W pierwszych wiekach istnienia Kościoła Pan Bóg powołał na swoich świadków szereg wielkich i świętych mężów, którzy stali na straży czystości wiary i przyczynili się do rozwoju teologii. Historycy Kościoła nazywają ich Ojcami Kościoła. Do ich grona zaliczał się między innymi św. Ambroży, autor traktatów teologicznych, a jednocześnie wybitny duszpasterz – arcybiskup Mediolanu.
Ambroży pochodził ze znakomitej rodziny rzymskiej. Jego ojciec pełnił wysoką funkcję prefekta Galii. Niestety, nie jest znany rok przyjścia na świat Ambrożego. Stało się to na przełomie 333 i 334 lub 339 i 340 roku w Trewirze. Wczesna śmierć ojca spowodowała, że matka przeniosła się z dziećmi do Rzymu. Tu, w 353 roku, siostra Ambrożego, Marcelina, przyjęła welon, zostając mniszką przy bazylice św. Piotra. Bracia planowali pójść w ślady ojca i przygotowywali się do pełnienia funkcji publicznych. Zdobywszy odpowiednie wykształcenie, Ambroży został urzędnikiem. W 370 roku cesarz Gracjan powierzył mu bardzo prestiżową funkcję prefekta prowincji Ligurii‑Emilii, której stolica znajdowała się w Mediolanie.
Niech będzie biskupem!
W owym czasie sytuacja religijna w tym cesarskim mieście była bardzo skomplikowana. Wielu zwolenników miała tu herezja arianizmu, odrzucająca boskość Pana Jezusa. Błędną doktrynę wyznawał nawet miejscowy biskup Auksencjusz. Gdy zmarł pod koniec 373 roku, w tamtejszym Kościele doszło do gwałtownych sporów, kto ma zostać jego następcą. Odpowiedzialny za zachowanie porządku prefekt Ambroży czuł się zmuszony interweniować. Udał się do świątyni, w której wierni spotkali się, by wybrać nowego arcypasterza. Gdy przemawiał, lejąc oliwę na wzburzone fale namiętności, z tłumu dobiegł głos dziecka: Niech Ambroży będzie biskupem! Zgromadzeni, bez względu na wyznanie, zaakceptowali ten pomysł. Powszechnie uznano, iż przez usta niewinnego dziecięcia przemówił Duch Święty. Sądząc z perspektywy czasu, należy uznać, iż rzeczywiście sam Bóg w ten szczególny sposób objawił ludowi swą wolę.
Ambroży znalazł się w sytuacji szczególnej, był bowiem dopiero katechumenem. Nie oznaczało to jednak, że wierzył w Jezusa Chrystusa od niedawna. Po prostu, podobnie jak wielu ówczesnych chrześcijan (choć ta nazwa nie jest w tym przypadku do końca właściwa), zwlekał z przyjęciem chrztu, z obawy, iż nie podoła ideałom Ewangelii i popadnie w grzech ciężki. W starożytnym Kościele odpuszczenie grzechów poprzedzała wieloletnia pokuta. Niektórzy, ryzykując potępieniem wiecznym, zwlekali więc z chrztem niemal do ostatnich chwil przed śmiercią, by u bram Niebios stanąć oczyszczeni tym sakramentem.
Zaskoczony wyborem ludu, Ambroży wzbraniał się przed przyjęciem godności biskupiej. Wymknął się nawet potajemnie nocą z Mediolanu. W końcu jednak także on uznał decyzję ludu za wolę Bożą. Prawdopodobnie 30 listopada przyjął chrzest, a osiem dni potem został wyświęcony na biskupa.
Dla byłego prefekta kierowanie ludźmi nie stanowiło problemu. Wiele natomiast uwagi w pierwszym okresie przewodzenia Kościołowi mediolańskiemu musiał poświęcić studiom nad doktryną katolicką. Z pomocą kapłana Symplicjana, który notabene został później jego następcą na urzędzie biskupim, szybko zgłębił zawiłości teologii.
Nawrócenie św. Augustyna
Jako biskup Ambroży prowadził życie ascetyczne. Cały swój prywatny majątek rozdał potrzebującym. Był przede wszystkim duszpasterzem. Z wielką troską podchodził do nauczania wiernych. Zasłynął także jako świetny kaznodzieja. Osobiście brał udział w przygotowywaniu katechumenów do przyjęcia chrztu świętego, zdecydowanie zwalczając zwyczaj zwlekania z przyjęciem chrztu, któremu niegdyś sam hołdował.
Wiedza, do jakiej doszedł w wyniku studiów na Biblią i pismami greckich Ojców Kościoła, sprawiła, że wokół jego osoby skupiło się grono chrześcijańskich intelektualistów. Należał do nich także Augustyn, który później przeszedł do historii jako wielki teolog i filozof, biskup Hippony, a przede wszystkim święty. W chwili poznania Ambrożego młody retor był wyznawcą manicheizmu. Pod wpływem kazań biskupa Mediolanu nawrócił się i w Wielkanoc 387 roku przyjął z jego rąk chrzest.
Z kręgu duchownych współpracowników św. Ambrożego wywodziło się wielu wybitnych hierarchów. To także skutek świadomych zabiegów biskupa Mediolanu, który nie szczędził starań o odpowiednie ukształtowanie młodych kapłanów. Specjalnie w tym celu założył poza murami miasta klasztor‑seminarium.
Cesarz jest w Kościele, a nie ponad Kościołem
Św. Ambroży zasłynął także jako gorliwy obrońca niezależności Kościoła od władzy świeckiej. A nie było to łatwe. Nie sprzyjały temu przyzwyczajenia z czasów, gdy cezarowie pełnili funkcję najwyższych kapłanów kultów pogańskich. W latach 385–386 doszło do próby sił między biskupem a młodym cesarzem Walentynianem II. Pod wpływem swojej matki Justyny, cezar zażądał, by jeden z kościołów Mediolanu został przekazany arianom. Ambroży zareagował zdecydowanie – zamknął się z wiernymi w bazylice, którą mieli przejąć heretycy, i tak długo trwał na modlitwie i śpiewaniu psalmów, aż władca odwołał swoich żołnierzy spod murów świątyni. W tym czasie biskup sformułował po raz pierwszy publicznie zasadę, którą miał się kierować w przyszłości: Cesarz jest w Kościele, a nie ponad Kościołem.
Być może z wielu względów trudniejszą próbę przeszedł Ambroży w roku 390, gdy na tronie zasiadał prawowierny chrześcijanin Teodozjusz Wielki. Tłumiąc zamieszki w Tesalonice, cezar, w zemście za zgładzenie swoich urzędników, nakazał rzeź zgromadzonej w amfiteatrze ludności. Zginęło ponad 7 000 ludzi. Ambroży, nie bacząc na zasługi imperatora dla Kościoła, otwarcie go upomniał i obciążył klątwą. Mógł stracić wiele, łącznie z życiem. Teodozjusz uznał jednak swój błąd i przystąpił do pokuty. Swoją postawą cezar ten zasłużył sobie na pochwałę, którą biskup Mediolanu wygłosił podczas pogrzebu władcy. Powiedział wtedy: Umiłowałem męża, który miał więcej zaufania do wytykającego błędy niż do pochlebcy.
Ważną rolę biskup Mediolanu odegrał w symbolicznym akcie zerwania Rzymu z religią pogańską. Gdy w 382 roku cesarz Gracjan usunął z sali posiedzeń Senatu ołtarz bogini Wiktorii, przyszły święty poparł go i utwierdzał w podjętej decyzji. Rozpoczął także zabiegi mające na celu pokrzyżowanie prób restytucji dawnego znaczenia pogaństwa podjęte przez senatora i prefekta Rzymu Symmacha. Walka zakończyła się sukcesem Kościoła.
Wypełniony licznymi obowiązkami duszpasterskimi i walką z herezją, żywot św. Ambrożego dobiegł końca w Wielki Piątek 4 kwietnia 397 roku. Jego pogrzeb zgromadził prawdziwe tłumy. Autorytet, którym się cieszył w społeczeństwie, sprawił, iż w uroczystościach wzięli udział także żydzi i poganie. Ciało Świętego spoczęło w mediolańskiej bazylice obok szczątków świętych męczenników Gerwazego i Protazego.
Św. Ambroży pozostawił po sobie cały szereg pism: komentarzy do Pisma Świętego, kazań, mów i listów. Dorobek teologiczny sprawił, iż został on zaliczony do grona Doktorów Kościoła, czyli świętych, którzy wnieśli istotne wartości do teologii.
Kościół wspomina św. Ambrożego w rocznicę jego konsekracji biskupiej, czyli 7 grudnia. Warto podkreślić, że do grona świętych została zaliczona także jego siostra – św. Marcelina oraz brat św. Satyr.
Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.
– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.
– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.
– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.
20 lat w Apostolacie Fatimy
– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.
– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.
– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.
Pielgrzymka do Fatimy
– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.
– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.
oprac. Janusz Komenda
Szanowni Państwo!
Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!
Anna ze Zgierza
Szczęść Boże!
Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.
Zbigniew z Katowic
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.
Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.
Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.
Wdzięczna Czytelniczka
Krystyna z Pruszkowa
Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!
Barbara
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!
Danuta z Krakowa
Szanowni Państwo!
Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,
Maria
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.
Janina z Włocławka
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.
A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.
Z Panem Bogiem!
Genowefa