Rodzina
 
Szanuj, kochaj, czcij swoich rodziców!
Ks. bp Tihamer Toth

Przede wszystkim dlatego mamy szanować rodziców, bo tego żąda Bóg. Nie istnieje na świecie bardziej bezpośredni stosunek niż między dziećmi a rodzicami, a mimo to Pan Bóg uważał, że nie wystarczają węzły naturalne i ten miły, naturalny stosunek wzmocnił osobnym przykazaniem…

 

Dzieci, nie zapominajcie, że czwarte przykazanie żąda o wiele więcej, aniżeli naturalna miłość względem rodziców! Według przykazania Bożego dzieci nie tylko dlatego powinny szanować swoich rodziców, że otrzymały od nich życie, bo w takim razie nieszczęśliwi i kalecy od urodzenia, którzy rodzicom zawdzięczają chorowite, słabe, zniszczone ciało, nie byliby zobowiązani do szacunku dla rodziców.

Według czwartego przykazania, dzieci powinny szanować rodziców nie tylko dlatego, że są oni starsi, mądrzejsi, bardziej doświadczeni. Nie! Swoich rodziców, chociażby analfabetów, powinien szanować nawet najbardziej uczony młodzieniec! Dzieci w nauce i kulturalnej ogładzie prześcigają nieraz swoich rodziców, rodzice nie potrafią rozmawiać z nimi o zagadnieniach filozoficznych ani na tematy literackie…, ale mimo to powinny szanować swoich rodziców!


Na czym tedy opiera się obowiązek czci względem rodziców? Na nakazie Bożym, na Jego woli! Czwarte przykazanie rozpoczyna się w ten sposób: Jam jest Pan Bóg twój. Czcij ojca i matkę swoją! Bóg jakby mówił: Nie chodzi tu o to, czy twój ojciec jest zamożny, czy matka jest miła; ani o to, czy rodzice są mądrzy, filozofowie, mili, dobrzy lub też pełni wad, a może nawet grzeszni. Wszystko jedno! Ja, Bóg, żądam szacunku dla rodziców, żądam niezależnie od okoliczności!


Bracia! Dlatego umieścił Bóg w przykazaniu subtelny wyraz „czcić“ rodziców, a nie tylko „kochać”. Wystarczy kochać siostrę, brata, bliźniego, ale rodziców należy czcić! To coś więcej!

W rozkazach rodziców powinno dziecko słyszeć głos Boży: Synu, jeśli jesteś nieposłuszny, to nie sprzeciwiasz się twojemu ojcu, prostemu człowiekowi, ani twojej słabej matce, tylko ziemskim zastępcom wszechwiedzącego i potężnego Boga. A osoba posła – zastępcy jest święta i nietykalna, bo przemawia w imieniu władcy. Rodzice względem dzieci są posłami ziemskimi Boga i dlategojakaż to wstrząsająca prawda naszej moralności! – nawet na czole upadłej matki i zepsutego ojca promieniuje coś z blasku godności rodzicielskiej, otrzymanej od Boga.


Rozumiał to pewien młodzieniec, który przechodząc koło grupy więźniów, zbliżył się i pocałował jednego z nich w rękę. Co widząc strażnik, zawołał: Co pan robi? Całuje pan w rękę więźnia? – Tak, więźnia – odpowiedział młodzieniec – który jest moim ojcem!


Młodzieniec miał słuszność. Takie jest bowiem znaczenie czwartego przykazania: Pan Bóg nie pozwala pod żadnymi pozorami, by nimb powagi rodzicielskiej został naruszony.

Dzieci, czcijcie swoich rodziców! Uczcie się posłuszeństwa! W czasach obecnych zachwiał się szacunek dla powagi. A bez szacunku dla powagi zginie społeczeństwo. Musimy się więc na nowo nauczyć posłuszeństwa. Od kogo, gdzie? Uczmy się u Tego, o którym powiedziano, że chociaż był Bogiem, jednak był posłuszny swoim rodzicom (por. Łk 2,51), u Tego, którego całe życie ziemskie było wiernym posłuszeństwem woli Bożej, wytrwałym postępowaniem po drodze, która prowadziła na śmierć, i to na śmierć krzyżową. By nas, hardych, dumnych, zarozumiałych i mędrkujących nauczyć posłuszeństwa, Syn Boży „stał się posłusznym aż do śmierci, a śmierci krzyżowej“ (Flp 2,8).

Tak, powinniśmy szanować swoich rodziców, przełożonych, starszych, bo tego żąda Bóg.


Przykazania Boże posiadają tę doskonałą właściwość, że zgadzają się zupełnie z najczystszymi i najgłębszymi pragnieniami natury ludzkiej. Widać, że ten sam Bóg stworzył naturę i wydał Dziesięć Przykazań. Stąd jest zupełnie zrozumiałem, że szacunku dla rodziców wymaga i sama natura.


Małe dziecko instynktownie lgnie do rodziców, starsze z większą świadomością miłości, a dorosłe – z poczucia troskliwej opieki. Całemu naszemu życiu towarzyszy miłość rodziców. Nawet wtedy, kiedyśmy już dorośli i mamy swoją rodzinę. Rodziców kochamy do samej deski grobowej. Wiecie, kiedy się staje człowiek starym? (…) Wtedy, kiedy umarli mu rodzice! Chciałbym głośno zawołać, by mnie usłyszały wszystkie dzieci opryskliwe, krnąbrne, które zatruwają życie rodzicom, nie mają nad nimi litości, marnotrawią ich mienie: Dzieci, uważajcie, żebyście sobie za późno nie uświadomiły, coście posiadały w osobach żyjących rodziców!


Kochani Bracia! Człowiek ma tę smutną właściwość, że często dopiero poniewczasie ocenia skarby, które posiadał. Szanujmy więc za życia naszych rodziców!

Prawdziwa miłość dziecięca sięga oczywiście i poza grób i objawia się w modlitwach za dusze zmarłych rodziców, w Mszach Świętych za ich dusze odprawianych, w odwiedzaniu ich cichych mogił. Czerwone róże, które rosną na grobie, są jakby przesyłaniem pozdrowień i napomnień rodzicielskich z życia wiecznego…

 

Ks. dr Tihamer Toth, Dekalog (I), Kraków, nakładem ks. dr. Ferdynanda Machaya, 1933, s. 247–250. Tytuł pochodzi od Redakcji.

 



NAJNOWSZE WYDANIE:
Złóżmy hołd Królowej Polski!
370 lat temu, 1 kwietnia 1656 roku we lwowskiej katedrze nasz monarcha, Jan II Kazimierz Waza, przed cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej oddał Rzeczpospolitą szczególnej opiece Najświętszej Maryi Panny, nazywając ją Królową Polski. Co jednak szczególnie interesujące, ten tytuł odnoszący się do Matki Zbawiciela został objawiony trzykrotnie przez samą Maryję na początku XVII wieku w dalekiej Italii.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Łaska w Roku Jubileuszowym

Pani Cecylia Pajka pochodzi z Mazowsza. Urodziła się w miejscowości Lutobrok koło Pniewa, ale od prawie 50 lat mieszka w Makowie Mazowieckim, gdzie należy do parafii pod wezwaniem św. Józefa. W 2025 roku wraz z grupą Apostołów Fatimy udała się na pielgrzymkę do Sanktuarium Matki Bożej w Fatimie.

 

– W Fatimie było cudownie. Naprawdę jestem wdzięczna za to, że po 21. latach uczestnictwa w Apostolacie spotkało mnie takie szczęście – pojechałam do Fatimy, o której marzyłam od dawna – wspomina pielgrzymkę do portugalskiego sanktuarium pani Cecylia.


– To było niesamowite przeżycie, bo byłam tam po raz pierwszy. Dziękuję Bogu, że w Roku Jubileuszowym otrzymałam od Niego taką łaskę. Groby pastuszków: świętych Hiacynty i Franciszka oraz s. Łucji, to po prostu coś cudownego. Z wdzięcznością pokonałam na klęczkach tradycyjną drogę do Kaplicy Objawień, a wieczorami brałam udział w procesjach ze świecami
– dodaje.

 

Zaczęło się od książki o Fatimie…


Wszystko to możliwe było dzięki temu, że pani Cecylia już od dawna wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Początki swojej przygody z naszą organizacją wspomina następująco: – Zaczęło się tak, że znalazłam ulotkę i zamówiłam książkę o Fatimie. Wypełniłam formularz Apostolatu i zaczęłam dostawać kalendarze, różańce oraz wiele różnych dewocjonaliów. Otrzymałam także oczywiście figurkę Matki Bożej Fatimskiej.


Jako Apostołka Fatimy pani Cecylia dostaje również systematycznie „Przymierze z Maryją”, którego jest wierną czytelniczką:
– W „Przymierzu…” jest dużo ciekawych artykułów, np. świadectwa członków Apostolatu czy opis pielgrzymek do Fatimy. Po przeczytaniu zanoszę „Przymierze z Maryją” do kościoła żeby ktoś inny poznał Stowarzyszenie, zapisał się do Apostolatu i żeby przyniosło to dobre owoce –
mówi z przekonaniem.


Obecnie kościołem parafialnym pani Cecylii jest świątynia pod wezwaniem Bożego Ciała w Makowie Mazowieckim, ale nie zawsze tak było. – Chrzest przyjęłam w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny – Królowej Świata w Zatorach, a do Pierwszej Komunii Świętej i bierzmowania przystępowałam w bazylice kolegiackiej Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny w Pułtusku – przytacza fakty ze swojej młodości. – Z dzieciństwa pamiętam, że moja babcia codziennie odmawiała Różaniec, a ja klęczałam obok i też się razem z nią modliłam.

 

Kurpie – ich kultura i zwyczaje


Pani Cecylia pochodzi z Kurpiów Białych, krainy etnograficznej leżącej na północny-wschód od Legionowa w województwie mazowieckim. Region ten słynie m.in. z charakterystycznej gwary, haftów, wycinanek i wyrobów tkackich. – Moja mama i ciocia zajmowały się haftem serwetek kurpiowskich na tiulu. Wykonywały też obrusy, bieżniki, serwetki na drutach i szydełku.


– Moja ciocia ma po babci cały strój kurpiowski. Składa się on z białej koszuli wyszywanej czarno-czerwonym wzorem kurpiowskim, kolorowej sukni w paski, fartucha zdobionego kolorowymi cekinami, czarnych, sznurowanych trzewików i czerwonej lub zielonej chusty w kwiaty.
Babcia zawsze zakładała ten tradycyjny strój na specjalne uroczystości w kościele.

 

Żona, matka, babcia


– Skończyłam szkołę zawodową i 1,5 roku technikum rolniczego, ale moje główne zainteresowanie i zawód to kucharstwo. 28 lat pracowałam na kuchni, a przez prawie 38 lat pracy zawodowej miałam tylko siedem dni zwolnienia –
opowiada pani Cecylia.


– W 1972 roku po zawarciu ślubu zamieszkałam u męża w miejscowości Pękowo. Tam też urodziła się nasza pierwsza córka. Do Makowa Mazowieckiego przeprowadziliśmy się w 1978 roku, gdy miała iść do pierwszej klasy szkoły podstawowej. W sumie urodziłam czworo dzieci, ale jeden syn zmarł po kilku dniach. Doczekałam się też czterech wnuków, dwóch wnuczek oraz dwóch prawnuków.


– Od ośmiu lat jestem wdową, ale w 2021 roku zaprzyjaźniłam się z Januszem, którego kuzynka wyszła za mojego wnuka. Razem byliśmy na pielgrzymce w Fatimie, a w tym roku wybieramy się do Sanktuarium Matki Bożej w Lourdes.


Swoją opinią na temat pielgrzymki Apostolatu do Fatimy podzielił się z nami też pan Janusz:
–Jestem zachwycony i bardzo zadowolony. Brak mi słów. Największe wrażenie wywarły na nas nabożeństwa, Droga Krzyżowa i nauki, które przy tej okazji głosił towarzyszący nam ksiądz. Chcemy też podziękować koordynatorowi Apostolatu Fatimy, panu Krzysztofowi Golcowi za organizację pielgrzymki.


Oprac. Janusz Komenda


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za piękny kalendarz i za słowa wdzięczności. Wszystko co robicie, jest wielkie. Jestem wzruszona i proszę dalej pracować nad wszystkim, co jest związane z wiarą chrześcijańską.

Barbara z Pińczowa

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowna Redakcjo, pragnę podzielić się swoim świadectwem… W 1983 roku pracowałem na budowach w Poznańskim Kombinacie Budowlanym. Zostałem wysłany do Libii na kontrakt. Budowaliśmy tam domy parterowe. Nasz „camp” mieścił się w miejscowości Azzija. W każdą środę przyjeżdżał franciszkanin spowiadać i odprawiać Mszę Świętą. (…) Starałem się codziennie odmawiać Różaniec na „campie”. Pracownicy z różnych stron Polski zauważyli, że wierzę i kocham Boga, że nie wstydzę się Go… Po powrocie latem 1984 żona zauważyła, że Pan Jezus Miłosierny mnie otworzył na innych i odmienił mego ducha.

W kościele Wniebowstąpienia znajdowała się półka z cudownymi medalikami. Zapoznałem się z postacią św. Katarzyny Laboure, która otrzymała wzór na medaliki od Matki Bożej. I tak Jezus Miłosierny posłał mnie, abym rozdawał je na budowie i głosił Prawdę o dobroci Boga. Święta Katarzyna na każdym kroku mnie także towarzyszyła, w ogóle nie czułem jakiegoś zawstydzenia, wręcz przeciwnie: czułem radość z niesienia Bożego Miłosierdzia w codzienności, jakie Dobry Bóg daje nam przez ręce Maryi. To trwało wiele lat. Ewangelizowałem tam, gdzie chciano słuchać. Mówiłem, że o każdą sekundę zapyta nas Pan Bóg i że Boże Miłosierdzie jest jedynym ratunkiem dla każdego człowieka.

Żona zachorowała, kiedy jeszcze pracowałem. W sumie trwało to około 7 lat. To był dla nas trudny okres… Po przejściu na emeryturę żona pomału gasła. W pierwsze piątki miesiąca przychodził do nas ksiądz proboszcz z Panem Jezusem Eucharystycznym. Choć był to dla nas trudny czas, to był także pełen łaski mimo cierpienia. 9 listopada 2019 roku stał się dniem spotkania żony z Jezusem Miłosiernym.

Później zaopiekowałem się bezdomnym Michałem, miał 37 lat. (…) Słuchał tajemnic Różańca na dany dzień. Kolega z pracy zaproponował, aby w jego mieszkaniu odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego.

Drugi bezdomny, Piotr, był na wózku inwalidzkim. Mogąc jednak pomóc tylko doraźnie, zapragnąłem przyprowadzić go do tronu Miłosierdzia Bożego, aby i on doświadczył ogromu Miłości i dobroci Boga. Wszedłem nawet we współpracę z pewnym kapłanem i robiliśmy, co w naszej mocy, aby zdroje łaski wylewały się w życiu Piotra. Mój podopieczny żył z żebrania. Dzięki dobroci kolegów, którzy pomagali mu się przemieszczać i pchali wózek, starczało mu na przetrwanie, ale część przeznaczał na alkohol. To niestety bardzo mu przeszkadzało w dotarciu do spowiedzi. Z czasem jednak się rozchorował, trafił do szpitala i już nie wrócił…

I tak idę dalej w codzienność, aby nieść Miłość do każdego człowieka. Najlepiej mi to wychodzi, kiedy tłumaczę tajemnice Różańca świętego. Każde miejsce się nadaje. Patrzę, gdzie Pan mnie prowadzi, gdzie chce swoim Miłosierdziem dotknąć człowieka…

Dodatkowo ostatnio chodzę na fizykoterapię. Tam rozdaję medaliki Matki Bożej, które dostaję z karmelu żeńskiego, z którym weszliśmy w relację, kiedy żyła jeszcze moja żona. Kochane siostry wymadlały łaski i siły dla małżonki.

Ja sam wierząc i ufając Bożemu Miłosierdziu zamówiłem u salezjanów Msze gregoriańskie za moich bliskich. W tym kościele w drugi wtorek miesiąca modlimy się za konających i za dusze w czyśćcu cierpiące. Zwłaszcza te potrzebują Miłosierdzia. Dobry Pan prosi i pobudza serce do tego, aby się za nimi wstawiać.

Codziennie rano proszę Ducha Świętego, abym odczytywał dobrze Jego natchnienia i żył z nimi tego dnia. Na razie Duch Święty tak mnie prowadzi, że na kolejnych „gregoriankach” zaprosił mnie, aby razem z pobożnymi niewiastami wspólnie modlić się na Mszy Świętej i prosić o Miłosierdzie dla konających dusz czyścowych. Pozdrawiam Was serdecznie!

Z Panem Bogiem

Stanisław z Poznania

 

 

Szanowni Państwo!

Dobrze, że jesteście. Życzę wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują niszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg!

Dariusz z Marcinowic

 

 

Szczęść Boże!

Kampania promująca książkę „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest świetnym pomysłem, a sama publikacja jest znakomicie przygotowana i wydana. To w zasadzie jest książka historyczna i tak też mogłaby być reklamowana. Może w przyszłości warto przygotować również osobną kampanię marketingową dla tych, którzy w Kościele nie są jeszcze tak silnie osadzeni…

Z pozdrowieniami

Michał z Gdańska

 

 

Szanowna Redakcjo!

Życzę wszystkiego co najlepsze w roku 2026, niech Boża Opatrzność czuwa nad Waszą działalnością. Artykuły w czasopiśmie „Przymierze z Maryją” są wspaniałe, zawsze ciekawe i potrzebne. Czasami mam wątpliwości, że może ktoś inny bardziej by potrzebował takiej lektury, a ja zajmuję to miejsce. Komu tylko mogę, to podaję po przeczytaniu. Pozdrawiam serdecznie – szczęść Boże!

Stanisława z Rędzin

 

 

Szczęść Boże!

Dziękuję Panu Bogu i Matce Najświętszej za to, co robicie. To bardzo trudne, ważne sprawy. Proszę, nigdy nie ustawajcie w Waszych działaniach. Chylę czoło przed Wami za trud i Wasze poświęcenie w każdej akcji Stowarzyszenia – wychodzicie do ludzi, szerząc kult Maryjny w dzisiejszych trudnych czasach. Zasługujecie na wielki szacunek. Bóg zapłać!

Józefa z Dąbrowy Tarnowskiej

 

 

Szczęść Boże!

W moim przekonaniu Wasza kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniałą akcją. W lipcu tego roku ukończę, jeśli Pan Bóg pozwoli, 85 lat. Miałem w tym czasie wiele upadków, jak: depresja, rak złośliwy gruczołu krokowego, ale moja silna wiara wpojona mi przez rodziców uzdrowiła mnie. Pozdrawiam Was serdecznie!

Roman z Kujawsko-Pomorskiego