Święte wzory
 
Św. Atanazy - niestrudzony świadek prawdy
Adam Kowalik

Wśród ojców Kościoła, czyli pobożnych i mądrych teologów pierwszych wieków chrześcijaństwa, jeden złożył szczególne świadectwo wierności wierze. Św. Atanazy, biskup Aleksandrii, pięciokrotnie skazywany na wygnanie za niewzruszone trwanie przy prawdziwej nauce Kościoła, spędził z dala od powierzonej mu stolicy patriarchalnej łącznie aż 17 lat! Za każdym razem wracał, by kontynuować swoje obowiązki zwierzchnika Kościoła aleksandryjskiego.

 

 

Atanazy urodził się ok. 295 roku na terenie jednej z największych metropolii Cesarstwa Rzymskiego – Aleksandrii w Egipcie. Wychowany przez chrześcijańskich rodziców, od lat młodzieńczych wyróżniał się pobożnością, powagą i skromnością. Przyszło mu żyć w ciężkich czasach dla wyznawców Chrystusa. Rozpoczęte w roku jego urodzin przez cesarza Dioklecjana prześladowania chrześcijan, kontynuował także kolejny cezar Galeriusz. Szczęśliwie Atanazy przeżył ten trudny dla chrześcijan okres i doczekał ogłoszenia edyktów tolerancyjnych.

 

Jeszcze jako młodzieniec poświęcił się służbie Kościołowi. Przez pewien czas prowadził życie pustelnicze. Później, jako diakon pełnił funkcję sekretarza biskupa diecezji aleksandryjskiej, św. Aleksandra. Podziwiał wierność przełożonego katolickiej ortodoksji. To właśnie Aleksander jako pierwszy wytknął jednemu z pracujących w mieście prezbiterów – Ariuszowi, błędy w nauczaniu. Herezjarcha uważał Pana Jezusa jedynie za powołane do życia przez Boga Ojca stworzenie, doskonałego anioła, a nie Syna Bożego, równego Ojcu, jak jest w rzeczywistości.

 

Sprawa wywołała poważne zamieszanie we wschodnim Kościele i stała się jedną z głównych przyczyn zwołania w 325 roku przez przychylnego chrześcijaństwu władcę Rzymu, Konstantyna Wielkiego, soboru powszechnego w Nicei. Atanazy towarzyszył biskupowi Aleksandrowi podczas obrad. Miał tam wygłosić błyskotliwe przemówienie, które przyczyniło się do potępienia błędów Ariusza, a w konsekwencji wygnania go przez cesarza.

 

Patriarcha

 

Biskup Aleksander cenił Atanazego i upatrywał w nim swojego następcę. I rzeczywiście, po śmierci biskupa zwierzchnikiem Kościoła aleksandryjskiego, mającego status patriarchatu, został w 328 roku jego błyskotliwy współpracownik.

Nie wszyscy przyjęli biskupa Atanazego z otwartymi ramionami. Oprócz zwolenników arianizmu, knuli przeciw niemu członkowie schizmatyckiej wspólnoty melecjan, wysuwając pod jego adresem wiele oszczerczych zarzutów. Atanazy udał się więc do cesarza Konstantyna, przebywającego wówczas w Nikomedii, by udowodnić swoją niewinność. Władca wysłuchał jego racji, po czym okazał swoją przychylność, żegnając biskupa z honorami.

Niestety, z czasem, pod wpływem ariańskiej propagandy, cesarz coraz przychylniej odnosił się do nauk Ariusza i podjął próby pogodzenia go z biskupem Atanazym. Ten, zdając sobie sprawę, że poglądy herezjarchy są sprzeczne z doktryną Kościoła, odmówił pojednania.

 

Wygnaniec

 

Na synodzie w Tyrze, rozpoczętym 11 lipca 335 roku, melecjanie we współpracy z arianami uzyskali wsparcie zwolenników biskupa Euzebiusza z Cezarei i doprowadzili do potępienia Atanazego. Widząc co się święci, patriarcha Aleksandrii, jeszcze przed zakończeniem obrad, wyjechał pospiesznie do cesarza. Konstantyn wziął jednak decyzję synodu za dobrą monetę i skazał hierarchę na wygnanie do Trewiru. Nie wyznaczył jednak na jego miejsce następcy, zapewne nie chcąc zniechęcić do siebie ludu. Posługujący się językiem koptyjskim Atanazy cieszył się wśród egipskich chrześcijan wielką popularnością. Gdy więc dwa lata później cesarz zmarł, biskup Aleksandrii powrócił do swych owieczek.

 

Mimo śmierci Ariusza w 336 roku, zwolennicy jego błędnych nauk nie dali za wygraną. Pozyskali dla swych idei syna Konstantyna Wielkiego, cesarza Konstancjusza, który w 339 r. ponownie skazał Atanazego na wygnanie. Patriarcha schronił się wówczas w Rzymie, gdzie znalazł wsparcie u papieża Juliusza I i biskupów zachodnich. Niestety, dopiero w 346 roku, po interwencji współrządzącego państwem cesarza Konstansa, mógł powrócić w rodzinne strony i objąć rządy w kościele aleksandryjskim. Kolejną dekadę poświęcił przede wszystkim sprawom powierzonej mu wspólnoty.

 

Wśród mnichów

 

Niestety, jego wierność ortodoksji i wpływy w Kościele powszechnym nadal drażniły arian. Podzielający ich heretyckie poglądy cesarz Konstancjusz rozpoczął starania u papieża Liberiusza o potępienie Atanazego. Gdy biskup Rzymu odmówił, cesarz zmusił do takiego aktu hierarchów Kościoła zachodniego zgromadzonych na synodach w Arles (353 r.), a potem Mediolanie (355 r.). Wreszcie w lutym 356 roku wysłał wojsko, by aresztowało Atanazego. Patriarsze udało się jednak uciec i schronić na pustyni egipskiej wśród mnichów, którzy ukrywali go w swoich laurach.

W tym czasie Atanazy odnowił przyjaźń ze starym znajomym – św. Antonim Pustelnikiem. Po śmierci tego sławnego na Wschodzie anachorety (w 357 roku), biskup Atanazy spisał jego żywot. Po przetłumaczeniu na łacinę przyczynił się on ogromnie do spopularyzowania życia monastycznego w Europie Zachodniej.

 

Należy podkreślić, że prześladowania zarządzone przez Konstancjusza dotknęły nie tylko patriarchę Aleksandrii i jego bliskich współpracowników, ale także duchowieństwo i wiernych wyznających wiarę zgodną z nauczaniem soboru nicejskiego. Św. Hieronim podsumował ten czas jednym trafnym zdaniem: Zadrżała cała ziemia i się zdziwiła, że stała się ariańską.

Pozbawiony bezpośredniego kontaktu ze swoim Kościołem Atanazy mimo trudności starał się umacniać braci w wierze. Czynił to m.in. przez pisma polemiczne, które krążyły w odpisach, podważając wpływy nauki ariańskiej.

 

Dopiero śmierć cesarza pod koniec 361 roku pozwoliła Atanazemu powrócić do diecezji. Zwołany przez niego synod lokalny stanowił triumf prawowierności. Niestety, nie dane było patriarsze długo kierować aleksandryjskim kościołem. Na przeszkodzie stanęła polityka religijna kolejnego cesarza, Juliana Apostaty. Nowy władca, zafascynowany kulturą pogańską, prowadził działania obliczone na odrodzenie dawnych wierzeń. Zaalarmowany doniesieniami o licznych nawróceniach, jakie nastąpiły za sprawą Atanazego, nakazał mu opuścić Egipt. Rychła śmierć Juliana na polu bitwy w 363 roku przywróciła aleksandryjczykom ich biskupa. Niestety, znów nie na długo. Wkrótce panowanie nad prowincjami wschodnimi przejął cesarz Walens, zadeklarowany arianin. Oznaczało to dla sędziwego Atanazego kolejne wygnanie. Tym razem jednak nieobecność patriarchy wywołała tak wielkie wzburzenie wśród wiernych, że cesarz zmuszony był zezwolić mu na powrót.

 

Ostatnie lata

 

Ponownie objęcie obowiązków biskupich przez Atanazego w 366 roku zakończyło okres jego tułaczki. Ostatnie lata życia mógł poświęcić na kierowanie lokalnym Kościołem. Z satysfakcją obserwował stopniowe słabnięcie herezji ariańskiej.

Biskup Atanazy zmarł w opinii świętości w nocy z 2 na 3 maja 373 roku.

Wokół osoby świątobliwego duszpasterza szybko narastał kult, a kolejne pokolenia teologów zgłębiały jego dorobek naukowy, który był pokaźny i ważny. Już ok. 318 roku św. Atanazy napisał dwa traktaty: Mowa przeciw poganom i O wcieleniu Słowa. Za jego najważniejsze pismo dogmatyczne uznaje się Mowy przeciw arianom. Wielokrotnie posługiwał się także formą listu, by wyłożyć swoje racje i przedstawić ortodoksyjną naukę.

W uznaniu tego dorobku intelektualnego, hierarchowie zgromadzeni na soborze konstantynopolitańskim II (w 553 r.) uczcili św. Atanazego jako nauczyciela Kościoła. Dziesięć wieków później, w 1568 roku, został zaliczony do grona doktorów Kościoła. Dzień wspomnienia świętego przypada w rocznicę jego śmierci – 2 maja.

 

Na koniec należy podkreślić ogromne zasługi św. Atanazego w pogłębieniu naszej wiedzy na temat Matki Bożej. Przez obronę Bóstwa Pana Jezusa z jednej oraz Jego człowieczeństwa (przeciw błędom apolinaryzmu) z drugiej strony, św. Atanazy z Aleksandrii przyczynił się do sformułowania nauki, że Maryja jest Bogarodzicą (Theotokos), czemu ostatecznie sobór w Efezie (431 r.) nadał rangę dogmatu.

 

Adam Kowalik



NAJNOWSZE WYDANIE:
Pod opieką Matki
Dotarliśmy do 150. numeru „Przymierza z Maryją” – pisma tak wyczekiwanego w tysiącach polskich domów. W przeważającej mierze poświęciliśmy go Tej, którą obraliśmy za Patronkę – Matce Najświętszej. To Ona jest naszą Przewodniczką pewną do Nieba.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Świadectwo Pana Pawła

Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.

 

– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.

– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.

– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.

 

20 lat w Apostolacie Fatimy


– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.

– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.

– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.

 

Pielgrzymka do Fatimy


– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.

– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.


oprac. Janusz Komenda


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa