Rodzina
 
Rewolucja kulturalna
Thomas Becket
Rewolucja kulturalna... Dotyka każdego, obejmuje wszystko, dotyczy tego jak się ubieramy, jak spędzamy wolny czas. Jednak, czy naprawdę ją rozumiemy? Czy spostrzegliśmy, jak bardzo się zmieniliśmy?

Jego włosy sterczą na wszystkie strony. Głowa od dołu do wysokości uszu, zarówno z tyłu, jak i z boków jest wygolona. Rap płynący z żółtych słuchawek tłoczy do niej frustrację, bunt i zmysłowość. Jest to wizerunek gniewnego Barta Simpsona, szalonego dzieciaka z kreskówek, przedstawianego w seledynowej koszulce, w purpurowych krótkich spodenkach, z których wystają chude nogi, ginące w nieproporcjonalnie dużych trampkach.

Po szkole ów młodzian rzuca się w wirtualną rzeczywistość w swoim komputerze, przemierzając podziemne czeluści. Przerażone potwory uciekają w popłochu i straszliwie wrzeszczą, kiedy się je likwiduje przy pomocy różnorakiej broni, począwszy od piły elektrycznej, a skończywszy na pistolecie „plazmowym"...

Janek jest przeciętnym nastolatkiem. Dobrze się uczy, uprawia sport. Lubi te same rzeczy, co większość jego kolegów. Jednak już jako dwunastolatek zostaje wystawiony na oddziaływanie świata wirtualnego, który zestawia ze światem realnym. Jest to coś, co jego rówieśnicy, jeszcze kilka dekad temu, mogli sobie jedynie wyobrażać.

Refleksja na temat ostatnich czterdziestu lat

Opisując tę zmianę, jaka dokonała się w ostatnich latach, pewien Amerykanin porównując to z własnym doświadczeniu napisał: W całej mojej szkole średniej było tylko dwóch czy trzech chłopaków, którzy pili piwo czy palili papierosy. A kiedy rozmawialiśmy o dziewczynach, to nie pamiętam, żeby ktokolwiek miał kontakt płciowy. Trzy moje córki oraz syn obecnie są względnie chronieni, a jednak wszyscy oni znają nastolatków, którzy już dokonali aborcji albo byli aresztowani za narkotyki, a także wielu innych, którzy byli ofiarami brutalnego pobicia, przemocy rodzicielskiej, a nawet morderstwa. (Oliver L. North w: Pod ostrzałem).

To pokazuje, z jak głęboką przemianą kulturową mamy do czynienia. Przemianą, która ma swój kierunek i swoją filozofię. Czy Janek wie, że stoi za nią pewna doktryna? Czy jego rodzice zdają sobie sprawę z tego, że ich syn jest polem bitwy w tej „wojnie kulturalnej"?

Janek jest nie tylko polem bitwy, ale też ofiarą. Jego przyszłość zależy od uświadomienia sobie, z czym ma do czynienia. Pewnego dnia będzie musiał świadomie dokonać wyboru między dobrem a złem. Jeśli nikt mu nie wytłumaczy, skąd się wywodzi, dokąd zmierza i co to wszystko znaczy, skąd będzie wiedział, jaką drogę wybrać?

Kiedyś powiedziano, że edukacja czło­wieka zaczyna się dwieście lat przed jego narodzeniem. Aby zrozumieć Janka, nie trzeba tak daleko sięgać. To co ukształtowało jego mentalność, zaczęło się w latach pięćdziesiątych. Jest on wytworem rozległych zmian kulturowych, które szczególnie dzisiaj sieją spustoszenie.

Pierwsze symptomy

W latach pięćdziesiątych w USA narodził się ruch big-beatowy. „Beatnicy" nie występowali z jakimś klarownym programem politycznym. Byli oni znacznie bardziej radykalni. Cechowali się nowym spojrzeniem na życie, nowym stanowiskiem odnośnie moralności oraz pogardą dla norm społecznych owych czasów.

Allen Ginsberg, jeden z mentorów owego ruchu, dorastał w atmosferze przesyconej rewolucją polityczną. W wierszu zatytułowanym America mówi: Kiedy miałem siedem lat mama za­bierała mnie na wiece komunistyczne. Kręgi te sympatyzowały ze skrajną lewicą marksistowsko-leninowską, a także z liczną grupą krypto-marksistowskich ruchów. Jednak kulturowy fenomen, który dał początek ruchowi big-beatowemu w latach pięćdziesiątych i spowodował narodziny kontrkultury, ruchu hippisowskiego w latach sześćdziesiątych, nie był zwykłą lewicową tendencją polityczną.

„Duch big-beatowy", chociaż sympatyzował z komunizmem, patrzył dalej. Nie myślał tylko o redystrybucji dobra i stworzeniu społeczeństwa, w którym wszyscy żyliby na jednakowym poziomie ekonomicznym.

Propagatorzy tego ruchu wynajmowali tanie mieszkania, w których mieszkali bardzo często przedstawiciele obu płci. Ich wyposażenie składało się ze zwykłych materacy do spania, kilku książek, płyt i innych drobiazgów. Wszyscy oni nosili bardzo proste ubrania, a mężczyźni dodatkowo mieli obfity zarost.

W tym środowisku wielką popularnością cieszyły się teorie Freuda. Przykładowo, aż rok psychoanalizy potrzebował Ginsberg, aby "wyzwolić się" z burżuazyjnych aspiracji i aby móc napisać wiersz pt. Skowyt, który zainspirował ruch big-beatowy.

Zen

Owo środowisko przyjęło buddyzm Zen jako źródło inspiracji. Miał on tę zaletę, iż pochodził z całkowicie odmiennej od zachodniej cywilizacji i w tym samym czasie dobrze zgrywał się z buntem przeciwko racjonalnemu myśleniu, co miało stać się znakiem rozpoznawczym pokolenia, które nadchodziło.

„Beatnicy" byli zainteresowani fundamentalną zmianą człowieka. Zmierzała ona do odwrócenia porządku psychologicznego polegającego na wyparciu rozumu z procesu myślowego. Odniesienia do buddyzmu nie były tylko atrakcyjnymi wątkami pobocznymi. Już wcześniej przedmiot wschodniego mistycyzmu i odrzucenia rozumu był przewodnim tematem wielu środowisk. Poszukiwanie „wyższego stanu świadomości", obiecywanej przez popularne wersje wschodnich religii, a później także przez neopogański ruch New Age prowadziły do akceptacji okultyzmu.

Obserwując to zjawisko Plinio Corręa de Oliveira w 1959 r. opisał owo pokolenie w Rewolucji i Kontrrewolucji w sposób następujący: Cechują się oni spontanicznością pierwotnych reakcji, pozbawionych kontroli inteligencji czy efektywnego udziału woli oraz dominacją fantazji i uczuć nad metodyczną analizą rzeczywistości.

Poza peryferiami

Zmiany w mentalności nie odnosiły się jedynie do wąskiej społeczności bohemy artystycznej. W sztuce Jackson Pollock scharakteryzował nowego ducha. Jego obrazy powstawały poprzez rozpryskiwanie farby ściekającej z patyków albo wylewającej się w szaleńczym pędzie bezpośrednio z pojemników. Te „dzieła" nie miały żadnej formy ani żadnej treści. Mimo to, w 1960 roku sukces Pollocka został przypieczętowany, kiedy jeden z obrazów sprzedano za 100 tys. dolarów.

Muzyka stanowiła kombinację rytmów afro-amerykańskich z country oraz rock and roll'em. Idolem stał się Elvis Presley. Wielu jednak nie było na to przygotowanych. Ed Sullivan jako pierwszy odmówił prezentacji Presleya w swoim programie, sądząc iż nie pasuje do telewizji. Kiedy później zgodził się na występ, postawił warunek, iż kamery będą przedstawiały piosenkarza od pasa w górę. Dzisiaj fakt ten może wielu uderzyć jako zadziwiający, ale ujawnia on jak rozległa zmiana dokonywała się w mentalności społeczeństwa.

Na początku gwiazdy rocka wydawały się być stosunkowo konserwatywne, występując w garniturach i krawatach. Jednak pod koniec tej dekady ich wygląd zaczął się zmieniać...

Woodstock

W następnej dekadzie bunt przeciwko kulturalnym ograniczeniom, odziedziczonym z chrześcijańskiej przeszłości stał się bardziej wyraźny. Styl big-beatowy wyszedł z mody, nadeszła dekada hippisów.

W 1969 roku Abbie Hoffman mógł pisać o „społeczności Woodstock" jako „kulturalnej rewolucji" pragnącej rewolucji, która „wymagała od ludzi zmiany sposobu życia i działania". Mówiąc o swoich problemach z prawem opisał, za co chciałby być sądzony: Nie dlatego, że wspieram Narodowy Ruch Wyzwolenia - który wspieram naprawdę - ale dlatego, że mam długie włosy. Nie dlatego, że wspieram ruch Wyzwolenia Czarnych, ale dlatego, że palę trawkę... Nie dlatego, że próbuję zorganizować klasę pracującą, ale dlatego, iż uważam, że dzieciaki powinny zabić swoich rodziców. Ostatecznie chcę być sądzony za to, że się dobrze bawiłem, a nie za bycie poważnym.

Zgromadzenie 400 tys. młodych na błotnistych polach w Woodstock, o którym Hoffman pisał, ustanowiło normę, która przyciągnęła młodych zbuntowanych. Nadeszło to w sprzyjającym czasie, kiedy podobne wydarzenia pojawiły się na świecie. W roku 1968 wybuchła rewolucja na Sorbonie w Paryżu. Przesłanie było takie samo: „Wyzwolenie z ograniczeń rozumu i moralności", „Wyobraźnia do władzy", „Zakazane jest zakazywanie". Cohn-Bendit, lider rewolty studenckiej, później napisał o niej w następujących słowach: Zjawisko to manifestowało tęsknotę za wolnością i solidarnością. Głębiej, manifestowało transformację międzyludzkich relacji, poszukiwanie wielowymiarowości w komunikacji, w której logiczne myślenie byłoby jedną z możliwych form wymiany, podczas gdy wyobraźnia wyrażająca się w psychodelicznych doznaniach osiąga poziom, w którym pospolitość odchodzi w zapomnienie robiąc tym samym miejsce wibracjom, w których uczucia i konsekwentna spontaniczność mają większą wartość aniżeli intelektualna refleksja (The Grand Bazar).

Lata następne wykazywały jeszcze większą konsolidację mentalności Woodstock. Po przełamaniu barier przez wprowadzenie minispódniczek, rock and rolla, narkotyków i całej reszty narodziły się standardy nowej moralności. Powszechnie zalegalizowano aborcję i rozpowszechniono antykoncepcję. A obecnie realizuje się plany feministek.

Znowu Janek

Tymczasem Janek wciąż przemierza podziemne korytarze wirtualnego świata... Kule odbijają się od rąk demonów wyskakujących z wrzaskiem. Jeśli uda mu się posiekać, zasztyletować, przepiłować lub zastrzelić wystarczającą liczbę potworów, to może nawet zostać obdarzony kolejnym życiem.
Ta niesamowicie popularna gra, pozbawiona sensu i wymagająca minimalnej strategii uczy go zachowania i życia w absurdzie. Gdyby go ktoś spytał, czy mężczyźni powinni być kobietami a kobiety mężczyznami, albo czy Biblia powinna zostać na nowo napisana, aby być miłą dla kobiet czy zwierząt, albo czy ludzie powinni być klonowani, czy genetycznie zmodyfikowani, albo czy jeśli mógłby być, to czy chciałby być zamrożony, dzięki czemu żyłby wiecznie, to czy zacząłby się śmiać, czy też wziąłby te pytania na serio?

Jak tylko wyłączy tę grę, przesłanie, które mu się będzie cisnąć do głowy, będzie następujące: trzeba się przekonać, czym naprawdę jest piekło, zanim tam się trafi na „długi pobyt".


Tłum. Agnieszka Stelmach,
„Crusade Magazine" (wrze­sień-październik 1995)


NAJNOWSZE WYDANIE:
Uczmy i wychowujmy po katolicku!
W tym numerze „Przymierza z Maryją” postanowiliśmy podjąć tematykę edukacji młodych pokoleń Polaków. Pokładamy nadzieję w chrześcijańskim, czy też ściślej – katolickim kształceniu i wychowaniu. Pamiętamy bowiem, że katolicyzm jest nie tylko doktryną, dogmatem czy też zbiorem modlitw i obrzędów, lecz nade wszystko żywą relacją z Bogiem i powinien oddziaływać na całe państwo i całe społeczeństwo.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
W odwiedzinach u Fatimskiej Pani
Roman Motoła

Pomiędzy 25 a 29 maja wraz z grupą Apostołów Fatimy pielgrzymowaliśmy do miejsca, w którym 109 lat temu trojgu portugalskim pastuszkom ukazywała się Matka Boża, niosąc światu przesłanie pokuty i nadziei.

 

Fatima, choć jest odwiedzana przez bardzo licznych wiernych oraz turystów, zdołała jednak zachować atmosferę ciszy. Wyjąwszy największe uroczystości gromadzące wielotysięczne rzesze uczestników, można tam zarówno modlić się, jak i słuchać w skupieniu. Każdego dnia chętnie korzystaliśmy z tej możliwości tym bardziej, że nasz hotel położony był w bezpośredniej bliskości bazyliki oraz miejsca Maryjnych objawień.


Codziennie uczestniczyliśmy też w tradycyjnych nabożeństwach i procesjach na olbrzymim placu przed sanktuarium. W trakcie trzeciego wieczoru przedstawiciele naszej grupy mieli zaszczytną okazję prowadzić fragment modlitwy. W pamięci uczestników pozostanie z pewnością atmosfera towarzysząca tym różańcowym spotkaniom. Wypowiadane przez setki pielgrzymów w różnych językach wezwania Ojcze nasz… i Zdrowaś Maryjo… podkreślały zarówno jedność jak i różnorodność Kościoła. Z drugiej strony jednak – zamiast harmonii rodziły szum, utrudniając modlitewne skupienie. Może gospodarze tego cudownego miejsca zechcą kiedyś „odkryć” na nowo łacinę?


Niespokojny duch współczesności daje też w Fatimie znać o sobie w sposób widoczny gołym okiem. Niby w trosce o prostotę i skromność stara się on jak może zasłonić sanktuarium, wznosząc wokół betonowe bryły, z których niektóre nawet zostały poświęcone jako miejsca katolickiego kultu. Tylko co wspólnego z żywą, autentyczną wiarą mogą mieć płaskie, szare bunkry albo kaplice, w których Tabernakulum przypomina bardziej skrzynkę na narzędzia? Albo co powiedzieć o ustawionym tuż przy nowej bazylice wielkim krzyżu, na którym zamiast Chrystusa umieszczono dziwaczną postać jakby wyjętą ze starożytnych hieroglifów? W kulturowym kontekście naszych czasów to raczej karykatura niż godny wizerunek Zbawiciela…

Zatem nawet w bezpośrednim otoczeniu sanktuarium naocznie przekonaliśmy się, że wewnątrz Kościoła toczy się ogromna walka o kształt katolicyzmu i o serca wierzących. Do czego to zmaganie może prowadzić, widzieliśmy w urokliwym, niewielkim mieście Obidos, gdzie w miejscu dawnego kościoła działa dzisiaj… księgarnia.


Nasze pielgrzymkowe wyprawy, których celem były wspaniałe klasztory w miasteczku Alcobaça czy w Batalhi, przeniosły nas do czasów, gdy świątynie bez wątpienia wznoszono na chwałę Bożą, na przykład – w podzięce za Opatrznościową pomoc w wygranej bitwie o niepodległość kraju. Zachwyt budziła potężna, a zarazem misterna architektura tych monumentalnych dzieł, wspaniałe zdobienia, dbałość ich twórców o detale, połączenie talentów z wytrwałością i pracowitością budowniczych.


Podążyliśmy też śladami fatimskich wizjonerów – Łucji dos Santos oraz świętych Hiacynty i Franciszka Marto. Modliliśmy się przy ich grobach. Odprawiliśmy Drogę Krzyżową w ich rodzinnych stronach, odwiedziliśmy domy, w których żyli.


W miejscu objawień Matki Bożej zapaliliśmy świece przywiezione wraz z intencjami powierzonymi nam przez Darczyńców w ramach akcji „Twoje światło w Fatimie”.

Podczas tej kilkudniowej wyprawy na każdym kroku spotykaliśmy się z serdeczną otwartością Portugalczyków. Podziwialiśmy ich ludową sztukę i zwyczaje. Mimo że nasze kraje są od siebie bardzo oddalone, w żaden sposób nie czuliśmy się obco. Sprawiła to oczywiście sama Matka Boża, ale też kulturowa bliskość biorąca swój początek w naszej wspólnej wierze. Podczas wyjazdów do historycznych miejsc, które znalazły się na trasie naszej pielgrzymki, mieliśmy okazję przekonać się, że Maryja swoją opieką otacza nie tylko nasz naród, lecz wszystkie nacje, które się Jej ufnie oddają, a także każdą osobę, która zawierza Jej siebie oraz swych bliskich.


Dzieje Portugalii to również historia wierności Bogu i odstępstw, także w życiu władców. Trudne momenty w wymiarze tak osobistym, jak i zbiorowym, przypominają o konieczności ciągłego zabiegania o własną duszę i o łaskę Opatrzności. Wierność przynosi pomyślność – przynajmniej w życiu duchowym. Odstępstwo owocuje nieszczęściem i śmiercią. Te uniwersalne prawdy przychodziły na myśl, gdy słuchaliśmy opowieści przewodników o portugalskich monarchach i wodzach, zwycięskich bitwach i nieszczęśliwych losach grzesznych kochanków.


Byli tym razem pośród Apostołów Fatimy reprezentanci każdego spośród żyjących pokoleń. Najmłodszy uczestnik liczył sobie 13 lat, zaś senior, pan Zdzisław – już 94. – Całe życie marzyłem, by tu przyjechać – przyznał w rozmowie.


Nasza pielgrzymka nie byłaby tak bogata w duchową treść bez obecności duszpasterza – księdza Krzysztofa. Oprócz zapewnienia nam możliwości codziennego wysłuchania Mszy Świętej, dawał on wyrazy swej niezwykłej czci dla Matki Bożej śpiewem Godzinek i pięknych pieśni.


Każdy z nas przywiózł Matce Bożej bagaż własnych intencji, od tych najbardziej osobistych po zbiorowe – dotyczące Kościoła i Ojczyzny. Każdy też otrzymał w duchowym wymiarze to, czego najbardziej potrzebował. To doświadczenie znają wszyscy pielgrzymujący ze szczerą intencją w miejsca szczególnie wybrane przez Pana Boga i przez Maryję.

Wśród tych niezwykłych miejsc jest też Fatima, niosąca do Nieba już od ponad wieku nieprzerwany strumień ludzkiej modlitwy.


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa