Święte wzory
 
Św. Tomasz Becket - męczennik w obronie praw Kościoła

Był człowiekiem światowym, politykiem, prymasem Anglii, prowadzącym początkowo wystawne życie. Ale był też ascetą i pokutnikiem, niezłomnym obrońcą praw i wolności Kościoła, za co zapłacił męczeńską śmiercią. Obrona prawdy i zasad chrześcijańskich były dla niego najważniejsze. Niestety, współczesny świat cierpi na niedostatek tak chwalebnych postaci.

Św. Tomasz Becket (ur. w 1118 r.) był synem zamożnego londyńskiego mieszczanina. Kształcił się w Londynie, Oksfordzie, Bolonii i Paryżu. Przebywał na dworach magnackich, gdzie pełniąc funkcję kapelana, zawarł znajomości z wpływowymi ludźmi. Dzięki wszechstronnemu wykształceniu i niepospolitym zdolnościom jeździł kilkakrotnie na polecenie arcybiskupa Canterbury Teobalda do Rzymu, gdzie zjednał sobie wielu przyjaciół.

Mąż stanu, dyplomata, światowiec...

W tej sytuacji nic więc dziwnego, że jego osobą zainteresował się król Henryk II. Szukał w nim sprawnego i posłusznego narzędzia dla swej polityki. W 1155 r. król Anglii Henryk II mianował Tomasza swym kanclerzem. Lepszego współpracownika nie mógł sobie wybrać. Tomasz służył swemu monarsze wiernie, starając się wywiązywać ze zleconych sobie zadań, jak tylko mógł najlepiej. Był mężem stanu, dyplomatą. Nie bacząc na wymagania stanu duchownego, do którego należał, Tomasz prowadził zupełnie światowe życie. Dom swój urządził na wzór dworu królewskiego. Bardzo często organizował wspaniałe biesiady, na których gościli co wybitniejsi Anglicy oraz goście z zagranicy. Często zaszczycał je swą obecnością król Henryk II. Między władcą a jego kanclerzem zadzierzgnęła się nić przyjaźni. Mimo swobodnego trybu życia, nie można jednak zarzucić Tomaszowi Becketowi, że lekceważył sprawy Kościoła. Przeciwnie, jego decyzje jako kanclerza jednały mu przychylność nawet gorliwych stronników praw Kościoła. Opustoszałe stolice biskupie były obsadzane oddanymi i zasłużonymi kapłanami. Uczonych zakonników wynoszono na wysokie stanowiska.

Pasterz dusz

Przełom w życiu Tomasza nastąpił po śmierci arcybiskupa Teobalda z Canterbury. Henryk II chcący mieć wiernego sługę na najważniejszym urzędzie kościelnym w Anglii, postanowił użyć swoich wpływów, by osadzić na nim dotychczasowego kanclerza. Wprawdzie większość członków kapituły, która miała zadecydować o obsadzeniu urzędu prymasa Anglii, była kandydaturze Becketa nieprzychylna, widząc w nim jedynie „dworaka żyjącego sprawami światowymi”, jednak jasno wyrażona wola króla przeważyła. Większość prałatów spełniła wolę monarszą oddając swój głos na Tomasza. Henryk II był władcą ambitnym. Obsadzając Becketa na stolicy arcybiskupiej w Canterbury chciał posłużyć się swym sługą, by podporządkować sobie Kościół angielski. I tu się przeliczył. Tomasz poczuwszy na swych ramionach ciężar odpowiedzialności za Kościół Święty, zmienił się nie do poznania – jak sam się potem wyraził, to była przemiana „z patrona aktorów i towarzysza myśliwych w pasterza dusz”. Nowy arcybiskup Canterbury nie był już usłużnym dworakiem. Wprawdzie nadal chciał być lojalny w stosunku do króla, jednak na pierwszym miejscu stawiał teraz dobro Kościoła. Zaraz po wyborze na prymasa Anglii Tomasz złożył urząd kanclerski. Przełom nastąpił także w jego życiu codziennym. Znikł przepych, jakim dotąd się otaczał. Miejsce kosztownej odzieży zajęło skromne ubranie zakonne. Na stołach uginających się dotąd pod ciężarem wykwintnego jedzenia, pojawiły się proste potrawy. Modlitwa i rozmyślania ascetyczne wypełniały teraz czas spędzany dotąd na ucztach i dworskich rozrywkach. Osoby potrzebujące mogły liczyć na jałmużnę, którą arcybiskup rozdawał hojną ręką.

Konflikt z królem

Zwrot, jaki nastąpił w życiu byłego kanclerza, pogłębił jeszcze jego udział w synodzie w Tours w 1163 r., na którym odrzucono antypapieża Wiktora IV – wybranego pod naciskiem partii cesarskiej, a uznano za prawowitego następcę św. Piotra papieża Aleksandra III. Uświadomiło to Tomaszowi, jak wielkie niebezpieczeństwo stoi za uzależnieniem Kościoła od władzy świeckiej. Ogarnęły go wyrzuty sumienia, jako że sam został wybrany pod naciskiem króla. Postanowił więc złożyć na ręce papieża swoją godność arcybiskupią. Aleksander III przyjął ją, by następnie powierzyć ją ponownie Becketowi. Wkrótce nastąpiły pierwsze tarcia w relacjach z dumnym królem Anglii. Arcybiskup Tomasz odrzucał wszelkie próby ingerencji Henryka II w sferę kościelną. Władca jednak, wzorem innych monarchów europejskich, próbował podporządkować sobie duchowieństwo. Powoływał się przy tym na przywileje swoich poprzedników. Zapominał jednakże, że od dziesięcioleci w Europie trwała reforma Kościoła, która miała na celu odrzucenie szkodliwych dla niego praw i obyczajów. Próby wypracowania porozumienia doprowadziły do ogłoszenia w Clarendon tzw. konstytucji klarendońskich, będących tak naprawdę próbą ograniczenia wolności Kościoła. Prymas pod naciskiem niektórych, dążących do zawarcia porozumienia z królem za wszelką cenę, hierarchów początkowo zachowywał się powściągliwie, jednakże ostatecznie odmówił swego podpisu pod dokumentem, co oczywiście rozwścieczyło Henryka. Arcybiskup Tomasz Becket musiał schronić się za granicą.

Tułaczka, powrót i śmierć męczeńska

Sześć lat trwała tułaczka św. Tomasza Becketa po Francji. W końcu jednak, dzięki interwencji papieża i króla Francji, dostał zgodę Henryka II na powrót do kraju oraz zapewnienie, że władca zrezygnuje z wielu swoich niesprawiedliwych żądań. Niestety, wkrótce po powrocie arcybiskupa do Anglii, stało się jasne, że dumny władca nie zrezygnował z prób podporządkowania sobie Kościoła. Traktował Tomasza jako niewdzięcznika i głowę opozycji. W tej sytuacji łatwo mogło dojść do zaostrzenia konfliktu. W końcu doszło do zbrodni. Pewnego dnia król Henryk w wielkim gniewie zawołał: Poddani moi to tchórze i ludzie bez honoru! Nie dochowują wiary swemu panu i dopuszczają, żebym był pośmiewiskiem jakiegoś tam klechy z gminu!. Czterej dworzanie: Reginald Fitz-Urse, Wilhelm de Traci, Hugo Morville i Ryszard Brito, uznali słowa króla za zachętę do zabicia prymasa. Udali się więc do pałacu arcybiskupiego w Canterbury. Św. Tomasz nie zląkł się jednak siepaczy. Nie dbając o swe bezpieczeństwo, wybrał się do kościoła na nieszpory. Otaczający go zakonnicy chcieli zabarykadować drzwi. Prymas zabronił im tego. Stwierdził, że jest gotowy na śmierć. Wkrótce do wnętrza wpadł Reginald ze swoimi sługami i zamordował Tomasza u stóp ołtarza. Rany odniósł także kapelan arcybiskupa, który próbował go bronić. Dzień 29 grudnia 1170 r. stał się więc dla Tomasza Becketa dniem narodzin dla Nieba. Przy ubieraniu biskupa do pogrzebu odkryto na jego ciele włosiennicę i krwawe ślady po biczowaniu się. Zbrodnia wstrząsnęła całym chrześcijańskim światem. Król, gdy przekonał się, jakie następstwa miały wypowiedziane przez niego w gniewie słowa, tłumaczył się przed papieżem, iż nie miał żadnego udziału w zbrodni dokonanej przez jego dworzan. Obciążony karami kościelnymi rozpoczął pokutę. Odbył pieszą pielgrzymkę do grobu męczennika i przyrzekł wziąć udział w wyprawie krzyżowej, co jednak zamieniono mu na obowiązek wystawienia trzech kościołów.

* * *

Trzy lata po męczeńskiej śmierci (1173 r.) papież Aleksander III ogłosił Tomasza Becketa świętym. Jest on drugim obok św. Jerzego patronem Anglii. Wspomnienie liturgiczne św. Tomasza obchodzimy 29 grudnia.

Adam Kowalik


NAJNOWSZE WYDANIE:
Pod opieką Matki
Dotarliśmy do 150. numeru „Przymierza z Maryją” – pisma tak wyczekiwanego w tysiącach polskich domów. W przeważającej mierze poświęciliśmy go Tej, którą obraliśmy za Patronkę – Matce Najświętszej. To Ona jest naszą Przewodniczką pewną do Nieba.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Świadectwo Pana Pawła

Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.

 

– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.

– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.

– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.

 

20 lat w Apostolacie Fatimy


– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.

– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.

– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.

 

Pielgrzymka do Fatimy


– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.

– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.


oprac. Janusz Komenda


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa