Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię. Nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię (Jr 1,5). To są słowa Pana Boga skierowane przez proroka Jeremiasza do każdego z nas… Nikt z nas na tym świecie nie pojawia się przypadkowo. Każdy człowiek ma do wykonania zadanie w dziele Bożego zbawienia. Zabicie dziecka to wielka ingerencja człowieka w ten Boży plan.
Tymczasem na całym świecie w ciągu ostatniego półwiecza dokonano od 1,5 mld do 2 mld zabiegów przerwania ciąży. W naszym kraju w 2007 roku próbowano zapisać w Konstytucji prawną ochronę życia ludzkiego od poczęcia, ale projekt ten nie został zaaprobowany przez Sejm. Prawodawcy dopuszczają więc aborcję, a w innych krajach także eutanazję. Zatem gdy prawo jest niegodziwe, nie ma mowy o porządku moralnym i rozwoju społeczeństwa.
W naszej Ojczyźnie nadal więc można legalnie niszczyć życie nienarodzonych, bezbronnych istot. Dlaczego? Bo być może ta bezbronna istota urodzi się chora? Bo być może zagrozi ona życiu matki? A tak naprawdę największe spustoszenie w życiu przyszłej matki czyni właśnie okrutne i niegodziwe pozbycie się rozwijającego się w niej nowego życia. Aborcja jest bowiem brutalną ingerencją w naturalne funkcjonowanie kobiecego organizmu. Jest głębokim, niezmiernie poważnym okaleczeniem kobiety – fizycznym, psychicznym i duchowym.
Dlaczego kobiety decydują się na aborcję?
Nie zawsze kobieta, zgłaszając się do lekarza, jest przygotowana na informację, że została matką, że pod jej sercem rozwija się człowiek. Wiadomość ta dla jednych jest wielką radością, dla innych zaś – informacją wręcz przerażającą, gdyż z różnych względów potencjalna matka nie jest przygotowana na przyjęcie dziecka. Informację o poczętym życiu nierzadko kobiety przyjmują jako dramat – przeżywają rozdarcie. Nagle pojawiają się wątpliwości, strach przed odrzuceniem, utratą partnera, „swobodnego”, „beztroskiego” życia (nawet w małżeństwach). Czasem wiąże się to z ogromnym lękiem przed trudami samotnego wychowywania dziecka lub skomplikowaną sytuacją życiową. Brakuje też duchowego i moralnego wsparcia oraz odpowiedzialności za prokreację. Ta odpowiedzialność istnieje wśród małżonków prawidłowo uformowanych moralnie i duchowo.
Jeśli jednak małżonkowie stosują antykoncepcję, wówczas zwiększony jest lęk związany z poczęciem i, niestety, często bywa podejmowana decyzja o pozbyciu się niechcianej ciąży.
W rodzinach prawidłowo ukształtowanych, które biorą moralną i duchową odpowiedzialność za swoje zachowanie, w których panuje rozwój duchowy i miłość, nie ma takich dylematów.
Poraniona młodzież
Z wielkim przerażeniem patrzę na małoletnią młodzież, która w bardzo młodym wieku rozpoczyna kontakty seksualne. Kiedy w latach 80. spotykałam się z młodzieżą, sytuacja była znacznie lepsza, a dziś jestem wstrząśnięta, gdy podczas spotkań z młodymi ludźmi okazuje się, że inicjacja seksualna rozpoczyna się w coraz młodszych klasach. Zdaniem chłopców, którzy rozpoczęli współżycie, duży wpływ odgrywają tu wyzywające stroje dziewcząt. Dziewczyna w wieku 16 lat opowiada, że jest po wielu aborcjach. Matka zawsze zawoziła ją do ginekologa prywatnie, by pozbyć się „problemu”, jakim było poczęte dziecko. Jakiż mocny jest u niej później syndrom poaborcyjny. Bywa, że przez całe życie będzie doświadczała ciągłego poczucia żalu i winy, stanów lękowych lub ciężkich depresji. Na długie lata zostaje pozbawiona wewnętrznego spokoju i harmonii. Ale nie tylko ona cierpi. Cierpi także młody ojciec poczętego, a potem zabitego dziecka. Przeraża też fakt, że mimo oficjalnego zakazu aborcji, nie ma problemu z zabiciem dziecka na każdym etapie rozwoju. Czasem bywają utrudnienia związane z brakiem pieniędzy, ponieważ jeśli dziecko jest duże, to jego zabicie więcej kosztuje. Ogromny wpływ na taką sytuację ma współczesna laicka kultura, wczesne wychowanie seksualne, pornografia, telewizja, zła lektura i wiele innych czynników. Podejmowanie właściwej decyzji uzależnione jest od sfery moralnej i duchowej. A ta najczęściej jest zniszczona przez laickie lub antyreligijne wychowanie. W życiu tych młodych ludzi, którzy decydują się na aborcję, panuje chaos – przede wszystkim w życiu duchowym. W rodzinach tych młodych osób nie ma czasu na rozmowy, na wspólne rozwiązywanie problemów, nie ma prawdziwej miłości zdolnej do ofiary, a w życiu duchowym jest pustka. Są kłótnie, agresja i przemoc. Dzieci z takich rodzin przeważnie decydują się na aborcję, gdyż same nie znają prawdziwej Bożej Miłości. Ci młodzi ludzie, tak jak każdy człowiek, poszukują miłości i szczęścia. Nie znajdują ich w domu, poszukują gdzie indziej – niestety często także w jej namiastce – rozbudzonej erotyce.
Krew niewinnie przelana głośno woła do Boga
Tę prawdę przypomina Jan Paweł II w encyklice „Evangelium Vitae”. Nie zapominajmy, że gdy ginie dziecko, to tylko pozornie cierpi jedna osoba. Profesor Bernard Nathanson w filmie „Niemy krzyk” pokazał, że torturowane i zabijane dziecko cierpi jak dorosły. Gdyby matki miały świadomość, jak brutalnie i okrutnie rozrywane są ciała ich dzieci, z jakim przerażeniem te bezbronne istoty płaczą i krzyczą, choć ich krzyk jest niemy i bezgłośny, być może nie dałyby zgody na taką zbrodnię. To malutkie, bezbronne dziecko staje się męczennikiem idącym do Ojca w Niebie. Każda aborcja to wielkie żniwo dla szatana, bo pozostają splamione niewinną krwią sumienia: decydentów, czyli polityków wydających ustawy, rodziców, lekarzy, całego personelu medycznego, wszystkich osób, które przyczyniły się do zabicia. Ci wszyscy ludzie objęci są ekskomuniką. Sumienia tych wszystkich osób są zranione. Rany te może uleczyć tylko Bóg – często podczas dobrej spowiedzi, ale w wielu sytuacjach – u egzorcysty. Bóg przebaczy zawsze, gdy człowiek wyraża prawdziwą skruchę i żal.
Żaden psycholog nie jest w stanie skutecznie pomóc tym osobom, jeśli one nie zwrócą się z ufnością do Boga. My także poprzez ofiarę, post, modlitwę, adorację Najświętszego Sakramentu możemy wyprosić nawrócenie tych, którzy umarli duchowo przez dokonaną aborcję. By sytuacja ulegała poprawie, potrzeba przebaczenia, duchowego odrodzenia w rodzinach i wielkiej modlitwy, która wzniesie się do Nieba.
Syndrom dziecka ocalonego
Niepokojące są zachowania w rodzinach, w których są już dzieci, a matka zabija kolejne – żyjące dzieci zaczynają odczuwać lęk, zagrożenie swego życia, brak ufności, rozpoczynają się kłótnie, często agresywne zachowania. Bywa też, że matka miała zamiar zabić dziecko i pod wpływem czegoś zmieniła decyzję. Wtedy u narodzonego dziecka (czasem długo) pojawia się tzw. syndrom dziecka ocalonego. Zdumiewa fakt, że kiedy matka postanawia zabić poczęte, maleńkie, np. zaledwie pięciotygodniowe dziecko, ono w jakiś przedziwny sposób to odczuwa. Mimo że matka odstępuje od powziętej wcześniej decyzji, mimo że zaakceptuje rozwijające się w niej życie, nawet pokocha swoje maleństwo, łatwo później rozpoznać u takiego dziecka syndrom dziecka ocalonego. Cierpienia takiego dziecka są tak duże, że niekiedy leczenie odbywa się w oddziale psychiatrycznym, w którym mimo wszystko nie odzyskuje ono równowagi psychicznej.
Może je uleczyć jedynie prawda. Odnajdzie równowagę psychiczną, jeśli dowie się prawdy od swej matki i jej przebaczy. Podobnie bywa w sytuacji syndromu poaborcyjnego, w którym równowaga duchowa powraca, gdy matka przebacza wszystkim, którzy przyczynili się do zabicia jej dziecka. Przebaczenie jest jednak trudne, a najtrudniej jest przebaczyć sobie i zaufać Bożemu Miłosierdziu. Czasem wystarczy bardzo dobry rachunek sumienia, dobra spowiedź, a czasem nie obejdzie się bez egzorcysty. Pamiętajmy, że każda osoba, nawet najbardziej obciążona grzechem, jeśli zaufa Jezusowi, otrzyma łaskę nawrócenia, doświadczy, że Jego Miłosierdzie jest tak wielkie, iż największy grzesznik może stać się największym świętym.
W każdej rodzinie prawidłowo ukształtowanej, gdzie wartości duchowe są rozwijane, przestrzegane i pielęgnowane, furtka dla Złego jest zamknięta. To w tych rodzinach panuje Miłość zdolna do ofiary. Pojawiające się cierpienie staje się wtedy ofiarą zanoszoną w duchu Miłości do Boga. Połączone z wielką modlitwą, postem, adoracją Najświętszego Sakramentu – ma wielką moc na niezliczone Boże łaski, które zdolne są przemieniać nawet najbardziej zatwardziałe ludzkie serca.
Wielcy świadkowie naszych czasów
Znani publicznie aborterzy, jak wspomniany już prof. Nathanson, uznający siebie za ateistę, (sam zabił ok. 5 tys. dzieci, a odpowiedzialny był za 75 tysięcy w prowadzonej przez siebie klinice) stwierdził, że często zmuszony był zmieniać kadrę lekarską, gdyż w ich praktyce na samym początku pojawiał się alkohol, środki uspokajające, a w małżeństwach – kłótnie kończące się często rozwodami. Nie mogli pracować dłużej niż trzy miesiące. Prof. Nathanson nie mógł znieść psychicznie grupy ludzi modlących się pod jego kliniką, to go dręczyło, aż ostatecznie zamknął się w swym domu i chciał popełnić samobójstwo. Wtedy ktoś zapukał do drzwi jego mieszkania… Okazało się, że to ksiądz katolicki. Był płacz, długa spowiedź, nawrócenie zakończone przyjęciem chrztu i pełnym radosnym powrotem do Boga. Pamiętam wielki ból na jego twarzy, a po chrzcie dziecięcą radość. Niedługo potem zmarł.
Nieco inaczej przebiegała droga nawrócenia dr. Stojana Adasevica, serbskiego abortera, który jako lekarz w dawnej komunistycznej Jugosławii zmuszany był do wykonywania aborcji. W ciągu 26 lat zabił około 48 tysięcy dzieci. Przez pewien czas każdego dnia śniły mu się dzieci i pilnująca ich osoba, którą okazał się św. Tomasz z Akwinu. Jako wyznawca prawosławia, nie wiedział, kim jest ów człowiek. Niebawem jednak go poznał, a święty, niczym Boży wysłannik, pomógł mu wrócić do Boga.
Nie zabijajmy własnych dzieci
Pamiętajmy, że niezależnie od tego, czy człowiek jest wierzący, czy nie – otrzymuje wielki dar od Pana Boga, jakim jest sumienie. Jest to Dekalog wpisany w nasze serca niczym „kamienne tablice”. Bóg dał nam wolną wolę. To my decydujemy o wyborach. By nasze sumienia znarkotyzować, aborterzy używają zastępczych słów, np. aborcja, eutanazja, przerwanie lub zakończenie ciąży, terminacja ciąży. Kobiety często pod wpływem tych określeń, zupełnie nieświadome tego, co to naprawdę znaczy, podejmują decyzję o zabiciu bezbronnego człowieka, która pozostawia w nich ogromną ranę duchową. Ma ona potem odzwierciedlenie w całym życiu rodzinnym, społecznym i narodowym. Powiem więcej – ma wpływ na losy całego świata.
Jakże znamienne, trafne i prawdziwe są słowa bł. Matki Teresy z Kalkuty, laureatki Pokojowej Nagrody Nobla, wypowiedziane w 1994 roku podczas międzynarodowej konferencji ONZ w Kairze. Matka Teresa tak przedstawiła konsekwencje legalizacji zbrodni aborcji: Wiele razy powtarzałam – i jestem tego pewna – że największym niebezpieczeństwem zagrażającym pokojowi jest dzisiaj aborcja. Jeżeli matce wolno zabić własne dziecko, cóż może powstrzymać ciebie i mnie, byśmy się nawzajem nie pozabijali?
Mając w pamięci te słowa – nie zabijajmy! Wybierzmy życie!
Maria Bienkiewicz
Maria Bienkiewicz jest założycielką Fundacji Nazaret, której celem jest ratowanie zagrożonego życia nienarodzonych oraz udzielanie wsparcia kobietom spodziewającym się dziecka. Od ponad 33 lat, walcząc o życie nienarodzonych dzieci, pozostaje do dyspozycji matek, które wahają się czy urodzić. Spotyka się, rozmawia, a przede wszystkim przekonuje, że „życie to dar z tysiącem drzwi”, które ma mnóstwo rozwiązań wszelakich problemów.
Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.
– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.
– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.
– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.
20 lat w Apostolacie Fatimy
– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.
– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.
– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.
Pielgrzymka do Fatimy
– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.
– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.
oprac. Janusz Komenda
Szanowni Państwo!
Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!
Anna ze Zgierza
Szczęść Boże!
Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.
Zbigniew z Katowic
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.
Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.
Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.
Wdzięczna Czytelniczka
Krystyna z Pruszkowa
Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!
Barbara
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!
Danuta z Krakowa
Szanowni Państwo!
Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,
Maria
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.
Janina z Włocławka
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.
A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.
Z Panem Bogiem!
Genowefa