Temat numeru
 
Lourdes - zapowiedź zwycięstwa Niepokalanej

11 lutego przypada rocznica pierwszego objawienia Matki Bożej w Lourdes. Fakt ten, w ogólnym zarysie, znany jest niemal każdemu. W 1854 r. wielki papież bł. Pius IX bullą Ineffabilis ogłosił Niepokalane Poczęcie Matki Bożej dogmatem wiary katolickiej. W 1858 r. między 11 lutego a 16 lipca Matka Boska ukazała się w Lourdes osiemnaście razy prostej dziewczynie z ludu Bernadetcie Soubirous, określając siebie mianem Niepokalanego Poczęcia. Od tej chwili miały miejsce rozliczne cuda. A cudowność Lourdes zaczęła jaśnieć niezwykłym światłem w oczach całego świata aż do dzisiejszych czasów. Cud potwierdzający dogmat, oto w skrócie związek pomiędzy wydarzeniami z 1854 i 1858 r.

XIX wiek: problemy takie same jak dziś

Tymczasem mniej znany jest związek tych dwóch faktów z problemami połowy wieku XIX, tak odmiennymi od dzisiejszych, ale jednocześnie wykazującymi tak wiele podobieństw. Ogłoszenie dogmatu o Niepokalanym Poczęciu przez papieża bł. Piusa IX wywołało w całym cywilizowanym świecie głęboki wydźwięk. U większości wiernych, ogłoszenie dogmatu wzbudziło ogromny entuzjazm. Widok Namiestnika Jezusa Chrystusa wywyższonego w majestacie swojej władzy, by ogłosić dogmat w pełni wieku XIX, był niczym oglądanie wyniosłego wyzwania rzuconego triumfującemu sceptycyzmowi, który już wówczas zżerał od środka cywilizację zachodnią.

Liberalizm: plaga XIX wieku

W dodatku dogmat ten był dogmatem maryjnym. Jako, że liberalizm, inna plaga XIX wieku, zmierza z samej swojej natury do wielowyznaniowości, czyli afirmacji tego wszystkiego co różne religie mają wspólnego (co w ostateczności ogranicza się do nieokreślonego deizmu), i do niedoceniania, jeśli nie do formalnego odrzucenia tego wszystkiego co je dzieli. W ten sposób proklamacja nowego dogmatu maryjnego - dokładnie tak jak stało się to w niektórych środowiskach z ogłoszeniem dogmatu o Wniebowzięciu (rok 1950) - przedstawiała się ukrytym albo zdeklarowanym wielowyznaniowcom z 1854 jako poważna i nieoczekiwana bariera w realizacji ich zamierzeń.

Dogmat o Niepokalanym Poczęciu dogłębnie uderzył w egalitarną mentalność

Jednak do tego wszystkiego nowy dogmat, sam w sobie uderzał dogłębnie w mentalność egalitarną, która począwszy od 1789 r. (Rewolucji Francuskiej), despotycznie panowała na Zachodzie. Widok stworzenia wywyższonego w taki sposób ponad wszystkie inne, na mocy specjalnego przywileju, udzielonego w pierwszych chwilach Jej istnienia, jest czymś co nie mogło i nie może przestać boleć spadkobierców rewolucji, która proklamowała absolutną równość między ludźmi jako podstawę wszelkiego porządku, wszelkiej sprawiedliwości i wszelkiego dobra. Niekatolików, a także katolików mniej lub bardziej skażonych duchem 1789 r., bolało zaakceptowanie faktu, że Bóg powołał, a następnie tak niezwykle wyróżnił wśród stworzenia, tylko jeden byt - Maryję, podkreślając w ten szczególny sposób jego wyższość. I wreszcie sama natura przywileju jest czymś nieznośnym dla liberałów. Jeżeli ktoś dopuści istnienie grzechu pierworodnego z całym szeregiem ułomności duszy i nędzy ciała, które on przyniósł, musi zaakceptować, że człowiek potrzebuje autorytetu, któremu powinien być podporządkowany.

Niepokalana Dziewica zmiażdżyła głowę węża

Nie można myśleć o Niepokalanej Dziewicy, nie pamiętając jednocześnie o wężu, którego głowę zmiażdżyła Ona stopą w sposób triumfujący i ostateczny. Antychrześcijański duch rewolucyjny jest samym duchem szatana i niemożliwą byłoby rzeczą, aby osoba wierząca nie uznała udziału jaki ma szatan w pojawieniu się i szerzeniu destrukcyjnych błędów, począwszy od katastrofy religijnej wieku XVI (pseudo-reformacja) aż do katastrofy politycznej wieku XVIII (Rewolucja Francuska) i tego wszystkiego co nastąpiło później. Jednocześnie oglądanie tak potwierdzonego triumfu swojej największej i niezmiennie nieugiętej nieprzyjaciółki było dla władcy ciemności najgorszym z upokorzeń. Stąd ten koncert głosów ludzkich i szatańskich ryków rozlegający się na całym świecie, podobny do ogromnej i gwałtownej burzy. Widok nieustraszonej i majestatycznej postaci Chrystusowego Namiestnika, pozbawionej wszystkich ziemskich środków i opartej jedynie na pomocy z Nieba, stającego wobec tej nawałnicy namiętności, groźnej nienawiści i wściekłej rozpaczy, był dla prawdziwych katolików źródłem takiej radości, jaką zapewne odczuwali apostołowie na widok postaci Zbawiciela, unoszącej się nad Jeziorem Genezaret, władczo rozkazującej wiatrowi i wodzie: „Venti et mare oboediunt ei") („Wichry i jeziora są Mu posłuszne") (Mt 8,27).

Początek upadku antychrześcijańskiej utopii

Tak jak w obliczu hord Hunów wszyscy dowódcy i namiestnicy Cesarstwa Rzymskiego pozwolili się pokonać lub musieli ratować się ucieczką, tak również w obliczu anty-chrześcijańskiej rewolucji, wielu z tych, którzy w doczesnym społeczeństwie mieli bronić Kościoła i cywilizacji chrześcijańskiej znajdowało się w stanie godnej pożałowania klęski. W tej sytuacji, ze szlachetnym wyczuciem powagi chwili, bł. Pius IX, jak św. Leon Wielki, był jedynym, który stawił opór przeciwnikowi i narzucił mu odwrót. Odwrót? Stwierdzenie wydaje się nazbyt śmiałe. Tymczasem nic bardziej prawdziwego. Począwszy od 1854 r. antychrześcijańska rewolucja zaczęła ponosić wielkie klęski. Oczywiście, zarówno pozornie jak i w rzeczywistości nadal poszerzała ona swoje panowanie nad światem. Egalitaryzm, zmysłowość, sceptycyzm odnosiły zwycięstwa coraz bardziej radykalne i o coraz większym zasięgu. Ale oto pojawiło się „coś" nowego. I to „coś", będąc czymś skromnym, przygaszonym i niepozornym, ze swojej strony rosło niepowstrzymanie, by wreszcie zadać ostateczny cios rewolucji.

Kościół stoi w centrum historii

 

Aby dobrze zrozumieć ten fundamentalny punkt należy uzmysłowić sobie rolę Kościoła w historii i kult Matki Bożej w Kościele. Kościół jest, w planach Boga, centrum historii. Jest on Mistyczną Oblubienicą Chrystusa, którą kocha On miłością jedyną i doskonałą i której zechciał podporządkować wszystkie stworzenia. Rzeczą oczywistą jest, że Oblubieniec nigdy nie opuszcza Oblubienicy i że dba on w najwyższym stopniu o Jej chwałę. Tak więc dopóki wierni dotrzymują wierności Naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi, Kościół nie ma się czego obawiać. Nawet największe prześladowania przyczynią się do jego chwały. A zaszczyty i największe nawet powodzenie nie osłabią w wiernych poczucia obowiązku i miłości do Krzyża. To w sferze duchowej. Z drugiej strony, w sferze doczesnej, jeśli ludzie otworzyliby swoje dusze na wpływ Kościoła, zostanie im udostępniona droga do wszelkich powodzeń, pomyślności i wielkości. I odwrotnie, jeśli go porzucą, znajdą się na ścieżce katastrof i plag duchowych. Dla ludu, który raz znalazł się w kręgu Kościoła, istnieje jeden tylko normalny porządek rzeczy, którym jest cywilizacja chrześcijańska. A cywilizacja ta, przewyższająca wszystkie inne, bierze swój żywotny początek z Religii Katolickiej.

Warunki rozkwitu Kościoła

 

Jeśli chodzi o Kościół, istnieją dla niego trzy istotne warunki rozkwitu. Przede wszystkim szczególna cześć dla Najświętszego Sakramentu. Chrystus Pan obecny w Przenajświętszym Sakramencie jest słońcem Kościoła. Od niego pochodzą wszelkie dane nam łaski. Lecz łaski te muszą przejść przez Maryję. Bowiem Ona jest powszechną Pośredniczką, przez Którą idziemy do Jezusa, i przez Którą Jezus przychodzi do nas. Intensywny, światły i synowski kult maryjny jest przeto drugim warunkiem dla rozkwitu cnoty. Gdy Chrystus Pan, jest obecny w Przenajświętszym Sakramencie, lecz nie przemawia do nas, Jego głos usłyszeć możemy poprzez Ojca Świętego. Stąd posłuszeństwo względem następcy św. Piotra jest właściwym i logicznym owocem czci oddawanej Świętej Eucharystii i Matce Najświętszej. Gdy zatem spełnione są te trzy warunki, Kościół triumfuje. A gdy, przeciwnie, są przez ludzi zaniedbywane lub odrzucane, to prędzej czy później cywilizacja chrześcijańska podupada.

Lourdes, głośne potwierdzenie dogmatu

 

Lecz, aby obdarzyć większą chwałą swoją Matkę, Chrystus Pan uczynił jeszcze więcej. W Lourdes, jako głośne potwierdzenie dogmatu, uczynił to czego nigdy wcześniej nie widziano: ustanowił na świecie stale powtarzający się cud. Do tamtej pory cuda zdarzały się w Kościele sporadycznie. Lecz potwierdzone naukowo uzdrowienia w Lourdes (pochodzenia jak najbardziej nadprzyrodzonego) mają miejsce od 1858 roku i są niczym nieprzerwany strumień dobra w obliczu demoralizacji naszych czasów.

Nieomylność papieża

 

Z tego żarzącego się paleniska wiary, wznieconego ogłoszeniem dogmatu o Niepokalanym Poczęciu, powstało ogromne pragnienie. Najlepsze, najbardziej uczone i uprawnione elementy Kościoła pragnęły proklamacji dogmatu o nieomylności papieża. Bardziej niż ktokolwiek pragnął tego wielki bł. Pius IX. I dzięki ogłoszeniu tego dogmatu światu dany został rodzaj czci jaką otaczany jest Papież, co stanowiło nową klęskę dla bezbożności.

Święta Eucharystia

 

Wreszcie nastąpił pontyfikat Świętego Piusa X, a wraz z nim zachęcanie wiernych do częstej, a nawet codziennej komunii, a także do komunii dzieci. Era wielkich eucharystycznych triumfów zaczęła błyszczeć jasnym płomieniem dla całego Kościoła. Przy tym wszystkim, jansenistyczna atmosfera została usunięta ze środowisk katolickich. Rozwijającym się ruchom modernistycznym, a później neomodernistycznym nie udało się unicestwić wielkich zwycięstw, które Kościół odnosił w walce ze swoimi wewnętrznymi wrogami.

Wielki triumf i rozgoryczenie

 

Lecz można by zapytać co z tego wynikło dla walki Kościoła z jego wrogami zewnętrznymi? Czyż nie można powiedzieć, że wróg jest silniejszy niż kiedykolwiek, że zbliżamy się do tej epoki, wyśnionej przed wiekami przez oświeceniowych filozofów, brutalnego i całkowitego naukowego naturalizmu, zdominowanego przez materialistyczną technikę; powszechną republikę egalitarną, z której wymiecione zostaną wszelkie pozostałości nadprzyrodzonej religii? Czyż nie mamy przed oczami komunizmu, nie widzimy niebezpiecznego błądzenia samego społeczeństwa zachodniego, pozornie antykomunistycznego, lecz w rzeczywistości również zmierzającego do zrealizowania tego „ideału"?

Cały świat jęczy w ciemnościach i w bólu

 

Tak. Bliskość tego niebezpieczeństwa jest nawet większa niż się powszechnie sądzi. Lecz nikt nie zważa na fakt o pierwszorzędnym znaczeniu. A w miarę jak dokonuje się przemiana świata zmierzająca do realizacji tego zgubnego zamiaru, opanowuje go głęboki niepokój. Jest to niepokój często nieuświadomiony, który jawi się jako coś nieokreślonego i wypełnionego pustką nawet kiedy jest świadomy. Jednak jego istnienia nikt nie odważy się zakwestionować. Można by powiedzieć, że cała ludzkość doznaje gwałtu, że przemocą dopasowuje się ją do wzoru sprzecznego z jej naturą i że wszystkie jej zdrowe tkanki kurczą się i stawiają opór. Lecz w końcu, odkąd zaczął się w wieku XV upadek cywilizacji chrześcijańskiej, cały świat jęczy w ciemnościach i bólu, dokładnie jak ten syn marnotrawny, gdy doszedł do granic poniżenia i nędzy z dala od domu ojca. W tej samej chwili, gdy niegodziwość zdaje się triumfować, jest w tym pozornym zwycięstwie coś z frustracji. Doświadczenie uczy nas, że to z takiego niezadowolenia rodzą się wielkie niespodzianki historii. W miarę jak tkanki kurczą się coraz bardziej, zwiększa się niepokój. Któż powiedziałby, że wspaniałe niespodzianki mogą brać początek właśnie stąd? Na krańcach grzechu i bólu znajduje się dla grzesznika bardzo często godzina Bożego Miłosierdzia... Otóż ten zdrowy i obiecujący niepokój jest owocem odrodzenia tkanki katolickiej wraz z wielkimi wydarzeniami, które wyżej wymieniłem. Tego odrodzenia, które odbiło się pozytywnie na tym, co jeszcze zachowało resztki życia i świętości we wszystkich sferach kultury tego świata.

Wielki moment w dziejach

 

Był przeto wielki moment w życiu syna marnotrawnego, ten w którym jego duch pogrążony w ciemności grzechu dostąpił nowego światła, a jego wola nabrała nowych sił. Dotknięty łaską, znalazł się, bardziej świadomy niż kiedykolwiek, na rozdrożu: albo żałować i wrócić, albo trwać w błędzie i przyjąć jego konsekwencje aż do najbardziej tragicznego końca. Dobro jakie zasiało w nim prawe wychowanie, jak gdyby odradzało się cudownie w tej opatrznościowej chwili. Jednocześnie, z drugiej strony, tyrania złych przyzwyczajeń utwierdzała się w nim być może mocniej niż kiedykolwiek. Stoczyła się w nim wewnętrzna walka. I wybrał dobro. Resztę opowieści znamy z Ewangelii. Czy nie zbliżamy się przypadkiem do tej chwili? Czy wszystkie łaski nagromadzone dla grzesznej ludzkości poprzez ten rozwój głębokiej czci oddawanej Świętej Eucharystii, Matce Bożej i wierności papieżowi nie przyniosą wielkiego nawrócenia, właśnie w tragicznej sytuacji apokaliptycznego kryzysu, który zdaje się być nieunikniony?

Nauka Lourdes


Przyszłość zna jedynie Bóg. My, ludzie możemy jedynie domyślać się jej wedle reguł prawdopodobieństwa. Żyjemy w straszliwych czasach kar. Lecz czasy te mogą jednocześnie być zadziwiającymi czasami miłosierdzia. Jednak pod warunkiem, że zwrócimy oczy ku Maryi, Gwieździe Morza, która prowadzi nas poprzez burze. W ciągu stu lat, kierując się współczuciem dla grzesznej ludzkości, Matka Boska uczyniła dla nas najwspanialsze cuda. Czy to współczucie zgasło? Czy akty miłosierdzia Najlepszej z matek mogą mieć swój kres? Któż śmiałby tak uważać? Gdyby ktoś miał wątpliwości, Lourdes posłużyć tu może jako lekcja zaufania. Matka Boża na pewno przyjdzie nam z pomocą.

Lourdes i Fatima

 

Na pewno przyjdzie z pomocą. Jest to wyrażenie częściowo prawdziwe, a częściowo fałszywe. Gdyż w rzeczywistości Ona już zaczęła nam pomagać. Zdefiniowanie dogmatów o Niepokalanym Poczęciu i papieskiej nieomylności, odnowienie pobożności związanej z Eucharystią, ma swoje następstwa w epokowych wydarzeniach maryjnych za pontyfikatów, które nastąpiły po św. Piusie X. Matka Boża ukazała się w Fatimie za pontyfikatu Benedykta XV. Dokładnie w dniu, w którym Pius XII został wyświęcony na biskupa, 13 maja 1917 r. miało miejsce pierwsze objawienie. Za Piusa XI, orędzie fatimskie powoli i pewnie rozprzestrzeniało się po całym świecie. Przy tej samej okazji 75. rocznica objawień w Lourdes była świętowana z niepospolitą radością przez papieża, który oddelegował ówczesnego kardynała Pacelli'ego, aby go reprezentował w czasie tych uroczystości. Pontyfikat Piusa XII został unieśmiertelniony przez ogłoszenie dogmatu o Wniebowzięciu i Ukoronowaniu Matki Bożej jako Królowej Świata. W czasie jego pontyfikatu, kardynał Masella ukoronował w imieniu papieża wizerunek Maryi Panny w Fatimie. Są to jedne z licznych świateł, które stanowią świetlistą linię, łączącą grotę Massabielle i Cova da Iria.

Królestwo Niepokalanego Serca Maryi

 

Matka Boża w tych objawieniach doskonale nakreśliła alternatywę: albo się nawrócimy, albo nadejdzie straszliwa kara. Lecz w końcu Królowanie Niepokalanego Serca zapanuje na świecie. Innymi słowy, tak czy inaczej, przy większych lub mniejszych cierpieniach ludzi, Serce Maryi zatriumfuje. Oznacza to, że zgodnie z orędziem fatimskim, dni panowania bezbożności są policzone. Ogłoszenie dogmatu o Niepokalanym Poczęciu oznacza początek ciągu wydarzeń, które doprowadzą do Królestwa Maryi.

Plinio Correa de Oliveira - Catolicismo (nr 86, luty 1958)
Oprac. Sławomir Olejniczak



NAJNOWSZE WYDANIE:
Sami, lecz nie samotni
Wyobcowanie, depresja, lęk, utrata sensu, pustka… Bardzo często te życiowe bolączki kojarzą się z samotnością, osamotnieniem, poczuciem opuszczenia. Ale zastanówmy się – czy zawsze ten stan musi być czymś złym i uciążliwym? Czy na pewno nie możemy wyciągnąć z samotności jakichś korzyści? A może mamy wtedy więcej czasu na refleksję, na przemyślenie własnego życia, relacji z Bogiem i bliźnimi?

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Wiara trzyma mnie przy życiu

Panią Wiesławę Mazur z Jeżówki w Małopolsce poznałem podczas wrześniowej pielgrzymki Apostołów Fatimy do Zakopanego, Kalwarii Zebrzydowskiej, Wadowic i Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie. W swojej parafii, pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, pani Wiesława należy do wspólnoty Żywego Różańca. Oto co jeszcze o sobie opowiedziała…

 

Wiarę przekazali mi rodzice. Mieszkaliśmy w Sułoszowie, do kościoła mieliśmy 5 km, ale w niedzielę nie było, że nie chce mi się iść do kościoła. Nawet nikt o tym nie pomyślał. To zostaje, to zaszczepiła mi mama i do dzisiaj tak jest. Był tylko podział: tato szedł na siódmą, ja na dziewiątą, a mama na sumę, bo każdy miał jakieś obowiązki. Takie były niedziele. A broń Boże, żeby coś wziąć do ręki, coś robić w niedzielę! A dzisiaj? Pranie, sprzątanie… Młode pokolenie wszystko wykonuje w niedzielę, bo wtedy ma czas. W tamtych czasach było to nie do pomyślenia.


W Licheniu doznałam czegoś niesamowitego


Pani Wiesława lubi pielgrzymować, a szczególne miejsce w jej sercu zajmuje sanktuarium w Licheniu. W Licheniu byłam siedem razy. 20 lat temu doznałam tam czegoś niesamowitego. Jechaliśmy przez Kalisz i wstąpiliśmy do Sanktuarium św. Józefa. Kolana mnie wtedy tak bolały, że myślałam iż nie dam rady dojechać do Lichenia. Jak wchodziliśmy do sanktuarium w Kaliszu, to w duchu poprosiłam: żeby te kolana przestały mnie boleć. Nagle poczułam, jakby się ugięły, ale nic więcej się nie stało. Weszliśmy do kościoła, pomodliliśmy się, złożyliśmy podziękowania oraz prośby i pojechaliśmy dalej. W Licheniu trzeba było przejść na klęczkach przez bramę, przy której jest głaz z odciśniętymi stopami Matki Bożej. Powiedziałam, że nie mogę, bo jak klęknę, to nie wstanę, tak mnie te kolana bolą. Wtedy moja koleżanka powiedziała: Spróbuj, może ci się uda. I tak zrobiłam. Przeszłam tę bramę na klęczkach, wstałam i… kolana mnie nie bolały! Do dzisiaj mam zdrowe kolana. Dlatego wracam do Lichenia, jak tylko jest okazja.


Należę do Apostolatu Fatimy i chętnie czytam „Przymierze z Maryją”


Pewnego razu znalazłam ogłoszenie w gazecie, że można otrzymać „Przymierze z Maryją” i różaniec. Wysłałam mój adres i poprosiłam o przysłanie. Dostałam różaniec i książeczkę o przepowiedniach Matki Bożej z Fatimy. Od tamtej pory wszystko się zaczęło: zaczęłam być w kontakcie ze Stowarzyszeniem, które wspomagałam, na ile mnie było stać. W czasopismach, które dostaję, jest dużo ciekawych rzeczy. Niektóre sobie zachowałam na pamiątkę; wracam do nich, czytam, analizuję, przetrawiam po swojemu. Czytam chętnie prawie całe „Przymierze z Maryją”, bo te artykuły dużo mi dają, wiele się z nich dowiedziałam, a jak rozmawiam ze znajomymi i ktoś mnie pyta skąd to wiem, to mówię, że było w „Przymierzach…”. Po przeczytaniu nic nie wyrzucam, tylko zanoszę do kościoła, żeby ktoś inny sobie zabrał, przeczytał i poznał Stowarzyszenie.


Od 2018 roku należę do Apostolatu Fatimy i jestem z tego bardzo zadowolona. Zauważyłam, że z mojej miejscowości kilka osób też zapisało się do Apostolatu, bo jak rozmawiam i mówię, że jest Apostolat Fatimy i Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi, to słyszę: Tak, my już wiemy.


Żyję dzięki temu, że wierzę


Pani Wiesława przeżyła śmierć męża, syna i córki. Wiara w Pana Boga i ufność, że Matka Boża pomoże jej i jej bliskim w tej trudnej sytuacji, bardzo pomagała. Tak wspomina te trudne chwile: – Mąż zmarł wcześniej, ale z tym jeszcze szło się pogodzić, bo już przeżył trochę lat, natomiast cierpienie matki nad umierającym dzieckiem, to jest chyba najgorsza rzecz w życiu. Stało się, jak się stało. Trzeba jednak żyć dalej, trzeba się z tym pogodzić, bo jak byśmy się nie pogodzili, to co by z nas było? Dzięki temu, że wierzę, to żyję.


Pewnego razu, gdy byłam u schyłku wytrzymałości, usłyszałam wewnętrzny głos: Nie rezygnuj! I pomyślałam: Nie! Nie zrezygnuję! Dodało mi to tyle siły, że wytrzymałam wszystko i przetrwałam do końca. Nie załamałam się, bo uświadomiłam sobie, że taka była wola Boża. Modlę się tylko, żeby nie było gorzej i wierzę, że kiedyś się jeszcze spotkamy.


Oprac. Janusz Komenda

 


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Na początku chciałabym gorąco podziękować całej Redakcji, wszystkim redaktorom, księżom, którzy piszą piękne artykuły. Chciałam z całego serca podziękować za otrzymane „Przymierze z Maryją” oraz piękną figurkę Matki Bożej Fatimskiej oraz inne materiały i dewocjonalia. Wasza praca jest potrzebna, wartościowa, pokazuje piękno wiary w Miłosierdzie Boże. Będę się modlić za całą Redakcję o zdrowie, siły i błogosławieństwo Boże.

Z Panem Bogiem!

Jolanta z Rybnika

 

 

Szanowni Państwo!

Serdecznie dziękuję za piękny kalendarz „365 dni z Maryją”, a także za ładne poświęcone obrazki i wszystkie przesyłki, jakie otrzymuję od Was. Cieszę się, że o mnie pamiętacie i ja też o Was pamiętam w modlitwie. Bardzo cieszę się z Waszej pracy. Dużo pracuje cały zespół, chylę czoła przed Wami. Bardzo dziękuję Wam wszystkim, życząc wszelkiego Dobra. Szczęść Boże!

Franciszka z Gryfina

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za piękne życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego, ale również i fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły ducha i wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla rozwoju naszej duchowości chrześcijańskiej. Wszystkie materiały i dewocjonalia, które otrzymałem od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi, są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę Panu, Apostolatowi Fatimy, zespołowi redakcyjnemu i wszystkim współpracownikom wielu łask Bożych, opieki Maryi, dużo radości i zdrowia. Wszystkiego najlepszego. Szczęść Boże!

Marek z Lublina

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Bardzo dziękuję za współpracę z Wami. Trwa ona już od 18 lat. Doceniam Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi i cały zespół redakcyjny. To, co piszecie, pogłębia naszą wiarę w trudnych dzisiejszych czasach. Modlę się za cały zespół redakcyjny. Dziękuję, że pamiętacie w modlitwach o mnie i mojej rodzinie, za życzenia urodzinowe, za kalendarz, który rozświetla mój dom. Każdego dnia patrzę na Matkę Najświętszą, która nas błogosławi, wyprasza nam zdrowie i opiekę.

Z Panem Bogiem!

Danuta z Michałowa

 

 

Szczęść Boże!

Pragnę złożyć serdeczne podziękowanie za otrzymane życzenia urodzinowe uwiecznione na pięknej karcie z wizerunkiem Fatimskiej Pani.

Z Panem Bogiem!

Robert

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Bardzo dziękuję za Wasz wkład w krzewienie prawd wiary. Pragnę podziękować za otrzymane materiały edukacyjne, które umacniają wiarę, duchowość, niosą światło pokoju i miłość w sercach. Dają nadzieję do życia i niech tak pozostanie jak najdłużej – najlepiej na zawsze. Wspierając tę kampanię, wspólnie walczymy o serca, które jeszcze są uśpione. Cały miesiąc październik uczestniczyłem w nabożeństwie różańcowym, ofiarując za grzeszników, którzy obrażają Niepokalane Serce Maryi. Życzę całej Redakcji i dla Pana Prezesa obfitych łask Bożych. Z Panem Bogiem, Bóg zapłać za wszystko z całego serca!

Wojciech z Grodziska Mazowieckiego

 

 

Szczęść Boże!

Takie dzieła Boże jak Wasze trzeba koniecznie wzbudzać! W przesłaniu Matki Bożej płynącym z Gietrzwałdu drzemie wielka potęga ratunku dla Polski – to jest nasze zadanie do odrobienia. Bogu dzięki, że mamy w Polsce tak wspaniałych ludzi jak Wy (i Wasze Stowarzyszenie), którzy to odkrywają! Heroicznym wysiłkiem rozprzestrzeniają to cudownie ratujące Polskę przesłanie. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Rita i Ryszard

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję bardzo za życzenia urodzinowe, a szczególnie za Waszą modlitwę w mojej intencji. Najbardziej wszyscy potrzebujemy opieki Pana Boga. Świętym Charbelem, zainteresowałam się już kilka lat temu. Oprócz książek, mam dla całej rodziny relikwie oraz olej świętego Charbela, przysłanym z Libanu. Warto, aby jak najwięcej ludzi Go poznało. Chciałam powiedzieć także o innym, bardzo skutecznym orędowniku, chociaż oczekującym na wyniesienie na ołtarze, Słudze Bożym Wenantym Katarzyńcu, nazywanym polskim Charbelem. Bardzo skutecznym, czego osobiście doświadczyłam. Sama nie mogłam uwierzyć, jak szybko i w jaki sposób mi pomógł. Tego dowody posiada również moja córka. Rozwikłanie jej problemu odbywało się w tak irracjonalny sposób, że trudno nie uwierzyć w pomoc Sługi Bożego Wenantego. Obiecałam, że będę opowiadała o Jego skutecznej pomocy. W internecie jest wiele filmów i książek o Wenantym. Żyjemy dzisiaj w trudnych czasach, dużo ludzi boryka się z problemami finansowymi. Jeśli ten stan się nie zmieni, czeka nas totalne bankructwo. Czcigodny Sługa Boży Wenanty Katarzyniec jest bardzo skuteczny w tych sprawach. Szanowni Państwo, może również warto by było dać ludziom szansę skorzystania z tej pomocy i zorganizować jakąś akcję związaną z tym kandydatem na ołtarze? Życzę Państwu dużo zdrowia i siły w prowadzeniu tak szczytnej działalności, z której obficie korzystamy. Mówię z wdzięcznością – Bóg zapłać!

Krystyna

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo popieram to, co robicie – że wysyłacie różne pisma, które w tym czasie są bardzo potrzebne, aby ludzie się dowiedzieli, jak żyć z pomocą Pana Jezusa, Matki Najświętszej i wiarą bo jest to bardzo potrzebne. Dziękuję za wszystkie upominki, które od Was otrzymuję. Gorąco modlę się za Was i także proszę o modlitwę.

Genowefa z Rzeszowa