Temat numeru
 
Świętujmy po katolicku!

O rodzinnym przeżywaniu Bożego Narodzenia, zagrożeniach płynących z komercjalizacji tych Świąt i konieczności podtrzymywania świątecznych tradycji z prezesem Instytutu Ks. Piotra Skargi Sławomirem Olejniczakiem oraz wiceprezesem Sławomirem Skibą rozmawiają Bogusław Bajor i Adam Kowalik.

Bogusław Bajor: Panowie, zgodzimy się, że Święta Bożego Narodzenia (nazywane dawniej Godnymi Świętami) ze swoją wspaniałą atmosferą to czas szczególny. Na czym powinien się w tym okresie skupić katolik?


Sławomir Olejniczak: Święta Bożego Narodzenia to przede wszystkim fundamentalna i radosna tajemnica wcielenia Słowa Bożego – Pana Jezusa Zbawiciela. Bez wcielenia nie byłoby zbawienia i odkupienia naszych grzechów. Dziś, niestety, coraz więcej osób – także katolików – żyje tak, jakby Pana Boga nie było, a Jego przykazania nie obowiązywały. Do wielu nie trafia ta Prawda, że Zbawiciel się narodził, by nas wybawić z grzechów, lecz jak ma ona trafiać, jeśli wielu ludzi nie ma świadomości swych grzechów. Czym się zatem mają radować?

Człowiek mając świadomość swej grzeszności, wie, że grozi ona wiecznym potępieniem. Więc przyjście na świat Zbawiciela, który pragnie mnie ocalić i wyzwolić z niewoli grzechu i potępienia, jest naprawdę radosnym wydarzeniem. To jest podstawa świętowania!

Bardzo ważny jest też element „rodzinności” Bożego Narodzenia. Jest on związany z tym, że świętujemy nie tylko narodzenie Chrystusa, ale świętujemy to wydarzenie w kontekście całej Świętej Rodziny – Jezusa, Maryi i Józefa. Ta łaska, która ożywiała atmosferę stajni betlejemskiej, w jakiś sposób udziela się też podczas świąt rodzinom katolickim. Ale do tego trzeba być odpowiednio przygotowanym. Przystąpić do sakramentu spowiedzi, pojednać się z bliźnimi, umieć zasiąść do stołu wigilijnego z czystym sercem w atmosferze miłości i przebaczenia. Z łaską trzeba współpracować.

Sławomir Skiba: Przytoczę tutaj cytat z Mickiewicza: Wierzysz, że się Bóg narodził w betlejemskim żłobie, lecz biada ci, jeżeli nie zrodził się w tobie. Radosne świętowanie musi mieć wyraz w wewnętrznej przemianie, a ta jest niemożliwa bez spowiedzi i Komunii Świętej. Do tej przemiany mają nas przygotować wyrzeczenia adwentowe, które dawniej były podobne do tych czynionych w Wielkim Poście. Jeśli otworzymy się na działanie łaski, to Narodzenie Pana nastąpi także w naszym życiu.

SO: Tu zarysowuje się istotna różnica między świętowaniem katolickim a – nazwijmy to – komercyjno‑protestanckim, które wkrada się do naszego kraju. Adwent powinien być okresem wyciszenia, odsunięcia się od bodźców tego świata i pokus ciała po to, żeby się przygotować do Przyjścia Pana przede wszystkim duchowo. Radość Świąt Bożego Narodzenia jest owocem łaski, która spływa na dusze praktykujących katolików i ta radość później się uzewnętrznia. Natomiast w wersji komercyjno‑protestanckiej jest odwrotnie: to jest element zagłuszania, huku centrów handlowych, mnóstwa gadżetów, błyskotek, coraz większej ilości prezentów, a w duszy panuje pustka, a nawet zgryzota. Prawdziwa radość się nie pojawia, bo ten komercyjny zgiełk nie jest dziełem łaski.

 

BB: Komercjalizacja świąt niesie oczywiste zagrożenia, ale czy nie jest tak, że może też stać się w pewnych przypadkach szansą, by zainteresować Bożym Narodzeniem ludzi obojętnych religijnie?

SS: Z jednej strony sprowadzenie Bożego Narodzenia do wymiaru czysto handlowego jest ogromnym ­spłyceniem tych pięknych świąt i jako takie jest zjawiskiem negatywnym. Z drugiej jednak strony – we współczesnym świecie, który tak szybko się laicyzuje, nawet ta komercyjna otoczka przedświąteczna może być okazją – przynajmniej w Polsce – do tego, by ludzie w jakiś sposób odczuli czas zbliżających się świąt.

 
 BB: Dlaczego?


SS: Dlatego, że wielu osobom ta otoczka o czymś przypomina. Nawet jeżeli ta atmosfera pozbawiona jest odniesień stricte religijnych, chcąc nie chcąc nasiąka się niezwykłą atmosferą, słuchając choćby piosenek, w których słyszymy nazwę „Boże Narodzenie”. Uważam, że jest to jakiś wstęp, jakiś przyczynek do refleksji nad tymi świętami.

 

Adam Kowalik: Biorąc pod uwagę fakt, że te piosenki puszczane są w różnych centrach handlowych na długo przed Bożym Narodzeniem, można powiedzieć trochę ironicznie, że jest to sklepowy adwent…

SS: Trochę tak. Komercyjna otoczka przypomina o zbliżających się świętach. I dla wielu ludzi jest dyskomfortem, że muszą znosić tę przedświąteczną atmosferę. Przy tak nieczystych często sumieniach, przy utraconej niewinności – której symbolem są święta – wielu ludzi to drażni.

 

BB: Niemniej mamy świadomość, że komercjalizacja Bożego Narodzenia może doprowadzić do wypaczenia idei świąt…

SO: Tak. Tym bardziej, że jest połączona z desakralizacją i protestantyzacją na modłę amerykańską. Jest to, niestety, coraz powszechniejsze w Polsce. Udający św. Mikołaja krasnal Santa Claus, tudzież piosenki w stylu Jingle Bells skutecznie pomagają zapomnieć o Adwencie. To zawsze był błogosławiony czas oczyszczenia czy nawet postu przed oczekiwanym narodzeniem Zbawiciela, które dopiero zaczynało okres bożonarodzeniowy. A teraz coraz bardziej czeka się na Boże Narodzenia jak na finał jakiejś wielkiej imprezy. Zauważyłem to, będąc kiedyś w Anglii. Mianowicie Anglicy w grudniu organizowali tzw. Christmas Parties – czyli imprezy bożonarodzeniowe – chodzili po pubach, imprezowali. Niestety, to też coraz bardziej zauważalne jest wśród młodych ludzi w Polsce.

SS: Warto więc przypominać, że zgodnie z dawnym zwyczajem okres bożonarodzeniowy trwał – z całą swoją otoczką: kolędami, choinką itp. – od 25 grudnia do 2 lutego, czyli święta Matki Bożej Gromnicznej. W naszym kraju jeszcze trzymamy w domach czy kościołach choinki do 2 lutego, ale niestety coraz mniej intensywnie skupiamy się na religijnym przeżywaniu tych świąt i okresu bożonarodzeniowego. Dość powiedzieć, że dla niektórych ten okres zaczyna się już po Dniu Zadusznym i trwa do Wigilii, bo w tym czasie można nabyć w sklepach „świąteczne błyskotki” i prezenty.

 

BB: Zgadzam się, że Boże Narodzenie jest postrzegane dziś nie tyle jako początek szczególnego okresu, lecz finał… Pytanie tylko: czego jest finałem? Na co czeka współczesny świecki człowiek w kontekście tych świąt? Na kolejny długi weekend?

SO: Poniekąd tak. Sprowadza się to w wielu przypadkach do rozrywkowego spotkania rodzinnego – z dużą ilością jedzenia i napitku. Możemy „pogadać”, pooglądać filmy w telewizji i… na tym się kończy. Natomiast przeżycie świąt jako pamiątki Narodzenia Zbawiciela, wielu ludziom niestety gdzieś umyka.

 

BB: Kwestia religijna to jedna sprawa. Druga – to fakt, że święta Bożego Narodzenia „wymuszają” niejako ich rodzinne przeżywanie.

SO: Oczywiście, rodzinne święta to bardzo istotny aspekt. Jeżeli rodzina jest zgodna, to Pan Jezus jest w tej atmosferze obecny – wtedy mamy wspólne śpiewanie kolęd, pełną ciepła wieczerzę wigilijną, wspólne pójście na pasterkę. Natomiast w rodzinach, gdzie te relacje są zepsute przez np. zdrady, rozwody, związki nieformalne, to wspólne przeżywanie świąt jest trudne, gdyż wtedy rzeczywiście budzą się wyrzuty sumienia. Te osoby widzą, że w ich przypadku relacja miłości małżeńskiej, rodzinnej, która powinna być ufundowana na sakramencie małżeństwa – czyli ostatecznie na miłości Pana Jezusa – w jakiś sposób zgrzyta. Znane są nawet przypadki, że w Wigilię niektórzy podejmują próby samobójcze. To jest efekt rozpaczy. Ludzie nie poukładali sobie życia. Ba, dalej brną w grzechy i ostatecznie są kuszeni do rozpaczliwych działań. To jest straszne, ale z drugiej strony takie wyrzuty sumienia mogą być też okazją do nawrócenia i uporządkowania swojego życia.

 

 BB: W jaki sposób możemy pomóc takim osobom wrócić na dobrą drogę?

SS: Kiedy jestem w towarzystwie takich osób – także podczas świąt – staram się nie udawać, że wszystko jest w porządku. Staram się wykorzystać tę sytuację i składam takie życzenia, które rzeczywiście będą wyrażały nadzieję dla tej osoby naprawienia tego, co w jej życiu jest nie tak albo przynamniej skierowania jej uwagi w stronę Pana Boga. W takich przypadkach nie składam zdawkowych życzeń: „wszystkiego najlepszego”, „dużo zdrowia”, „wesołych świąt”, „dużo pieniędzy”…

SO: …w tym kontekście życzylibyśmy bowiem „szerokiej drogi do piekła”…

SS: Dokładnie. I dlatego nie możemy przyjąć takiej postawy, która niestety jest prawie powszechna także wśród katolików, by dla podtrzymania dobrej atmosfery „dać spokój” i udawać, że nie ma całego tego zła: zdrad, rozwodów itp. Jeśli znajdziemy się w takim towarzystwie, to będzie dla nas trudna, ale jednocześnie doskonała sytuacja, by praktykować uczynki miłosierne co do duszy. Być może jest to jedyna okazja w roku, bym mógł jakoś – oczywiście w bardzo chrześcijański sposób – wpłynąć na bliźniego, który nie żyje tak, jak Pan Bóg przykazał. Być może właśnie Pan Bóg potrzebuje mojego pośrednictwa, by przebić się z łaską do tej osoby. Wiem, że w te święta wszyscy chcą mieć dobre samopoczucie, ale my, katolicy, nigdy nie możemy przyzwalać na zło i grzech. Sama idea Bożego Narodzenia kłóci się z życiem antykatolickim! Tego nie da się pogodzić. Dlatego zróbmy wszystko, by pomóc naszym bliźnim w katolickim przeżyciu tych świąt.

 

BB: Laicyzacja jest procesem, który obejmuje także nasze świętowanie. Jak zatrzymać lub odwrócić tę tendencję?

SO: To jest kwestia podtrzymywania tradycji w domach. Nie ulegajmy komercji i modom, tylko szukajmy tego, co było. Wskrześmy atmosferę dzieciństwa. Pytajmy nasze babcie i naszych dziadków, jak to było w ich czasach, czytajmy pamiętniki, w których opisane są dawne zwyczaje. I próbujmy to kontynuować, przywracajmy tradycje – stawiajmy szopki, podtrzymujmy zwyczaje kolędowania, bierzmy udział w orszakach Trzech Króli. Te tradycje trzeba też propagować za pośrednictwem mediów – także mediów elektronicznych.

SS: Szczególnie zachęcam wszystkich do wspólnego śpiewania kolęd. Ten zwyczaj dawniej był powszechny. Chyba najbardziej kojarzy mi się z przeżywaniem świąt z czasów mojego dzieciństwa.

 

AK: …a teraz bardziej się kolęd słucha, niż śpiewa…

SS: Niestety tak. W ogóle wiele tradycji – nie tylko zresztą świątecznych – zostało gdzieś w pokoleniu naszych rodziców przerwanych. Tamto pokolenie było bardziej otwarte na to, co możemy nazwać „światowością”. Nie rozstrzygam, czy na to zeświecczenie wpłynęła atmosfera PRL‑u, „rewolucja kulturalna” lat 60. czy może migracja ludności ze wsi do miast.

Mimo wszelkich przeciwności próbujmy jednak odzyskać stare tradycje, podtrzymujmy post wigilijny, przełamujmy się opłatkiem, módlmy się przed wieczerzą, inscenizujmy jasełka, kolędujmy, wspólnie ubierajmy szopkę, później choinkę. Tak było przez wieki i nie pozwólmy na zanik tych tradycji. Dlatego z radością przyjmuję informacje, że wiele młodych rodzin katolickich powraca do wielu zapomnianych tradycji. To niezwykle budujące i inspirujące!

 

 AK: Czego Panowie życzą naszym Czytelnikom z okazji świąt Narodzenia Pańskiego?

SO: Przede wszystkim świąt radosnych, ale tą radością, która płynie ze zjednoczenia z Chrystusem – poprzez wspólną modlitwę rodzinną, poprzez przystąpienie do sakramentów. Życzę, aby ta łaska Boża jako owoc przyjęcia Chrystusa umacniała życie rodzinne Czytelników „Przymierza z Maryją” przez następne 365 dni – do kolejnego Bożego Narodzenia. Nie zapominajcie, Drodzy Czytelnicy, że rodzina jest ufundowana przede wszystkim na sakramencie małżeństwa. Z tego sakramentu płynie moc uświęcająca dla małżonków, by wspólnie kroczyli drogą, którą obrali w dniu ślubu. A jest to wspólna droga do Nieba. Wspierając się wzajemnie, zawsze mogą liczyć na pomoc Pana Jezusa, który narodził się w betlejemskiej stajni, a w końcu oddał za nich życie na Krzyżu, aby oni mogli mieć życie wieczne.

SS: Ja z kolei chciałbym życzyć, aby wszyscy nasi Przyjaciele pamiętali o tym, co w tych świętach jest najistotniejsze. Żeby w gorączce przedświątecznej nie przedkładali tego, co jest tylko otoczką świąt Bożego Narodzenia nad to, co się dzieje w ich sumieniach i ich duszach. To znaczy, żeby nie dali się zwieść przedświątecznej krzątaninie na tyle, aby stać się dla siebie nawzajem przyczyną do kłótni czy jakichś sporów. Nie wypominajmy więc sobie różnych rzeczy, które de facto nie mają żadnego znaczenia. Zachowajmy spokój, bo Pan Jezus na pewno nie będzie zadowolony z tego, że mamy wysprzątany dom i wszystko jest dopięte na ostatni guzik pod względem kulinarnym, a w sercach trzymamy urazę do najbliższych, jesteśmy z nimi pokłóceni. Diabeł będzie chciał zrobić wszystko, żeby zepsuć nam te piękne święta. Nie pozwólmy mu na to! No i oczywiście módlmy się o łaskę prawdziwie godnego, katolickiego przeżycia świąt Bożego Narodzenia.

 
Dziękujemy za rozmowę.


NAJNOWSZE WYDANIE:
Pod opieką Matki
Dotarliśmy do 150. numeru „Przymierza z Maryją” – pisma tak wyczekiwanego w tysiącach polskich domów. W przeważającej mierze poświęciliśmy go Tej, którą obraliśmy za Patronkę – Matce Najświętszej. To Ona jest naszą Przewodniczką pewną do Nieba.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Świadectwo Pana Pawła

Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.

 

– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.

– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.

– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.

 

20 lat w Apostolacie Fatimy


– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.

– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.

– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.

 

Pielgrzymka do Fatimy


– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.

– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.


oprac. Janusz Komenda


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa