Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Na wstępie pragnę wyrazić moją wdzięczność za przysyłane mi materiały… Jako Apostoł Fatimy staram się codziennie szczerze modlić. Staram się też dawać świadectwo choćby w rozmowach z ludźmi, których spotykam na swej drodze, a szczególnie z młodzieżą gimnazjalną, z którą mam styczność. Odpowiadając na ich różnorakie problemy, przytaczam im przykład Objawień Matki Bożej w Fatimie i postawę pastuszków, którzy mimo młodego wieku, tyle wycierpieli, a jednak nigdy nie zapomnieli o modlitwie i rozważaniu Różańca. Co więcej, odmawiali sobie przyjemności, podejmując wiele wyrzeczeń, do których nie byłby zdolny niejeden dorosły.
Ja też – ze Zbawicielem – niosę swój krzyż, którym jest choroba mojego syna, Marcina. W wieku 28 lat zachorował na schizofrenię. Ktoś, kto ma lub miał wśród najbliższych kogoś z tą chorobą, potrafi w pełni zrozumieć mój ból, zwłaszcza, że syn mając już 37 lat nadal uważa się za zdrowego i nie chce się leczyć. Od skończenia studiów nie jest w stanie podjąć pracy. Każda moja próba namówienia go na to, by starał się o rentę, bardzo go irytuje. Pozostaje mi jedynie modlitwa w jego intencji i w niej pokładam nadzieję. Syn już raz doznał łaski uzdrowienia – został uleczony z reumatoidalnego zapalenia stawów. Stało się to podczas wizyty Jana Pawła II w Siedlcach w 1999 roku. Syn przebywał wówczas w tutejszym szpitalu na oddziale ortopedycznym. Nam wtedy było dane być bliżej papieża i gorąco modliliśmy się o zdrowie dla syna. Od tego czasu po chorobie nie ma śladu. Nieustannie przypominam synowi to zdarzenie. Wierzę, że Bóg go nie opuści. Jak każda matka chciałabym, aby syn znalazł swą drogę życiową, abym mogła spokojna odejść do Pana. Proszę o modlitwę do Matki Najświętszej w intencji Marcina, licząc na to, że Najlepsza Matka rozumie ból matki. Pan Jezus powiedział przecież: „Proście, a będzie Wam dane”…
Pozdrawiam Was serdecznie i modlę się o błogosławieństwo Boże dla całego Apostolatu Fatimy.
Elżbieta z Siedlec
Droga Redakcjo!
Dziękuję serdecznie za przesyłanie tak wartościowej literatury jaką jest „Przymierze z Maryją”. Treści w nim zawarte i problemy tam poruszane stanowią dla mnie oraz moich sąsiadów rzetelną informację na tematy związane z Kościołem w Polsce i na świecie. Obecnie sytuacja moja i mojej rodziny nie jest łatwa, lecz polecam nas wszystkich Opatrzności Bożej. Polecam również Bogu Jedynemu Wasze dzieło i Waszą pracę. Jeszcze raz dziękuję za wszystko i pozdrawiam serdecznie. Szczęść Boże!
Edward z Częstochowy
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję z całego serca za modlitewne wsparcie. Głęboko wierzę, że Fatimska Pani ma mnie i moją rodzinę w Swojej opiece. Przekonałam się o tym, gdy przyszło się nam zmierzyć z chorobą nowotworową męża. W lutym 2015 roku przeszedł trudną, trwającą 13 godzin, operację. Usunięto mu guza dna jamy ustnej i języka. Wszyscy mówili, że nie będzie mówił, że będzie miał problemy z połykaniem. Wszystko to było bardzo przerażające. Kiedy zobaczyłam go po operacji, byłam pełna wątpliwości. Wtedy chciałam być tylko sama, daleko od ludzi. W pewnej chwili powiedziałam sobie: „przecież on żyje, a ty musisz zrobić wszystko, żeby wyzdrowiał”. Wtedy zawierzyłam go Bogu Miłosiernemu i Matce Bożej. Cały czas jednak czułam lęk o jego życie i miałam wątpliwości, czy sobie z tym wszystkim poradzę. Wtedy otrzymałam od mojej siostry Nowennę Pompejańską. Już pierwszego dnia modlitwy zaczęłam odzyskiwać spokój wewnętrzny i głęboko wierzyłam, że mój mąż zostanie uzdrowiony. Z dnia na dzień ten spokój się pogłębiał, a ja zaczęłam poświęcać coraz więcej czasu na modlitwę. Każdego dnia odmawiam Różaniec, Koronkę do Bożego Miłosierdzia oraz inne modlitwy. Te około 1,5 godziny dziennie, które na to przeznaczam, pozwala mi się wyciszyć i jest moją siłą do działania. Czuję, że z Bogiem mogę wszystko. Mam w sobie tyle siły i wierzę, że wystarczy mi jej na długo. Wiem, że to wszystko stało się i dzieje się za przyczyną Miłosiernego Jezusa i Najświętszej Maryi Panny. Modlitwa różańcowa jest moim oparciem i błogosławieństwem na każdy dzień.
Serdecznie pozdrawiam
Elżbieta ze Zduńskiej Woli
Szanowny Panie Redaktorze!
Dopiero od niedawna otrzymuję pismo „Przymierze z Maryją” i przyznam, że zaskoczyła mnie informacja o jego tak długim stażu. Szczerze gratuluję tego Jubileuszu, będącego efektem wytrwałej pracy, a przede wszystkim wiary w sens tego posłannictwa.
Jako siedemdziesięciolatek, śledzący nie od dziś wydawnictwa religijne, jestem pod wrażeniem poziomu pisma, podejmowanych tematów i wnikliwości autorów w ich przedstawianiu. Oczywiście – moim zdaniem – istnieją także punkty słabsze albo wywołujące kontrowersje, ale to poniekąd naturalne. (…)
Raz jeszcze gratuluję i – wyrażając szczere uznanie dla pracy Autorów i Wydawcy – życzę owocnej apostolskiej siejby. Szczęść Boże!
Z uszanowaniem
Jerzy z Rybnika
Kochani moi!
Dziękuję Bogu za to, że Wasz Instytut istnieje, rozwija się i tak pięknie pracuje dla większej chwały Bożej. Przed laty zachorowałam na nowotwór narządów rodnych. Podjęłam ten krzyż i zwróciłam się o pomoc do Boga z wielkim zaufaniem, aby dodał mi sił. Wszystkie moje cierpienia każdego dnia łączyłam z nieskończonymi zasługami Męki i Śmierci Jezusa Chrystusa, i ofiarowywałam je za nawrócenie grzeszników, za wszystkie dusze w czyśćcu cierpiące, za zbawienie dusz. I to czynię do dzisiaj. Bóg w Swej hojności udzielił mi o wiele więcej łask, niż prosiłam. Pół roku później byłam już po leczeniu. Cały czas czułam pomoc Bożą i opiekę najlepszej z matek, Maryi. Bóg uzdrowił mnie całkowicie. Wróciłam do pracy – jestem pielęgniarką na oddziale wewnętrznym. Jest mi ciężko, bo sił fizycznych mam mniej niż przed chorobą, ale czuję pomoc Trójcy Świętej i Maryi. W moim życiu Bóg jest na pierwszym miejscu i Jego wola jest w pierwszej kolejności do wypełnienia. Chcę każdemu mówić, że jarzmo Boga jest słodkie, a brzemię lekkie, jeśli wszystko odda się Jemu.
Pozdrawiam Was, którzy z miłości do Maryi i Jej Syna podejmujecie tak wspaniałe dzieło. Niech Królestwo Jezusa Chrystusa rozszerza się na serca, które jeszcze Go nie znają. Szczęść Boże!
Maria
W tym numerze „Przymierza z Maryją” postanowiliśmy podjąć tematykę edukacji młodych pokoleń Polaków. Pokładamy nadzieję w chrześcijańskim, czy też ściślej – katolickim kształceniu i wychowaniu. Pamiętamy bowiem, że katolicyzm jest nie tylko doktryną, dogmatem czy też zbiorem modlitw i obrzędów, lecz nade wszystko żywą relacją z Bogiem i powinien oddziaływać na całe państwo i całe społeczeństwo.
Pomiędzy 25 a 29 maja wraz z grupą Apostołów Fatimy pielgrzymowaliśmy do miejsca, w którym 109 lat temu trojgu portugalskim pastuszkom ukazywała się Matka Boża, niosąc światu przesłanie pokuty i nadziei.
Fatima, choć jest odwiedzana przez bardzo licznych wiernych oraz turystów, zdołała jednak zachować atmosferę ciszy. Wyjąwszy największe uroczystości gromadzące wielotysięczne rzesze uczestników, można tam zarówno modlić się, jak i słuchać w skupieniu. Każdego dnia chętnie korzystaliśmy z tej możliwości tym bardziej, że nasz hotel położony był w bezpośredniej bliskości bazyliki oraz miejsca Maryjnych objawień.
Codziennie uczestniczyliśmy też w tradycyjnych nabożeństwach i procesjach na olbrzymim placu przed sanktuarium. W trakcie trzeciego wieczoru przedstawiciele naszej grupy mieli zaszczytną okazję prowadzić fragment modlitwy. W pamięci uczestników pozostanie z pewnością atmosfera towarzysząca tym różańcowym spotkaniom. Wypowiadane przez setki pielgrzymów w różnych językach wezwania Ojcze nasz… i Zdrowaś Maryjo… podkreślały zarówno jedność jak i różnorodność Kościoła. Z drugiej strony jednak – zamiast harmonii rodziły szum, utrudniając modlitewne skupienie. Może gospodarze tego cudownego miejsca zechcą kiedyś „odkryć” na nowo łacinę?
Niespokojny duch współczesności daje też w Fatimie znać o sobie w sposób widoczny gołym okiem. Niby w trosce o prostotę i skromność stara się on jak może zasłonić sanktuarium, wznosząc wokół betonowe bryły, z których niektóre nawet zostały poświęcone jako miejsca katolickiego kultu. Tylko co wspólnego z żywą, autentyczną wiarą mogą mieć płaskie, szare bunkry albo kaplice, w których Tabernakulum przypomina bardziej skrzynkę na narzędzia? Albo co powiedzieć o ustawionym tuż przy nowej bazylice wielkim krzyżu, na którym zamiast Chrystusa umieszczono dziwaczną postać jakby wyjętą ze starożytnych hieroglifów? W kulturowym kontekście naszych czasów to raczej karykatura niż godny wizerunek Zbawiciela…
Zatem nawet w bezpośrednim otoczeniu sanktuarium naocznie przekonaliśmy się, że wewnątrz Kościoła toczy się ogromna walka o kształt katolicyzmu i o serca wierzących. Do czego to zmaganie może prowadzić, widzieliśmy w urokliwym, niewielkim mieście Obidos, gdzie w miejscu dawnego kościoła działa dzisiaj… księgarnia.
Nasze pielgrzymkowe wyprawy, których celem były wspaniałe klasztory w miasteczku Alcobaça czy w Batalhi, przeniosły nas do czasów, gdy świątynie bez wątpienia wznoszono na chwałę Bożą, na przykład – w podzięce za Opatrznościową pomoc w wygranej bitwie o niepodległość kraju. Zachwyt budziła potężna, a zarazem misterna architektura tych monumentalnych dzieł, wspaniałe zdobienia, dbałość ich twórców o detale, połączenie talentów z wytrwałością i pracowitością budowniczych.
Podążyliśmy też śladami fatimskich wizjonerów – Łucji dos Santos oraz świętych Hiacynty i Franciszka Marto. Modliliśmy się przy ich grobach. Odprawiliśmy Drogę Krzyżową w ich rodzinnych stronach, odwiedziliśmy domy, w których żyli.
W miejscu objawień Matki Bożej zapaliliśmy świece przywiezione wraz z intencjami powierzonymi nam przez Darczyńców w ramach akcji „Twoje światło w Fatimie”.
Podczas tej kilkudniowej wyprawy na każdym kroku spotykaliśmy się z serdeczną otwartością Portugalczyków. Podziwialiśmy ich ludową sztukę i zwyczaje. Mimo że nasze kraje są od siebie bardzo oddalone, w żaden sposób nie czuliśmy się obco. Sprawiła to oczywiście sama Matka Boża, ale też kulturowa bliskość biorąca swój początek w naszej wspólnej wierze. Podczas wyjazdów do historycznych miejsc, które znalazły się na trasie naszej pielgrzymki, mieliśmy okazję przekonać się, że Maryja swoją opieką otacza nie tylko nasz naród, lecz wszystkie nacje, które się Jej ufnie oddają, a także każdą osobę, która zawierza Jej siebie oraz swych bliskich.
Dzieje Portugalii to również historia wierności Bogu i odstępstw, także w życiu władców. Trudne momenty w wymiarze tak osobistym, jak i zbiorowym, przypominają o konieczności ciągłego zabiegania o własną duszę i o łaskę Opatrzności. Wierność przynosi pomyślność – przynajmniej w życiu duchowym. Odstępstwo owocuje nieszczęściem i śmiercią. Te uniwersalne prawdy przychodziły na myśl, gdy słuchaliśmy opowieści przewodników o portugalskich monarchach i wodzach, zwycięskich bitwach i nieszczęśliwych losach grzesznych kochanków.
Byli tym razem pośród Apostołów Fatimy reprezentanci każdego spośród żyjących pokoleń. Najmłodszy uczestnik liczył sobie 13 lat, zaś senior, pan Zdzisław – już 94. – Całe życie marzyłem, by tu przyjechać – przyznał w rozmowie.
Nasza pielgrzymka nie byłaby tak bogata w duchową treść bez obecności duszpasterza – księdza Krzysztofa. Oprócz zapewnienia nam możliwości codziennego wysłuchania Mszy Świętej, dawał on wyrazy swej niezwykłej czci dla Matki Bożej śpiewem Godzinek i pięknych pieśni.
Każdy z nas przywiózł Matce Bożej bagaż własnych intencji, od tych najbardziej osobistych po zbiorowe – dotyczące Kościoła i Ojczyzny. Każdy też otrzymał w duchowym wymiarze to, czego najbardziej potrzebował. To doświadczenie znają wszyscy pielgrzymujący ze szczerą intencją w miejsca szczególnie wybrane przez Pana Boga i przez Maryję.
Wśród tych niezwykłych miejsc jest też Fatima, niosąca do Nieba już od ponad wieku nieprzerwany strumień ludzkiej modlitwy.
Szanowni Państwo!
Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!
Anna ze Zgierza
Szczęść Boże!
Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.
Zbigniew z Katowic
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.
Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.
Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.
Wdzięczna Czytelniczka
Krystyna z Pruszkowa
Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!
Barbara
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!
Danuta z Krakowa
Szanowni Państwo!
Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,
Maria
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.
Janina z Włocławka
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.
A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.
Z Panem Bogiem!
Genowefa