństwa oraz opieki Matki Bożej Fatimskiej.

Maria z Choszczna

 

 

Szczęść Boże!

Pragnę z serca złożyć podziękowanie za życzenia z okazji moich urodzin oraz za numery pism: „Przymierze z Maryją” i „Polonia Christiana”, które otrzymuję od Państwa. Uważam, że tematyka zawarta we wspomnianych czasopismach jest zawsze wartościowa i życzyłbym sobie (i Wam), by te wartościowe periodyki – „Przymierze…” i „Polonia…”, rozwijały się i były promowane w naszym Narodzie, który zawsze trwał w wierze katolickiej. Jest to nie tylko moje życzenie, ale też wyrażają je moi Przyjaciele, z którymi dzielę się tymi pismami.

Marian z Garwolina

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Serdecznie dziękuję za „Przymierze z Maryją” oraz kalendarze. Z wielką radością i wdzięcznością przyjmuję wszystkie przesyłki. Stanowią one dla mnie nie tylko źródło duchowego umocnienia, ale także inspirację do codziennego życia w wierze. Chciałabym zapewnić, że zgadzam się z poruszaną tematyką, doceniam trud Redakcji w przygotowywaniu każdego numeru. Artykuły pomagają mi pogłębić moją wiarę, zrozumieć przesłanie Matki Bożej oraz lepiej przeżywać liturgiczne okresy, takie jak Wielki Post czy Wielkanoc. Dziękuję również za przypomnienie o wartości nabożeństw Pięciu Pierwszych Sobót Miesiąca oraz za możliwość zapoznania się z Apostolatem Fatimy. To bardzo cenne materiały, które z chęcią po przeczytaniu przekazuję dalej bliskim. Życzę całej Redakcji Bożego błogosławieństwa i nieustannej opieki Najświętszej Maryi Panny w dalszym szerzeniu tego pięknego dzieła.

Regina z Lubuskiego

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Nawiązując kontakt ze Stowarzyszeniem Ks. Piotra Skargi i wstępując do Apostolatu Fatimy pragnęłam być częścią wspaniałej, katolickiej organizacji. Od 2009 roku otrzymałam od Was książki, figurkę Maryi Fatimskiej, dewocjonalia, różańce, medal czy notes Apostoła Fatimy. Brałam też udział w 2023 roku w pielgrzymce do Fatimy, gdzie uczestniczyliśmy w codziennej Mszy Świętej, a wieczorem w procesjach ze świecami (…). My wszyscy Apostołowie Fatimy w zjednoczeniu z naszym Stowarzyszeniem razem zaufaliśmy Maryi i Panu Jezusowi. Mamy spełniać uczynki miłosierdzia. Zawsze modlimy się przez Maryję do Pana Jezusa. Ona nas kocha i nigdy nie opuszcza. My, katolicy, powinniśmy jak najszybciej ochrzcić swoje dzieci, by nie narażać ich na utratę zbawienia wiecznego. Powinniśmy razem z dziećmi i rodzicami klękać przed wizerunkiem Matki Bożej i modlić się, odmawiając modlitwy „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Maryjo” w intencjach wynagrodzenia Panu Jezusowi i Jego Matce za każde skandaliczne i gorszące wydarzenia, za bluźnierstwa i za prześladowanych chrześcijan. Powinniśmy uczęszczać na pielgrzymki i prosić Maryję o wyproszenie wszelkich łask. Powinniśmy też w dni majowe uczęszczać na nabożeństwa Maryjne, a po nich nawiedzać kapliczki i oddawać jej cześć w stosownych pieśniach…

Dziękuję za wszystko. Z Panem Bogiem!

Ewa