Rodzina
 
O wierności dozgonnej
Bp dr Tihamér Tóth
Dzisiaj musimy odpowiedzieć na pytanie: czego Bóg żąda od małżonków? Oto jasna i wyraźna odpowiedź: żąda dozgonnej, wzajemnej wierności małżeńskiej!

Bracia! Największą klęską dla rodziny, a tak samo i dla społeczeństwa, jest złamanie wierności małżeńskiej. W zwykłych okolicznościach niedotrzymanie danego słowa jest hańbą, ale mieszanie z błotem przysięgi, złożonej obietnicy na wierność małżeńską, jest ze względu na swoją doniosłość najstraszniejszym grzechem. Wprawdzie lekkomyślny świat przechodzi nad tem do porządku dziennego (...), ale nauka Chrystusowa nie pozwala na łamanie wierności małżeńskiej.
 
Zważ, jak twardo brzmią słowa Pisma świętego: „Małżeństwo u wszystkich ma być uczciwe, i łoże niepokalane: bo rozpustnych i cudzołożników będzie sądzić Bóg" (Żyd.13,4). Celowo Kościół akcentuje przy ołtarzu, że małżonków łączy Bóg w jedno i tylko śmierć może ich rozłączyć. Małżeństwo tworzy z dwóch dusz jedną duszę, toteż złamanie wierności małżeńskiej jest świętokradzkim zamachem na tę jedność.
 
(...) Zastanówcie się, bracia, czy tak nie jest? Czy z tego powodu nie rozpadają się ogniska domowe? Czy jedno z małżonków, popełniając ten grzech, nie wpada w najokropniejsze bagno niemoralności, skoro decyduje się na tak straszny krok, który potępia zarówno natura, jak moralność i wiara! Grzech - kłamca obiecuje wprawdzie rozkosz, ale grzeszący czy grzesząca widzą później tylko swe straszne upodlenie. Okropna to chwila, w której ozwie się głos sumienia i gryzący serce niepokój! Jakże się unika wzroku współmałżonka, który niczego nie przeczuwa? A zwłaszcza jaki ból nieokreślony, jaki wstyd ogarnia duszę, gdy się spojrzy w oczy niewinnych dzieci (...)! Gdy musi się z trwogą ukrywać własną duszę skalaną zdradą!

Złamaniem wierności małżeńskiej grzeszą obie strony, toteż do obydwu chciałbym dziś poważnie przemówić! Przemówić do was, żony, które czasem tak lekkomyślnie narażacie się na pokusy, byle tylko zaspokoić swą próżną ciekawość, nieprowadzącą do niczego dobrego. Do was, żony, mające dobrych, ofiarnych, mężów (...) chciałbym przemówić słowami Pisma Świętego: „Kto kocha niebezpieczeństwo, w niem ginie" (Mądr. Syr. 3,27).
 
Zwracam się również i do was, mężowie, którzy nawet nie macie pojęcia, ile to bezsennych, pełnych łez nocy spędzają wasze żony, dotknięte waszym bezmyślnym zachowaniem, większą lub mniejszą lekkomyślnością. Jak one cierpią, gdy czyszcząc wam ubranie, znajdują zapomniane fotografie, listy i bilety do teatrów. Wiedzą wszystko, ale obawiając się skandalu, milczą, a skrycie zalewają się łzami bólu i cierpienia. Do was się zwracam, mężowie, przypominam, że jesteście złączeni ze swymi żonami dozgonnie, że winniście im dochować wierności, aż do grobu, bo bezdenna przepaść otwiera się przed tym, kto łamie przysięgę złożoną przed ołtarzem, na Krzyż Chrystusa Pana, kto wbrew przykazaniom niszczy i zrywa to, co Bóg złączył! Dla nas małżeństwo nie jest zabawą, uroczystością, rozczuleniem ani rozkoszą. Małżeństwo jest otwarciem źródła łaski, umacniającej dozgonną wierność.

Sobór trydencki określa to w następujący sposób: „Łaska tego sakramentu dana jest w tym celu, żeby wzajemną miłością połączeni, mężczyzna i kobieta, wytrwali wspólną dobrą wolą i nie szukali obcej, zakazanej, grzesznej miłości".

Kiedy oboje przy ołtarzu podają sobie ręce, nie ma między nimi nic obcego. Nikt ich nie rozdziela. Modlitwa Kościoła, wypraszająca im błogosławieństwo, mówi, żeby nikt ich nie rozdzielił.

Teraz dochodzimy do najważniejszego punktu dzisiejszego tematu, do słów Pana Jezusa: „Ktokolwiek by opuścił żonę swą, a pojąłby inną, cudzołóstwa się dopuszcza względem niej; a jeśliby żona opuściła męża swojego a poszłaby za drugiego, cudzołoży" (Mar. 10, 11 i nast.).

Pan Jezus wyrzekł twarde słowa, na które się oburza i złości wielu ludzi, a. jednak zawierają one w sobie prawdę: Nie tylko ten grzeszy przeciwko VI. i IX. przykazaniu, kto pożąda żony bliźniego, ale i ten, kto rozwiódłszy się, pojmuje sobie znowu męża albo żonę! Kto raz przysiągł w sposób prawomocny, ten, za życia współmałżonka, nie może przysięgać ponownie! Jeśli wbrew temu zawiera małżeństwo, to związek ten nie jest ważny, jest grzechem przeciwko VI. i IX. przykazaniu. Ta nauka nie jest sfałszowana, jest odwieczną i niezachwianą nauką Kościoła, i nie może być inną bez uszczuplenia praw Bożych.
 
Kamieniem zgorszenia dla wielu ludzi jest fakt, że Kościół katolicki piętnuje jako grzech to, co dzisiejsza opinia społeczna uważa za rzecz zupełnie naturalną, na co inne wyznania dają w swoich kościołach przyzwolenie! „Kościół katolicki jest zacofany, bez życia ..." „Nie umie iść z postępem czasu!...". „Dziś wszędzie uważa się za rzecz zupełnie naturalną, że rozłączeni małżonkowie mogą zawierać ponowne małżeństwo, a tylko Kościół trwa dalej na tym samym stanowisku..."
 
A jednak, bracia, Kościół nie jest zacofany. Nie brak mu życia, posiada nawet dziwną elastyczność i zrozumienie ducha zmienionych stosunków. Kościół jest instytucją zawsze żywą i przystosowującą się do wszystkich warunków. Patrzy spokojnie na rozwój kulturalny ludzkości i ocenia go z zimną krwią. Zawsze jest pełen równowagi, jak przystało na tego, którego dzieje liczą tysiące lat. Potrafi czekać. Gdy nauka teoretyczna głosi coś nowego, on tego nie przyjmuje, dopóki to jest hipotezą, lecz zgadza się, jeśli się to okaże faktem pewnym. (...)
 
Tylko, kochani bracia, jeśli Kościół zatrzyma się nad czymś, jeśli w jakiejś kwestii jest twardy, jak granit, to tam chodzi z pewnością o jakieś fundamentalne, podstawowe sprawy!
 
Dlatego w stosunku do rozwodów zajmuje tak nieubłagane stanowisko!
 
Chrześcijański pogląd dotyczy całej ludzkości i nie może tej sprawy zacieśnić do małego, jednostkowego widnokręgu. (...)
 
Weźmy jakiś konkretny wypadek: pokłóci się małżeństwo. Może się to zdarzyć zarówno pod uśmiechniętym błękitem włoskiego nieba, jak i na chmurnej północy, tak w marmurowych pałacach, jak i w lepiankach wiejskich. Pokłócą się. I co z tego wyniknie? Kościół i społeczeństwo ma do wyboru: albo uczynić zadość interesom jednostki - i w takim razie pozwolić na rozwód - albo wziąć pod uwagę interes całej ludzkości, bytu społecznego i dobra ogółu — a w takim razie nie wolno zgodzić się na rozwód. Chrystus Pan i Jego prawdziwy Kościół ma na uwadze: wspólne dobro całej ludzkości. Dlatego nie pozwala po rozwodzie na ponowne zawarcie małżeństwa. Prawda, lepiej by było, gdyby to zagadnienie można rozwiązać w ten sposób, by dobro publiczne nigdy nie wymagało od człowieka tragicznych poświęceń. Ale to jest niemożliwe, a Kościół może brać pod uwagę tylko dobro publiczne.

Jakież by były owoce, gdyby nasz Kościół pozwolił na rozwód? Gdyby to uczynił - zawaliłby się gmach całego społeczeństwa! Nie zostałaby może ani jedna rodzina, bo wszędzie są sprzeczne poglądy? Możność rozwodów i nowe małżeństwa rozdmuchałyby iskry codziennych, małych nieporozumień w niszczycielskie pożogi. Teraz zaś, w obecnym stanie, małżonkowie, wiedząc, że nie ma widoku na zawarcie nowego małżeństwa, starają się przebrnąć te ponure i mgliste chwile. Tak jest, bracia! Świadomość nierozerwalności wyrównuje bez śladu tysiące nieporozumień, z których przy uznaniu zasady rozerwalności wynikłby rozwód. 
 
Chcąc być szczerym, muszę powiedzieć, że podoba mi się nieugięte stanowisko naszej świętej wiary! Imponuje mi jej odwaga! Kiedy oderwana od chrześcijaństwa polityka skreśliła w ustawodawstwie ideę nierozerwalności małżeńskiej, kiedy we wszystkich kościołach innego wyznania bez trudności na nowo po raz trzeci i czwarty można ślubować „wieczną wierność", kiedy Kościół katolicki musi znosić mnóstwo obelg zniechęcenia i przeboleć masową utratę wiernych, to imponuje mi jego stałość i ta, wykluczająca wszelki kompromis, odwaga trwania w obronie nauki Chrystusowej, potępiającej ponowne małżeństwo rozwiedzionych i przykazań, zabraniających rozpusty!

Ks. dr Tihamer Toth, Dekalog (II), Kraków, nakładem ks. dr. Ferdynanda Machaya, 1934


NAJNOWSZE WYDANIE:
Pod opieką Matki
Dotarliśmy do 150. numeru „Przymierza z Maryją” – pisma tak wyczekiwanego w tysiącach polskich domów. W przeważającej mierze poświęciliśmy go Tej, którą obraliśmy za Patronkę – Matce Najświętszej. To Ona jest naszą Przewodniczką pewną do Nieba.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Świadectwo Pana Pawła

Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.

 

– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.

– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.

– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.

 

20 lat w Apostolacie Fatimy


– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.

– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.

– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.

 

Pielgrzymka do Fatimy


– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.

– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.


oprac. Janusz Komenda


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa