Temat numeru
 
Duch Święty jak… powietrze!
Jerzy Wolak

Co mamy na myśli, gdy odmawiając Skład Apostolski wypowiadamy słowa: Wierzę w Ducha Świętego? Wyznajemy wiarę – w Kogo?

 

Niełatwo wierzyć w Trójcę Świętą. I to nawet nie tyle w trójosobowość Jedynego – tę bez problemu da się wytłumaczyć Bożą wszechmocą. Skoro Pan Bóg jest wszechmogący – czyli może wszystko – to znaczy, że może istnieć Jeden w Trzech Osobach. Proste. Co innego stanowi problem – to mianowicie, że z niejednakową łatwością przychodzi nam wiara w poszczególne Osoby Trójcy Przenajświętszej.


Czy Duch jest Bogiem?


Stosunkowo łatwo wierzyć w Boga Ojca – wszak że jest jeden Bóg (…) także i złe duchy wierzą i drżą (Jk 2,19). Bóg Ojciec – najwyższa siła sprawcza wszechświata – jest oczywistością. Trzeba być zakutym postchrześcijańskim ateistą, żeby negować Jego istnienie. Nie pozwoli sobie na to żaden szanujący się wyznawca religii abrahamicznych, zaratusztrianizmu, części hinduizmu, a także wielu kultów naturalnych. Po prostu – z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę (Mdr 13,5).


Znacznie trudniej wyznawać wiarę w Syna Bożego. Wprawdzie fakt istnienia człowieka o imieniu Jezus potwierdzają liczne źródła historyczne, również pióra autorów niechrześcijańskich, jak rzymski historyk Publiusz Korneliusz Tacyt, który pisząc o chrześcijanach, nadmienia, iż początek tej nazwie dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany został na śmierć przez prokuratora Poncjusza Piłata. Inny rzymski pisarz, Swetoniusz, w biografii cesarza Klaudiusza wspomina fakt wypędzenia przezeń Żydów z Rzymu, ponieważ bezustannie wichrzyli, podżegani przez jakiegoś Chrestosa. Podobną wzmiankę faktograficzną znajdziemy w żydowskim Talmudzie: W wigilię Paschy powieszono Jeszu. Jeszcze półtora wieku po Chrystusie grecki poganin Lukian z Samosaty zanotował, że czciciele tamtego wielkiego człowieka, ukrzyżowanego w Palestynie (…) żywią przekonanie, że po wsze czasy będą nieśmiertelni i że ich życie trwać będzie na wieki.


Ale co innego uznanie istnienia postaci historycznej, a co innego dostrzeżenie w niej Syna Bożego. Nie udało się to przytłaczającej większości starszyzny żydowskiej oraz intelektualnej elity starożytnego Izraela. Przywołajmy Mateuszową relację z procesu Jezusa w pałacu arcykapłana (Mt 26,63–68). Oto najwyższy kapłan Kajfasz zwraca się do Jezusa z pytaniem:

– Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży?

Jezus odpowiada bez wahania:

– Tak, Ja Nim jestem.

Wtedy arcykapłan wpada w niezrozumiały amok i rozdzierając swe szaty, przejmująco woła:

– Zbluźnił! Na cóż nam jeszcze potrzeba świadków? Oto teraz słyszeliście bluźnierstwo.


Zaiste niepojęte to zachowanie wykształconych Żydów, którzy zęby zjedli na studiowaniu proroctw głoszących nadejście Mesjasza i na oczekiwaniu nań. Ale tak się, nieszczęśni, przyzwyczaili do obrazu, jaki sobie w głowach wymodelowali, że gdy stanął On przed nimi we własnej Osobie, z miejsca Go odrzucili. Mało tego! Jak pies ogrodnika zatroszczyli się o to, by swych mniej nadętych pychą współwyznawców odciągnąć od wiary kłamstwem, jakoby uczniowie Ukrzyżowanego przyszli w nocy i wykradli Go, gdy wartownicy smacznie spali…

Tak czy inaczej jednak w Jezusa Chrystusa łatwiej uwierzyć, gdyż w Jego osobie możemy oglądać Boga twarzą w twarz (1 Kor 13,12). Jest on wszak jedyną widzialną Osobą Trójcy Świętej i wielu faktycznie Go widziało – także po Jego zmartwychwstaniu.


Najtrudniej za to przychodzi nam – również wierzącym i praktykującym katolikom – wiara w Ducha Świętego. Nie od dziś katecheci spotykają się z następującą reakcją katechizowanych:

– Czy Ojciec Niebieski, Stwórca wszechświata jest Bogiem?

– Oczywiście!

– Czy Syn Boży sam też jest Bogiem?

Chwila zawahania.

– Yyy…, jest Bogiem…

– Czy Duch Święty jest Bogiem?

– Noo…, chyba taak… Jest w Trójcy Świętej, więc raczej tak…

– Ale czy jest w pełni Bogiem?

Konsternacja. Milczenie.


Niby gołębica


Ducha Świętego najtrudniej sobie wyobrazić – bo przecież wierzymy zmysłami: dusza operuje w nas za pośrednictwem mózgu. Jaki więc obraz ducha rozwijają przed człowiekiem jego władze umysłowe? Zazwyczaj eterycznej czy „ektoplazmatycznej” półprzezroczyście mglistej zjawy jak z tandetnych horrorów. Katolicy na szczęście tak sobie Ducha Świętego nie wyobrażają. Jeżeli już przywołują przed oczy duszy jakiś Jego obraz, to raczej jako gołębicy – zgodnie z zapisem Ewangelii Łukaszowej, jak to podczas chrztu Pana Jezusa w Jordanie Duch Święty zstąpił na Niego w postaci cielesnej niby gołębica (Łk 3,22).


Tak należało ukazać Ducha Świętego, zstępującego na Pana, aby każdy zrozumiał, iż jeśli ma Ducha Świętego, musi być prosty jak gołębica, musi z braćmi utrzymywać prawdziwy pokój, który oznaczają pocałunki gołębi
– przekonuje święty Augustyn z Hippony.


Jednakowoż Ducha Świętego nie wolno utożsamiać z gołębicą, ponieważ to grozi wypaczeniem chrześcijaństwa w stronę religii naturalnej. Duch Święty przecież nie jest gołębiem, tylko się akcydentalnie w takiej postaci objawił. Jak sobie Go zatem lepiej, pełniej wyobrazić? Niezwykle trudne to zadanie, przeto wielu chrześcijan woli sobie Ducha Świętego wcale nie wyobrażać. Nie żeby Go nie uznawali, Boże broń! Nie żeby Go jakoś postponowali – niekiedy wszak kilkanaście razy dziennie wymieniają Jego imię – czy to czyniąc znak krzyża, czy odmawiając modlitwę Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu… Ot, po prostu traktują Go jak część krajobrazu. Tak właśnie – wielu wierzących traktuje Ducha Świętego jak powietrze.


Jak uderzenie wiatru


Ale paradoksalnie są w tym znacznie bliżej prawdy i rzeczywistości, niż by się mogło wydawać (i niż sami to sobie uświadamiają). Przecież Duch Święty w pewnym sensie jest jak powietrze. Sam Pan Jezus utożsamia Go z wiatrem, mówiąc, iż wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża (J 3,8). Apostołowie w dzień Pięćdziesiątnicy odebrali Ducha Świętego jako uderzenie gwałtownego wiatru (Dz 2,2). Oba języki biblijne opisują Go synonimem wiatru, podmuchu, tchnienia (w Starym Testamencie hebrajskim słowem ruah, w Nowym Testamencie zaś greckim słowem pneuma. Co ciekawe, w jakże odległej kulturowo Słowiańszczyźnie sprawa przedstawia się całkiem podobnie – słowo „duch” wyraźnie kojarzy się etymologicznie ze słowem „dech” (od prasłowiańskiego duchъ, opartego na praindoeuropejskim rdzeniu dheu-s-).


Tak, Duch Święty to powietrze, którym oddycha Kościół. A czy można żyć bez powietrza? W środowisku i oddziaływaniu Ducha Świętego żyjemy, poruszamy się i jesteśmy (Dz 17,28). Bez Ducha Świętego żadną miarą nie byłaby w stanie przetrwać Owczarnia Chrystusowa, albowiem – jak uczy święty Augustyn – czym dusza jest w naszym ciele, tym Duch Święty jest w ciele Chrystusa, którym jest Kościół. A czy można żyć bez duszy?


Duch Święty jest wieczny. Duch [pneuma] przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego (1 Kor 2,10). Towarzyszy światu od jego stworzenia: Duch Boży [ruah elohim] unosił się nad wodami (Rdz 1,2).

Jaki Ojciec i Syn, taki Duch


Duch Święty pochodzi wszak od Boga Ojca, a kiedy się mówi o pochodzeniu Ducha Świętego od Ojca – tu jeszcze raz odwołajmy się do świętego Augustyna – trzeba to rozumieć w taki sposób, że pochodzi On również od Syna, co jednak Syn otrzymał od Ojca. Jeśli bowiem wszystko, co Syn ma, otrzymuje od Ojca, w takim razie od Ojca ma również i to, że od Niego Duch Święty pochodzi.


A pochodząc od Ojca i Syna, nie może Duch Święty być jedynie Ich częścią (tak samo jak Syn nie jest częścią Ojca), lecz jest On pełną Osobą Boską, współistotną z Ojcem i Synem, ponieważ Bóg jako Najwyższa Doskonałość nie istnieje w autonomicznych częściach, lecz każda Osoba Trójcy jest całym Bogiem.


Duch Święty jest Bogiem. Najpełniej i najpiękniej prawdę tę wyraża Symbol Atanazjański – równy autorytetem Symbolowi Nicejsko-Konstantynopolskiemu i Składowi Apostolskiemu, acz niestety rzadziej używany w katolickiej liturgii – w którym padają słowa: Ojca i Syna, i Ducha Świętego jedno jest Bóstwo, równa chwała, współwieczny majestat. Jaki Ojciec, taki Syn, taki Duch Święty. (…) Ojciec Bogiem, Syn Bogiem, Duch Święty Bogiem. A przecie nie trzej bogowie, lecz jeden Bóg.


Jednoznacznie na ten temat wypowiada się również katolicki katechizm. Co prawda w katechizmie z roku 1992 sprawa trochę gubi się w wielomówstwie, za to niezawodny katechizm kardynała Pietra Gasparriego przedstawia ją ze spiżową zwięzłością: Wierzymy w Ducha Świętego tak, jak w Ojca i Syna, ponieważ Duch Święty jest prawdziwym Bogiem, jak Ojciec i Syn, i jest jednym Bogiem z Ojcem i Synem.



NAJNOWSZE WYDANIE:
Znak, któremu sprzeciwiać się będą
Pamiętajmy jednak, że cierpieć dla Chrystusa, to nie tylko przelać za niego krew, ale również zaprzeć się siebie i poświęcić swoje życie dla służby Bogu i bliźniemu. To dokładne i z miłością wykonywanie obowiązków, zwłaszcza tych przykrych; to pokorne przyjmowanie wszelkich osobistych dramatów, trudów i przeciwności – tak jak nas tego nauczył nasz Pan: Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Warto wierzyć!

Pani Renata należy do parafii pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Suchej Beskidzkiej. Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi wspiera już od 2005 roku, a w 2013 roku przystąpiła do Apostolatu Fatimy.

 

Pani Renata urodziła się w Poznaniu, skąd po kilku latach wraz z rodzicami wyjechała do Opola, gdzie jej tata pracował jako zawiadowca stacji kolejowej. W Opolu spędziła lata szkoły podstawowej i średniej. Po ukończeniu edukacji wyszła za mąż i zamieszkała w Sosnowcu. – Tam było wówczas ciężkie powietrze przy kopalniach i nasz syn zachorował na astmę. Wtedy mąż dostał przeniesienie służbowe z pracy właśnie do Suchej Beskidzkiej i tu przywędrowaliśmy, gdy syn miał dwa latka. Tak że mieszkamy tutaj już od 50 lat – opowiada.


Stowarzyszenie i Apostolat


– O istnieniu Stowarzyszenia dowiedziałam się chyba, jeśli się nie mylę, w 2005 roku. Właśnie gdzieś wyczytałam, być może, że to była ulotka albo coś takiego, i się zapisałam, a po pewnym czasie przystąpiłam do Apostolatu Fatimy.


– Lubię te wszystkie wizerunki Matki Bożej, jakie mam w kalendarzu „365 dni z Maryją”, który otrzymuję ze Stowarzyszenia. Zresztą kalendarz zamawiam też dla rodziny i dla koleżanki. Z kolei „Przymierze z Maryją” zbieram, a jak jest jakiś artykuł, który może zainteresować moją przyjaciółkę, to jej zanoszę. Mnie najbardziej ciekawią świadectwa Apostołów Fatimy.

Jest ktoś, kto nad nami czuwa


– Myślę, że warto wierzyć, warto modlić się na różańcu, bo zawsze Ktoś jednak nad nami czuwa, tam gdzieś z góry i te modlitwy prędzej czy później zawsze zostają wysłuchane. Staram się odmawiać Różaniec codziennie, a poza tym bardzo lubię śpiewać pieśni Maryjne.


– W swojej parafii chodzę od niedawna na nabożeństwo do św. Charbela, a 22 dnia każdego miesiąca jeżdżę z koleżanką do Sanktuarium Matki Bożej Opiekunki i Królowej Rodzin w Makowie Podhalańskim na nabożeństwo do św. Rity. Święta Rita pomogła mi w pewnej sprawie. Jeździłam co miesiąc przez rok i po prostu ta moja prośba została wysłuchana.


Pani Renata darzy zaufaniem i szacunkiem osoby duchowne, co wynika między innymi z jej osobistego doświadczenia: – Gdy miałam trudny okres w życiu, udałam się do jednego z naszych księży i on bardzo mi pomógł – wspomina.


– Kiedyś byłam nad morzem, w Kołobrzegu. Tam jest zupełnie inaczej. Nie ma takich pełnych kościołów jak w Suchej
– zauważa różnice w pobożności różnych regionów Polski. To rodzice wychowali mnie w takiej, a nie innej wierze. Pamiętam, jak mama nas budziła rano i na szóstą chodziliśmy na Roraty. Wspólnie udawaliśmy się też na majówki.

Miłośniczka pielgrzymek autokarowych


Teraz ze względów zdrowotnych nie mogę dużo chodzić, ale za to chętnie jeżdżę na pielgrzymki autokarowe. Zawsze raz w roku jadę ze swojej parafii na całonocne czuwanie do Matki Bożej, do Częstochowy. Z parafii towarzyszą nam dwaj, czasem trzej księża; jadą trzy, a nawet cztery autobusy. Wszystko zaczyna się o dziewiątej wieczorem i trwa do piątej rano. Specjalnie dla nas jest przygotowane miejsce blisko ołtarza, gdzie śpiewamy pieśni, modlimy się i odprawiana jest Msza. Towarzyszy nam nasza parafialna schola. Czasami do naszej modlitwy dołączają się również inne grupy – opowiada pani Renata.


Dużo bliżej miejsca zamieszkania pani Renaty znajduje się Sanktuarium Pasyjno-Maryjne w Kalwarii Zebrzydowskiej. – Do Kalwarii jeżdżę z rodziną. Zwłaszcza w okresie bożonarodzeniowym, jak jest tam taka piękna, żywa szopka ze zwierzętami. Ostatnio zabrałam ze sobą prawnuczkę, żeby jej to pokazać.


– Jak tylko mam okazję, to jeżdżę z przyjaciółką do Lichenia, do sanktuarium Matki Bożej. W Licheniu jest przepięknie.
Wyjazd trwa dwa dni i organizuje go prywatna osoba z sąsiedniej Białki.


– W 2000 roku, który był Rokiem Jubileuszowym, byłam w Rzymie, żeby przejść przez wszystkie Drzwi Święte –
wspomina pani Renata. I dodaje: – Byłam też w Ziemi Świętej, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Jednak być tam na miejscu i widzieć jak ludzie są chrzczeni w Jordanie, czy być pod ścianą płaczu, to jest coś niesamowitego.


Oprac. Janusz Komenda

 


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szczęść Boże!

Cieszę się z każdej kampanii przeprowadzanej przez Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi. Myślę, że spotkania z wykładami dotyczącymi historii Polski pomogłyby wielu osobom, szczególnie młodym, zapoznać się z naszymi historycznymi dziejami. Życzę powodzenia w realizacji Waszej misji!

Ewa z Warszawy

 

 

Szanowni Państwo!

Uczestniczyć w Waszych kampaniach to tak, jakby komuś spadającemu podać rękę i zatrzymać go. Wasza działalność jest potrzebna wszystkim. Dlatego z radością pragnę udzielać Wam wsparcia!

Janina

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Ogromnie się cieszę, że Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi podjęło się opublikowania książki pt. „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski”. Ta książka jest mi ogromnie bliska, ponieważ w niej zawarte są bardzo ważne chwytające za serce przekazy dotyczące przyszłości Polski – naszej Ojczyzny. Narodowi jest to bardzo potrzebne. To święta prawda, że jest to głośne wołanie o przebudzenie Polaków oraz refleksję nad przyszłością naszego kraju i całego świata. Skoro w taki sposób wyrażają Państwo swoje przywiązanie do naszej Ojczyzny, to jakże ja bym miała nie poprzeć tej inicjatywy? Przepięknie wybrzmiały te słowa Pana Prezesa prosto z serca. Serdecznie dziękuję za te budujące szczere słowa oraz za pakiet zawierający broszurę, a także piękny poświęcony przez kapłana obrazek z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej – naszej Hetmanki! Przesyłam pozdrowienia całemu Zespołowi Redaktorskiemu, który włożył tyle trudu w przygotowanie tej książki. Kieruję również pozdrowienia dla obecnych i przyszłych czytelników. Książka ta jest dla mnie bardzo pouczająca. I jestem przekonana, że dla katolików będzie jak balsam na zranione serce. Wierzę, że rozejdzie się, jak przysłowiowe „świeże bułeczki”. Pod warunkiem jednak, że trafi na prawdziwych katolików, a nie takich, którzy tylko takich udają – czyli „farbowańców”. Prawdziwy katolik jest gotowy poświęcić nawet życie dla swojej katolickiej Ojczyzny. Kończąc ten list życzę Panu Prezesowi i całemu Stowarzyszeniu powodzenia w tej jakże potrzebnej i wartościowej kampanii. Szczęść Wam Boże!

Apostołka Fatimy Janina z Łukowa

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Jestem wdzięczna za to, co robicie dla wszystkich Polaków. Dzięki Waszym kampaniom rośnie świadomość ludzi i ich refleksja nad swoim życiem, pogłębia się też wiara w Pana Boga. Dlatego wspieram Wasze akcje. Szczęść Boże!

Małgorzata z Zielonej Góry

 

 

Szczęść Boże!

Bogu dzięki, że jest Stowarzyszenie, które dba o dobro Polaków i Polski. Dziękuję osobiście i cieszę się, że jestem Waszym Przyjacielem.

Jan z Ustronia

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Zdecydowałem się być odbiorcą Waszego czasopisma Maryjnego. Muszę przyznać, że jest w nim wiele tekstów bardzo pożytecznych i mocno złączonych z tradycją Kościoła Katolickiego. Dla kapłana także jest wiele materiałów ubogacających. Piszę ten list, bo w 146. numerze „Przymierza z Maryją” (dział Strony Maryjne) na końcu pisma w ramach Sanktuariów Maryjnych został opublikowany tekst o Matce Bożej Skoszewskiej z mojego dekanatu brzezińskiego. Bardzo się ucieszyłem z publikacji tego artykułu. Serdecznie pozdrawiam całą Redakcję, życząc błogosławieństwa Bożego.

Ks. Krzysztof

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję za to, że od roku 2018 miałam możliwość i zaszczyt uczestniczenia w Apostolacie Fatimy. Bardzo dziękuję za życzenia urodzinowe, za kalendarze, za wszelkie przesyłki i za Wasze wartościowe pisma. Dziękuję także za miłe i krzepiące słowa. Za Was wszystkich gorąco się modlę. Życzę błogosławieństwa Bożego i opieki Matuchny Fatimskiej. Bóg Wam zapłać!

Elżbieta

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowna Redakcjo, pragnę podzielić się moim świadectwem dotyczącym łask, jakie nasza kochana Matka Maryja wyjednała dla mojej cioci u swojego Syna. Moja ciocia cierpi na depresję. Lekarze nie potrafili jej pomóc, choroba trzymała ją w swoim uścisku bardzo mocno. Wtem przypomniałem sobie, że jest modlitwa „nie do odparcia”, czyli Nowenna Pompejańska. Chwyciłem się więc tej nowenny jako ostatniej deski ratunku, gdyż bardzo chciałem pomóc cioci. Zacząłem się modlić mając nadzieję na pomoc. Gdy kończyłem część dziękczynną, nie było żadnych rezultatów poprawy u cioci, jednak ostatniego dnia nowenny stał się cud. Odebrałem telefon, że ciocia już o wiele lepiej się czuje, a depresja przeszła jak ręką odjął. Wiem, że to nasza Najświętsza Matka wyjednała u swojego Syna tę łaskę zdrowia dla niej. Dodatkowo podczas nowenny uzyskałem niespodziewane łaski dla siebie, abym mógł bardziej uczciwie spojrzeć na swoje życie. Zapoczątkowałem proces zmian w moim życiu, które pozwoliłyby mi przybliżyć się bardziej do Pana Boga. Mam nadzieję, że nie zawrócę z tej drogi. (…) Dzięki Nowennie Pompejańskiej zobaczyłem, że można żyć inaczej oraz inaczej przeżywać swoją wiarę!

Właśnie zacząłem kolejną, trzecią nowennę w intencji rodziny mojego brata stryjecznego, która jest w rozsypce, a węzeł zła jest tak mocno zaciśnięty, że tylko Boża interwencja może tutaj pomóc. Wierzę jednak, że nasza kochana Matka wyjedna odpowiednie łaski dla tej rodziny. Nawet jeżeli od razu nie doświadczymy namacalnych cudów tej modlitwy, to Jezus Chrystus wie, jakie łaski na daną chwilę nam zsyła i możliwe, że poznamy je dopiero po tamtej stronie. Dlatego warto odmawiać święty Różaniec, o czym sam się przekonałem. Z Panem Bogiem!

Paweł