Temat numeru
 
Bóg wzgardzony i wyszydzony
W obronie Zbawiciela i Kościoła - naszej świętej Matki

Przeciwko samej książce jak i jej ekranizacji wypowiadało się już wielu katolików: biskupów, kapłanów oraz osób świeckich, wzywając do bojkotu. Powstało wiele opracowań i książek demaskujących diabelską taktykę jakiej użyto w książce i powstałym na jej podstawie filmie. Niestety, do propagandy tego pseudodzieła zaangażowano jeszcze większe środki finansowe oraz media na całym świecie. Również w naszym kraju, na kilka dni przed pielgrzymką Ojca Świętego Benedykta XVI, odbyła się premiera tego bluźnierczego filmu. W jego promocję zaangażowały się liczne media laickie, które jednocześnie z perfidią i przewrotnością zapowiadały i relacjonowały później przebieg wizyty papieża w Polsce. W samym Krakowie, w którym papież przebywał najdłużej, na autobusach miejskich umieszczono wcześniej reklamy filmu. Potężna reklama zawisła na jednej z największych powierzchni reklamowych nad Wisłą nieopodal Wawelu.
Tymczasem od początku pasterze Kościoła od Watykanu po Kościoły lokalne nie pozostawiali wątpliwości, jakim złem jest rozpowszechnianie tego filmu. W swym wystąpieniu podczas sesji na temat mediów na rzymskim Uniwersytecie Santa Croce ks. arcybiskup Amato, bliski współpracownik papieża Benedykta XVI, powiedział, że film jest zbiorem antychrześcijańskich obelg oraz błędów historycznych i teologicznych. - Mam nadzieję, że wszyscy zbojkotujecie ten film - powiedział. Arcybiskup dodał, że gdyby filmowcy usiłowali znieważyć np. Koran czy holokaust to zapewne film spotkałby się z oburzeniem i atakami na całym świecie, ale kalumnie rzucane na Kościół i chrześcijaństwo uchodzą bezkarnie. Jego zdaniem, sukces antychrześcijańskiej książki, na podstawie której nakręcono film wynika z faktu nieprzygotowania katolików, zwłaszcza młodych, do obrony prawd wiary. Watykański kardynał Francis Arinze wezwał wiernych do składania doniesień o przestępstwie w związku z wejściem na ekrany kin filmowej adaptacji powieści Dana Browna. Nigeryjski hierarcha podkreślił, że film obraża uczucia religijne, a to jest już podstawą do wszczęcia śledztwa przeciw reżyserowi i producentowi. - Chrześcijanie nie mogą pozwalać na obrażanie Jezusa Chrystusa, nie wolno im siedzieć bezczynnie z założonymi rękami - zaznaczył kardynał Arinze.

Również w Polsce nie zabrakło głosów pasterzy, którzy w zdecydowanych słowach przestrzegali przed tym antykatolickim "dziełem". W ostrych słowach wypowiedział się m.in. arcybiskup krakowski ks. kard. Stanisław Dziwisz. - Film przedstawia świadomie zdeformowany wizerunek Kościoła katolickiego, bluźnierstwo tego obrazu to nie tylko mieszanie fikcji z historią, ale także wystawianie na sprzedaż kłamliwej historii Jezusa Chrystusa. Nie ma wątpliwości, że film jest symptomem szerzącej się w niektórych warstwach społeczeństw nienawiści do Kościoła katolickiego. Ukrytym bowiem celem filmu jest przekonanie widzów, że chrześcijaństwo jest religią sprzeczności, zatajeń i fałszu. Kod da Vinci, podobnie jak książka Dana Browna, oparty na licznych błędach i kłamstwach zaprzecza bóstwu Jezusa Chrystusa, podważa wiarygodność Ewangelii oraz w bezprecedensowy sposób uderza w Kościół katolicki. Z tego względu może stać się pożywką dla wrogów Kościoła do wywołania kolejnych oskarżeń pod jego adresem i swoistej kampanii antykościelnej i antyreligijnej w ogóle - napisał m.in. w swoim stanowisku ks. kard. Stanisław Dzwisz.

Rok temu głos w tej sprawie zabrał również ks. bp Stanisław Wielgus Przewodniczący Rady Naukowej Konferencji Episkopatu Polski. - Odrzucając racjonalne wytłumaczenie rzeczywistości, Dan Brown i jemu podobni wykorzystują ideologie i kulty, takie jak New Age, okultyzm, teorie spiskowe, neopogaństwo, astrologia, zapożyczenia z kultury orientalnej i indiańskiej oraz feminizm, by stworzyć sugestywny obraz, służący do zręcznej manipulacji, mającej na celu zdyskredytowanie Kościoła katolickiego. W to miejsce gloryfikowana jest masoneria wraz z jej tajemną wizją świata(.) Okazuje się bowiem, że po wydaniu powyższej pozycji znacznie wzrosła sprzedaż książek pseudohistorycznych o Kościele, pism gnostyckich, literatury feministycznej i dotyczącej bóstw pogańskich(.)Warto również podkreślić, że zjawisko, którego przykładem jest powieść Dana Browna, świadczy o smutnej i niepokojącej tendencji do kompletnej irracjonalizacji współczesnego człowieka i jest wyraźnym odchodzeniem od bronionego przez chrystianizm w ciągu dwóch tysięcy lat rozumu - napisał w specjalnym komunikacie ks. bp Stanisław Wielgus.


Początek nowych prześladowań?

Wszystko to nie dzieje się przypadkowo. Kryje się za tym określona doktryna, która jest konsekwentnie realizowana. Celem tej olbrzymiej kampanii pseudoartystycznej i publicystycznej jest po prostu restauracja starego pogaństwa i jego religii - gnostycyzmu. Jeśli tyle wysiłku wkłada się w to, aby ośmieszyć, wykpić i wreszcie zburzyć chrześcijaństwo, należy dostrzec, iż w to miejsce ma się pojawić coś nowego, jakaś nowa religia. W rzeczywistości nie jest to nic nowego, lecz dawno już odrzucone herezje i kulty zwodzące człowieka i prowadzące w objęcia szatana. Trwa więc zakrojona na wielką skalę pochwała pogaństwa i jego kultów, mających oderwać miliony dusz od chrześcijaństwa i Kościoła. To zmierzanie w kierunku otwartego satanizmu z jego odwróceniem wartości i urąganiem Panu Bogu. Czy zbliża się więc czas nowych prześladowań Kościoła?


Zebrał i opracował Sławomir Skiba

1 / 2 /


NAJNOWSZE WYDANIE:
Uczmy i wychowujmy po katolicku!
W tym numerze „Przymierza z Maryją” postanowiliśmy podjąć tematykę edukacji młodych pokoleń Polaków. Pokładamy nadzieję w chrześcijańskim, czy też ściślej – katolickim kształceniu i wychowaniu. Pamiętamy bowiem, że katolicyzm jest nie tylko doktryną, dogmatem czy też zbiorem modlitw i obrzędów, lecz nade wszystko żywą relacją z Bogiem i powinien oddziaływać na całe państwo i całe społeczeństwo.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
W odwiedzinach u Fatimskiej Pani
Roman Motoła

Pomiędzy 25 a 29 maja wraz z grupą Apostołów Fatimy pielgrzymowaliśmy do miejsca, w którym 109 lat temu trojgu portugalskim pastuszkom ukazywała się Matka Boża, niosąc światu przesłanie pokuty i nadziei.

 

Fatima, choć jest odwiedzana przez bardzo licznych wiernych oraz turystów, zdołała jednak zachować atmosferę ciszy. Wyjąwszy największe uroczystości gromadzące wielotysięczne rzesze uczestników, można tam zarówno modlić się, jak i słuchać w skupieniu. Każdego dnia chętnie korzystaliśmy z tej możliwości tym bardziej, że nasz hotel położony był w bezpośredniej bliskości bazyliki oraz miejsca Maryjnych objawień.


Codziennie uczestniczyliśmy też w tradycyjnych nabożeństwach i procesjach na olbrzymim placu przed sanktuarium. W trakcie trzeciego wieczoru przedstawiciele naszej grupy mieli zaszczytną okazję prowadzić fragment modlitwy. W pamięci uczestników pozostanie z pewnością atmosfera towarzysząca tym różańcowym spotkaniom. Wypowiadane przez setki pielgrzymów w różnych językach wezwania Ojcze nasz… i Zdrowaś Maryjo… podkreślały zarówno jedność jak i różnorodność Kościoła. Z drugiej strony jednak – zamiast harmonii rodziły szum, utrudniając modlitewne skupienie. Może gospodarze tego cudownego miejsca zechcą kiedyś „odkryć” na nowo łacinę?


Niespokojny duch współczesności daje też w Fatimie znać o sobie w sposób widoczny gołym okiem. Niby w trosce o prostotę i skromność stara się on jak może zasłonić sanktuarium, wznosząc wokół betonowe bryły, z których niektóre nawet zostały poświęcone jako miejsca katolickiego kultu. Tylko co wspólnego z żywą, autentyczną wiarą mogą mieć płaskie, szare bunkry albo kaplice, w których Tabernakulum przypomina bardziej skrzynkę na narzędzia? Albo co powiedzieć o ustawionym tuż przy nowej bazylice wielkim krzyżu, na którym zamiast Chrystusa umieszczono dziwaczną postać jakby wyjętą ze starożytnych hieroglifów? W kulturowym kontekście naszych czasów to raczej karykatura niż godny wizerunek Zbawiciela…

Zatem nawet w bezpośrednim otoczeniu sanktuarium naocznie przekonaliśmy się, że wewnątrz Kościoła toczy się ogromna walka o kształt katolicyzmu i o serca wierzących. Do czego to zmaganie może prowadzić, widzieliśmy w urokliwym, niewielkim mieście Obidos, gdzie w miejscu dawnego kościoła działa dzisiaj… księgarnia.


Nasze pielgrzymkowe wyprawy, których celem były wspaniałe klasztory w miasteczku Alcobaça czy w Batalhi, przeniosły nas do czasów, gdy świątynie bez wątpienia wznoszono na chwałę Bożą, na przykład – w podzięce za Opatrznościową pomoc w wygranej bitwie o niepodległość kraju. Zachwyt budziła potężna, a zarazem misterna architektura tych monumentalnych dzieł, wspaniałe zdobienia, dbałość ich twórców o detale, połączenie talentów z wytrwałością i pracowitością budowniczych.


Podążyliśmy też śladami fatimskich wizjonerów – Łucji dos Santos oraz świętych Hiacynty i Franciszka Marto. Modliliśmy się przy ich grobach. Odprawiliśmy Drogę Krzyżową w ich rodzinnych stronach, odwiedziliśmy domy, w których żyli.


W miejscu objawień Matki Bożej zapaliliśmy świece przywiezione wraz z intencjami powierzonymi nam przez Darczyńców w ramach akcji „Twoje światło w Fatimie”.

Podczas tej kilkudniowej wyprawy na każdym kroku spotykaliśmy się z serdeczną otwartością Portugalczyków. Podziwialiśmy ich ludową sztukę i zwyczaje. Mimo że nasze kraje są od siebie bardzo oddalone, w żaden sposób nie czuliśmy się obco. Sprawiła to oczywiście sama Matka Boża, ale też kulturowa bliskość biorąca swój początek w naszej wspólnej wierze. Podczas wyjazdów do historycznych miejsc, które znalazły się na trasie naszej pielgrzymki, mieliśmy okazję przekonać się, że Maryja swoją opieką otacza nie tylko nasz naród, lecz wszystkie nacje, które się Jej ufnie oddają, a także każdą osobę, która zawierza Jej siebie oraz swych bliskich.


Dzieje Portugalii to również historia wierności Bogu i odstępstw, także w życiu władców. Trudne momenty w wymiarze tak osobistym, jak i zbiorowym, przypominają o konieczności ciągłego zabiegania o własną duszę i o łaskę Opatrzności. Wierność przynosi pomyślność – przynajmniej w życiu duchowym. Odstępstwo owocuje nieszczęściem i śmiercią. Te uniwersalne prawdy przychodziły na myśl, gdy słuchaliśmy opowieści przewodników o portugalskich monarchach i wodzach, zwycięskich bitwach i nieszczęśliwych losach grzesznych kochanków.


Byli tym razem pośród Apostołów Fatimy reprezentanci każdego spośród żyjących pokoleń. Najmłodszy uczestnik liczył sobie 13 lat, zaś senior, pan Zdzisław – już 94. – Całe życie marzyłem, by tu przyjechać – przyznał w rozmowie.


Nasza pielgrzymka nie byłaby tak bogata w duchową treść bez obecności duszpasterza – księdza Krzysztofa. Oprócz zapewnienia nam możliwości codziennego wysłuchania Mszy Świętej, dawał on wyrazy swej niezwykłej czci dla Matki Bożej śpiewem Godzinek i pięknych pieśni.


Każdy z nas przywiózł Matce Bożej bagaż własnych intencji, od tych najbardziej osobistych po zbiorowe – dotyczące Kościoła i Ojczyzny. Każdy też otrzymał w duchowym wymiarze to, czego najbardziej potrzebował. To doświadczenie znają wszyscy pielgrzymujący ze szczerą intencją w miejsca szczególnie wybrane przez Pana Boga i przez Maryję.

Wśród tych niezwykłych miejsc jest też Fatima, niosąca do Nieba już od ponad wieku nieprzerwany strumień ludzkiej modlitwy.


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa