Pani Ewa pisze: Mój mąż jest hazardzistą. Boję się, że to jest jakiś rodzaj nałogu. Bardzo destrukcyjnego nałogu. Przegrywa pieniądze gdzie się da, także w nowo powstających salonach gier. Nie umiem mu pomóc, co robić?
We współczesnym świecie możemy się spotkać z wieloma zagrożeniami, które wpływają na naszą kondycję duchową, fizyczną oraz psychiczną. Jednym z nich jest właśnie hazard. Jest on obecnie popularną rozrywką oraz ekscytującą formą podejmowania ryzyka. I właśnie z tych powodów może też uzależniać człowieka, który się mu bez opamiętania poddaje. Istnieje wiele miejsc, w których da się legalnie uprawiać hazard, począwszy od gry w pokera w domu kolegi, aż po kasyna w Las Vegas. W pubach stoją „jednoręcy bandyci”, można robić zakłady przez internet, grać w bingo, kupować kupony na loterię i karty‑zdrapki. Niemal wszystkie formy hazardu dostępne są na odległość – przez internet lub przez cyfrową telewizję czy telefon.
Hazard według Słownika języka polskiego oznacza ryzykowne przedsięwzięcie, którego wynik zależy wyłącznie od przypadku. Gry hazardowe są formą rozrywki – z jednej strony przyjemną i pozwalającą na oderwanie się od rzeczywistości, z drugiej strony niosą za sobą ryzyko uzależnienia się. Łączą prawa matematyki i silne emocje.
Kasyna używają różnych chwytów marketingowych, aby zwabić gracza do zaryzykowania jak największej ilości pieniędzy. Często tanio lub w ogóle nie płacąc, można dostać tam alkohol, co zachęca ludzi uzależnionych. Nadużycie alkoholu zmniejsza zdolność podejmowania mądrych decyzji.
Zakłady loterii są prezentowane w mediach jako ośrodki wspierające edukację i programy socjalne. Jednak badania dowodzą, że tych, którzy grają na loterii, często nie stać tak naprawdę na to, by grać… Pokusa szybkiego i łatwego wzbogacenia się dotyczy przede wszystkim tych, którzy są w beznadziejnej sytuacji finansowej. Szansa wygranej jest minimalna, co oznacza, że z powodu gry wielu ludzi popada w ruinę.
Dlaczego dochód z loterii nie podoba się Bogu? Wielu ludzi twierdzi, że gra na loterii, by móc wesprzeć pracę Kościoła lub innych humanitarnych organizacji. Mimo że mają dobre intencje, w rzeczywistości niewiele z pieniędzy zarobionych w ten sposób wydają na to, na co zamierzali. Badania wykazują, że przytłaczająca ilość grających, kilka lat po rozpoczęciu gry, jest w gorszej sytuacji finansowej, niż zanim zaczęli grać. Bardzo niewiele z tych osób, jeśli w ogóle ktokolwiek, daje pieniądze na dobre cele. Co więcej, Bóg nie potrzebuje naszych pieniędzy, aby rozpocząć swoje działanie na całej ziemi. Fragment z Księgi Przysłów 13,11 mówi: Przepadnie bogactwo podstępnie zagarnięte, a krok za krokiem zdobywane – rośnie. Bóg jest suwerenny, i zaspokoi potrzeby swojego Kościoła w sposób uczciwy.
1 List św. Pawła do Tymoteusza (Tm 6,10) mówi, że …korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy. Za nimi to uganiając się, niektórzy zabłąkali się z dala od wiary i siebie samych przeszyli wielu boleściami. List do Hebrajczyków 13,5 oznajmia: Postępowanie wasze niech będzie wolne od chciwości na pieniądze: zadowalajcie się tym, co macie. Sam bowiem powiedział: Nie opuszczę cię ani pozostawię.
Dla sprawiedliwości trzeba jednak wprowadzić rozróżnienie pomiędzy „hazardzistami towarzyskimi” i „patologicznymi”. Wielu ludzi uprawia hazard w charakterze rozrywki i nie ma to niekorzystnego wpływu na ich życie. Takich ludzi moglibyśmy nazwać hazardzistami towarzyskimi. Postrzegają oni hazard jako formę rozrywki i traktują koszty z nią związane jako zapłatę za możliwość dobrej zabawy. Tacy „hazardziści towarzyscy” mają kontrolę nad tym, ile czasu i pieniędzy wydają na uprawianie hazardu, a jeśli chcą zrezygnować, są w stanie to zrobić.
Jeśli chodzi o „hazardzistów patologicznych”, to mamy do czynienia z brakiem kontroli. „Hazardziści patologiczni” uprawiają hazard nawet wtedy, gdy doświadczają negatywnych konsekwencji swoich nawyków związanych z hazardem.
Jednym z powodów, dla których hazard tak łatwo uzależnia, jest dreszczyk emocji lub podniecenie, jakiego dostarcza. Poza tym mamy jeszcze aspekt ucieczki od kłopotów i presji codziennego życia, jaki może zaoferować nam hazard. Kolejną pokusą jest możliwość wygrania pieniędzy – „patologiczny hazardzista” nieustannie próbuje rozpracować system.
W takim właśnie przypadku, gdy człowiek traci kontrolę nad rzeczywistością, w której się znajduje, hazard staje się czymś złym, czymś co prowadzi do upadku, do zniszczenia życia własnego i bliskich osób. Takie patologiczne uprawianie hazardu może mieć poważne konsekwencje, a u niektórych ludzi wywołać prawdziwą obsesję. Może to doprowadzić do takich problemów, jak: izolacja, zniszczenie ważnych relacji, marnowanie czasu i pieniędzy na tylko tę jedną formę aktywności, pożyczanie pieniędzy od przyjaciół i rodziny, kradzieże i długi, kłamstwa w celu ukrycia braku pieniędzy i zapotrzebowania na większe sumy, trudności w pracy lub w nauce, trudności psychologiczne, emocjonalne i fizyczne; utrata pracy, niska samoocena, popadanie w inne zgubne uzależnienia.
W Katechizmie Kościoła Katolickiego czarno na białym jest napisane: Gry hazardowe (karty itp.) bądź zakłady nie są same w sobie sprzeczne ze sprawiedliwością. No bo nie są. Czy ktokolwiek, kto biegnie do punktu złożyć kupon totolotka, pomyślał kiedykolwiek, że popełnia grzech? Samo granie w tego typu grę grzechem nie jest. Ale może do grzechu prowadzić. I to bardzo ciężkiego.
Dalej Katechizm wyjaśnia: Gry hazardowe stają się moralnie nie do przyjęcia, gdy pozbawiają osobę tego, czego jej koniecznie trzeba dla zaspokojenia swoich potrzeb i potrzeb innych osób. Namiętność do gry może stać się poważnym zniewoleniem. Nieuczciwe zakłady bądź oszukiwanie w grach stanowi materię poważną, chyba że wyrządzana szkoda jest tak mała, że ten, kto ją ponosi, nie mógłby w sposób uzasadniony uznać jej za znaczącą.
Wydaje się więc oczywiste, że hazard, nawet zwykła gra w totka, może być bardzo ciężkim grzechem, jeśli powoduje czyjąkolwiek krzywdę – samego grającego czy jego najbliższych.
Z hazardem jest trochę podobnie jak z alkoholem. Alkohol sam w sobie nie jest niczym złym. Dlatego zdziwienie księży wywołują czasem dorośli ludzie, którzy spowiadają się: „Piłem alkohol”. Ale nadużywanie alkoholu z pewnością jest grzechem, i nieraz bardzo ciężkim.
Mnóstwo rzeczy na tym świecie nie jest z natury ani czymś złym, ani czymś dobrym. Dopiero to, w jaki sposób ich używamy, prowadzi do zła lub do dobra.
Co może zrobić członek rodziny hazardzisty?
• Nie wstydź się grania swojego bliskiego – on jest za to odpowiedzialny.
• Mów otwarcie hazardziście o jego niewłaściwym postępowaniu.
• Nie musisz dłużej kontrolować hazardzisty – pozwól mu ponosić konsekwencje swoich działań.
• Patologiczny hazard jest rodzajem choroby – zacznij gracza zachęcać do leczenia.
• Ochraniaj siebie, poszukaj sojuszników.
• To hazardzista jest odpowiedzialny za spłatę długów – nie musisz tego robić za niego.
Dziewico Maryjo, Matko Pięknej Miłości, Matko, która nigdy nie opuszczasz dziecka wołającego o pomoc, której ręce nieustannie pracują dla dobra Twoich umiłowanych Dzieci, a serce przepełniają Boża Miłość i nieskończone Miłosierdzie – zwróć ku mnie swoje spojrzenie pełne współczucia.
Ty wiesz, jak bardzo brak mi nadziei i jak cierpię, i wiesz, jak te węzły mnie paraliżują.
Maryjo, Matko, której Bóg powierzył rozwiązywanie zawiłości serc Jego dzieci, w Twoje ręce składam wstęgę mego życia. Nikt, nawet Zły, nie może pozbawić Cię możliwości udzielenia mi miłosiernej pomocy. Nie ma takich węzłów, których Ty nie mogłabyś rozwiązać. Matko Wszechmocna, proszę, weź dzisiaj tę zawiłość… (wymienić, jeśli to możliwe) i dla chwały Boga, dzięki Twojej łasce oraz mocy wstawiennictwa u Twojego Syna Jezusa, mojego Wyzwoliciela, rozwiąż ją… i rozwiąż na zawsze. Jesteś jedyną Pocieszycielką daną mi przez Boga, umocnieniem moich wątłych sił, ubogaceniem w mojej nędzy, oswobodzeniem od wszystkiego, co przeszkadza mi być z Chrystusem. Przyjmij moje wołanie. Chroń mnie, prowadź, strzeż. Ty jesteś moją najpewniejszą ostoją.
Maryjo rozwiązująca węzły, módl się za mną.
Jeśli zauważysz u siebie problemy z nadmiernym hazardem:
• Powiedz o tym osobie, której ufasz – w przeciwnym razie zostaniesz sam ze swoim problemem.
• Unikaj miejsc, w których zazwyczaj grałeś, nie oglądaj grających, ponieważ będzie to wyzwalać w Tobie chęć hazardu.
• Zaprzestań spotkań z osobami, z którymi grałeś. Zacznij spotykać się z tymi, z którymi kontakty zaniedbałeś przez hazard.
• Jeśli zaczniesz fantazjować o zagraniu np. tylko za 10 zł, przypomnij sobie konsekwencje grania.
• Noś przy sobie mało pieniędzy, karty płatnicze i kredytowe zostaw w domu.
• Poproś zaufaną osobę o pomoc w zarządzaniu Twoimi finansami (dopóki nie nauczysz się tego).
• Myśl często o tym, co motywuje Cię do zaprzestania grania.
• Wróć do zainteresowań, które lubiłeś w przeszłości i które zarzuciłeś w związku z graniem.
• Porozmawiaj z pracownikami w bankach i osobami, od których pożyczałeś pieniądze, o formie spłaty. Im zależy przede wszystkim na odzyskaniu pieniędzy, a nie na ukaraniu Ciebie.
• Dbaj o siebie; kiedy będziesz głodny, zły, samotny, zmęczony, znudzony będziesz bardziej podatny na chęć do grania.
• Wyznaczaj sobie krótkie cele: np. jeden dzień bez grania. Jeśli zrealizujesz go, to wyznacz sobie następny (np. jeszcze jeden dzień bez grania).
• Skontaktuj się ze specjalistą – spowiednik – psychiatra – psycholog.
• A przede wszystkim zacznij walczyć o siebie i o swoje życie.
• Zwróć się do Boga, który leczy rany serc ludzkich. Wpadłeś w nałóg, bo oddaliłeś się od Niego. Zawróć ze złej drogi i wróć do Niego. On czeka i zawsze Cię przyjmie.
• Zacznij wołać do Boga w modlitwie serca udręczonego – choćby modlitwą ślepca Bartymeusza: Jezu Chryste Synu Boga Żywego ulituj się nade mną!
• Nie trać nadziei.
370 lat temu, 1 kwietnia 1656 roku we lwowskiej katedrze nasz monarcha, Jan II Kazimierz Waza, przed cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej oddał Rzeczpospolitą szczególnej opiece Najświętszej Maryi Panny, nazywając ją Królową Polski. Co jednak szczególnie interesujące, ten tytuł odnoszący się do Matki Zbawiciela został objawiony trzykrotnie przez samą Maryję na początku XVII wieku w dalekiej Italii.
Pani Cecylia Pajka pochodzi z Mazowsza. Urodziła się w miejscowości Lutobrok koło Pniewa, ale od prawie 50 lat mieszka w Makowie Mazowieckim, gdzie należy do parafii pod wezwaniem św. Józefa. W 2025 roku wraz z grupą Apostołów Fatimy udała się na pielgrzymkę do Sanktuarium Matki Bożej w Fatimie.
– W Fatimie było cudownie. Naprawdę jestem wdzięczna za to, że po 21. latach uczestnictwa w Apostolacie spotkało mnie takie szczęście – pojechałam do Fatimy, o której marzyłam od dawna – wspomina pielgrzymkę do portugalskiego sanktuarium pani Cecylia.
– To było niesamowite przeżycie, bo byłam tam po raz pierwszy. Dziękuję Bogu, że w Roku Jubileuszowym otrzymałam od Niego taką łaskę. Groby pastuszków: świętych Hiacynty i Franciszka oraz s. Łucji, to po prostu coś cudownego. Z wdzięcznością pokonałam na klęczkach tradycyjną drogę do Kaplicy Objawień, a wieczorami brałam udział w procesjach ze świecami – dodaje.
Zaczęło się od książki o Fatimie…
Wszystko to możliwe było dzięki temu, że pani Cecylia już od dawna wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Początki swojej przygody z naszą organizacją wspomina następująco: – Zaczęło się tak, że znalazłam ulotkę i zamówiłam książkę o Fatimie. Wypełniłam formularz Apostolatu i zaczęłam dostawać kalendarze, różańce oraz wiele różnych dewocjonaliów. Otrzymałam także oczywiście figurkę Matki Bożej Fatimskiej.
Jako Apostołka Fatimy pani Cecylia dostaje również systematycznie „Przymierze z Maryją”, którego jest wierną czytelniczką:
– W „Przymierzu…” jest dużo ciekawych artykułów, np. świadectwa członków Apostolatu czy opis pielgrzymek do Fatimy. Po przeczytaniu zanoszę „Przymierze z Maryją” do kościoła żeby ktoś inny poznał Stowarzyszenie, zapisał się do Apostolatu i żeby przyniosło to dobre owoce – mówi z przekonaniem.
Obecnie kościołem parafialnym pani Cecylii jest świątynia pod wezwaniem Bożego Ciała w Makowie Mazowieckim, ale nie zawsze tak było. – Chrzest przyjęłam w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny – Królowej Świata w Zatorach, a do Pierwszej Komunii Świętej i bierzmowania przystępowałam w bazylice kolegiackiej Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny w Pułtusku – przytacza fakty ze swojej młodości. – Z dzieciństwa pamiętam, że moja babcia codziennie odmawiała Różaniec, a ja klęczałam obok i też się razem z nią modliłam.
Kurpie – ich kultura i zwyczaje
Pani Cecylia pochodzi z Kurpiów Białych, krainy etnograficznej leżącej na północny-wschód od Legionowa w województwie mazowieckim. Region ten słynie m.in. z charakterystycznej gwary, haftów, wycinanek i wyrobów tkackich. – Moja mama i ciocia zajmowały się haftem serwetek kurpiowskich na tiulu. Wykonywały też obrusy, bieżniki, serwetki na drutach i szydełku.
– Moja ciocia ma po babci cały strój kurpiowski. Składa się on z białej koszuli wyszywanej czarno-czerwonym wzorem kurpiowskim, kolorowej sukni w paski, fartucha zdobionego kolorowymi cekinami, czarnych, sznurowanych trzewików i czerwonej lub zielonej chusty w kwiaty. Babcia zawsze zakładała ten tradycyjny strój na specjalne uroczystości w kościele.
Żona, matka, babcia
– Skończyłam szkołę zawodową i 1,5 roku technikum rolniczego, ale moje główne zainteresowanie i zawód to kucharstwo. 28 lat pracowałam na kuchni, a przez prawie 38 lat pracy zawodowej miałam tylko siedem dni zwolnienia – opowiada pani Cecylia.
– W 1972 roku po zawarciu ślubu zamieszkałam u męża w miejscowości Pękowo. Tam też urodziła się nasza pierwsza córka. Do Makowa Mazowieckiego przeprowadziliśmy się w 1978 roku, gdy miała iść do pierwszej klasy szkoły podstawowej. W sumie urodziłam czworo dzieci, ale jeden syn zmarł po kilku dniach. Doczekałam się też czterech wnuków, dwóch wnuczek oraz dwóch prawnuków.
– Od ośmiu lat jestem wdową, ale w 2021 roku zaprzyjaźniłam się z Januszem, którego kuzynka wyszła za mojego wnuka. Razem byliśmy na pielgrzymce w Fatimie, a w tym roku wybieramy się do Sanktuarium Matki Bożej w Lourdes.
Swoją opinią na temat pielgrzymki Apostolatu do Fatimy podzielił się z nami też pan Janusz:
–Jestem zachwycony i bardzo zadowolony. Brak mi słów. Największe wrażenie wywarły na nas nabożeństwa, Droga Krzyżowa i nauki, które przy tej okazji głosił towarzyszący nam ksiądz. Chcemy też podziękować koordynatorowi Apostolatu Fatimy, panu Krzysztofowi Golcowi za organizację pielgrzymki.
Oprac. Janusz Komenda
Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za piękny kalendarz i za słowa wdzięczności. Wszystko co robicie, jest wielkie. Jestem wzruszona i proszę dalej pracować nad wszystkim, co jest związane z wiarą chrześcijańską.
Barbara z Pińczowa
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowna Redakcjo, pragnę podzielić się swoim świadectwem… W 1983 roku pracowałem na budowach w Poznańskim Kombinacie Budowlanym. Zostałem wysłany do Libii na kontrakt. Budowaliśmy tam domy parterowe. Nasz „camp” mieścił się w miejscowości Azzija. W każdą środę przyjeżdżał franciszkanin spowiadać i odprawiać Mszę Świętą. (…) Starałem się codziennie odmawiać Różaniec na „campie”. Pracownicy z różnych stron Polski zauważyli, że wierzę i kocham Boga, że nie wstydzę się Go… Po powrocie latem 1984 żona zauważyła, że Pan Jezus Miłosierny mnie otworzył na innych i odmienił mego ducha.
W kościele Wniebowstąpienia znajdowała się półka z cudownymi medalikami. Zapoznałem się z postacią św. Katarzyny Laboure, która otrzymała wzór na medaliki od Matki Bożej. I tak Jezus Miłosierny posłał mnie, abym rozdawał je na budowie i głosił Prawdę o dobroci Boga. Święta Katarzyna na każdym kroku mnie także towarzyszyła, w ogóle nie czułem jakiegoś zawstydzenia, wręcz przeciwnie: czułem radość z niesienia Bożego Miłosierdzia w codzienności, jakie Dobry Bóg daje nam przez ręce Maryi. To trwało wiele lat. Ewangelizowałem tam, gdzie chciano słuchać. Mówiłem, że o każdą sekundę zapyta nas Pan Bóg i że Boże Miłosierdzie jest jedynym ratunkiem dla każdego człowieka.
Żona zachorowała, kiedy jeszcze pracowałem. W sumie trwało to około 7 lat. To był dla nas trudny okres… Po przejściu na emeryturę żona pomału gasła. W pierwsze piątki miesiąca przychodził do nas ksiądz proboszcz z Panem Jezusem Eucharystycznym. Choć był to dla nas trudny czas, to był także pełen łaski mimo cierpienia. 9 listopada 2019 roku stał się dniem spotkania żony z Jezusem Miłosiernym.
Później zaopiekowałem się bezdomnym Michałem, miał 37 lat. (…) Słuchał tajemnic Różańca na dany dzień. Kolega z pracy zaproponował, aby w jego mieszkaniu odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego.
Drugi bezdomny, Piotr, był na wózku inwalidzkim. Mogąc jednak pomóc tylko doraźnie, zapragnąłem przyprowadzić go do tronu Miłosierdzia Bożego, aby i on doświadczył ogromu Miłości i dobroci Boga. Wszedłem nawet we współpracę z pewnym kapłanem i robiliśmy, co w naszej mocy, aby zdroje łaski wylewały się w życiu Piotra. Mój podopieczny żył z żebrania. Dzięki dobroci kolegów, którzy pomagali mu się przemieszczać i pchali wózek, starczało mu na przetrwanie, ale część przeznaczał na alkohol. To niestety bardzo mu przeszkadzało w dotarciu do spowiedzi. Z czasem jednak się rozchorował, trafił do szpitala i już nie wrócił…
I tak idę dalej w codzienność, aby nieść Miłość do każdego człowieka. Najlepiej mi to wychodzi, kiedy tłumaczę tajemnice Różańca świętego. Każde miejsce się nadaje. Patrzę, gdzie Pan mnie prowadzi, gdzie chce swoim Miłosierdziem dotknąć człowieka…
Dodatkowo ostatnio chodzę na fizykoterapię. Tam rozdaję medaliki Matki Bożej, które dostaję z karmelu żeńskiego, z którym weszliśmy w relację, kiedy żyła jeszcze moja żona. Kochane siostry wymadlały łaski i siły dla małżonki.
Ja sam wierząc i ufając Bożemu Miłosierdziu zamówiłem u salezjanów Msze gregoriańskie za moich bliskich. W tym kościele w drugi wtorek miesiąca modlimy się za konających i za dusze w czyśćcu cierpiące. Zwłaszcza te potrzebują Miłosierdzia. Dobry Pan prosi i pobudza serce do tego, aby się za nimi wstawiać.
Codziennie rano proszę Ducha Świętego, abym odczytywał dobrze Jego natchnienia i żył z nimi tego dnia. Na razie Duch Święty tak mnie prowadzi, że na kolejnych „gregoriankach” zaprosił mnie, aby razem z pobożnymi niewiastami wspólnie modlić się na Mszy Świętej i prosić o Miłosierdzie dla konających dusz czyścowych. Pozdrawiam Was serdecznie!
Z Panem Bogiem
Stanisław z Poznania
Szanowni Państwo!
Dobrze, że jesteście. Życzę wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują niszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg!
Dariusz z Marcinowic
Szczęść Boże!
Kampania promująca książkę „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest świetnym pomysłem, a sama publikacja jest znakomicie przygotowana i wydana. To w zasadzie jest książka historyczna i tak też mogłaby być reklamowana. Może w przyszłości warto przygotować również osobną kampanię marketingową dla tych, którzy w Kościele nie są jeszcze tak silnie osadzeni…
Z pozdrowieniami
Michał z Gdańska
Szanowna Redakcjo!
Życzę wszystkiego co najlepsze w roku 2026, niech Boża Opatrzność czuwa nad Waszą działalnością. Artykuły w czasopiśmie „Przymierze z Maryją” są wspaniałe, zawsze ciekawe i potrzebne. Czasami mam wątpliwości, że może ktoś inny bardziej by potrzebował takiej lektury, a ja zajmuję to miejsce. Komu tylko mogę, to podaję po przeczytaniu. Pozdrawiam serdecznie – szczęść Boże!
Stanisława z Rędzin
Szczęść Boże!
Dziękuję Panu Bogu i Matce Najświętszej za to, co robicie. To bardzo trudne, ważne sprawy. Proszę, nigdy nie ustawajcie w Waszych działaniach. Chylę czoło przed Wami za trud i Wasze poświęcenie w każdej akcji Stowarzyszenia – wychodzicie do ludzi, szerząc kult Maryjny w dzisiejszych trudnych czasach. Zasługujecie na wielki szacunek. Bóg zapłać!
Józefa z Dąbrowy Tarnowskiej
Szczęść Boże!
W moim przekonaniu Wasza kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniałą akcją. W lipcu tego roku ukończę, jeśli Pan Bóg pozwoli, 85 lat. Miałem w tym czasie wiele upadków, jak: depresja, rak złośliwy gruczołu krokowego, ale moja silna wiara wpojona mi przez rodziców uzdrowiła mnie. Pozdrawiam Was serdecznie!
Roman z Kujawsko-Pomorskiego