Rodzina
 
Święta Rodzina ratunkiem dla dzisiejszych rodzin
Sławomir Skiba

Obraz Świętej Rodziny jest większości katolików doskonale znany i dość konkretny. Na jego przywołanie przed oczami naszej wyobraźni pojawia się jednak zapewne tylko parę wydarzeń z Ewangelii oraz tych z popularnych przedstawień i wizerunków. Czy jednak te rozpowszechnione, nieraz cukierkowe obrazy, nie przesłaniają nam zasadniczych prawd o Świętej Rodzinie? Czy ona sama nie stała się dla nas częścią jakiegoś baśniowego świata, zamiast być prawdziwym wzorem, realną pomocą i punktem odniesienia dla naszych, tak często dzisiaj pokaleczonych i poranionych rodzin? Czy wołamy w naszych utrapieniach: Jezu, Maryjo i Józefie ­Święty, ratujcie nas!?

 

Gdy rozważamy tajemnice Różańca Świętego, w pierwszej jego części – zwanej przecież radosną, dostrzegamy pewien paradoks. Oto mówimy o tajemnicach radosnych, ale kiedy się głębiej zastanowimy, owa radość rozważanych przez nas wydarzeń z życia Świętej Rodziny daleka jest od beztroski.


Oto ja, służebnica pańska…


W scenie Zwiastowania widzimy wprawdzie tę podniosłość i Bożą Chwałę poselstwa świętego Archanioła Gabriela, który przychodzi do Służebnicy Pańskiej – Maryi, ale Ona nie jest w tym momencie wolna od niepokoju. Ewangelia mówi, że na słowa Archanioła: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobązmieszała się i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie (por. Łk 1,28–29). Choć była wybrana przez Boga Ojca na Matkę Jego Syna już przed wiekami, Ona sama jako Oblubienica Ducha Świętego, święta i pokorna dziewczyna nie mogła przecież spodziewać się takiego wyróżnienia. I mimo iż słusznie nazywamy ją Stolicą Mądrości i Arcydziełem Stworzenia ponad wszystkich ludzi i aniołów, Pan Bóg chciał, aby doświadczyła tego „zmieszania” i niepokoju, aby „rozważała”, a może bardziej – rozeznawała, czy ma faktycznie do czynienia z Bożym poselstwem, co ono konkretnie znaczy i jakie niesie konsekwencje. Bóg chciał, aby Jej decyzja była w pełni wolna i świadoma. Nie podejmowana w euforii, czyli w emocjach, ale w uważnym, spokojnym rozważeniu. Jej postawa jest dla nas doskonałym wzorem roztropności i trzymania emocji pod kontrolą rozumu oświeconego łaską, zwłaszcza gdy w życiu rodzinnym zostajemy postawieni przed „trudnymi” wyrokami Bożej Opatrzności!


Ale czy ta postawa „rozważania” nie powinna być również dla nas wzorem rozeznawania duchów, czyli tego, co w naszym życiu duchowym pochodzi z Bożego natchnienia, a co może być diabelskim zwodzeniem? Maryja jest najlepszym drogowskazem i pomocą w tym rozeznawaniu woli Bożej, wsłuchiwaniu się w głos Pana Boga i odróżnianiu go od podszeptów złego czy też naszych słabości, lęków i pożądań.


W scenie Zwiastowania towarzyszy Maryi też jak najbardziej ludzkie uczucie lęku. Dlatego przecież, jakby dla potwierdzenia Jej nieskalnej postawy roztropności, ale i uspokojenia padają słowa Bożego posłańca: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga (Łk 1,30). I dopiero po nich następuje wyjawienie Bożych planów względem Jej Boskiego Macierzyństwa. Jednak Przeczysta Dziewica nawet w tym momencie nie zostaje od razu uwolniona od obaw, których nadal z woli Bożej doświadcza. Dlatego ośmiela się zapytać: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? (Łk 1,34). Pan Bóg chciał tych pytań, chciał tych obaw, aby dla nas było na wieki świadectwem Jej całkowite i bezwarunkowe zaufanie Bogu, Jej FIAToto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! (Łk 1,38). Oto wzór całkowitego zawierzenia Panu Bogu i Jego wobec nas planów – wzór Maryi we wszystkich naszych niepewnościach i troskach o jutro. Dzięki Niej i przez Nią możemy wołać: Totus tuus, Maryjo! Cały jestem twój, prowadź mnie i moich bliskich do Twojego Syna!


Święty Józef gotowy do całkowitego zawierzenia


A cóż powiedzieć o wzorze, jaki daje nam św. Józef w czas tej próby, w której dowiaduje się, że jego przyszła małżonka jest w ciąży? Chociaż według ówczesnego zwyczaju Maryja była już zaślubiona z Józefem, jednak nie mieszkali jeszcze we wspólnym domu i w myśl ówczesnego prawa nie byli w pełni małżeństwem. A zatem fakt poczęcia Pana Jezusa pod sercem Maryi przed wspólnym zamieszkaniem zostałby potraktowany jako naruszenie prawa małżeńskiego i cudzołóstwo. Józef znalazł się w dramatycznym położeniu i po ludzku nie mógł sobie tego wyjaśnić. Wiedział, że jego małżonka jest czysta jak łza i miał do niej pełne zaufanie. Jednak faktycznie była w stanie błogosławionym, a on nie mógł uważać się za ojca tego dzieciątka. Poniekąd znalazł się w sytuacji bez wyjścia. Czy i my nie natrafiamy na sytuacje, które wydają nam się beznadziejne? Św. Mateusz w swojej Ewangelii podaje: Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie (Mt 1,18–19). Św. Józef nie działał jednak gwałtownie i bez namysłu. Oddalenie Maryi potajemnie oznaczałoby w rzeczywistości, iż przyjmował na siebie całą odpowiedzialność za poczęcie dziecka, a siebie wskazywał jako tego wiarołomcę, który zostawia brzemienną narzeczoną. Tak więc jego zamiar nie był aktem ucieczki, ale heroizmu i poświęcenia z miłości do Maryi. Podjął taki zamiar, choć go nie zrealizował i możemy być pewni, że zanim zaczął działać, z pełnym zawierzeniem Panu Bogu modlił się o pomoc. I został wysłuchany. Oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”. A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu ­nadadzą imię ­Emmanuel, to znaczy: „Bóg z nami”. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański. (Mt 1,20–24).


Św. Józef jest dla nas patronem w tych wszystkich chwilach trudnych i wydawałoby się – beznadziejnych. Kiedy uwikłani jesteśmy w różne sytuacje po ludzku bez wyjścia i wszystkie noce – mroki pokus i beznadziei. Noc jest zdaniem komentatorów biblijnych symbolem pokus. Kojarzona jest też ze szczególnym działaniem złego ducha. Tymczasem w nocy przychodzi do Józefa anioł i zwiastuje mu radość jego powołania, ale i potrzebę poświęcenia dla ukochanych. Trzy razy jeszcze na kartach Ewangelii przyjdzie w nocy, we śnie, do św. Józefa anioł. Drugi raz, kiedy po narodzinach Jezusa powiedział mu: Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić. (Mt 2,13). A posłuszny i pełen zaufania Józef wstał w środku nocy, wziął swojego przybranego maleńkiego Synka oraz Jego ukochaną Matkę i zabrał ich w nieznane, aby uchronić przed siepaczami króla. Trzeci raz, po śmierci Heroda, w Egipcie, anioł we śnie wezwał go do powrotu z Rodziną do Izraela. Już w ojczyźnie, we śnie otrzymał jeszcze jeden nakaz, aby udał się do Galilei i tak trafiają do Nazaretu.


Jest więc we wszystkich swoich decyzjach św. Józef wzorem bezwzględnego posłuszeństwa woli Bożej, wzorem męstwa i zaufania Bogu w przeciwnościach życiowych. Jest zatem wzorem prawdziwego mężczyzny – męża i ojca chroniącego swoją rodzinę, będącego jej głową i przewodnikiem w trudnych chwilach, kiedy potrzeba zdecydowania i wskazania Bożej drogi. Dla mężczyzn, zwłaszcza współczesnych nam Piotrusiów Panów, zniewieściałych i uciekających od obowiązków, jest św. Józef wzorem prawdziwie męskiego brania odpowiedzialności za żonę, dzieci i całą rodzinę, a także za realizację swojego niepowtarzalnego powołania w społeczeństwie. Wreszcie, jako mąż dziewiczy, panujący nad swoimi namiętnościami, jest przykładem dla wszystkich mężczyzn uwikłanych we własną nieuporządkowaną zmysłowość i różne nałogi.


Maryja potwierdza autorytet św. Józefa


Najświętsza Maryja Panna i św. Józef są też wzorem zgodnego małżeństwa wspierającego się w trudnych chwilach. A wraz z Panem Jezusem są również wzorem hierarchicznej rodziny, w której każdy, pomimo pełnej świadomości swojej wyjątkowej roli w historii Zbawienia, respektuje porządek ustalony przez Stwórcę. To św. Józef jest głową Świętej Rodziny, mimo iż jego żona jest najdoskonalszym arcydziełem stworzenia, Niepokalaną i świętszą niż aniołowie Matką Boga, a Pan Jezus, jego przybrany syn, jest Bogiem Wcielonym i Zbawicielem. To św. Józef otrzymuje polecenia od anioła i to on realizuje plany Boże dla jego rodziny. Niezwykłym zaś przykładem uznawania tej roli św. Józefa i wspierania jego autorytetu staje się postawa Maryi i samego Pana Jezusa. Przypomnijmy sobie choćby ostatnią z tajemnic radosnych Różańca, ewangeliczne wydarzenie – odnalezienie dwunastoletniego Jezusa w Świątyni Jerozolimskiej pośród uczonych w Piśmie. Choć to znów tajemnica radosna, jesteśmy świadkami dramatycznego poszukiwania przez rodziców przez trzy dni zaginionego dziecka. Czy możemy wyobrazić sobie ich ból i lęk? Zrozumie to zapewne każdy rodzic, który choć przez chwilę zgubił swoje dziecko np. w sklepie, na spacerze lub ten, który czekał na przedłużający się powrót dziecka, z którym nie ma żadnego kontaktu. Poszukiwania, towarzysząca temu, nieznajomość losu dziecka i dławiący, ściskający za gardło ból wydają się nie mieć końca. Kiedy też wreszcie odnajduje się ukochane dziecko, radość zalewa zbolałe serce rodzica i w jednej chwili niweluje poprzednie emocje. Zapewne w podobnej sytuacji znaleźli się Józef z Maryją, kiedy po trzech dniach odnaleźli swojego syna w Świątyni. I tu Matka Boża daje nam przepiękny przykład żony i matki, która w tej trudnej chwili wskazuje na autorytet swego męża i ziemskiego ojca Jezusa: Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie (Łk 2,48). Ten porządek nie jest przypadkowy. Ona – Królowa Aniołów, Matka Boża, która w hierarchii niebieskiej stoi powyżej wszelkiego stworzenia, w porządku naturalnym rodziny uznaje i wspiera autorytet męża jako jej głowy: ojciec Twój i ja. Nie „ja szukałam Ciebie z ojcem”, ale „ojciec i ja”. Zwrócił na to uwagę w jednej ze swych homilii znany kaznodzieja śp. ks. Piotr Pawlukiewicz. Jakiż to piękny przykład dla żon i matek w dobie niszczycielskiej ideologii feminizmu, nakazującej ciągłą walkę płci nawet w małżeństwach.


i był im poddany…


Scena odnalezienia Pana Jezusa przez Rodziców w Świątyni jest jedną z tych, które wymykają się naturalnym schematom relacji dziecka do rodziców. Zawiera bowiem głęboki sens teologiczny związany z misją i podstawowym zadaniem Pana Jezusa oraz Jego relacją z Ojcem Niebieskim: Lecz On im odpowiedział: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział (Łk 2,49–50). Nie wchodząc w całą głębię tej sytuacji i odpowiedzi oraz komentarza ewangelisty, którym teologowie i kaznodzieje poświęcili wiele miejsca, warto jednak zwrócić uwagę, że owa wypowiedź Zbawiciela jest adresowana także do wszystkich rodziców, którzy może często z nadmiernej troski o dzieci zapominają, że nie należą one wyłącznie do nich. Są dane rodzicom, ale też wzrastają w rodzinie i przygotowują się do realizacji ich własnego powołania, jakie przeznaczył im Bóg, który jest najlepszym Ojcem.


Ale nawet ta, być może trudna dla niektórych scena kończy się zwróceniem uwagi na porządek władzy i autorytet rodziców: Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany (Łk 2,51).



NAJNOWSZE WYDANIE:
Sami, lecz nie samotni
Wyobcowanie, depresja, lęk, utrata sensu, pustka… Bardzo często te życiowe bolączki kojarzą się z samotnością, osamotnieniem, poczuciem opuszczenia. Ale zastanówmy się – czy zawsze ten stan musi być czymś złym i uciążliwym? Czy na pewno nie możemy wyciągnąć z samotności jakichś korzyści? A może mamy wtedy więcej czasu na refleksję, na przemyślenie własnego życia, relacji z Bogiem i bliźnimi?

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Wiara trzyma mnie przy życiu

Panią Wiesławę Mazur z Jeżówki w Małopolsce poznałem podczas wrześniowej pielgrzymki Apostołów Fatimy do Zakopanego, Kalwarii Zebrzydowskiej, Wadowic i Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie. W swojej parafii, pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, pani Wiesława należy do wspólnoty Żywego Różańca. Oto co jeszcze o sobie opowiedziała…

 

Wiarę przekazali mi rodzice. Mieszkaliśmy w Sułoszowie, do kościoła mieliśmy 5 km, ale w niedzielę nie było, że nie chce mi się iść do kościoła. Nawet nikt o tym nie pomyślał. To zostaje, to zaszczepiła mi mama i do dzisiaj tak jest. Był tylko podział: tato szedł na siódmą, ja na dziewiątą, a mama na sumę, bo każdy miał jakieś obowiązki. Takie były niedziele. A broń Boże, żeby coś wziąć do ręki, coś robić w niedzielę! A dzisiaj? Pranie, sprzątanie… Młode pokolenie wszystko wykonuje w niedzielę, bo wtedy ma czas. W tamtych czasach było to nie do pomyślenia.


W Licheniu doznałam czegoś niesamowitego


Pani Wiesława lubi pielgrzymować, a szczególne miejsce w jej sercu zajmuje sanktuarium w Licheniu. W Licheniu byłam siedem razy. 20 lat temu doznałam tam czegoś niesamowitego. Jechaliśmy przez Kalisz i wstąpiliśmy do Sanktuarium św. Józefa. Kolana mnie wtedy tak bolały, że myślałam iż nie dam rady dojechać do Lichenia. Jak wchodziliśmy do sanktuarium w Kaliszu, to w duchu poprosiłam: żeby te kolana przestały mnie boleć. Nagle poczułam, jakby się ugięły, ale nic więcej się nie stało. Weszliśmy do kościoła, pomodliliśmy się, złożyliśmy podziękowania oraz prośby i pojechaliśmy dalej. W Licheniu trzeba było przejść na klęczkach przez bramę, przy której jest głaz z odciśniętymi stopami Matki Bożej. Powiedziałam, że nie mogę, bo jak klęknę, to nie wstanę, tak mnie te kolana bolą. Wtedy moja koleżanka powiedziała: Spróbuj, może ci się uda. I tak zrobiłam. Przeszłam tę bramę na klęczkach, wstałam i… kolana mnie nie bolały! Do dzisiaj mam zdrowe kolana. Dlatego wracam do Lichenia, jak tylko jest okazja.


Należę do Apostolatu Fatimy i chętnie czytam „Przymierze z Maryją”


Pewnego razu znalazłam ogłoszenie w gazecie, że można otrzymać „Przymierze z Maryją” i różaniec. Wysłałam mój adres i poprosiłam o przysłanie. Dostałam różaniec i książeczkę o przepowiedniach Matki Bożej z Fatimy. Od tamtej pory wszystko się zaczęło: zaczęłam być w kontakcie ze Stowarzyszeniem, które wspomagałam, na ile mnie było stać. W czasopismach, które dostaję, jest dużo ciekawych rzeczy. Niektóre sobie zachowałam na pamiątkę; wracam do nich, czytam, analizuję, przetrawiam po swojemu. Czytam chętnie prawie całe „Przymierze z Maryją”, bo te artykuły dużo mi dają, wiele się z nich dowiedziałam, a jak rozmawiam ze znajomymi i ktoś mnie pyta skąd to wiem, to mówię, że było w „Przymierzach…”. Po przeczytaniu nic nie wyrzucam, tylko zanoszę do kościoła, żeby ktoś inny sobie zabrał, przeczytał i poznał Stowarzyszenie.


Od 2018 roku należę do Apostolatu Fatimy i jestem z tego bardzo zadowolona. Zauważyłam, że z mojej miejscowości kilka osób też zapisało się do Apostolatu, bo jak rozmawiam i mówię, że jest Apostolat Fatimy i Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi, to słyszę: Tak, my już wiemy.


Żyję dzięki temu, że wierzę


Pani Wiesława przeżyła śmierć męża, syna i córki. Wiara w Pana Boga i ufność, że Matka Boża pomoże jej i jej bliskim w tej trudnej sytuacji, bardzo pomagała. Tak wspomina te trudne chwile: – Mąż zmarł wcześniej, ale z tym jeszcze szło się pogodzić, bo już przeżył trochę lat, natomiast cierpienie matki nad umierającym dzieckiem, to jest chyba najgorsza rzecz w życiu. Stało się, jak się stało. Trzeba jednak żyć dalej, trzeba się z tym pogodzić, bo jak byśmy się nie pogodzili, to co by z nas było? Dzięki temu, że wierzę, to żyję.


Pewnego razu, gdy byłam u schyłku wytrzymałości, usłyszałam wewnętrzny głos: Nie rezygnuj! I pomyślałam: Nie! Nie zrezygnuję! Dodało mi to tyle siły, że wytrzymałam wszystko i przetrwałam do końca. Nie załamałam się, bo uświadomiłam sobie, że taka była wola Boża. Modlę się tylko, żeby nie było gorzej i wierzę, że kiedyś się jeszcze spotkamy.


Oprac. Janusz Komenda

 


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Na początku chciałabym gorąco podziękować całej Redakcji, wszystkim redaktorom, księżom, którzy piszą piękne artykuły. Chciałam z całego serca podziękować za otrzymane „Przymierze z Maryją” oraz piękną figurkę Matki Bożej Fatimskiej oraz inne materiały i dewocjonalia. Wasza praca jest potrzebna, wartościowa, pokazuje piękno wiary w Miłosierdzie Boże. Będę się modlić za całą Redakcję o zdrowie, siły i błogosławieństwo Boże.

Z Panem Bogiem!

Jolanta z Rybnika

 

 

Szanowni Państwo!

Serdecznie dziękuję za piękny kalendarz „365 dni z Maryją”, a także za ładne poświęcone obrazki i wszystkie przesyłki, jakie otrzymuję od Was. Cieszę się, że o mnie pamiętacie i ja też o Was pamiętam w modlitwie. Bardzo cieszę się z Waszej pracy. Dużo pracuje cały zespół, chylę czoła przed Wami. Bardzo dziękuję Wam wszystkim, życząc wszelkiego Dobra. Szczęść Boże!

Franciszka z Gryfina

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za piękne życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego, ale również i fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły ducha i wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla rozwoju naszej duchowości chrześcijańskiej. Wszystkie materiały i dewocjonalia, które otrzymałem od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi, są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę Panu, Apostolatowi Fatimy, zespołowi redakcyjnemu i wszystkim współpracownikom wielu łask Bożych, opieki Maryi, dużo radości i zdrowia. Wszystkiego najlepszego. Szczęść Boże!

Marek z Lublina

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Bardzo dziękuję za współpracę z Wami. Trwa ona już od 18 lat. Doceniam Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi i cały zespół redakcyjny. To, co piszecie, pogłębia naszą wiarę w trudnych dzisiejszych czasach. Modlę się za cały zespół redakcyjny. Dziękuję, że pamiętacie w modlitwach o mnie i mojej rodzinie, za życzenia urodzinowe, za kalendarz, który rozświetla mój dom. Każdego dnia patrzę na Matkę Najświętszą, która nas błogosławi, wyprasza nam zdrowie i opiekę.

Z Panem Bogiem!

Danuta z Michałowa

 

 

Szczęść Boże!

Pragnę złożyć serdeczne podziękowanie za otrzymane życzenia urodzinowe uwiecznione na pięknej karcie z wizerunkiem Fatimskiej Pani.

Z Panem Bogiem!

Robert

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Bardzo dziękuję za Wasz wkład w krzewienie prawd wiary. Pragnę podziękować za otrzymane materiały edukacyjne, które umacniają wiarę, duchowość, niosą światło pokoju i miłość w sercach. Dają nadzieję do życia i niech tak pozostanie jak najdłużej – najlepiej na zawsze. Wspierając tę kampanię, wspólnie walczymy o serca, które jeszcze są uśpione. Cały miesiąc październik uczestniczyłem w nabożeństwie różańcowym, ofiarując za grzeszników, którzy obrażają Niepokalane Serce Maryi. Życzę całej Redakcji i dla Pana Prezesa obfitych łask Bożych. Z Panem Bogiem, Bóg zapłać za wszystko z całego serca!

Wojciech z Grodziska Mazowieckiego

 

 

Szczęść Boże!

Takie dzieła Boże jak Wasze trzeba koniecznie wzbudzać! W przesłaniu Matki Bożej płynącym z Gietrzwałdu drzemie wielka potęga ratunku dla Polski – to jest nasze zadanie do odrobienia. Bogu dzięki, że mamy w Polsce tak wspaniałych ludzi jak Wy (i Wasze Stowarzyszenie), którzy to odkrywają! Heroicznym wysiłkiem rozprzestrzeniają to cudownie ratujące Polskę przesłanie. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Rita i Ryszard

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję bardzo za życzenia urodzinowe, a szczególnie za Waszą modlitwę w mojej intencji. Najbardziej wszyscy potrzebujemy opieki Pana Boga. Świętym Charbelem, zainteresowałam się już kilka lat temu. Oprócz książek, mam dla całej rodziny relikwie oraz olej świętego Charbela, przysłanym z Libanu. Warto, aby jak najwięcej ludzi Go poznało. Chciałam powiedzieć także o innym, bardzo skutecznym orędowniku, chociaż oczekującym na wyniesienie na ołtarze, Słudze Bożym Wenantym Katarzyńcu, nazywanym polskim Charbelem. Bardzo skutecznym, czego osobiście doświadczyłam. Sama nie mogłam uwierzyć, jak szybko i w jaki sposób mi pomógł. Tego dowody posiada również moja córka. Rozwikłanie jej problemu odbywało się w tak irracjonalny sposób, że trudno nie uwierzyć w pomoc Sługi Bożego Wenantego. Obiecałam, że będę opowiadała o Jego skutecznej pomocy. W internecie jest wiele filmów i książek o Wenantym. Żyjemy dzisiaj w trudnych czasach, dużo ludzi boryka się z problemami finansowymi. Jeśli ten stan się nie zmieni, czeka nas totalne bankructwo. Czcigodny Sługa Boży Wenanty Katarzyniec jest bardzo skuteczny w tych sprawach. Szanowni Państwo, może również warto by było dać ludziom szansę skorzystania z tej pomocy i zorganizować jakąś akcję związaną z tym kandydatem na ołtarze? Życzę Państwu dużo zdrowia i siły w prowadzeniu tak szczytnej działalności, z której obficie korzystamy. Mówię z wdzięcznością – Bóg zapłać!

Krystyna

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo popieram to, co robicie – że wysyłacie różne pisma, które w tym czasie są bardzo potrzebne, aby ludzie się dowiedzieli, jak żyć z pomocą Pana Jezusa, Matki Najświętszej i wiarą bo jest to bardzo potrzebne. Dziękuję za wszystkie upominki, które od Was otrzymuję. Gorąco modlę się za Was i także proszę o modlitwę.

Genowefa z Rzeszowa