Temat numeru
 
Świadczą o Bożym Miłosierdziu

boże miłosierdzieOrędzie Jezusa Miłosiernego za pośrednictwem św. Siostry Faustyny i jej naśladowców rozprzestrzenia się po całym świecie, dotyka wielu serc i sprawia, że coraz więcej ludzi klęka przed trybunałem Miłosierdzia, przystępując do sakramentu pokuty i pojednania, prostuje ścieżki swego życia i otwarcie wyznaje: Jezu, ufam Tobie! Tych dowodów nawróceń, cudów, ale i trwania w powołaniu, stanie, zawodzie właśnie za wstawiennictwem św. Faustyny – jest wiele, są one także żywym potwierdzeniem skuteczności działania Miłosierdzia Boga.


Potwierdziła to także liczba świadectw, jakie napłynęły do nas m.in. od Was, Drodzy Czytelnicy! Część z nich znajdzie się w książce Świadectwo Bożego Miłosierdzia, obok poruszających historii, jakie opowiedzieli nam znani artyści, dziennikarze, sportowcy. Niektóre publikujemy jednak już teraz w „Przymierzu z Maryją”, by niosły wieść o niezgłębionym Miłosierdziu Bożym.
 
Przemysław Babiarz:
GŁĘBOKIE DOŚWIADCZANIE JEZUSA

Żyjemy w czasie wielkiego zapotrzebowania na świętych. Błogosławiony Jan Paweł II znakomicie to czuł. Współczesność domaga się tych przykładów ludzi bezkompromisowych, którzy dali świadectwo własnym życiem.
 
W swojej historii Kościół ma cztery kobiety, które stały się Doktorami Kościoła: św. Teresę z Avila, św. Katarzynę ze Sieny, św. Teresę od Dzieciątka Jezus i św. Hildegardę z Bingen. Myślę, że piątą kobietą Doktorem Kościoła będzie św. Siostra Faustyna. Wprawdzie nie przeczytałem całego Dzienniczka, ale kiedy wchodzi się w tę lekturę, nie ma żadnych wątpliwości, że mamy do czynienia z wielowarstwowym opisem tak głęboko zanurzającym się w relacji między Bogiem a człowiekiem, że to jest właśnie to bycie na poziomie Doktora. Jest w tym objawieniu coś niesłychanie optymistycznego, ponieważ kolejny raz potwierdza się, że Pan Bóg do nas mówi przez ludzi, którzy na pierwszy rzut oka w hierarchiach tego świata byliby albo niezauważeni, albo pominięci. Św. Faustyna pochodziła z rodziny ubogiej, w zakonnej hierarchii była nisko, nie miała wykształcenia, żadnych podstaw filozofii, teologii itd. Wszystko, co pisze, wynika z głębokiego doświadczenia, z życia. Ta jej niezwykła relacja z Panem Jezusem… Jeśli my byśmy mieli choć jedno takie doświadczenie, chodzilibyśmy z pewnością 10 cm nad ziemią. A ona stacza nieustanną walkę pomiędzy tym, co ma w sercu, a tym, co ją otacza – cały czas jest sprawdzana przez swoich przełożonych, sama siebie sprawdza, nawet Pana Jezusa sprawdza, czy nie jest tylko jej przywidzeniem.
 
OJCIEC W STANIE GOTOWOŚCI
 
Z Koronką do Bożego Miłosierdzia zetknąłem się dosyć późno, nie więcej niż 10 lat temu. Zaskakujące było dla mnie to, że odmawia się ją też na różańcu, że ten rytm jest taki sam. Myślałem: miłość, miłosierdzie – to są synonimy, a o miłości jako głównym przykazaniu wiemy od samego Pana Jezusa, więc cóż to za odkrycie? Bardzo powoli docierała do mnie myśl, że ja, że każdy człowiek potrzebuje takiego poczucia, że w każdej chwili, z każdej sytuacji życiowej, nawet największego błędu można wrócić.
 
Jeśli byśmy porównywali Boże Miłosierdzie do przypowieści o synu marnotrawnym, gdzie ojciec wychodzi przed dom, aby powitać syna, to w przesłaniu św. Faustyny Ojciec nie tylko wyszedł przed dom w pół drogi, ale stoi tuż przy tym człowieku, który być może za chwilę spróbuje wstać. Czyli Pan Bóg widzi, że współczesny człowiek jest na tyle słaby, że trzeba mu dać bardzo daleko idącą szansę. Wiadomo, że wola człowieka jest do tego konieczna, ale na każde najmniejsze jej drgnienie Pan Bóg od razu jest w gotowości. Widocznie we współczesnym świecie, w którym jesteśmy atakowani gigantyczną liczbą informacji, fałszywych idei, złych tropów – to miłosierdzie jest nam dane jak ostatnie koło ratunkowe.
 
WEWNĘTRZNE UMOCNIENIE
 
Podobnie jest z rytmem odmawiania Koronki, jej językiem (poezja najwyższych lotów!) – wyzwala on dzisiejszego spieszącego się człowieka ze zgiełku rzeczywistości. Na co dzień przemawiamy innym językiem niż język Koronki, bardziej potocznym. Odmawiając ją, napełniamy się czymś, co przebija w nas tę skorupę potoczności. To rodzaj takiej modlitwy ustawicznej, która otwiera nas na zupełnie inną perspektywę. To dowód na to, że Kościół jest żywy i autentyczny. Ponadto prostota tej modlitwy powoduje, że mamy łatwość natychmiastowego jej odmawiania. Odmówienie jednej dziesiątki zajmuje do 60 sekund, więc jeżeli człowiek może wyrwać się z kontekstu zdarzeń, to zyskuje niesłychane umocnienie wewnętrzne, które przychodzi do nas przez tak prostą i krótką modlitwę.
 
Radosław Sawczyński:
CUDOWNE NAWRÓCENIE
Będąc z pielgrzymką w Częstochowie w 2007 roku, powiedziałem Matce Bożej: Wiem, że dzieją się tu cuda. Jak się jakiś stanie, to uwierzę. I Pani Jasnogórska wysłuchała mojego wołania. Rezultatem tego była spowiedź z całego życia w Wieczerniku. Jako pokutę zadano mi pójść do Kaplicy Wieczystej Adoracji na Jasnej Górze. Wystawiony był Najświętszy Sakrament. Uklęknąłem przed obrazem Jezusa Miłosiernego. Patrząc na niego, zauważyłem, jak na Czole i Dłoniach pojawia się Krew. Spływała z obrazu. Klęczałem jak nieruchomy i straciłem kontakt ze światem. Potem, będąc na placu jasnogórskim, opowiedziałem naszej liderce ze wspólnoty, co widziałem. Powiedziała, że były to grzechy, które tak raniły Pana Jezusa.
Tak zaczął się mój powrót z mroku ciemności do Światła Prawdy.
 
Wiesław Gul:
JEZUS CHRYSTUS JEST MOIM PANEM

Miałem problem z uzależnieniami. Przez prawie 20 lat paliłem papierosy, nie potrafiłem ich rzucić, gdyż uważałem, że to jest jedyna moja przyjemność. Ja po prostu kochałem palić… Niestety, nie myślałem, że zabijam powoli siebie i niszczę zdrowie innych. Pewnego dnia Pan Jezus pojawił się w moim życiu jako mój Pan i Zbawca. Był to czas Wielkanocy, rok temu, gdy miałem 34 lata. Zabrał ode mnie ten nałóg, jakby go w ogóle nie było.
Doświadczyłem również uwolnienia od hazardu, w który byłem uwikłany przez 10 lat. Wydawałem wiele zarobionych pieniędzy, aby mieć ich jeszcze więcej. Chciwość i pycha grały pierwsze skrzypce, a ja myślałem, że to jest dobre, że mi na czymś zależy, że jestem wytrwały w dążeniu do celu. Jednak to nie było prawdą; hazard niszczył mnie i moją żonę. Pomoc przyszła znowu od Pana Jezusa. Przy czytaniu Pisma Świętego dostałem słowa, które nakazały mi, abym z tym skończył. Pan Jezus dotknął mnie aktem zaufania i wiary w Niego i nałóg hazardu minął. Chwała Panu!
Doświadczyłem też uzdrowień cielesnych. Chorowałem na kamienie nerkowe. Lekarze uczynili wszystko, co mogli, byłem kierowany na rozbijanie kamieni, ale to nie pomogło. Zostałem zapisany do szpitala w celu wykonania zabiegu wydobycia kamieni, przyznaję, że się bałem. Pomoc znowu przyszła od Pana Jezusa – obyło się bez zabiegu, bo zdjęcie nie pokazało kamienia.
 
Minął rok, jak żyję z Panem Jezusem i tak naprawdę wydarzyło się przez ten czas więcej dobrego niż mógłbym sobie wyobrazić. Obecnie Zbawiciel obdarza łaskami mnie i moją żonę, mogę tylko powiedzieć, że dotyczy to dzidziusia, o którego staraliśmy się przez 7 lat bez nadziei, jaką dawali nam lekarze, ponieważ moja żona choruje na endometriozę, przeszła kilka operacji laparoskopowych, a jednak Pan Jezus znowu przychodzi ze swoją mocą i obietnicą, którą pragnie spełnić. Słowo Pana jest ponad wszystko. (…)
 
Ufajcie, po prostu ufajcie, ale bez zwątpienia. Pan Jezus czeka, aby nas poprowadzić, mnie już prowadzi i bardzo mnie zaskakuje. Panie Jezu, prowadź mnie Twoją drogą! Jezu, Ufam Tobie!
 
Kasia Bierszacka:
BÓG OKAZAŁ MI SWOJE MIŁOSIERDZIE

Parę lat temu, kiedy stojąc w kolejce na poczcie, przeglądałam różne foldery oraz reklamy, wśród nich zainteresowała mnie ulotka, gdzie można było zupełnie za darmo zamówić książkę o świętej Faustynie i Miłosierdziu Bożym. Oczywiście zamówiłam ją, z niecierpliwością na nią czekałam, i w końcu doszła… Zaczęłam czytać i wówczas miałam uczucie, jakby ogarniał mnie niesamowity spokój. Byłam tylko ja i św. Faustyna, która najpierw opowiedziała mi swoją historię, a później opowiadała o bezgranicznym Miłosierdziu Bożym.
 
Od tej chwili bardzo pragnęłam pojechać do Łagiewnik, nawiedzić jej relikwie oraz odwiedzić celę św. Faustyny, gdzie mieszkała i gdzie objawiał jej się Miłosierny Jezus Chrystus. Dzięki Bożemu Miłosierdziu w niedługim czasie udało mi się pojechać do Łagiewnik. Przeżycia miałam niesamowite. Zakupiłam Dzienniczek św. Faustyny i do teraz z nim się nie rozstaję. Czytam go codziennie, kończę i zaczynam od nowa, i za każdym razem odkrywam coś nowego, mam wrażenie, że czytam go po raz pierwszy.
 
Jestem czcicielką Bożego Miłosierdzia i zarażam tym innych. Ponieważ mam tę świadomość, że moje wszystkie prośby kierowane do Bożego Miłosierdzia za wstawiennictwem św. Faustyny zostały wysłuchane! A było ich dużo…
 
Mój mąż z człowieka agresywnego, pysznego i znęcającego się psychicznie nade mną i dziećmi, stał się czułym, kochającym, opiekuńczym, cudownym człowiekiem, z którego jestem dumna. Po 15 latach małżeństwa stał się moim najlepszym przyjacielem, jesteśmy teraz nierozłączni, wspiera mnie we wszystkim, gotuje, ma świetny kontakt z dziećmi. Ale nie byłoby tak słodko, gdyby Bóg nie okazał mi Swojego Miłosierdzia. Ubóstwiam Go za Jego bezinteresowną miłość.
 
Codziennie o godzinie 15.00 odmawiam Koronkę do Bożego Miłosierdzia oraz modlitwę o uproszenie łask za przyczyną świętej Faustyny. Pragnę, aby wszyscy poznali Boże Miłosierdzie i doświadczyli cudownych łask za przyczyną św. Faustyny.
 
Joanna Mysiakowska:
DO WIECZORA PO BÓLU NIE BYŁO ŚLADU

W Wielką Sobotę bardzo mocno bolało mnie gardło, z każdą godziną ból się nasilał. Nie pomagały zażywane lekarstwa. Ból sprawiał, że nie miałam ochoty na prowadzenie żadnych, nawet najmniejszych rozmów z moimi bliskimi.
 
O godzinie 15.00 postanowiłam przyłączyć się do modlitwy transmitowanej przez Radio Maryja w godzinie Miłosierdzia Bożego. Trzymając w ręku różaniec, odmawiałam Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Podczas modlitwy nie prosiłam Pana Jezusa w jakiś szczególny sposób o uzdrowienie mojej dolegliwości. Może gdzieś podświadomie prosiłam o to Pana Boga. Prawdziwy cud wydarzył się po zakończeniu audycji radiowej. Już po 30 minutach, kiedy jadłam obiad, zaczęłam odczuwać ulgę. Ból stopniowo się zmniejszał i do wieczora nie było już po nim śladu. Zostałam uzdrowiona!
Jezus Miłosierny obdarzył mnie wielką łaską. Alleluja!
 
Wysłuchał i opracował Michał Wikieł


NAJNOWSZE WYDANIE:
Uczmy i wychowujmy po katolicku!
W tym numerze „Przymierza z Maryją” postanowiliśmy podjąć tematykę edukacji młodych pokoleń Polaków. Pokładamy nadzieję w chrześcijańskim, czy też ściślej – katolickim kształceniu i wychowaniu. Pamiętamy bowiem, że katolicyzm jest nie tylko doktryną, dogmatem czy też zbiorem modlitw i obrzędów, lecz nade wszystko żywą relacją z Bogiem i powinien oddziaływać na całe państwo i całe społeczeństwo.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
W odwiedzinach u Fatimskiej Pani
Roman Motoła

Pomiędzy 25 a 29 maja wraz z grupą Apostołów Fatimy pielgrzymowaliśmy do miejsca, w którym 109 lat temu trojgu portugalskim pastuszkom ukazywała się Matka Boża, niosąc światu przesłanie pokuty i nadziei.

 

Fatima, choć jest odwiedzana przez bardzo licznych wiernych oraz turystów, zdołała jednak zachować atmosferę ciszy. Wyjąwszy największe uroczystości gromadzące wielotysięczne rzesze uczestników, można tam zarówno modlić się, jak i słuchać w skupieniu. Każdego dnia chętnie korzystaliśmy z tej możliwości tym bardziej, że nasz hotel położony był w bezpośredniej bliskości bazyliki oraz miejsca Maryjnych objawień.


Codziennie uczestniczyliśmy też w tradycyjnych nabożeństwach i procesjach na olbrzymim placu przed sanktuarium. W trakcie trzeciego wieczoru przedstawiciele naszej grupy mieli zaszczytną okazję prowadzić fragment modlitwy. W pamięci uczestników pozostanie z pewnością atmosfera towarzysząca tym różańcowym spotkaniom. Wypowiadane przez setki pielgrzymów w różnych językach wezwania Ojcze nasz… i Zdrowaś Maryjo… podkreślały zarówno jedność jak i różnorodność Kościoła. Z drugiej strony jednak – zamiast harmonii rodziły szum, utrudniając modlitewne skupienie. Może gospodarze tego cudownego miejsca zechcą kiedyś „odkryć” na nowo łacinę?


Niespokojny duch współczesności daje też w Fatimie znać o sobie w sposób widoczny gołym okiem. Niby w trosce o prostotę i skromność stara się on jak może zasłonić sanktuarium, wznosząc wokół betonowe bryły, z których niektóre nawet zostały poświęcone jako miejsca katolickiego kultu. Tylko co wspólnego z żywą, autentyczną wiarą mogą mieć płaskie, szare bunkry albo kaplice, w których Tabernakulum przypomina bardziej skrzynkę na narzędzia? Albo co powiedzieć o ustawionym tuż przy nowej bazylice wielkim krzyżu, na którym zamiast Chrystusa umieszczono dziwaczną postać jakby wyjętą ze starożytnych hieroglifów? W kulturowym kontekście naszych czasów to raczej karykatura niż godny wizerunek Zbawiciela…

Zatem nawet w bezpośrednim otoczeniu sanktuarium naocznie przekonaliśmy się, że wewnątrz Kościoła toczy się ogromna walka o kształt katolicyzmu i o serca wierzących. Do czego to zmaganie może prowadzić, widzieliśmy w urokliwym, niewielkim mieście Obidos, gdzie w miejscu dawnego kościoła działa dzisiaj… księgarnia.


Nasze pielgrzymkowe wyprawy, których celem były wspaniałe klasztory w miasteczku Alcobaça czy w Batalhi, przeniosły nas do czasów, gdy świątynie bez wątpienia wznoszono na chwałę Bożą, na przykład – w podzięce za Opatrznościową pomoc w wygranej bitwie o niepodległość kraju. Zachwyt budziła potężna, a zarazem misterna architektura tych monumentalnych dzieł, wspaniałe zdobienia, dbałość ich twórców o detale, połączenie talentów z wytrwałością i pracowitością budowniczych.


Podążyliśmy też śladami fatimskich wizjonerów – Łucji dos Santos oraz świętych Hiacynty i Franciszka Marto. Modliliśmy się przy ich grobach. Odprawiliśmy Drogę Krzyżową w ich rodzinnych stronach, odwiedziliśmy domy, w których żyli.


W miejscu objawień Matki Bożej zapaliliśmy świece przywiezione wraz z intencjami powierzonymi nam przez Darczyńców w ramach akcji „Twoje światło w Fatimie”.

Podczas tej kilkudniowej wyprawy na każdym kroku spotykaliśmy się z serdeczną otwartością Portugalczyków. Podziwialiśmy ich ludową sztukę i zwyczaje. Mimo że nasze kraje są od siebie bardzo oddalone, w żaden sposób nie czuliśmy się obco. Sprawiła to oczywiście sama Matka Boża, ale też kulturowa bliskość biorąca swój początek w naszej wspólnej wierze. Podczas wyjazdów do historycznych miejsc, które znalazły się na trasie naszej pielgrzymki, mieliśmy okazję przekonać się, że Maryja swoją opieką otacza nie tylko nasz naród, lecz wszystkie nacje, które się Jej ufnie oddają, a także każdą osobę, która zawierza Jej siebie oraz swych bliskich.


Dzieje Portugalii to również historia wierności Bogu i odstępstw, także w życiu władców. Trudne momenty w wymiarze tak osobistym, jak i zbiorowym, przypominają o konieczności ciągłego zabiegania o własną duszę i o łaskę Opatrzności. Wierność przynosi pomyślność – przynajmniej w życiu duchowym. Odstępstwo owocuje nieszczęściem i śmiercią. Te uniwersalne prawdy przychodziły na myśl, gdy słuchaliśmy opowieści przewodników o portugalskich monarchach i wodzach, zwycięskich bitwach i nieszczęśliwych losach grzesznych kochanków.


Byli tym razem pośród Apostołów Fatimy reprezentanci każdego spośród żyjących pokoleń. Najmłodszy uczestnik liczył sobie 13 lat, zaś senior, pan Zdzisław – już 94. – Całe życie marzyłem, by tu przyjechać – przyznał w rozmowie.


Nasza pielgrzymka nie byłaby tak bogata w duchową treść bez obecności duszpasterza – księdza Krzysztofa. Oprócz zapewnienia nam możliwości codziennego wysłuchania Mszy Świętej, dawał on wyrazy swej niezwykłej czci dla Matki Bożej śpiewem Godzinek i pięknych pieśni.


Każdy z nas przywiózł Matce Bożej bagaż własnych intencji, od tych najbardziej osobistych po zbiorowe – dotyczące Kościoła i Ojczyzny. Każdy też otrzymał w duchowym wymiarze to, czego najbardziej potrzebował. To doświadczenie znają wszyscy pielgrzymujący ze szczerą intencją w miejsca szczególnie wybrane przez Pana Boga i przez Maryję.

Wśród tych niezwykłych miejsc jest też Fatima, niosąca do Nieba już od ponad wieku nieprzerwany strumień ludzkiej modlitwy.


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa