Temat numeru
 
Zgorszenia w Kościele
o. Jan Strumiłowski OCist

Od pewnego czasu coraz częściej dostrzegamy, że świat i Kościół są dotknięte kryzysem. Kryzys w Kościele jest definiowany w różnoraki sposób. Niektórzy zauważają, że jego przyczyną jest zbytnie dostosowanie, a nawet upodobnienie się Mistycznego Ciała do świata, które wiąże się z pewnego rodzaju ustępstwami i kompromisami w nauczaniu, prowadzącymi do rozmycia odwiecznej doktryny. Inni z kolei twierdzą, że przyczyna jest dokładnie odwrotna; że kryzys związany jest z brakiem dostosowania, że wynika on z faktu, że Kościół nie nadąża za zmieniającym się światem…

 

W tym drugim przypadku wydaje się, że rozpoznanie przyczyn tej zapaści wynika z błędnego zrozumienia natury Kościoła, a sama diagnoza opiera się na danych statystycznych.

Chrystus – tak, Kościół – nie?


Wnioskowanie wydaje się tutaj na pozór proste: zauważamy, że wierni odchodzą od Kościoła. Apostazje są związane z tym, że współczesny świat ze swoimi wartościami jest odmienny od tego, co proponuje Kościół, a zatem człowiek ukształtowany we współczesnym świecie, jeśli chciałby zachować nauczanie Kościoła, musi być postawiony w stan konfliktu wewnętrznego, co stawia go przed wyborem: albo „normalne” życie w świecie z całym dobrobytem jego współczesnych osiągnięć ideologicznych, albo Kościół.


Jeszcze inną, osobną grupę stanowią ci, którzy przyczyn kryzysu Kościoła upatrują w nagłaśnianych skandalach obyczajowych duchowieństwa. Skoro Kościół jest święty, a jego geneza jest boska, to grzechy ludzi Kościoła przeczą tej prawdzie. Prowadzi to albo do negacji nauki o świętości Kościoła, albo do jej deformacji, która w konsekwencji może rodzić przeświadczenie, że Kościół jest, owszem, instytucją prowadzącą do Boga, ale instytucją niekonieczną i skompromitowaną. Z tego względu coraz częściej możemy usłyszeć zdanie: Chrystus – tak, ale Kościół – nie, co ma wyrażać przeświadczenie, że Chrystusa można poznać i można się z Nim zjednoczyć bez pomocy Kościoła. Takie twierdzenie jest oczywiście błędem.


Kryzys – co robić?


Co jednak w obliczu tak zawiłej i trudnej sytuacji ma począć wierny katolik? W jaki sposób ma reagować na kryzys i zgorszenia? W tym obszarze pojawiają się również różne reakcje. Niektórzy sądzą, że rozwiązaniem jest pewnego rodzaju sprzeciw wobec Kościoła. Jeśli Kościół zaczyna zmieniać swoją doktrynę, jeśli podąża za światem, to uchronienie wiary jest możliwe poprzez wypowiedzenie posłuszeństwa. I, niestety, możemy zaobserwować coraz częstsze głosy stwierdzające, że papież nie jest papieżem, że hierarchia sprzeniewierza się Chrystusowi, a więc należy ją porzucić; że najlepszym rozwiązaniem jest stworzenie bezpiecznej enklawy na marginesie Kościoła, która nie będzie utrzymywała z hierarchicznym Kościołem stosunku zależności posłuszeństwa.


Skrajnie odmienną postawą jest natomiast naiwne przekonanie, że skoro Kościołem kieruje Duch Święty, to kościelne zarządzenia zawsze i bezwzględnie są słuszne, nawet jeśli rodzą opór wielu wiernych (według takiej wizji papież posiada władzę nadrzędną wobec Kościoła i wszelka zmiana w Kościele jest słuszna, jeśli tylko jest zarządzeniem Stolicy Apostolskiej). Inni z kolei mówią, że owszem, niektóre posunięcia współczesnej hierarchii są błędne, ale nie musimy się tym przejmować, gdyż Bóg sobie poradzi z każdym kryzysem i właściwie nie z takimi kryzysami mieliśmy już do czynienia w historii, a jednak Duch Święty zawsze wyprowadzał Kościół Chrystusowy na proste drogi. Wszystkie te reakcje oczywiście nie są pozbawione pewnych właściwych podstaw, jednak wszystkie są błędne. W jaki sposób więc chrześcijanin powinien reagować na obecny zamęt i kryzys w Kościele?


Wszczepieni w Ciało Chrystusa


Dla zrozumienia kwestii tego kryzysu bardzo ważne jest zrozumienie samej istoty Kościoła. Jest on ­niewątpliwie Mistycznym Ciałem Chrystusa. Oznacza to, że między Kościołem a Chrystusem istnieje mistyczna i nierozerwalna więź. Z tego względu rzeczywiście jest on święty – i nie jest to jedynie postulat. Skąd zatem w Kościele pojawiają się zgorszenia?

Otóż, chociaż Kościół jest zjednoczony z Chrystusem i od Niego czerpie swoją świętość, to jednak nie jest z Nim absolutnie tożsamy. Chociaż jest Jego Mistycznym Ciałem, to zarazem jest instytucją i zgromadzeniem ludzkim. Sam Chrystus, kiedy mówił o zgorszeniach, stwierdzał, że one muszą przyjść. Kościół więc jest instytucją, bytem, który składa się z grzesznych ludzi, ale nie grzeszni ludzie są jego źródłem. W sensie teologicznym Kościół jest czymś więcej niż tylko zgromadzeniem ludzi wierzących. Posiada on tożsamość, która jest inna od tożsamości zbiorowości wiernych. Pismo Święte mówi, że Kościół jest osobą mistyczną, oblubienicą Baranka, która zjednoczyła się z Nim tak ściśle, że stanowią jedno Ciało – a konkretnie Mistyczne Ciało Chrystusa. Zatem tożsamość Kościoła nie zależy od ludzi i nie jest kształtowana przez ludzi. Człowiek poprzez chrzest staje się jego członkiem. Przez wszczepienie w Kościół mamy udział w życiu wyższym, przekraczającym nas. Będąc w Kościele, jesteśmy wszczepieni w Ciało Chrystusa, a zatem mamy udział w Jego życiu i Jego Boskiej tożsamości.


Grzech skutkiem sprzeniewierzenia się…


Przez Chrystusa w Kościele mamy udział w życiu Bożym. Jednak owo wszczepienie w życie Chrystusa nie pozbawia nas naszego indywidualnego życia naznaczonego piętnem grzechu pierworodnego. Grzeszny człowiek poprzez komunię z Kościołem ma dostęp do innego życia niż to naturalne, które jest naznaczone grzechem. Zatem poza Mistycznym Ciałem i bez Niego człowiek jest niejako skazany na swoje grzeszne życie. W Kościele ma dostęp do życia innego – nadprzyrodzonego. Jednakże wraz z włączeniem do Kościoła to pierwsze, grzeszne życie nie zanika, ale pojawia się obok niego inne – nadprzyrodzone. Dlatego mimo że człowiek ma w Kościele udział w życiu Bożym, to jednak może z niego nie korzystać i po prostu nadal grzeszyć. Może jednak również swoje życie naturalne poddawać tej nowej zasadzie, która przez Mistyczne Ciało jest mu dostępna – to znaczy może swoje życie naturalne podporządkowywać temu nadprzyrodzonemu – już nie według ciała, ale według Ducha.


Ta podwójna sytuacja sprawia, że każdy chrześcijanin jest dzieckiem Bożym, ale może jednocześnie sprzeniewierzyć się tej godności, gdyż Kościół nie pozbawia go wolnej woli. Jednakże oznacza to, że każdy akt cnoty i świętości płynie z tego, co daje nam Kościół. Każda świętość jest wynikiem realizowania tego życia, które jest nam udzielone przez Chrystusa w Kościele. Każdy grzech zaś jest wynikiem naszej inicjatywy, jest tym, co wynika ze sprzeniewierzenia się Kościołowi i życia według zasady naszej natury dotkniętej grzechem pierworodnym. Święci często właśnie z tego względu każde dobro w swoim życiu przypisywali Bogu, a każde zło przypisywali sobie. W takiej też perspektywie powinniśmy patrzeć na zgorszenia w Kościele.


Grzechy duchowieństwa, zarówno te powszednie, jak i te najcięższe nie są w sensie ścisłym grzechami Kościoła i nie świadczą o jego tożsamości. Każdy grzech jest skutkiem sprzeniewierzenia się Kościołowi. Niestety, w ludzkiej percepcji właśnie to, co nasze, jesteśmy skłonni przypisywać Kościołowi, natomiast dobro przypisujemy zazwyczaj sobie (co jest również przejawem grzechu pychy).


Reagować na zło


Zatem objawem niezrozumienia istoty Kościoła jest zarówno postawa, w której odchodzimy od Niego ze względu na grzechy księży, jak i postawa, w której pomimo rzekomych grzechów Kościoła trwamy w Nim, bo my jesteśmy szlachetni i naszą szlachetnością chcemy Kościół ubogacić, uzdrowić lub chociażby we wspólnocie Kościoła to nasze dobro realizować. Tymczasem jedynym słusznym powodem trwania w Kościele jest wiara w jego mistyczną więź z Chrystusem, pomimo faktu, że wielu wbrew tej więzi bardziej żyje nadal swoim grzechem.

Oczywiście owa jedność Kościoła z Chrystusem i względna odrębność członków Kościoła od Chrystusa nie powinna rodzić w nas obojętności wobec grzechów ludzi Kościoła. Ci, którzy są wszczepieni w Mistyczne Ciało Chrystusa, są zobowiązani do życia Jego życiem i Jego Duchem. Jeśli tego nie robią, powinni doświadczyć naszego braterskiego napomnienia. Jeżeli ono jednak nie odniesie skutku, to i jawnego sprzeciwu, gdyż swoim życiem zadają oni kłam pięknu Kościoła, a grzechami plamią jego nieskalane oblicze w oczach świata.


Depozyt wiary


Dokładnie ta sama zasada opisująca istotę Kościoła powinna być odniesiona w kwestii zamętu doktrynalnego. Kościół, będąc Mistycznym Ciałem Chrystusa, posiada strukturę hierarchiczną. Apostołowie i ich następcy otrzymali od Chrystusa władzę strzeżenia depozytu wiary, głoszenia tegoż depozytu i jego wyjaśniania. Wraz z tą władzą otrzymali charyzmaty i dary, które pozwalają im spełniać to zadanie. Z natury bowiem żaden człowiek nie jest zdolny do autorytarnego definiowania czy określania prawdy. Prawda Objawiona została nam przekazana z góry. My jej ani nie wymyśliliśmy, ani nawet sami jej nie odkryliśmy. Ona została nam przekazana, gdyż prawda Boża jest wyższa od nas. Zatem jest ona względem nas niezależna. Mamy w niej udział, ale nie możemy jej tworzyć. Biskupi z papieżem na czele mają obowiązek jej strzeżenia i wyjaśniania – a są do tego zdolni ze względu na namaszczenie Duchem, które otrzymali wraz ze święceniami episkopatu. Dar Ducha dla strzeżenia depozytu nie jest jednak czymś działającym automatycznie. Sytuacja ma się tutaj analogicznie jak powyżej. Tak jak chrześcijanin ma przystęp do życia Bożego pozwalającego zwyciężyć grzech, co nie oznacza, że automatycznie staje się bezgrzeszny, tak pasterze Kościoła posiadają dar autentycznej interpretacji Objawienia, co nie sprawia, że nie mogą popełnić błędu. Jeśli w sprawowaniu swojego urzędu nie będą wierni Chrystusowi, nie będą podporządkowani Kościołowi i nie będą uważali siebie za sługi Kościoła, lecz będą realizowali własne pomysły i aspiracje traktując Kościół jako podrzędną im własność, to niechybnie pobłądzą. Nie będą bowiem zarządzali Kościołem według danego im charyzmatu, lecz według własnych upodobań. Zatem, chociaż Kościół jest nieomylny, a ta nieomylność realizuje się w konkretnych charyzmatach nieomylności papieża i kolegium biskupów, to jednak nie stanowi to bezwzględnego zabezpieczania przed błędem w zwyczajnym nauczaniu naszych pasterzy. Z tego względu od początku istnienia Kościoła herezje się pojawiały i Kościół musiał z nimi walczyć.


Kościół depozytariuszem Objawienia


Czy zatem Kościół może pobłądzić tak, że jedynym wyjściem będzie odrzucenie jego struktur i założenie małej wiernej wspólnoty poza jego granicami? Otóż nie. Chociaż pasterze Kościoła nie są bezwzględnie chronieni przed błędem, a nawet sam papież pomimo charyzmatu niemylności nie jest przed błędem strzeżony w swoim zwyczajnym czy prywatnym nauczaniu, to jednak Kościół jako całość otrzymał taką gwarancję od samego Chrystusa. Zatem nie jest możliwe, by Kościół jako całość zbłądził. Nie jest możliwe, by Objawienie przetrwało poza Kościołem, gdyż to Kościół jest jego depozytariuszem. Nie oznacza to oczywiście, że w swojej większości na pewno nie pobłądzi. Tutaj nie działa statystyka, arytmetyka czy zasada demokratyczna. Mamy gwarancję, że w łonie struktury Kościoła zostanie zachowany nienaruszony depozyt. Nie mamy gwarancji co do żadnego konkretnego chrześcijanina czy biskupa, lecz co do Kościoła – co oznacza, że na pewno pozostanie na świecie do końca czasów jakaś wspólnota zachowująca i realizująca wszystkie przymioty i właściwości Kościoła powszechnego (łącznie ze strukturą sakramentalną i hierarchiczną) która pozostanie wierna Objawieniu Bożemu.


Czy to z kolei powinno nas uspokajać tak, że w sposób beztroski przestaniemy reagować na błędy i zgorszenia? Również nie. W Kościele bowiem działa Duch Święty, który jest duszą Kościoła i gwarantem jego wierności. Jednak ten Duch działa w nas i wymaga naszej współpracy.


W historii Kościoła widzieliśmy różne błędy, zgorszenia i zawirowania. I rzeczywiście, zawsze Kościół wychodził z tych zmagań zwycięską ręką. Jednak nigdy to się nie działo bez heroicznego zaangażowania świętych, którzy z miłości do Kościoła walczyli o jego czystość i dla których pojawiające się błędy nigdy nie były czymś obojętnym.


Prawdziwa miłość do Kościoła


Zatem błędy w Kościele mogą się pojawiać. Nie są one chciane przez Boga, ale są dopuszczone przez Niego ze względu na uszanowanie naszej wolności. Bóg daje nam bezwzględny i bezcenny dar nadprzyrodzonego życia, lecz nas do niego nie przymusza. Gwarantuje jednak, że zawsze do tego daru będziemy mieli przystęp i żadna moc piekielna nie będzie potrafiła tego daru zniszczyć, tak by przestał on być dla ludzi dostępny. Wiemy, że ten dar będzie zawsze dostępny w Kościele, a nigdy poza Nim. Zatem czasy zamętu szczególnie powinny nas pobudzać do wierności Kościołowi, do czujności i braterskiego napomnienia. Nigdy nie powinny w nas budzić zwątpienia w sam Kościół, lecz powinny być dla nas okazją ku jeszcze większemu zaangażowaniu w życie Kościoła i w życie nadprzyrodzone. Czasy zamętu niejako wymuszają w nas postawę wiary aktywnej. Tutaj nie można być biernym, ale należy miłość do Chrystusa, Jego Prawdy i Kościoła uczynić czymś aktywnym. Miłość nadprzyrodzona do Kościoła bardziej niż kiedykolwiek właśnie w czasach zamętu musi być prawdziwą treścią naszego życia.



NAJNOWSZE WYDANIE:
Pod opieką Matki
Dotarliśmy do 150. numeru „Przymierza z Maryją” – pisma tak wyczekiwanego w tysiącach polskich domów. W przeważającej mierze poświęciliśmy go Tej, którą obraliśmy za Patronkę – Matce Najświętszej. To Ona jest naszą Przewodniczką pewną do Nieba.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Świadectwo Pana Pawła

Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.

 

– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.

– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.

– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.

 

20 lat w Apostolacie Fatimy


– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.

– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.

– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.

 

Pielgrzymka do Fatimy


– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.

– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.


oprac. Janusz Komenda


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa