Cud wyproszony przez dziadka
Eugenia Elisabetta pochodziła z bardzo ubogiej włoskiej rodziny. Urodziła się w szóstym miesiącu ciąży, 4 września 1907 roku, w wiejskiej rodzinie w San Gervasio d’Adda – obecnie Capriate San Gervasio (w prowincji Bergamo). Z powodu bardzo trudnej sytuacji rodzinnej, mała Włoszka uczyła się tylko w szkole podstawowej.
Była małym, słabym i wątłym dzieckiem, które jako wcześniak nie rozwijało się zgodnie z wiekiem. Późno zaczęła mówić. Rodzina obawiała się, że mała Bettina (zdrobnienie od Elisabetta) nie przeżyje dzieciństwa…
Jej pobożny dziadek postanowił więc udać się z pielgrzymką do sanktuarium Matki Bożej w Varese. Modlił się gorąco o zdrowie dla swojej ukochanej wnusi. I został wysłuchany! Otóż, kiedy przebywał poza domem, mała Bettina w San Gervasio ujrzała Matkę Bożą, która z czułością zwróciła się do dziecka, żeby poszło do mamy. Zadziwiła tym rodziców, bo dotąd bez ich pomocy nie mogła opuszczać łóżka. A nazajutrz Matka Boża poleciła małej Bettinie, aby powitała swego dziadka, który wracał utrudzony pielgrzymowaniem.
Jakaż była jego radość, kiedy ujrzał wnuczkę w dobrym stanie zdrowia! Uszczęśliwiony starszy człowiek udał się zaraz do miejscowego kościoła i uprosił proboszcza o uderzenie w dzwony i odśpiewanie litanii ku czci Matki Bożej. Cud uzdrowienia Bettiny umocnił wiarę rodziny.
Trudne dzieciństwo
Nasza bohaterka do pierwszej Komunii Świętej przystąpiła wcześnie – w maju 1913 roku. Dziecko odczuwało wtedy niezmierną radość i miłość do Pana Jezusa. Widząc takie owoce udzielonego Bettinie sakramentu, proboszcz przyjął ją na naukę katechizmu i konsekwentnie przygotowywał do sakramentu bierzmowania.
Kiedy jej matka, Felicyta Ravasio zaczęła chorować, dziewczynka przejęła na swoje barki ciężkie prace. Nabawiła się od tego deformacji kręgosłupa. Oparciem dla dziewczynki byli w tym czasie jej ojciec – Karol, i dziadek – Piotr. Ten ostatni nauczył ją pokuty i ofiary jako ekspiacji za dusze czyśćcowe. Bettina już i tak nadto obciążana obowiązkami, musiała jeszcze pomagać w pracy w polu. Dziewczynka nie miała czasu na naukę i nie zdała szkolnych egzaminów. Pocieszenie przyszło szybko. We śnie objawił jej się Pan Jezus, który zapewnił, że On sam będzie ją nauczał.
To nie będzie już twój dom!
Gdy miała dwanaście lat, posłano ją do fabryki Crespi. Mała dziewczynka szła do pracy półtorej godziny, a potem aż dziewięć godzin tkała! Była potwornie zmęczona, nie dojadała… Ojciec Bettiny dawał jej grosze na zakup czekolady. Lecz dziecko odkładało je i uzbierało tym sposobem sporą kwotę, która pomogła zrealizować późniejszy cel. Podejmowała też wiele innych wyrzeczeń.
Osiem lat później dziewczyna zwróciła się do ukochanego ojca, wyjawiając mu, że pragnie zostać zakonnicą. On zaś nie sprzeciwił się jej postanowieniu, ale zmartwił brakiem wyprawy i posagu. Jednak córka zdradziła mu, na jaki to cel odkładała pieniądze i tym sposobem przygotowała sobie konieczną wyprawę.
Inaczej było z jej matką, bo Felicyta, słysząc o planach córki, spoliczkowała ją i zagroziła: Kiedy raz przekroczysz próg tego domu, już do niego nie powrócisz. To nie będzie już twój dom! Eugenia była jednak niewzruszona i konsekwentnie pragnęła służyć Bogu poprzez życie w zakonie.
Orędzie Boga Ojca
Dwudziestoletnia Bettina została przyjęta do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Apostołów (NSA). Z niemałym trudem nauczyła się języka francuskiego. Bardzo pokorna, pracowita i cicha, cierpiała wiele upokorzeń i poniżenia. Wyjechała do Lyonu, gdzie mieścił się założony w 1868 roku Instytut Misyjny Matki Bożej od Apostołów.
Bettina wniknęła w najgłębszą tajemnicę życia Trójcy Świętej. To Pan Jezus przybliżył jej słodycz Ojcowską, cierpliwość, miłosierdzie, czułość i troskliwą łaskawość, jaką Bóg Ojciec darzy swoje dzieci. Ojciec Niebieski objawił jej natomiast swoją miłość do stworzeń i ją właśnie obrał sobie na przekazicielkę Jego Orędzia, które spisała w 1932 roku. Przez dekadę było ono rygorystycznie badane, zanim Kościół je ostatecznie zatwierdził!
Misjonarka trędowatych
Pokorna zakonnica przyjęła funkcję mistrzyni nowicjatu, a następnie matki generalnej. W ciągu 12 lat działalności misyjnej matka Ravasio otworzyła niemal 70 ośrodków w najbardziej opuszczonych miejscach Afryki, Azji i Europy. Odkryła pierwsze lekarstwo przeciw trądowi, otrzymując je z ziarna pewnej rośliny tropikalnej. Potem je zbadano i opracowano w Instytucie Pasteura w Paryżu. Apostołowała i zachęciła do misji Raoula Follereau, który poświęcił się trędowatym.
Matka Eugenia sama zaprojektowała i stworzyła „Miasto Trędowatych” w latach 1939–1941 na Wybrzeżu Kości Słoniowej. Za to osiągnięcie Francja nagrodziła jej Zgromadzenie najwyższym odznaczeniem narodowym za dzieła o charakterze społecznym.
Matka Ravasio zmarła 10 sierpnia 1990 roku. Orędzie Boga Ojca zostało opublikowane w języku włoskim, a liczne cuda i łaski z nim związane, przyczyniły się do tego, że przetłumaczono je na języki: francuski, angielski, niemiecki, hiszpański i polski.
Mariola Bogumiła Bednarz
370 lat temu, 1 kwietnia 1656 roku we lwowskiej katedrze nasz monarcha, Jan II Kazimierz Waza, przed cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej oddał Rzeczpospolitą szczególnej opiece Najświętszej Maryi Panny, nazywając ją Królową Polski. Co jednak szczególnie interesujące, ten tytuł odnoszący się do Matki Zbawiciela został objawiony trzykrotnie przez samą Maryję na początku XVII wieku w dalekiej Italii.
Pani Cecylia Pajka pochodzi z Mazowsza. Urodziła się w miejscowości Lutobrok koło Pniewa, ale od prawie 50 lat mieszka w Makowie Mazowieckim, gdzie należy do parafii pod wezwaniem św. Józefa. W 2025 roku wraz z grupą Apostołów Fatimy udała się na pielgrzymkę do Sanktuarium Matki Bożej w Fatimie.
– W Fatimie było cudownie. Naprawdę jestem wdzięczna za to, że po 21. latach uczestnictwa w Apostolacie spotkało mnie takie szczęście – pojechałam do Fatimy, o której marzyłam od dawna – wspomina pielgrzymkę do portugalskiego sanktuarium pani Cecylia.
– To było niesamowite przeżycie, bo byłam tam po raz pierwszy. Dziękuję Bogu, że w Roku Jubileuszowym otrzymałam od Niego taką łaskę. Groby pastuszków: świętych Hiacynty i Franciszka oraz s. Łucji, to po prostu coś cudownego. Z wdzięcznością pokonałam na klęczkach tradycyjną drogę do Kaplicy Objawień, a wieczorami brałam udział w procesjach ze świecami – dodaje.
Zaczęło się od książki o Fatimie…
Wszystko to możliwe było dzięki temu, że pani Cecylia już od dawna wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Początki swojej przygody z naszą organizacją wspomina następująco: – Zaczęło się tak, że znalazłam ulotkę i zamówiłam książkę o Fatimie. Wypełniłam formularz Apostolatu i zaczęłam dostawać kalendarze, różańce oraz wiele różnych dewocjonaliów. Otrzymałam także oczywiście figurkę Matki Bożej Fatimskiej.
Jako Apostołka Fatimy pani Cecylia dostaje również systematycznie „Przymierze z Maryją”, którego jest wierną czytelniczką:
– W „Przymierzu…” jest dużo ciekawych artykułów, np. świadectwa członków Apostolatu czy opis pielgrzymek do Fatimy. Po przeczytaniu zanoszę „Przymierze z Maryją” do kościoła żeby ktoś inny poznał Stowarzyszenie, zapisał się do Apostolatu i żeby przyniosło to dobre owoce – mówi z przekonaniem.
Obecnie kościołem parafialnym pani Cecylii jest świątynia pod wezwaniem Bożego Ciała w Makowie Mazowieckim, ale nie zawsze tak było. – Chrzest przyjęłam w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny – Królowej Świata w Zatorach, a do Pierwszej Komunii Świętej i bierzmowania przystępowałam w bazylice kolegiackiej Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny w Pułtusku – przytacza fakty ze swojej młodości. – Z dzieciństwa pamiętam, że moja babcia codziennie odmawiała Różaniec, a ja klęczałam obok i też się razem z nią modliłam.
Kurpie – ich kultura i zwyczaje
Pani Cecylia pochodzi z Kurpiów Białych, krainy etnograficznej leżącej na północny-wschód od Legionowa w województwie mazowieckim. Region ten słynie m.in. z charakterystycznej gwary, haftów, wycinanek i wyrobów tkackich. – Moja mama i ciocia zajmowały się haftem serwetek kurpiowskich na tiulu. Wykonywały też obrusy, bieżniki, serwetki na drutach i szydełku.
– Moja ciocia ma po babci cały strój kurpiowski. Składa się on z białej koszuli wyszywanej czarno-czerwonym wzorem kurpiowskim, kolorowej sukni w paski, fartucha zdobionego kolorowymi cekinami, czarnych, sznurowanych trzewików i czerwonej lub zielonej chusty w kwiaty. Babcia zawsze zakładała ten tradycyjny strój na specjalne uroczystości w kościele.
Żona, matka, babcia
– Skończyłam szkołę zawodową i 1,5 roku technikum rolniczego, ale moje główne zainteresowanie i zawód to kucharstwo. 28 lat pracowałam na kuchni, a przez prawie 38 lat pracy zawodowej miałam tylko siedem dni zwolnienia – opowiada pani Cecylia.
– W 1972 roku po zawarciu ślubu zamieszkałam u męża w miejscowości Pękowo. Tam też urodziła się nasza pierwsza córka. Do Makowa Mazowieckiego przeprowadziliśmy się w 1978 roku, gdy miała iść do pierwszej klasy szkoły podstawowej. W sumie urodziłam czworo dzieci, ale jeden syn zmarł po kilku dniach. Doczekałam się też czterech wnuków, dwóch wnuczek oraz dwóch prawnuków.
– Od ośmiu lat jestem wdową, ale w 2021 roku zaprzyjaźniłam się z Januszem, którego kuzynka wyszła za mojego wnuka. Razem byliśmy na pielgrzymce w Fatimie, a w tym roku wybieramy się do Sanktuarium Matki Bożej w Lourdes.
Swoją opinią na temat pielgrzymki Apostolatu do Fatimy podzielił się z nami też pan Janusz:
–Jestem zachwycony i bardzo zadowolony. Brak mi słów. Największe wrażenie wywarły na nas nabożeństwa, Droga Krzyżowa i nauki, które przy tej okazji głosił towarzyszący nam ksiądz. Chcemy też podziękować koordynatorowi Apostolatu Fatimy, panu Krzysztofowi Golcowi za organizację pielgrzymki.
Oprac. Janusz Komenda
Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za piękny kalendarz i za słowa wdzięczności. Wszystko co robicie, jest wielkie. Jestem wzruszona i proszę dalej pracować nad wszystkim, co jest związane z wiarą chrześcijańską.
Barbara z Pińczowa
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowna Redakcjo, pragnę podzielić się swoim świadectwem… W 1983 roku pracowałem na budowach w Poznańskim Kombinacie Budowlanym. Zostałem wysłany do Libii na kontrakt. Budowaliśmy tam domy parterowe. Nasz „camp” mieścił się w miejscowości Azzija. W każdą środę przyjeżdżał franciszkanin spowiadać i odprawiać Mszę Świętą. (…) Starałem się codziennie odmawiać Różaniec na „campie”. Pracownicy z różnych stron Polski zauważyli, że wierzę i kocham Boga, że nie wstydzę się Go… Po powrocie latem 1984 żona zauważyła, że Pan Jezus Miłosierny mnie otworzył na innych i odmienił mego ducha.
W kościele Wniebowstąpienia znajdowała się półka z cudownymi medalikami. Zapoznałem się z postacią św. Katarzyny Laboure, która otrzymała wzór na medaliki od Matki Bożej. I tak Jezus Miłosierny posłał mnie, abym rozdawał je na budowie i głosił Prawdę o dobroci Boga. Święta Katarzyna na każdym kroku mnie także towarzyszyła, w ogóle nie czułem jakiegoś zawstydzenia, wręcz przeciwnie: czułem radość z niesienia Bożego Miłosierdzia w codzienności, jakie Dobry Bóg daje nam przez ręce Maryi. To trwało wiele lat. Ewangelizowałem tam, gdzie chciano słuchać. Mówiłem, że o każdą sekundę zapyta nas Pan Bóg i że Boże Miłosierdzie jest jedynym ratunkiem dla każdego człowieka.
Żona zachorowała, kiedy jeszcze pracowałem. W sumie trwało to około 7 lat. To był dla nas trudny okres… Po przejściu na emeryturę żona pomału gasła. W pierwsze piątki miesiąca przychodził do nas ksiądz proboszcz z Panem Jezusem Eucharystycznym. Choć był to dla nas trudny czas, to był także pełen łaski mimo cierpienia. 9 listopada 2019 roku stał się dniem spotkania żony z Jezusem Miłosiernym.
Później zaopiekowałem się bezdomnym Michałem, miał 37 lat. (…) Słuchał tajemnic Różańca na dany dzień. Kolega z pracy zaproponował, aby w jego mieszkaniu odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego.
Drugi bezdomny, Piotr, był na wózku inwalidzkim. Mogąc jednak pomóc tylko doraźnie, zapragnąłem przyprowadzić go do tronu Miłosierdzia Bożego, aby i on doświadczył ogromu Miłości i dobroci Boga. Wszedłem nawet we współpracę z pewnym kapłanem i robiliśmy, co w naszej mocy, aby zdroje łaski wylewały się w życiu Piotra. Mój podopieczny żył z żebrania. Dzięki dobroci kolegów, którzy pomagali mu się przemieszczać i pchali wózek, starczało mu na przetrwanie, ale część przeznaczał na alkohol. To niestety bardzo mu przeszkadzało w dotarciu do spowiedzi. Z czasem jednak się rozchorował, trafił do szpitala i już nie wrócił…
I tak idę dalej w codzienność, aby nieść Miłość do każdego człowieka. Najlepiej mi to wychodzi, kiedy tłumaczę tajemnice Różańca świętego. Każde miejsce się nadaje. Patrzę, gdzie Pan mnie prowadzi, gdzie chce swoim Miłosierdziem dotknąć człowieka…
Dodatkowo ostatnio chodzę na fizykoterapię. Tam rozdaję medaliki Matki Bożej, które dostaję z karmelu żeńskiego, z którym weszliśmy w relację, kiedy żyła jeszcze moja żona. Kochane siostry wymadlały łaski i siły dla małżonki.
Ja sam wierząc i ufając Bożemu Miłosierdziu zamówiłem u salezjanów Msze gregoriańskie za moich bliskich. W tym kościele w drugi wtorek miesiąca modlimy się za konających i za dusze w czyśćcu cierpiące. Zwłaszcza te potrzebują Miłosierdzia. Dobry Pan prosi i pobudza serce do tego, aby się za nimi wstawiać.
Codziennie rano proszę Ducha Świętego, abym odczytywał dobrze Jego natchnienia i żył z nimi tego dnia. Na razie Duch Święty tak mnie prowadzi, że na kolejnych „gregoriankach” zaprosił mnie, aby razem z pobożnymi niewiastami wspólnie modlić się na Mszy Świętej i prosić o Miłosierdzie dla konających dusz czyścowych. Pozdrawiam Was serdecznie!
Z Panem Bogiem
Stanisław z Poznania
Szanowni Państwo!
Dobrze, że jesteście. Życzę wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują niszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg!
Dariusz z Marcinowic
Szczęść Boże!
Kampania promująca książkę „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest świetnym pomysłem, a sama publikacja jest znakomicie przygotowana i wydana. To w zasadzie jest książka historyczna i tak też mogłaby być reklamowana. Może w przyszłości warto przygotować również osobną kampanię marketingową dla tych, którzy w Kościele nie są jeszcze tak silnie osadzeni…
Z pozdrowieniami
Michał z Gdańska
Szanowna Redakcjo!
Życzę wszystkiego co najlepsze w roku 2026, niech Boża Opatrzność czuwa nad Waszą działalnością. Artykuły w czasopiśmie „Przymierze z Maryją” są wspaniałe, zawsze ciekawe i potrzebne. Czasami mam wątpliwości, że może ktoś inny bardziej by potrzebował takiej lektury, a ja zajmuję to miejsce. Komu tylko mogę, to podaję po przeczytaniu. Pozdrawiam serdecznie – szczęść Boże!
Stanisława z Rędzin
Szczęść Boże!
Dziękuję Panu Bogu i Matce Najświętszej za to, co robicie. To bardzo trudne, ważne sprawy. Proszę, nigdy nie ustawajcie w Waszych działaniach. Chylę czoło przed Wami za trud i Wasze poświęcenie w każdej akcji Stowarzyszenia – wychodzicie do ludzi, szerząc kult Maryjny w dzisiejszych trudnych czasach. Zasługujecie na wielki szacunek. Bóg zapłać!
Józefa z Dąbrowy Tarnowskiej
Szczęść Boże!
W moim przekonaniu Wasza kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniałą akcją. W lipcu tego roku ukończę, jeśli Pan Bóg pozwoli, 85 lat. Miałem w tym czasie wiele upadków, jak: depresja, rak złośliwy gruczołu krokowego, ale moja silna wiara wpojona mi przez rodziców uzdrowiła mnie. Pozdrawiam Was serdecznie!
Roman z Kujawsko-Pomorskiego