Temat numeru
 
Cud nawrócenia
Michał Wikieł

On jest nieprawdopodobnie cierpliwy, będzie czekał, aby Swoje Miłosierdzie wylać na nas. Ale potrzebne jest nasze otwarcie na Jego wolę. On czeka na nawet najmniejszy kontakt, sygnał z naszej strony – wyznaje Radosław Pazura, aktor. Wie, co mówi, bo jego nawrócenie zostało okupione tragicznym wypadkiem samochodowym i cierpieniem. Na miejscu zginął kierowca…

 

To trudne doświadczenie zaowocowało diametralną zmianą myślenia i życia: zaczął się modlić, wrócił do sakramentów świętych, ożenił się z Dorotą Chotecką (po kilkunastu latach życia w konkubinacie). – Jeśli zaufamy Jezusowi, otworzymy się na Niego, będziemy się nawracali, będziemy szukać punktów zaczepienia, wskazówek w Ewangelii – one podpowiedzą nam, jak żyć. My, chrześcijanie, katolicy, wiemy, że jeżeli żyjemy w Kościele i staramy się zgłębiać wiarę, to staramy się dostrzec te podpowiedzi, to Jego wspaniałe działanie na każdym kroku. I nasze serce zaczyna wtedy szybciej bić, podobnie jak uczniom zdążającym do Emaus – mówi Radosław Pazura.

Przeżyłem własną śmierć

Ale bywają i „cięższe” przypadki. Jan Ben Radecki oddalił się od Boga. Był wziętym malarzem. Pociągał go świat, bogactwo i pieniądze. Pewnego razu otrzymał propozycję namalowania dużego obrazu przedstawiającego diabła, który miał być zawieszony przy wejściu do kawiarni „Mefisto” na Rynku we Wrocławiu.

 

- Po wykonaniu „dzieła” właściciel „Mefista” zaprosił mnie na symboliczny koniaczek – wyznał w jednym z numerów czasopisma „Różaniec”. – Zostałem napadnięty i dotkliwie pobity przez kilku młodych opryszków. Straciłem przytomność. W szpitalu po przeprowadzeniu badań stwierdzono złamanie szczęki, skruszenie kości oczodołu prawego oka, złamanie nosa, wybicie kilku zębów, wstrząs mózgu, pęknięcie czaszki i wylew krwi do mózgu. Nie dawałem żadnych znaków życia, stwierdzono, że nie można już mnie uratować. Tylko jeden z lekarzy wypowiedział prorocze słowa: „Chyba, że stanie się cud”...

 

Pamiętał jednak, że miał szybko wrócić do domu, więc „wyszedł” ze szpitala. Nie zdawał sobie sprawy, że jest już godzina druga w nocy i że ciało jego zostało w szpitalu. „Biegł” ulicami Wrocławia, jakby unosząc się, płynąc, ponieważ nie czuł styczności z ziemią.

- Do mieszkania „wszedłem” normalnie, jak zwykle otwierając drzwi za klamkę, a ponieważ było ciemno, zapaliłem w przedpokoju światło. I nagle, w jednej chwili, jakby wciągnięty wirem o niezwykłej sile, raptownie zostałem porwany w górę. Nic nie czułem i nic nie widziałem, wszędzie było ciemno… Kiedy się odwróciłem, zobaczyłem niewypowiedziany ogrom potężnego i nieogarnionego światła. Jego silny i intensywny blask przenikał wszystko. Ta cudowna i niepojęta światłość patrzyła na mnie z taką dobrocią i miłością, że dusza moja rozpływała się ze szczęścia. Cała potęga tego światła była jakby jednym wzrokiem, który wszystko widzi i wszystko przenika. Niezwykły był też fakt, iż od razu wiedziałem, że stoję przed obliczem samego Boga. Boga o niewyobrażalnej Miłości i niezgłębionym Miłosierdziu.

I w tej właśnie chwili ujrzałem całe swoje dotychczasowe życie. Oglądałem – jakby na filmie – wszystkie sceny z mojego życia. Nie spodziewałem się, że wszystko będzie aż tak odkryte i obnażone. Jednocześnie czułem, że ktoś za mną stoi… Nie widziałem go, ale czułem, że jest to szatan, który nieustannie oskarża mnie przed Bogiem. A kiedy już zaczęły ukazywać się moje grzechy, dusza moja ze wstydu zaczęła palić się żywym ogniem, bolesnym i palącym, po prostu nie do wytrzymania. I za każdym razem, gdy ukazywały się moje grzechy, w tej samej chwili odczuwałem miłosne tchnienie, które jak niewidzialne fale przenikały moją duszę i całe to ogniste palenie natychmiast znikało, ustępowało i łagodziło oglądanie moich grzechów.

 

Odczułem też, że szatan, mimo konkretnych oskarżeń duszy, nie ma żadnego wpływu na decyzje Boga. Sam Bóg tak osłania duszę, jakby była Jego jedyną i tylko Jego własnością. To uczucie jest tak cudowne, że dusza nie obawia się już niczego, bo wie, że jest w ramionach najczulszego i wszechmocnego Ojca.

 

Nagle jednak wszystko się zatrzymało, otworzył oczy, leżał na łóżku w szpitalu… Czy zmienił swe życie?
Dziś jest kustoszem kaplicy Miłosierdzia Bożego pod wezwaniem św. Faustyny, którą sam wybudował jako wotum wdzięczności, oraz animatorem grupy modlitewnej Miłosierdzia Bożego w Tarcach Osiedlu koło Jarocina.

I cuda się zdarzają


Radosław Sawczyński pojechał w 2007 roku z pielgrzymką do Częstochowy i powiedział wprost Matce Bożej: – Wiem, że dzieją się tu cuda. Jak się jakiś stanie, to uwierzę.

 

Może trochę to zuchwałe, ale postawił wszystko na jedną kartę i odbył spowiedź z całego życia w Wieczerniku. – Pani Jasnogórska wysłuchała mojego wołania. Jako pokutę zadano mi pójść do Kaplicy Wieczystej Adoracji na Jasnej Górze. Wystawiony był Najświętszy Sakrament. Uklęknąłem przed obrazem Jezusa Miłosiernego. Patrząc na obraz z napisem „Jezu ufam Tobie!”, zauważyłem, jak na czole i dłoniach pojawia się Krew. Spływała z obrazu. Klęczałem jak nieruchomy i straciłem kontakt ze światem. Tak zaczął się mój powrót z mroku ciemności do Światła Prawdy.

Cierpliwości! Bóg wynagrodzi

Nic nie dzieje się przypadkiem. Wprawdzie nigdy nie będziemy na tyle godni, by sami z siebie zasłużyć na zbawienie i możemy polegać tylko na Bożej Łasce, ale gorliwa wytrwała modlitwa może zdziałać cuda. Święta Monika prawie 20 lat modliła się o nawrócenie syna. Dlaczego aż tak długo?! – spytamy. Odpowiedź jest w ogromie Łaski, którą dał jej Pan Bóg: jej syn został wielkim świętym, Doktorem Kościoła… Dziś już się to nie zdarza?

- Moja mama całe życie modliła się o to, aby przekonać ojca do ślubu kościelnego. Mijało 40 lat od momentu zawarcia związku, a wszelkie próby przekonania mojego ojca do zawarcia sakramentu małżeństwa zdawały się bezsensowne – wspomina Krzysztof, nasz Czytelnik. – Trafiłem w internecie na stronę Sióstr Bożego Miłosierdzia w momencie, kiedy sam doświadczyłem łask od Jezusa Miłosiernego. Modliłem się bardzo dużo, polecając Bożemu Miłosierdziu sprawę ślubu rodziców. W końcu napisałem do sióstr, prosząc o modlitwy w tej intencji. Równe 9 miesięcy trwały modlitwy sióstr i nasze. Nie wiem, jak to się stało, ale po krótkiej rozmowie mojej mamy z tatą, nie wiadomo z jakich powodów (w ludzkim rozumieniu oczywiście) ojciec zgodził sie na zawarcie małżeństwa w kościele. Podczas ceremonii, kiedy kapłan wypowiadał słowa, że związek został zawarty, ojciec rozpłakał się jak dziecko.

Od kpiny do uwielbienia

- Ładnych parę lat temu, kiedy studiowałem, zupełnie odpadłem od Kościoła. Eucharystia, sakramenty, modlitwa, Pismo Święte – wszystko to poszło w kąt. Znalazłem sobie bardziej zajmujące rzeczy – wspomina Adam Szewczyk, zawodowy muzyk, wykładowca na Wydziale Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach, związany dzisiaj z chrześcijańską sceną muzyczną, publikujący felietony w „Gościu Niedzielnym”. – Jakiś czas to działało. Jak u syna marnotrawnego. Po kilku latach głód społeczności z Bogiem i Kościołem był nie do zignorowania. Gdzieś tam słyszałem, jak babcie w kościele modliły się jakąś „koronką”. Co za pasmanteryjna nazwa – drwiłem w duchu. Nie przypuszczałem, że kiedyś Koronka do Bożego Miłosierdzia będzie początkiem mojego powrotu. Po nawróceniu napisał kilka piosenek i wydał swój pierwszy autorski materiał pod tytułem Ufam Tobie, by zbliżyć do Boga… swoją przyszłą żonę Magdę Anioł. – Owoce są konkretne: spowiedź życia i powrót – po kilkunastu latach – do Kościoła.

I pewnie to nie jedyna nawrócona… Podobnie rzecz się miała z innym artystą, Michałem Lorencem. Ten światowej sławy muzyk i kompozytor początkowo naśmiewał się z zapisków św. Faustyny:
- Przesłanie „Dzienniczka” nie od razu było dla mnie czytelne. Otóż język „Dzienniczka” odczytywałem jako język przedwojennej biuralistyki: „sekretarka miłosierdzia”, „kierownik duchowy” etc… To są pojęcia zaczerpnięte z „wielkiego świata BIURA”, które dla licznych stanowiło i do dziś zresztą stanowi szczyt marzeń o życiowej karierze. I nic w tym złego.

Wtedy, 15-20 lat temu, warstwa językowa „Dzienniczka” śmieszyła mnie, a w sensie znaczeniowym daleko wykraczała poza moją zdolność pojmowania rzeczywistości. Podchodziłem do tego dzieła tak, jak do całej rzeczywistości – szyderczo, z ironią, bez zrozumienia, byłem absolutnie z „tego świata”… Szyderstwo było moją podstawową duchową formacją. Ale to spojrzenie odwróciło się o 180 stopni, mogę to nazwać „gwałtowną zmianą grawitacji”.
Dziś dziękuje Bogu za łaskę wiary i odważnie staje po stronie Kościoła.



NAJNOWSZE WYDANIE:
Pod opieką Matki
Dotarliśmy do 150. numeru „Przymierza z Maryją” – pisma tak wyczekiwanego w tysiącach polskich domów. W przeważającej mierze poświęciliśmy go Tej, którą obraliśmy za Patronkę – Matce Najświętszej. To Ona jest naszą Przewodniczką pewną do Nieba.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Świadectwo Pana Pawła

Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.

 

– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.

– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.

– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.

 

20 lat w Apostolacie Fatimy


– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.

– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.

– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.

 

Pielgrzymka do Fatimy


– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.

– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.


oprac. Janusz Komenda


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa