Temat numeru
 
Szkoła neutralna światopoglądowo? Nie, dziękuję!
Br. Tadeusz Ruciński FSC

Chrześcijańskie nauczanie to wspólne odkrywanie Boga w Jego Stworzeniu. Księga Mądrości uczy bowiem: Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę (Mdr 13,5). A co ma nam do zaproponowania tzw. szkoła światopoglądowo neutralna?

 

Marta wróciła ze szkoły przygnębiona. – Ja już nic nie rozumiem – powiedziała – byli u nas uczniowie z zaprzyjaźnionej szkoły we Francji i strasznie wyśmiali krzyże w naszych klasach. Mówili nam, że jesteśmy ograniczeni, niepostępowi, fanatyczni… Że szkoła musi być neutralna, otwarta dla każdego i supertolerancyjna. I że tylko taka szkoła jest przyjazna uczniowi. Chciałam im coś tłumaczyć, ale zakrzyczeli nas. No i nasza pani Noela kazała nam na jutro opisać wizję szkoły, gdzie panuje przede wszystkim tolerancja, a nie „religijne przeżytki”. I sama już nie wiem, co mam o tym myśleć i pisać.

 

Ojciec Marty spojrzał na nią, pokiwał głową i rzekł: Opisz więc szkołę, z której wyrzucono Dekalog i zabroniono go komukolwiek przypominać i praktykować. Ta szkoła będzie otwarta i tolerancyjna także dla poglądów anarchistów, sadystów, „gejów”, pacyfistów… i innych. Z tej racji nie wolno tam będzie zakazywać przemocy, kradzieży, znieważania nauczycieli i uczniów, oszukiwania, podpalania samochodów, oblewania kwasem kogoś ubranego w futro, lansowania samobójstw etc. To są też poglądy i należy im się ponoć tolerancja oraz prawo do ich nieskrępowanego wyrażania, nieprawdaż?


Marta patrzyła na ojca skonsternowana. – Ależ, tato, nie można tak krańcowo – wybąkała – przecież aż tak źle by nie było. – Martuś, już tak bywało w historii – powiedział ojciec – w myśl mądrego stwierdzenia Fiodora Dostojewskiego: „Jeśli nie ma Boga, to już wszystko wolno”. Bo wtedy miejsce Boga zajmuje jakiś psychopata ze zgrają sobie podobnych i im już wszystko wolno.

 

Tolerancja gwarantem bezmyślności?


Marta chyba zaczynała rozumieć i tworzyć sobie w myślach zarys tekstu o takiej szkole, gdzie wszyscy i wszystko ma takie same prawa i jak ta szkoła powoli nijaczeje, a potem powoli przestaje być szkołą i potwornieje… A za motto postanowiła wziąć zasłyszaną właśnie wypowiedź pewnej dziennikarki przy okazji dorocznej sesji Sejmu Dzieci i Młodzieży, która stwierdziła: Tolerancja uznana za najwyższą wartość nie jest gwarantem demokracji, lecz bezmyślności. Najpewniejszym gwarantem demokracji jest solidnie wychowany człowiek. Oraz: Jak długo istnieje rzeczywistość, tak długo „neutralność światopoglądowa” pozostanie szczytem bezmyślności…


No cóż, wystarczy powtarzać do znudzenia jakiś slogan, by część ludzi nie tylko w niego uwierzyła, ale zaczęła nim myśleć, choćby był on wewnętrznie sprzeczny lub wręcz absurdalny. Tak jest również z wciąż powtarzanym w mediach pojęciem „szkoły neutralnej światopoglądowo”, czyli tolerującej religie wschodu, magię, homopropagandę, rozmaite kontrkultury, ale nie chrześcijańskie symbole, obrzędy i zachowania. I niewątpliwie to, co dzieje się na zachodzie Europy, nie pozwala na naiwną potulność wobec aroganckich prób narzucania szkole wszelkich chorych poglądów, byleby nie było tam już miejsca dla chrześcijańskiego.

 
„Nie” dla światopoglądowej neutralności!


Powiedzmy więc sobie w skrócie, dlaczego slogan o potrzebie neutralności światopoglądowej szkoły jest szczególnie dla katolika nie do przyjęcia.

  1. Kiedy mówi się o neutralnym światopoglądzie, to w domyśle jest to ateizm, który jest światopoglądem agresywnym i zarazem destruktywnym, o czym dały doskonale znać dwa zbrodnicze totalitaryzmy – faszyzm i komunizm, z gruntu ateistyczne.
  2. Szkolnictwo wszystkich stopni, przez tyle wieków tworzone było i prowadzone przez Kościół i bynajmniej nie ograniczało wolności myślenia, poszukiwania prawdy, dyskusji i polemik, czego nie można powiedzieć o szkołach funkcjonujących w krajach totalitarnych, a obecnie – w placówkach oświatowych zdominowanych przez poprawność polityczną.
  3. Szkoła ze swej natury nie może skutecznie istnieć i funkcjonować bez ściśle określonych zasad etycznych. Nie może stać się poligonem dla ekstrawaganckich i „wyzwolonych” z etyki haseł, poglądów czy filozofii. I warto podkreślić, że żadne inne zasady nie sprawdziły się w niej tak dobrze, jak chrześcijańskie.
  4. Jeśli szkoły publiczne utrzymywane są z podatków płaconych w ogromnej większości przez chrześcijan, to mają oni pełne prawo, by tymi szkołami rządziły prawa i obowiązki chrześcijańskiego Dekalogu.
  5. Jakiekolwiek próby równouprawnienia na terenie szkoły różnych religii i filozofii, zaprowadzenia tam zasady tolerancji dla wszelkich odmienności oraz zrównania praw uczniów i nauczycieli – prowadzą do anarchii i przemocy ze strony najbardziej prymitywnych jednostek i poglądów.
  6. Wzrastająca ostatnio wrogość i agresywność wobec poglądów, zasad i praktyk chrześcijańskich tam, gdzie ponoć są dla nich zagwarantowane konstytucyjnie pełne prawa, czynią bardzo podejrzanymi intencje tych, którzy – jakoby w imię tolerancji i respektu dla innych przekonań – chcą wyrugować chrześcijaństwo ze szkoły, z kultury i z życia.
  7. Każdy kontakt z mediami i z większością polityków, uświadamia nam, że to nie chrześcijaństwo ogranicza czy gwałci wolność myślenia i wyznawania swoich poglądów, ale coraz bardziej agresywna ateistyczno-magiczna poprawność polityczna, domagająca się fanatycznej wręcz wiary w swoje „dogmaty”.

 

Zadanie rodziców


Dlatego im bardziej szkoła „wyzwala się” z chrześcijańskiej wiary, religii i kultury, tym bardziej dom i rodzina – poprzez swój przykład – powinny wiernie i usilnie być ich środowiskiem, by nie „hodowano” tam dzieci nie tylko „wyzwolonych” z wiary, ale i z myślenia i z sumienia.

Drodzy Rodzice – nie gódźcie się więc na ugodowość, potulność i milczenie naszej uśpionej katolickiej większości względem coraz bardziej agresywnej ateistycznej mniejszości. Jak uczy Katechizm Kościoła Katolickiego: Rodzice powinni uczyć swoje dzieci unikania fałszywych ustępstw i poniżania się, które stanowią zagrożenie dla każdej społeczności ludzkiej. (KKK 2224).



NAJNOWSZE WYDANIE:
Uczmy i wychowujmy po katolicku!
W tym numerze „Przymierza z Maryją” postanowiliśmy podjąć tematykę edukacji młodych pokoleń Polaków. Pokładamy nadzieję w chrześcijańskim, czy też ściślej – katolickim kształceniu i wychowaniu. Pamiętamy bowiem, że katolicyzm jest nie tylko doktryną, dogmatem czy też zbiorem modlitw i obrzędów, lecz nade wszystko żywą relacją z Bogiem i powinien oddziaływać na całe państwo i całe społeczeństwo.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
W odwiedzinach u Fatimskiej Pani
Roman Motoła

Pomiędzy 25 a 29 maja wraz z grupą Apostołów Fatimy pielgrzymowaliśmy do miejsca, w którym 109 lat temu trojgu portugalskim pastuszkom ukazywała się Matka Boża, niosąc światu przesłanie pokuty i nadziei.

 

Fatima, choć jest odwiedzana przez bardzo licznych wiernych oraz turystów, zdołała jednak zachować atmosferę ciszy. Wyjąwszy największe uroczystości gromadzące wielotysięczne rzesze uczestników, można tam zarówno modlić się, jak i słuchać w skupieniu. Każdego dnia chętnie korzystaliśmy z tej możliwości tym bardziej, że nasz hotel położony był w bezpośredniej bliskości bazyliki oraz miejsca Maryjnych objawień.


Codziennie uczestniczyliśmy też w tradycyjnych nabożeństwach i procesjach na olbrzymim placu przed sanktuarium. W trakcie trzeciego wieczoru przedstawiciele naszej grupy mieli zaszczytną okazję prowadzić fragment modlitwy. W pamięci uczestników pozostanie z pewnością atmosfera towarzysząca tym różańcowym spotkaniom. Wypowiadane przez setki pielgrzymów w różnych językach wezwania Ojcze nasz… i Zdrowaś Maryjo… podkreślały zarówno jedność jak i różnorodność Kościoła. Z drugiej strony jednak – zamiast harmonii rodziły szum, utrudniając modlitewne skupienie. Może gospodarze tego cudownego miejsca zechcą kiedyś „odkryć” na nowo łacinę?


Niespokojny duch współczesności daje też w Fatimie znać o sobie w sposób widoczny gołym okiem. Niby w trosce o prostotę i skromność stara się on jak może zasłonić sanktuarium, wznosząc wokół betonowe bryły, z których niektóre nawet zostały poświęcone jako miejsca katolickiego kultu. Tylko co wspólnego z żywą, autentyczną wiarą mogą mieć płaskie, szare bunkry albo kaplice, w których Tabernakulum przypomina bardziej skrzynkę na narzędzia? Albo co powiedzieć o ustawionym tuż przy nowej bazylice wielkim krzyżu, na którym zamiast Chrystusa umieszczono dziwaczną postać jakby wyjętą ze starożytnych hieroglifów? W kulturowym kontekście naszych czasów to raczej karykatura niż godny wizerunek Zbawiciela…

Zatem nawet w bezpośrednim otoczeniu sanktuarium naocznie przekonaliśmy się, że wewnątrz Kościoła toczy się ogromna walka o kształt katolicyzmu i o serca wierzących. Do czego to zmaganie może prowadzić, widzieliśmy w urokliwym, niewielkim mieście Obidos, gdzie w miejscu dawnego kościoła działa dzisiaj… księgarnia.


Nasze pielgrzymkowe wyprawy, których celem były wspaniałe klasztory w miasteczku Alcobaça czy w Batalhi, przeniosły nas do czasów, gdy świątynie bez wątpienia wznoszono na chwałę Bożą, na przykład – w podzięce za Opatrznościową pomoc w wygranej bitwie o niepodległość kraju. Zachwyt budziła potężna, a zarazem misterna architektura tych monumentalnych dzieł, wspaniałe zdobienia, dbałość ich twórców o detale, połączenie talentów z wytrwałością i pracowitością budowniczych.


Podążyliśmy też śladami fatimskich wizjonerów – Łucji dos Santos oraz świętych Hiacynty i Franciszka Marto. Modliliśmy się przy ich grobach. Odprawiliśmy Drogę Krzyżową w ich rodzinnych stronach, odwiedziliśmy domy, w których żyli.


W miejscu objawień Matki Bożej zapaliliśmy świece przywiezione wraz z intencjami powierzonymi nam przez Darczyńców w ramach akcji „Twoje światło w Fatimie”.

Podczas tej kilkudniowej wyprawy na każdym kroku spotykaliśmy się z serdeczną otwartością Portugalczyków. Podziwialiśmy ich ludową sztukę i zwyczaje. Mimo że nasze kraje są od siebie bardzo oddalone, w żaden sposób nie czuliśmy się obco. Sprawiła to oczywiście sama Matka Boża, ale też kulturowa bliskość biorąca swój początek w naszej wspólnej wierze. Podczas wyjazdów do historycznych miejsc, które znalazły się na trasie naszej pielgrzymki, mieliśmy okazję przekonać się, że Maryja swoją opieką otacza nie tylko nasz naród, lecz wszystkie nacje, które się Jej ufnie oddają, a także każdą osobę, która zawierza Jej siebie oraz swych bliskich.


Dzieje Portugalii to również historia wierności Bogu i odstępstw, także w życiu władców. Trudne momenty w wymiarze tak osobistym, jak i zbiorowym, przypominają o konieczności ciągłego zabiegania o własną duszę i o łaskę Opatrzności. Wierność przynosi pomyślność – przynajmniej w życiu duchowym. Odstępstwo owocuje nieszczęściem i śmiercią. Te uniwersalne prawdy przychodziły na myśl, gdy słuchaliśmy opowieści przewodników o portugalskich monarchach i wodzach, zwycięskich bitwach i nieszczęśliwych losach grzesznych kochanków.


Byli tym razem pośród Apostołów Fatimy reprezentanci każdego spośród żyjących pokoleń. Najmłodszy uczestnik liczył sobie 13 lat, zaś senior, pan Zdzisław – już 94. – Całe życie marzyłem, by tu przyjechać – przyznał w rozmowie.


Nasza pielgrzymka nie byłaby tak bogata w duchową treść bez obecności duszpasterza – księdza Krzysztofa. Oprócz zapewnienia nam możliwości codziennego wysłuchania Mszy Świętej, dawał on wyrazy swej niezwykłej czci dla Matki Bożej śpiewem Godzinek i pięknych pieśni.


Każdy z nas przywiózł Matce Bożej bagaż własnych intencji, od tych najbardziej osobistych po zbiorowe – dotyczące Kościoła i Ojczyzny. Każdy też otrzymał w duchowym wymiarze to, czego najbardziej potrzebował. To doświadczenie znają wszyscy pielgrzymujący ze szczerą intencją w miejsca szczególnie wybrane przez Pana Boga i przez Maryję.

Wśród tych niezwykłych miejsc jest też Fatima, niosąca do Nieba już od ponad wieku nieprzerwany strumień ludzkiej modlitwy.


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa