Nadchodzi Wielki Tydzień, który skłania nas do ponownego przeżywania czasu Męki i Śmierci Pana Naszego Jezusa Chrystusa.
Niestety, przy tej okazji mamy skłonność do popadania w rutynę, nawet w obliczu tego, co najwznioślejsze.
Dlatego święci tak wiele mówią o wysiłku dla osiągnięcia nowej gorliwości, właściwej dla tego okresu Roku Liturgicznego. Ma to nam pomóc w maksymalnym skorzystaniu z łask odpowiednich dla tego czasu. Niezbędny jest zatem wzrost naszej gorliwości religijnej i naszej wiary w okresie Wielkiego Postu i Wielkiego Tygodnia.
W tekstach Ojców Kościoła i w tekstach liturgicznych powszechne jest rozumienie tego czasu jako okresu szczególnie odpowiedniego do żalu za grzechy i idącej za tym poprawy życia oraz wysiłku zmierzającego do rozwoju duchowego.
Św. Leon Wielki papież w jednej ze swych homilii mówi: "Mimo że nie ma takiego okresu w ciągu roku, do którego nie byłyby przypisane dary Boże, a Bóg pozwala nam w każdym czasie zbliżyć się do Jego przebaczenia, wypada jednak już teraz przygotować dusze wszystkich do poprawy duchowej z jak największą starannością i pilnością, tak, aby ożywione zostały jeszcze większym zaufaniem do Boga. Bliskość dnia, w którym zostaliśmy odkupieni zaprasza nas do ćwiczenia pobożności, aby w ten sposób uczcić wielką tajemnicę Męki Pana, w czystości duszy i ciała" (1).
„Święty Benedykt zaleca swym mnichom w zakonnej regule, aby w tym czasie oddawali się modlitwie, której towarzyszą łzy żalu za grzechy i gorliwość" (2).
Męka Pana Naszego jest w ten sposób stałym źródłem ożywiania wiary i uświęcania dusz. To niewyczerpany skarbiec, z którego zawsze możemy czerpać coś nowego.
W tym dramacie wybija się jedna postać, której nie da się porównać z innymi, na którą powinniśmy zwrócić szczególną uwagę. Jest Ona najwspanialszym przykładem wierności Boskiemu Odkupicielowi pośród wszystkich ludzi. To Ona zajmuje najwyższe miejsce w hierarchii bytów stworzonych - Mater Dolorosa, Matka Wcielonego Słowa Bożego! W taki sposób współuczestniczyła Ona w cierpieniach swego Boskiego Syna, że w pełni zasługuje Ona na zaszczytne miano Współodkupicielki!
Rozważmy przerażający i bolesny dramat Męki Pańskiej, analizując przy tym dwie osobowości: Judasza Iskarioty, obłudnego zdrajcy, i św. Dyzmasa, Dobrego Łotra, wiernego w chwili konania.
Aby przybliżyć obie te postawy wykorzystamy różne fragmenty, wyjęte z Pisma Świętego, Tradycji, słów świętych oraz pobożnych lektur.
Judasz Iskariota: Przykład obłudy
„I natychmiast przystąpiwszy do Jezusa, rzekł: Bądź pozdrowion, Rabbi! I pocałował go." (Mt. 26, 49).
„Nigdy dotąd historia nie odnotowała tak odrażającej obłudy. Trzeba więc pokazać brzydotę i istotę tego aktu obłudy, od którego rozpoczęło się poniżenie i umęczenie naszego najukochańszego Odkupiciela. Jest to przecież jeden z występków, przeciwko któremu wypowiadają się Ewangelie, a które Jezus zawsze piętnował w stanowczych słowach, ostrzegając niejednokrotnie apostołów, aby strzegli się tego zaczynu (Łuk. 12, 1). Oto jaki wstręt usiłował wzbudzić Jezus do tego występku, który najlepiej widać analizując postępowanie Judasza Iskarioty."
„Tak jak kruki, kiedy rzucają się na ofiarę, a potem wydziobują jej oczy, tak uczynił demon z Judaszem, i tak też czyni z każdym grzesznikiem, zmieniając mu rozum i osąd tak, aby niczego nie dostrzegał. Ten piekielny kruk do takiego stopnia opanował duszę zdrajcy, że sam Jezus nie wahał się powiedzieć w czasie Ostatniej Wieczerzy, że jeden z nich jest diabłem.
Orygenes napisał: „Jezus był jak manna na pustyni. Każdy człowiek rozpoznawał go mniej lub bardziej zgodnie z różnymi predyspozycjami własnego serca. Dlatego i sam Judasz, który chodził szukając go z kłamstwem na ustach, z perfidią wymalowaną na twarzy, z obłudą w sercu, nie poznał go. A więc jest rzeczą jasną, że wszyscy obłudnicy, wszyscy Judaszowie, wszyscy spadkobiercy jego złego ducha, nie będą mogli zobaczyć Boga, ani poznać jego władzy, jego mocy, choćby i szczycili się tym, że należą do jego uczniów."
„Wielu jest zdania, że Judasz, załamany podobnie jak wszyscy pozostali, nie tylko nie skorzystał z tego cudu, aby uznać władzę Jezusa, ale wręcz przeciwnie, przewrotny w przeciwieństwie do wszystkich pozostałych, którzy czuli się zastraszeni i osłupiali, do obłudy dodaje zatwardziałość. I czyniąc pozory spokoju zbliża się do Jezusa, pozdrawia Go słowami pokoju, gdy w rzeczywistości w tym samym momencie wypowiada Mu okrutną wojnę."
„Jakże bardzo odczuwał Jezus to udawanie, tę obłudę swego ucznia. Św. Leon Wielki nie waha się mówić, że Jezus bardziej czuł ten fałsz Judasza niż wszystkie pozostałe zniewagi, którym poddany był w czasie swej męki. Ponieważ, jak poucza Duch Święty, lepiej znosić razy od tych, którzy kochają, niż pocałunki tych, którzy nienawidzą. Dlatego też, jak bardzo muszą rozdzierać Serce Jezusa obłudnicy naśladujący Judasza, którzy uznają Jezusa za swego Boga, ale nieustannie przeklinają Jego Święte Imię!
„Kto może bez zdumienia patrzeć na Jezusa w objęciach Judasza, baranka z wilkiem, świętość ze zbrodnią, miłość z nienawiścią, szczerość z perfidią, dobroć z niewdzięcznością, prawdę z obłudą!"
„Podsumujmy zatem: jak bardzo musimy nienawidzić obłudnika, dlatego, że jego postawa polega na udawaniu słów i czynów, co stoi w jaskrawej sprzeczności z jednym z podstawowych atrybutów Boga, jakim jest prawda."
„Obłudnik, mówi św. Tomasz, ponosi wielką winę za udawanie cnoty, świętości, pobożności, nie posiadając takowych i nie ceniąc ich, przez świętokradcze nadużywanie rzeczy duchowej, czyniąc ze świętości zbrodnię, a z cnoty występek" (3).
Wiemy jak skończył ten obłudnik i jaką nagrodę otrzymał za swą obłudę.
Święty Dyzmas: Przykład prawdziwej skruchy
Św. Łukasz relacjonuje w swojej Ewangelii, że kiedy rozpoczęła się Droga Krzyżowa naszego Zbawiciela ulicami Jerozolimy, „Prowadzono też z nim i innych dwóch złoczyńców, aby byli straceni. A gdy przyszli na miejsce, które zwą Trupią Głową, tam go ukrzyżowali; i łotrów, jednego po prawej, a drugiego po lewej stronie."(Łuk. 23.32-33)
„I stał lud patrząc; a naśmiewali się z niego przełożeni z nimi, mówiąc: innych wybawiał, niechże sam siebie wybawi, jeśli ten jest Chrystusem Bożym wybranym. Naigrawali się też z niego i żołnierze, przychodząc, a ocet podając, i mówiąc: jeśli ty jesteś królem żydowskim, wybawże sam siebie."
„Jezus zaś mówił: Ojcze! Odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią."
Te słowa były promieniem łaski boskiej dla Dyzmasa, łotra ukrzyżowanego po prawicy Zbawiciela. Uderzony łaską łotr w jednej chwili nawrócił się jak św. Paweł wówczas, gdy spadał z konia.
Tymczasem łotr ukrzyżowany na lewicy Jezusa bluźnił mu. Dyzmas upomniał go mówiąc: „Ani ty się Boga nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? A my wprawdzie słusznie, bo godną zapłatę za uczynki odbieramy: lecz ten nic złego nie uczynił. "
Wyrażając skruchę za grzechy i ufając boskiemu miłosierdziu Dyzmas wyznał wiarę w boskość Jezusa, mówiąc do niego: "Panie, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do królestwa swego!". I otrzymał tę wspaniałą odpowiedź, która była pierwszą publiczną kanonizacją, jedyną, jakiej dokonał sam Pan Jezus: „Zaprawdę mówię tobie, dziś ze mną będziesz w raju'" (Łuk, 23, 43).
„Ten baranek, pełen słodyczy, zważając bardziej na wielkość skruchy i na pokorną prośbę tego złoczyńcy niż na zniewagi mu wyrządzone, udzielił mu tego, o co prosił. Obiecał, że jeszcze tego samego dnia będzie z nim w raju. I słowa dotrzymał."(4).
Przeto jeśli wespół powstaliście z Chrystusem, szukajcie tego, co w górze jest
Aby zakończyć, zacytujemy natchnione słowa z listu św. Pawła do Kolosan (3, 1- 11) o owocach Zmartwychwstania Boskiego Zbawiciela w duszy wybranych:
"Przeto jeśli wespół powstaliście z Chrystusem, szukajcie tego, co w górze jest, gdzie Chrystus siedzi na prawicy bożej; co w górze jest, miłujcie, nie co na ziemi. Albowiem umarliście i życie wasze ukryte jest z Chrystusem w Bogu. Gdy się ukarze Chrystus, życie wasze, wtedy i wy z nim się ukarzecie w chwale."
„Umartwiajcie więc członki wasze, które są na ziemi: rozpustę, nieczystość, lubieżność, złą pożądliwość i chciwość, która jest bałwochwalstwem, z powodu nich przychodzi gniew boży na synów niewierności; a i wyście się kiedyś im poddawali, gdyście żyli wpośród nich. Lecz teraz złóżcie i wy wszystko: gniew, oburzenie, złość, bluźnierstwo, brzydką mowę z ust waszych.
Nie okłamujcie się nawzajem, skoro zwlekliście z siebie starego człowieka z jego uczynkami, a przyoblekliście się w nowego, tego, który się odnawia w miarę poznania, na wzór Tego, co go stworzył; w czym nie ma poganina i żyda, obrzezania i odrzezka, barbarzyńcy i Scyty, niewolnika i wolnego, ale wszystko i we wszystkich Chrystus."
Przypisy
(1) Święty Leon Wielki, Homilias, Homilias sobre el ano liturgico, Homilias sobre la Quaresma, Homilia 4. B.A.C., Madrid, 1969, s. 177.
(2) D. Guéranger, El Ano Liturgico, Editorial Aldecoa, Burgos, 1956, t. II. s. 128, 129.
(3) Niektóre komentarze z książki x. B.L. Garnier Leituras Populares sobre a Sagrada Paixăo de Nosso Senhor Jesus Cristo e dores de Maria Santíssima, Rio de Janeiro, Wydanie 2, (1883), s. 79-87.
(4) Les Petits Bollandistes, Vies des Saints, wg Pčre Giry, Mgr Paul Guérin, Bloud et Barral, Libraires-Éditeurs, Paris, 1882, t. 16, s. 53 - 54).
Wielki Tydzień dzisiaj
W świętym czasie Triduum Paschalnego powinniśmy jeszcze bardziej ukochać Kościół Katolicki, który cierpi w dzisiejszych dniach. Możemy dziś niestety dostrzec ciemności, które stopniowo ogarniają świat. Ciemności grzechu, nieporządku i nienawiści wypełniają ziemię we wszystkie strony. Obchodząc pamiątkę świętej Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Pańskiego, wspominamy zwycięską walkę jaką stoczył z ciemnością Chrystus Pan.
On w Wielki Czwartek ustanowił Świętą Eucharystię, aby być z nami zawsze. Pamiętajmy, aby przystępować do Komunii Świętej z należną czcią i pobożnością, a także opłakiwać Mękę Pana. Powinniśmy płakać jak grzesznicy, ponieważ wiemy, że obrażaliśmy Go w przeszłości i musimy żałować za grzechy całego naszego życia.
Święty Piotr, który zaparł się Jezusa, płakał do końca swoich dni. Według tradycji, kiedy umarł (był ukrzyżowany przez Rzymian głową w dół) miał na twarzy dwie bruzdy będące śladami po łzach, którymi całe życie opłakiwał swoje zaparcie się Zbawiciela.
Obyśmy i my w naszej duszy wyryli znamię smutku za nasze grzechy, które popełniamy oraz za grzechy innych. Winien to być szczery żal, nie zaś sentymentalny smutek. Tak jak u św. Piotra, nasz żal ma być powodowany wstrętem do naszych grzechów!
Nie można brzydzić się wyłącznie grzechami innych nie pamiętając o własnych. Po pierwsze, to mój grzech, to ja zgrzeszyłem. Ja jestem sprawcą mojego grzechu i cierpienia Zbawiciela. Ponieważ zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem, to jest moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina!
W taki właśnie sposób powinniśmy podchodzić do grzechów własnych i grzechów cudzych, zwłaszcza w tych błogosławionych dniach Wielkiego Tygodnia.
W tym numerze „Przymierza z Maryją” postanowiliśmy podjąć tematykę edukacji młodych pokoleń Polaków. Pokładamy nadzieję w chrześcijańskim, czy też ściślej – katolickim kształceniu i wychowaniu. Pamiętamy bowiem, że katolicyzm jest nie tylko doktryną, dogmatem czy też zbiorem modlitw i obrzędów, lecz nade wszystko żywą relacją z Bogiem i powinien oddziaływać na całe państwo i całe społeczeństwo.
Pomiędzy 25 a 29 maja wraz z grupą Apostołów Fatimy pielgrzymowaliśmy do miejsca, w którym 109 lat temu trojgu portugalskim pastuszkom ukazywała się Matka Boża, niosąc światu przesłanie pokuty i nadziei.
Fatima, choć jest odwiedzana przez bardzo licznych wiernych oraz turystów, zdołała jednak zachować atmosferę ciszy. Wyjąwszy największe uroczystości gromadzące wielotysięczne rzesze uczestników, można tam zarówno modlić się, jak i słuchać w skupieniu. Każdego dnia chętnie korzystaliśmy z tej możliwości tym bardziej, że nasz hotel położony był w bezpośredniej bliskości bazyliki oraz miejsca Maryjnych objawień.
Codziennie uczestniczyliśmy też w tradycyjnych nabożeństwach i procesjach na olbrzymim placu przed sanktuarium. W trakcie trzeciego wieczoru przedstawiciele naszej grupy mieli zaszczytną okazję prowadzić fragment modlitwy. W pamięci uczestników pozostanie z pewnością atmosfera towarzysząca tym różańcowym spotkaniom. Wypowiadane przez setki pielgrzymów w różnych językach wezwania Ojcze nasz… i Zdrowaś Maryjo… podkreślały zarówno jedność jak i różnorodność Kościoła. Z drugiej strony jednak – zamiast harmonii rodziły szum, utrudniając modlitewne skupienie. Może gospodarze tego cudownego miejsca zechcą kiedyś „odkryć” na nowo łacinę?
Niespokojny duch współczesności daje też w Fatimie znać o sobie w sposób widoczny gołym okiem. Niby w trosce o prostotę i skromność stara się on jak może zasłonić sanktuarium, wznosząc wokół betonowe bryły, z których niektóre nawet zostały poświęcone jako miejsca katolickiego kultu. Tylko co wspólnego z żywą, autentyczną wiarą mogą mieć płaskie, szare bunkry albo kaplice, w których Tabernakulum przypomina bardziej skrzynkę na narzędzia? Albo co powiedzieć o ustawionym tuż przy nowej bazylice wielkim krzyżu, na którym zamiast Chrystusa umieszczono dziwaczną postać jakby wyjętą ze starożytnych hieroglifów? W kulturowym kontekście naszych czasów to raczej karykatura niż godny wizerunek Zbawiciela…
Zatem nawet w bezpośrednim otoczeniu sanktuarium naocznie przekonaliśmy się, że wewnątrz Kościoła toczy się ogromna walka o kształt katolicyzmu i o serca wierzących. Do czego to zmaganie może prowadzić, widzieliśmy w urokliwym, niewielkim mieście Obidos, gdzie w miejscu dawnego kościoła działa dzisiaj… księgarnia.
Nasze pielgrzymkowe wyprawy, których celem były wspaniałe klasztory w miasteczku Alcobaça czy w Batalhi, przeniosły nas do czasów, gdy świątynie bez wątpienia wznoszono na chwałę Bożą, na przykład – w podzięce za Opatrznościową pomoc w wygranej bitwie o niepodległość kraju. Zachwyt budziła potężna, a zarazem misterna architektura tych monumentalnych dzieł, wspaniałe zdobienia, dbałość ich twórców o detale, połączenie talentów z wytrwałością i pracowitością budowniczych.
Podążyliśmy też śladami fatimskich wizjonerów – Łucji dos Santos oraz świętych Hiacynty i Franciszka Marto. Modliliśmy się przy ich grobach. Odprawiliśmy Drogę Krzyżową w ich rodzinnych stronach, odwiedziliśmy domy, w których żyli.
W miejscu objawień Matki Bożej zapaliliśmy świece przywiezione wraz z intencjami powierzonymi nam przez Darczyńców w ramach akcji „Twoje światło w Fatimie”.
Podczas tej kilkudniowej wyprawy na każdym kroku spotykaliśmy się z serdeczną otwartością Portugalczyków. Podziwialiśmy ich ludową sztukę i zwyczaje. Mimo że nasze kraje są od siebie bardzo oddalone, w żaden sposób nie czuliśmy się obco. Sprawiła to oczywiście sama Matka Boża, ale też kulturowa bliskość biorąca swój początek w naszej wspólnej wierze. Podczas wyjazdów do historycznych miejsc, które znalazły się na trasie naszej pielgrzymki, mieliśmy okazję przekonać się, że Maryja swoją opieką otacza nie tylko nasz naród, lecz wszystkie nacje, które się Jej ufnie oddają, a także każdą osobę, która zawierza Jej siebie oraz swych bliskich.
Dzieje Portugalii to również historia wierności Bogu i odstępstw, także w życiu władców. Trudne momenty w wymiarze tak osobistym, jak i zbiorowym, przypominają o konieczności ciągłego zabiegania o własną duszę i o łaskę Opatrzności. Wierność przynosi pomyślność – przynajmniej w życiu duchowym. Odstępstwo owocuje nieszczęściem i śmiercią. Te uniwersalne prawdy przychodziły na myśl, gdy słuchaliśmy opowieści przewodników o portugalskich monarchach i wodzach, zwycięskich bitwach i nieszczęśliwych losach grzesznych kochanków.
Byli tym razem pośród Apostołów Fatimy reprezentanci każdego spośród żyjących pokoleń. Najmłodszy uczestnik liczył sobie 13 lat, zaś senior, pan Zdzisław – już 94. – Całe życie marzyłem, by tu przyjechać – przyznał w rozmowie.
Nasza pielgrzymka nie byłaby tak bogata w duchową treść bez obecności duszpasterza – księdza Krzysztofa. Oprócz zapewnienia nam możliwości codziennego wysłuchania Mszy Świętej, dawał on wyrazy swej niezwykłej czci dla Matki Bożej śpiewem Godzinek i pięknych pieśni.
Każdy z nas przywiózł Matce Bożej bagaż własnych intencji, od tych najbardziej osobistych po zbiorowe – dotyczące Kościoła i Ojczyzny. Każdy też otrzymał w duchowym wymiarze to, czego najbardziej potrzebował. To doświadczenie znają wszyscy pielgrzymujący ze szczerą intencją w miejsca szczególnie wybrane przez Pana Boga i przez Maryję.
Wśród tych niezwykłych miejsc jest też Fatima, niosąca do Nieba już od ponad wieku nieprzerwany strumień ludzkiej modlitwy.
Szanowni Państwo!
Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!
Anna ze Zgierza
Szczęść Boże!
Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.
Zbigniew z Katowic
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.
Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.
Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.
Wdzięczna Czytelniczka
Krystyna z Pruszkowa
Szczęść Boże!
Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!
Barbara
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!
Danuta z Krakowa
Szanowni Państwo!
Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,
Maria
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.
Janina z Włocławka
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.
A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.
Z Panem Bogiem!
Genowefa