Słowo kapłana
 
Jak mówić dzieciom o Bogu?
Ks Robert

Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego”. I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je. (Mk 10,13–16)

 

Przytoczony fragment Ewangelii według św. Marka przedstawia sytuację z życia codziennego Jezusa. Zgodnie ze zwyczajami ówczesnych czasów dzieci nie powinny były za dużo „kręcić się” na spotkaniach dorosłych, czyli nie powinny im przeszkadzać, gdy omawiają poważne sprawy. Stąd „naturalna” reakcja uczniów, którzy szorstko zabraniali tego. Jezus widząc całą sytuację, reaguje emocją gniewu (nie mylić z uleganiem emocji) i zaleca zmianę postawy o 180 stopni. Nakazuje, aby dorośli pomagali przychodzić dzieciom do Niego. Bo dla Boga nie ma różnicy, ile człowiek ma lat. Czy jest dopiero poczęty, czy jest dzieckiem prenatalnym, czy jest noworodkiem, przedszkolakiem, młodą osobą, dorosłym człowiekiem czy osobą w podeszłym wieku. Każdy człowiek dla Boga jest Jego ukochanym dzieckiem.

 

Odczytując powyższy tekst w świetle współczesnych czasów, dobrze jest zastanowić się, w jaki sposób dorośli pozwalają dzieciom przychodzić do Chrystusa, a w jaki sposób przeszkadzają lub, co gorsza, nie dopuszczają ich do Źródła Prawdziwej Miłości. Potrzebna jest najpierw odpowiedź na podstawowe w tym względzie pytanie: kiedy i jak dziecko poznaje Boga? Małe dzieci pobierają wiedzę z otoczenia na podobieństwo gąbki, chłonąc z otoczenia całym sobą megabajty informacji. I dzieje się to już od momentu kształtowania się mózgu w okresie prenatalnym, a przyśpiesza po urodzeniu. Z początku są to informacje pozyskiwane za pomocą zmysłów i emocji, a później także i słów.

 

Dla małego dziecka, od chwili poczęcia aż do okresu przedszkolnego, swoistym przedstawicielem Boga, Jego obrazem, są rodzice – mama i tata. Można ich porównać do filtru, przez który do dziecka dochodzą informacje ze świata zewnętrznego, w tym również te o Bogu. W pierwszych etapach życia człowieka, tj. prenatalnym, noworodka, niemowlaka i poniemowlęcym (do trzeciego roku życia), mówiąc obrazowo rodzice są totalną, dosłowną ikoną Boga albo jej zaciemnieniem lub, co gorsza, antyikoną. W tym okresie, zwłaszcza do drugiego roku życia, „pierwsze skrzypce” w kształtowaniu religijności gra matka, a potem stopniowo wzrasta rola ojca. W kolejnym etapie, przedszkolnym, rodzice tracą u swoich dzieci częściowo ze swojej „boskości”, ale „filtr rodzicielski” działa dalej bardzo mocno. Albowiem to, co matka i ojciec robią, co mówią i jak się zachowują w obecności dziecka, jest przekazem milionów informacji na temat tego, kim jest człowiek i jak się powinien zachowywać, czym jest miłość i jak ją wyrażać oraz czym jest Miłość Prawdziwa, czyli kim jest Bóg.

 

Należy zatem podkreślić, że w byciu dorosłych z dzieckiem nie ma sytuacji neutralnych wychowawczo. Albo rodzice, będąc dojrzali, zachowują się po dorosłemu przy dziecku, przekazując mu przykładem i słowem dojrzałe wzorce postępowań albo, niestety, będzie odwrotnie. Rodzice przekazując dziecku gestem i słowem swoją miłość, uczą je tej miłości i otwierają je na miłość wobec drugich – siebie, innych ludzi oraz Boga. Stąd wychowanie religijne w samej swej głębi jest wychowaniem dziecka do tej zdrowej miłości. Do umiejętności kochania siebie i innych, w tym Boga, o czym mówi Boże przykazanie Będziesz miłował Boga całym sobą, a bliźniego swego jak siebie samego. A w tym ­zadaniu rodzice są w znacznym stopniu niezastępowalni. Dlatego Kościół, posłuszny Słowu Bożemu, od początku określa rodzinę żyjącą prawdziwą miłością „domowym lub małym Kościołem”, a rodziców jako „biskupów czy też kapłanów ogniska domowego”.

 

Co zatem zrobić, aby być rodzicem według zamysłu Bożego? Lub mówiąc inaczej, jak być rodzicem, który pozwala swemu dziecku przychodzić do Jezusa? Nie trzeba być doskonałym, bo nikt takim nie jest! Potrzeba tylko – i aż! – żyć Chrystusem w codzienności. A zwłaszcza być dojrzałym „dzieckiem Bożym”. Potrzeba „chłonąć” Jezusa – codziennie jak dziecko patrzeć na Jego postępowanie i słuchać Jego słów. A dzieje się to wtedy, kiedy człowiek, słuchając Słowa Bożego, słucha tego, co DO NIEGO MÓWI PAN JEZUS. Bo ze słuchania Słowa Bożego rodzi się żywa wiara. A z nią przychodzą żywa nadzieja i miłość. A wtedy naturalny „filtr rodzicielski” działa prawidłowo, bo będąc oczyszczany wiarą, nadzieją i miłością nie jest zanieczyszczony. I działa. I nie ma tutaj – stety czy niestety – innej drogi.

 

Jak zatem kształtować w dziecku pozytywny, „niewykrzywiony” obraz Boga? Wszystkie zachowania rodziców przy dziecku, w tym również te czynione w okresie prenatalnym, powinny być naznaczone praktyczną miłością rodziców do siebie nawzajem oraz do dziecka. Dodatkowo młoda mama potrzebuje systematycznie wzrastać w zdrowej miłości samej siebie, czyli kochać siebie tak, jak Bóg ją kocha. Potrzeba jest zatem jak najwięcej czułości w gestach i słowach rodziców między sobą w obecności dziecka oraz rodziców w stosunku do dziecka. Zakłada to unikanie przez rodziców złych gestów i słów, w tym również chłodu emocjonalnego. Należy również stale rozwijać w sobie umiejętność konstruktywnego radzenia sobie z naturalnymi emocjami trudnymi, w tym z niecierpliwością czy gniewem. Potrzeba rozładowywać je pozytywnie poprzez aktywność fizyczną, werbalizację uczuć i modlitwę, nie dopuszczając tym samym do przekształcenia się emocji w myśli, słowa lub gesty destruktywne, niosące w sobie już wartość moralną, czyli w grzech.

 

Do tego wszystkiego rodzice powinni dokładać zachowania ściśle religijne, czyli katechezę domową. Mama i tata mają modlić się wspólnie lub pojedynczo w obecności dziecka. Dotyczy to modlitwy w domu, ale także i na spacerze. Lepiej jest modlić się na głos, w tym śpiewać pieśni religijne, bo dziecko wtedy słyszy modlitwę i tym samym zaczyna się jej uczyć. Dobrze jest też zabierać dziecko do kościoła, bo tam chłonie od swojej maleńkości atmosferę religijną miejsca. Stopniowo należy uczyć dziecko rozpoznawania miejsc i symboli religijnych, nazywając je prostymi, pojedynczymi słowami. Słowa te powinny być jednak adekwatne. Czyli mówiąc o Bogu, mówimy „Bóg” lub „Jezus”, a o Maryi – „Mama Jezusa”. Należy unikać zdrobnień nieprecyzyjnych, w tym przysłowiowej „Bozi”. Następnie, kiedy dziecko zaczyna już uczyć się całych zdań, można je wprowadzać w proste modlitwy, jak np. akt wiary, nadziei i miłości czy też Aniele Boży. Potem, w „okresie pierwszych książeczek”, rodzice mają już do dyspozycji dostosowane do wieku dziecka opowiadania biblijne czy żywoty świętych. A później jest już do dyspozycji katecheza przedszkolna i szkolna. Zatem – szerokości w duchowości!

Pozdrawiam wszystkich Czytelników z modlitwą,

 

Ks. Robert



NAJNOWSZE WYDANIE:
Pod opieką Matki
Dotarliśmy do 150. numeru „Przymierza z Maryją” – pisma tak wyczekiwanego w tysiącach polskich domów. W przeważającej mierze poświęciliśmy go Tej, którą obraliśmy za Patronkę – Matce Najświętszej. To Ona jest naszą Przewodniczką pewną do Nieba.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Świadectwo Pana Pawła

Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.

 

– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.

– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.

– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.

 

20 lat w Apostolacie Fatimy


– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.

– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.

– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.

 

Pielgrzymka do Fatimy


– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.

– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.


oprac. Janusz Komenda


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa