Listy od Przyjaciół
 
Listy


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!


Przede wszystkim chcieliśmy podziękować wszystkim organizatorom pięknej pielgrzymki do Fatimy w ramach Apostolatu Fatimy. Jesteśmy zachwyceni, że Matka Boża tak nas wynagrodziła. Nie przypuszczaliśmy, że zobaczymy tak piękne miejsce, gdzie nasza Matka Boża objawiła się pastuszkom. To, co ujrzeliśmy i usłyszeliśmy, pozostanie w naszych sercach do końca życia. Gdy wróciliśmy i popatrzyliśmy na tych ludzi zagonionych po sklepach, pomyśleliśmy sobie, czy warto tak biegać za zakupami, zapominając, że jest coś ważniejszego i piękniejszego... Bardzo się cieszymy, że tak wspaniali młodzi ludzie, młode małżeństwa mają takie dobre i czułe serca dla osób starszych. Myślimy o Was. Z serca życzymy Wam dużo zdrowia i aby jak najwięcej wiernych przyłączyło się do Was. Zostańcie z Bogiem.

Michalina z synem Krzysztofem z Małopolski

 
Szczęść Boże!

Dziękuję za wszystkie przesyłki, które od Was otrzymałam. Proszę bardzo o modlitwę za mojego brata Janusza, który będzie miał niedługo operację. Proszę też o modlitwę w intencji mojej 82-letniej mamy, która się nim opiekuje (brat jest osobą samotną z I grupą inwalidzką). Ja żyję w szczęśliwym małżeństwie, doświadczonym jednak dwójką niepełnosprawnych dzieci. Rodzice z jednej i drugiej strony wychowali nas w duchu katolickim, za co jesteśmy im bardzo wdzięczni. Tak ważny jest fundament, z którego się wyrasta, bo gdy przyjdą trudności, łatwiej je rozwiązywać w oparciu o wiarę w Boga.

Całemu Instytutowi życzę obfitych łask Bożych i opieki Matki Bożej Tuchowskiej. Modlę się za Was z ufnością i proszę o modlitwę.
 
Grażyna z Tuchowa



Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Serdecznie dziękuję za wszystkie przesyłki, które od Was otrzymałam. Przepraszam, że dopiero teraz piszę, ale nie miałam do tego głowy. W Nowy Rok mieliśmy w domu pożar, dwa miesiące temu zmarł mój 47-letni syn, a teraz zachorował mój mąż. Dziękuję za łaski, jakie otrzymałam za pośrednictwem Matki Bożej od Cudownego Medalika. Medalik ten noszę cały czas na szyi. Przyjęłam go z serdecznym ukłonem. Chciałam też dać świadectwo, że dzięki niemu doświadczyłam szczególnej opieki Matki Najświętszej. Uważam za cud narodziny mojej wnuczki Aleksandry. Urodziła się jako wcześniak w szóstym miesiącu ciąży. Synowa zaszła w ciążę, gdy była akurat po naświetleniu radioaktywnym, które brała po operacji guza na płucach. Lekarz radził usunąć dziecko. Ale synowa postanowiła urodzić. Doradziłam jej, aby zmieniła lekarza. Posłuchała. Prosiłam gorąco i modliłam się do Najświętszej Mateczki o cud, aby oboje przeżyli. Po urodzeniu się wnuczka ważyła 950 gramów. Jeszcze długo leżała w inkubatorze. Modliłam się o zdrowie dla małej Oli. Często miała różne infekcje zagrażające życiu. Bardzo martwiliśmy się, że może nie przeżyć. Ale z czasem było coraz lepiej. Pan Bóg uczynił cud. Synowa czuła się coraz lepiej i wnuczka też. Dziś Ola ma 6 lat i wszystko jest w porządku. Jest zdrowa i bardzo zdolna. Wiem, że sprawiła to opieka Matki Bożej. Serdecznie wszystkich Was pozdrawiam.
 
Maria z Otmuchowa


Szczęść Boże!

Pragnę się z Wami podzielić pewnym świadectwem. Pewnego dnia znalazłam na drodze różaniec, potem medalik Matki Bożej Szkaplerznej, a następnie w mojej skrzynce pocztowej zamówienie na książkę pt. „Różaniec – ratunek dla świata”. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że są to znaki od Boga, abym zaczęła odmawiać różaniec. Dzisiaj już wiem, że to Matka Najświętsza pomogła mi przeżyć te trudne chwile, które na pewno przeżywa każda matka, której dziecko zetknęło się z narkotykami. Bardzo się bałam, bo wydawało mi się, że zostałam z tym problemem sama. Wołałam: „Matko ratuj go! Ja mu nie dam rady pomóc, a Ty Ukochana możesz wszystko uprosić u naszego Ojca”. On znikał na noce, a ja w ciemności zalana łzami ściskałam i przytulałam do siebie różaniec. „Maryjo – wołałam – jesteś moją jedyną nadzieją, błagam Cię, idź za moim synem krok w krok i wyprowadź go z tej drogi. Ja obiecuję do końca moich dni odmawiać różaniec, a Ty Ukochana przyprowadź mi go do domu. Ty Mateczko uratuj moje dziecko, a ja obiecuję codzienną modlitwę”. Mój syn wrócił do domu, podjął pracę i jest dla nas dobry. Przez ten list chcę powiedzieć wszystkim matkom, które mają problemy z dziećmi, że nie ma takiej sytuacji, w której nie pomoże różaniec.
Pozdrawiam Was.
Maria z Warmińsko-Mazurskiego



Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję gorąco za książkę „Różaniec – ratunek dla świata”. Książka jest piękna i można powiedzieć – nadzwyczajna. Prosta i pouczająca, może być lekturą dla wszystkich. Najciekawsze jednak jest to, że teksty w niej zawarte, mimo upływu lat, są bardzo aktualne, budujące i pouczające. Jeżeli chodzi o różaniec jubileuszowy, jest wspaniały i aż się sam prosi o modlitwę. Bardzo serdecznie dziękuję Wam. Przekazuję podziękowanie dla Was wszystkich, a w szczególności dla zespołu redakcyjnego.
Wanda z Bochni


NAJNOWSZE WYDANIE:
Złóżmy hołd Królowej Polski!
370 lat temu, 1 kwietnia 1656 roku we lwowskiej katedrze nasz monarcha, Jan II Kazimierz Waza, przed cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej oddał Rzeczpospolitą szczególnej opiece Najświętszej Maryi Panny, nazywając ją Królową Polski. Co jednak szczególnie interesujące, ten tytuł odnoszący się do Matki Zbawiciela został objawiony trzykrotnie przez samą Maryję na początku XVII wieku w dalekiej Italii.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Łaska w Roku Jubileuszowym

Pani Cecylia Pajka pochodzi z Mazowsza. Urodziła się w miejscowości Lutobrok koło Pniewa, ale od prawie 50 lat mieszka w Makowie Mazowieckim, gdzie należy do parafii pod wezwaniem św. Józefa. W 2025 roku wraz z grupą Apostołów Fatimy udała się na pielgrzymkę do Sanktuarium Matki Bożej w Fatimie.

 

– W Fatimie było cudownie. Naprawdę jestem wdzięczna za to, że po 21. latach uczestnictwa w Apostolacie spotkało mnie takie szczęście – pojechałam do Fatimy, o której marzyłam od dawna – wspomina pielgrzymkę do portugalskiego sanktuarium pani Cecylia.


– To było niesamowite przeżycie, bo byłam tam po raz pierwszy. Dziękuję Bogu, że w Roku Jubileuszowym otrzymałam od Niego taką łaskę. Groby pastuszków: świętych Hiacynty i Franciszka oraz s. Łucji, to po prostu coś cudownego. Z wdzięcznością pokonałam na klęczkach tradycyjną drogę do Kaplicy Objawień, a wieczorami brałam udział w procesjach ze świecami
– dodaje.

 

Zaczęło się od książki o Fatimie…


Wszystko to możliwe było dzięki temu, że pani Cecylia już od dawna wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Początki swojej przygody z naszą organizacją wspomina następująco: – Zaczęło się tak, że znalazłam ulotkę i zamówiłam książkę o Fatimie. Wypełniłam formularz Apostolatu i zaczęłam dostawać kalendarze, różańce oraz wiele różnych dewocjonaliów. Otrzymałam także oczywiście figurkę Matki Bożej Fatimskiej.


Jako Apostołka Fatimy pani Cecylia dostaje również systematycznie „Przymierze z Maryją”, którego jest wierną czytelniczką:
– W „Przymierzu…” jest dużo ciekawych artykułów, np. świadectwa członków Apostolatu czy opis pielgrzymek do Fatimy. Po przeczytaniu zanoszę „Przymierze z Maryją” do kościoła żeby ktoś inny poznał Stowarzyszenie, zapisał się do Apostolatu i żeby przyniosło to dobre owoce –
mówi z przekonaniem.


Obecnie kościołem parafialnym pani Cecylii jest świątynia pod wezwaniem Bożego Ciała w Makowie Mazowieckim, ale nie zawsze tak było. – Chrzest przyjęłam w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny – Królowej Świata w Zatorach, a do Pierwszej Komunii Świętej i bierzmowania przystępowałam w bazylice kolegiackiej Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny w Pułtusku – przytacza fakty ze swojej młodości. – Z dzieciństwa pamiętam, że moja babcia codziennie odmawiała Różaniec, a ja klęczałam obok i też się razem z nią modliłam.

 

Kurpie – ich kultura i zwyczaje


Pani Cecylia pochodzi z Kurpiów Białych, krainy etnograficznej leżącej na północny-wschód od Legionowa w województwie mazowieckim. Region ten słynie m.in. z charakterystycznej gwary, haftów, wycinanek i wyrobów tkackich. – Moja mama i ciocia zajmowały się haftem serwetek kurpiowskich na tiulu. Wykonywały też obrusy, bieżniki, serwetki na drutach i szydełku.


– Moja ciocia ma po babci cały strój kurpiowski. Składa się on z białej koszuli wyszywanej czarno-czerwonym wzorem kurpiowskim, kolorowej sukni w paski, fartucha zdobionego kolorowymi cekinami, czarnych, sznurowanych trzewików i czerwonej lub zielonej chusty w kwiaty.
Babcia zawsze zakładała ten tradycyjny strój na specjalne uroczystości w kościele.

 

Żona, matka, babcia


– Skończyłam szkołę zawodową i 1,5 roku technikum rolniczego, ale moje główne zainteresowanie i zawód to kucharstwo. 28 lat pracowałam na kuchni, a przez prawie 38 lat pracy zawodowej miałam tylko siedem dni zwolnienia –
opowiada pani Cecylia.


– W 1972 roku po zawarciu ślubu zamieszkałam u męża w miejscowości Pękowo. Tam też urodziła się nasza pierwsza córka. Do Makowa Mazowieckiego przeprowadziliśmy się w 1978 roku, gdy miała iść do pierwszej klasy szkoły podstawowej. W sumie urodziłam czworo dzieci, ale jeden syn zmarł po kilku dniach. Doczekałam się też czterech wnuków, dwóch wnuczek oraz dwóch prawnuków.


– Od ośmiu lat jestem wdową, ale w 2021 roku zaprzyjaźniłam się z Januszem, którego kuzynka wyszła za mojego wnuka. Razem byliśmy na pielgrzymce w Fatimie, a w tym roku wybieramy się do Sanktuarium Matki Bożej w Lourdes.


Swoją opinią na temat pielgrzymki Apostolatu do Fatimy podzielił się z nami też pan Janusz:
–Jestem zachwycony i bardzo zadowolony. Brak mi słów. Największe wrażenie wywarły na nas nabożeństwa, Droga Krzyżowa i nauki, które przy tej okazji głosił towarzyszący nam ksiądz. Chcemy też podziękować koordynatorowi Apostolatu Fatimy, panu Krzysztofowi Golcowi za organizację pielgrzymki.


Oprac. Janusz Komenda


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za piękny kalendarz i za słowa wdzięczności. Wszystko co robicie, jest wielkie. Jestem wzruszona i proszę dalej pracować nad wszystkim, co jest związane z wiarą chrześcijańską.

Barbara z Pińczowa

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowna Redakcjo, pragnę podzielić się swoim świadectwem… W 1983 roku pracowałem na budowach w Poznańskim Kombinacie Budowlanym. Zostałem wysłany do Libii na kontrakt. Budowaliśmy tam domy parterowe. Nasz „camp” mieścił się w miejscowości Azzija. W każdą środę przyjeżdżał franciszkanin spowiadać i odprawiać Mszę Świętą. (…) Starałem się codziennie odmawiać Różaniec na „campie”. Pracownicy z różnych stron Polski zauważyli, że wierzę i kocham Boga, że nie wstydzę się Go… Po powrocie latem 1984 żona zauważyła, że Pan Jezus Miłosierny mnie otworzył na innych i odmienił mego ducha.

W kościele Wniebowstąpienia znajdowała się półka z cudownymi medalikami. Zapoznałem się z postacią św. Katarzyny Laboure, która otrzymała wzór na medaliki od Matki Bożej. I tak Jezus Miłosierny posłał mnie, abym rozdawał je na budowie i głosił Prawdę o dobroci Boga. Święta Katarzyna na każdym kroku mnie także towarzyszyła, w ogóle nie czułem jakiegoś zawstydzenia, wręcz przeciwnie: czułem radość z niesienia Bożego Miłosierdzia w codzienności, jakie Dobry Bóg daje nam przez ręce Maryi. To trwało wiele lat. Ewangelizowałem tam, gdzie chciano słuchać. Mówiłem, że o każdą sekundę zapyta nas Pan Bóg i że Boże Miłosierdzie jest jedynym ratunkiem dla każdego człowieka.

Żona zachorowała, kiedy jeszcze pracowałem. W sumie trwało to około 7 lat. To był dla nas trudny okres… Po przejściu na emeryturę żona pomału gasła. W pierwsze piątki miesiąca przychodził do nas ksiądz proboszcz z Panem Jezusem Eucharystycznym. Choć był to dla nas trudny czas, to był także pełen łaski mimo cierpienia. 9 listopada 2019 roku stał się dniem spotkania żony z Jezusem Miłosiernym.

Później zaopiekowałem się bezdomnym Michałem, miał 37 lat. (…) Słuchał tajemnic Różańca na dany dzień. Kolega z pracy zaproponował, aby w jego mieszkaniu odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego.

Drugi bezdomny, Piotr, był na wózku inwalidzkim. Mogąc jednak pomóc tylko doraźnie, zapragnąłem przyprowadzić go do tronu Miłosierdzia Bożego, aby i on doświadczył ogromu Miłości i dobroci Boga. Wszedłem nawet we współpracę z pewnym kapłanem i robiliśmy, co w naszej mocy, aby zdroje łaski wylewały się w życiu Piotra. Mój podopieczny żył z żebrania. Dzięki dobroci kolegów, którzy pomagali mu się przemieszczać i pchali wózek, starczało mu na przetrwanie, ale część przeznaczał na alkohol. To niestety bardzo mu przeszkadzało w dotarciu do spowiedzi. Z czasem jednak się rozchorował, trafił do szpitala i już nie wrócił…

I tak idę dalej w codzienność, aby nieść Miłość do każdego człowieka. Najlepiej mi to wychodzi, kiedy tłumaczę tajemnice Różańca świętego. Każde miejsce się nadaje. Patrzę, gdzie Pan mnie prowadzi, gdzie chce swoim Miłosierdziem dotknąć człowieka…

Dodatkowo ostatnio chodzę na fizykoterapię. Tam rozdaję medaliki Matki Bożej, które dostaję z karmelu żeńskiego, z którym weszliśmy w relację, kiedy żyła jeszcze moja żona. Kochane siostry wymadlały łaski i siły dla małżonki.

Ja sam wierząc i ufając Bożemu Miłosierdziu zamówiłem u salezjanów Msze gregoriańskie za moich bliskich. W tym kościele w drugi wtorek miesiąca modlimy się za konających i za dusze w czyśćcu cierpiące. Zwłaszcza te potrzebują Miłosierdzia. Dobry Pan prosi i pobudza serce do tego, aby się za nimi wstawiać.

Codziennie rano proszę Ducha Świętego, abym odczytywał dobrze Jego natchnienia i żył z nimi tego dnia. Na razie Duch Święty tak mnie prowadzi, że na kolejnych „gregoriankach” zaprosił mnie, aby razem z pobożnymi niewiastami wspólnie modlić się na Mszy Świętej i prosić o Miłosierdzie dla konających dusz czyścowych. Pozdrawiam Was serdecznie!

Z Panem Bogiem

Stanisław z Poznania

 

 

Szanowni Państwo!

Dobrze, że jesteście. Życzę wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują niszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg!

Dariusz z Marcinowic

 

 

Szczęść Boże!

Kampania promująca książkę „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest świetnym pomysłem, a sama publikacja jest znakomicie przygotowana i wydana. To w zasadzie jest książka historyczna i tak też mogłaby być reklamowana. Może w przyszłości warto przygotować również osobną kampanię marketingową dla tych, którzy w Kościele nie są jeszcze tak silnie osadzeni…

Z pozdrowieniami

Michał z Gdańska

 

 

Szanowna Redakcjo!

Życzę wszystkiego co najlepsze w roku 2026, niech Boża Opatrzność czuwa nad Waszą działalnością. Artykuły w czasopiśmie „Przymierze z Maryją” są wspaniałe, zawsze ciekawe i potrzebne. Czasami mam wątpliwości, że może ktoś inny bardziej by potrzebował takiej lektury, a ja zajmuję to miejsce. Komu tylko mogę, to podaję po przeczytaniu. Pozdrawiam serdecznie – szczęść Boże!

Stanisława z Rędzin

 

 

Szczęść Boże!

Dziękuję Panu Bogu i Matce Najświętszej za to, co robicie. To bardzo trudne, ważne sprawy. Proszę, nigdy nie ustawajcie w Waszych działaniach. Chylę czoło przed Wami za trud i Wasze poświęcenie w każdej akcji Stowarzyszenia – wychodzicie do ludzi, szerząc kult Maryjny w dzisiejszych trudnych czasach. Zasługujecie na wielki szacunek. Bóg zapłać!

Józefa z Dąbrowy Tarnowskiej

 

 

Szczęść Boże!

W moim przekonaniu Wasza kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniałą akcją. W lipcu tego roku ukończę, jeśli Pan Bóg pozwoli, 85 lat. Miałem w tym czasie wiele upadków, jak: depresja, rak złośliwy gruczołu krokowego, ale moja silna wiara wpojona mi przez rodziców uzdrowiła mnie. Pozdrawiam Was serdecznie!

Roman z Kujawsko-Pomorskiego