Temat numeru
 
Wychowawcy zza klauzury
Adam Kowalik

Życie klasztorne od zarania wiąże się ściśle z edukacją. Pierwsze wspólnoty powstawały wokół eremu, w którym żył doświadczony ojciec (abba). Mieszkając w sąsiedztwie takiego autorytetu młodzi pustelnicy uczyli się zasad życia monastycznego. Gdy powstały klasztory, zakonnicy wzrastali duchowo pod okiem opata.

 

Rozkład kultury antycznej, jaki nastąpił po rozpadzie państwa rzymskiego, przyniósł upadek szkół. Wspólnoty klasztorne z konieczności wzięły więc na siebie całość kształcenia młodych zakonników. Odpowiadając na zapotrzebowanie społeczne, przyjmowały na wychowanie także dzieci z rodzin możnych. Po kilku latach spędzonych w klasztorze wracały one do życia świeckiego, dysponując wiedzą najlepszą z dostępnych w tamtym czasie.


Spośród wykształconych mnichów rekrutowano kadry nauczycielskie dla powstających tu i ówdzie szkół, w tym pałacowej działającej na dworze cesarza Karola Wielkiego. Przez pewien czas prowadził ją pochodzący z Anglii mnich Alquin.


Stałe przebywanie na terenie klasztorów osób świeckich miało czasem negatywny wpływ na życie wspólnot. Z tego powodu w XII wieku wiele zakonów wzbraniało się przed przyjmowaniem uczniów. Edukacją nadal chętnie zajmowali się kanonicy regularni.

 

Walka o dusze


Wybuch reformacji na początku XVI wieku sprawił, że Kościół większą wagę zaczął przywiązywać do kształtowania młodych pokoleń katolików. Nacisk na to kładli ojcowie Soboru Trydenckiego.


Szczególne zasługi w dziele edukacji położyło Towarzystwo Jezusowe. Zakon ten prowadził liczne szkoły średnie z internatami (tzw. konwikty). Była to odpowiedź na sukcesy szkół protestanckich, które dzięki stosunkowo wysokiemu poziomowi nauczania przyciągały do siebie także młodzież katolicką. Jezuici sięgnęli po najnowsze metody przekazywania wiedzy. Ograniczyli stosowanie kar fizycznych. Do pracy uczniów miał zachęcać system bodźców: nagród i nagan (m.in. sadzanie pilnych w ławach honorowych, a nieuków w „oślich”). Jednym słowem duchowi uczniowie św. Ignacego Loyoli starali się pobudzić wychowanków do zdrowego współzawodnictwa.


Zalecanym przez Sobór Trydencki kształceniem kandydatów na księży, w Polsce zajmowali się początkowo (oprócz kapłanów świeckich) jezuici, którzy jednak z czasem ograniczyli swoje zaangażowanie w tę sferę życia Kościoła. Wkrótce zdominowali ją Księża Misjonarze św. Wincentego à Paulo. W XVIII wieku kilka seminariów prowadzili także księża komuniści, czyli członkowie Zgromadzenia Kleryckiego Księży Życia Wspólnego.

 

Oświata dla ubogich


Ważną postacią w dziedzinie edukacji młodzieży w duchu katolickim stał się św. Józef Kalasanty (1556–1648). Pochodził z drobnoszlacheckiej rodziny aragońskiej. Kilka lat po otrzymaniu święceń, kierując się wewnętrznym głosem, wyjechał do Rzymu. Tam pracował z ubogimi dziećmi. Utworzył dla nich darmową szkołę. Później podobne placówki organizował w innych miastach. Z czasem grono współpracowników św. Józefa Kalasantego dało początek Zakonowi Kleryków Regularnych Ubogich Matki Bożej Szkół Pobożnych, czyli pijarów.

Do Polski wspólnota dotarła podczas wojny trzydziestoletniej. W 1643 roku otworzyli tu pierwszą szkołę w Podolińcu na Spiszu. Potem powstały kolejne.


Rzeczą charakterystyczną dla szkół pijarskich była ich dostępność dla młodzieży z niższych warstw społecznych (głównie drobnej szlachty i mieszczaństwa). Aby wyrównać szanse uboższych dzieci, klasa pierwsza przeznaczona była na naukę czytania, pisania i liczenia, a więc umiejętności, które uczeń konwiktu jezuitów winien był już posiadać w chwili zapisu do szkoły.

 

Nowe wyzwania


Szczególnie zasłużonym dla kultury polskiej pijarem był ks. Stanisław Konarski, założyciel Collegium Nobilium. Za wzór posłużyło mu rzymskie kolegium nazareńskie – główna szkoła zakonu pijarów – w którym przez pewien czas wykładał.


Zreformowane według tego wzoru szkoły prowincji polskiej przyczyniły się do wychowania nowego pokolenia, które podjęło walkę o niepodległość kraju. Ich rola wzrosła po rozwiązaniu w 1773 roku przez papieża Klemensa XIV Towarzystwa Jezusowego. Niestety, podporządkowane Komisji Edukacji Narodowej szkoły pojezuickie straciły dawny dynamizm.

Dużo skromniej, jeśli chodzi o ziemie polskie, przedstawia się dorobek innego zasłużonego zgromadzenia – Braci Szkół Chrześcijańskich. Pochodzący z Reims kapłan św. Jan Chrzciciel de la Salle (1651–1719) roztoczył opiekę nad dziećmi z ubogich rodzin i sierotami. Zakładał bezpłatne szkoły ludowe, a także: wieczorowe, niedzielne, zawodowe, średnie oraz seminaria nauczycielskie. Pierwszeństwo dawał edukacji religijnej. Ogromną wagę przywiązywał do nauczania języka ojczystego. Do rewolucji francuskiej bracia szkolni w samej tylko Francji prowadzili 126 placówek. W Polsce osiedlili się dopiero w 1903 roku. Założyli szkoły powszechne we Lwowie i Częstochowie oraz zawodową w Liskowie.

 

Oświata dla niewiast


O edukację dziewcząt dbały zakony żeńskie. Na początku XVII wieku ksieni benedyktynek w Chełmnie, Magdalena Mortęska zreformowała zasady przyjmowania panien na wychowanie do klasztoru, co potem naśladowały inne domy tej reguły. W Krakowie wiele pokoleń młodych kobiet wzrastało intelektualnie i duchowo pod opieką sióstr klarysek.


W 1627 roku biskup Marcin Szyszkowski zatwierdził założone przez Zofię Czeską (ze wsi Czechy) Zgromadzenie Sióstr Ofiarowania NMP (prezentek), którego charyzmatem stała się edukacja dziewcząt. Wówczas było to jedyne takie zgromadzenie na ziemiach polskich. Niestety, istniało tylko w jednym mieście, w stołecznym Krakowie.


Z większym rozmachem działały sprowadzone do Rzeczypospolitej przez Królową Marię Ludwikę siostry miłosierdzia (szarytki). W 1699 roku założyły w Warszawie pierwszy instytut dla dziewcząt. W roku 1772 takich zakładów przy domach prezentek istniało już 10. Zasługą żony Jana III Sobieskiego – Marii Kazimiery – było z kolei sprowadzenie do Warszawy innego zakonu nauczającego dziewczęta – Kongregacji Benedyktynek od Nieustającej Adoracji Najświętszego Sakramentu. Wkrótce sakramentki otwarły kolejne domy w Krakowie, Wilnie i Lublinie.


W tym czasie nauczaniem uczennic (konwiktorek) w klasztorach zajmowały się siostry nauczycielki (mistrzynie). Uczyły podopieczne pisania i czytania w języku polskim, względnie łacińskim; ponadto – katechizmu, śpiewu, gry na instrumentach muzycznych oraz rachunków, szycia, haftowania itp.

 

Wbrew zaborcom


Epoka rozbiorów była bardzo trudna dla polskich prowincji zakonnych. Ojcowie, bracia i siostry razem ze zniewolonym narodem znosili prześladowania.

Po klęsce powstania styczniowego władze carskiej Rosji zamknęły nowicjaty i część klasztorów, skazując je tym samym na wymarcie. Od połowy XIX wieku wolnością cieszyło się na szczęście życie zakonne w zaborze austriackim, czyli w Galicji.


W 1856 roku jezuici otwarli Zakład Naukowo-Wychowawczy w Tarnopolu, bardziej kojarzony z miejscowością, do której został przeniesiony dwie dekady później, a był nią Chyrów. Gimnazjum to wychowało wielu zasłużonych dla Polski działaczy społecznych i polityków.


Z kolei Zgromadzenie Najświętszego Serca Jezusa prowadziło we Lwowie elitarne gimnazjum dla dziewcząt – Dom Wychowawczo-Naukowy Sacré Coeur.


Warto wspomnieć także o urszulankach, które w 1857 roku uruchomiły w Poznaniu własną szkołę. Zmuszone do opuszczenia miasta na skutek Kulturkampfu, przeniosły się do Małopolski, gdzie w latach 70-tych XIX wieku otwarły szkoły w Krakowie i Tarnowie.


W 1900 roku w Oświęcimiu księża salezjanie uruchomili Gimnazjum Męskie im. Ks. Jana Bosko. Rok później w nowej siedzibie otwarli słynną Salezjańską Szkołę Rzemiosł, która kształciła wysokiej klasy rzemieślników.


To tylko wybrane przykłady pracy wychowawczej polskich zgromadzeń zakonnych. Temat jest niestety zbyt obszerny na ramy artykułu. Dodajmy jeszcze, że rozwój szkolnictwa zakonnego przerwała II wojna światowa. W PRL tylko nieliczne zakonne placówki oświatowe mogły kontynuować swą działalność. Na szczęście po 1989 roku obserwujemy ponowny okres prosperity szkół prowadzonych przez zakony.



NAJNOWSZE WYDANIE:
Pod opieką Matki
Dotarliśmy do 150. numeru „Przymierza z Maryją” – pisma tak wyczekiwanego w tysiącach polskich domów. W przeważającej mierze poświęciliśmy go Tej, którą obraliśmy za Patronkę – Matce Najświętszej. To Ona jest naszą Przewodniczką pewną do Nieba.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Świadectwo Pana Pawła

Pan Paweł wspiera Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi już od 20 lat, a w czerwcu wziął udział w pielgrzymce Apostołów Fatimy do portugalskiego sanktuarium. Pochodzi z Mazowsza, z parafii pod wezwaniem świętego Bartłomieja Apostoła w Paprotni. Tam przyjął sakrament chrztu i bierzmowania oraz przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej.

 

– Wiarę zachowałem po rodzicach i staram się ją kontynuować – opowiada pan Paweł. – Różaniec i modlitwę „Anioł Pański” odmawiam sam albo z Katolickim Radiem Podlasia z Siedlec. Staram się też, jeśli możliwości pozwolą, odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dzięki TV Trwam uczestniczyć w apelach jasnogórskich. W niedzielę i inne święta biorę udział w uroczystościach kościelnych, takich jak np. nabożeństwa fatimskie. Jak pogoda jest niesprzyjająca, taka jesienno-zimowa, to korzystam z uprzejmości znajomych i sąsiadów, żeby dojechać do kościoła autem.

– Staram się wspierać parafię w pracach gospodarczych, jeśli chodzi o utrzymanie terenów zielonych wokół świątyni. Jakieś pojęcie na ten temat mam, bo parę ładnych lat zajmowałem się pielęgnacją zieleni przy urzędzie gminy jako pracownik gospodarczy.

– Radzę sobie lepiej lub gorzej, ale odnoszę wrażenie, że osoby w wieku seniorskim, tak jak moja skromna osoba, nie zawsze są jeszcze komuś potrzebne, bo teraz liczy się młody, sprytny, no i trochę zamożny. Takie teraz mamy czasy, że raczej każdy chce utrzymywać kontakty z takimi osobami, a pokolenie starszych ludzi nie każdemu już pasuje.

 

20 lat w Apostolacie Fatimy


– O Stowarzyszeniu Ks. Piotra Skargi dowiedziałem się ponad 20 lat temu, przeglądając prasę katolicką. Zainteresowałem się i tak jakoś ta wymiana korespondencji między Stowarzyszeniem a mną trwa. Oczywiście, za wszystkie przesłane czasopisma, jak np. „Przymierze z Maryją” i dewocjonalia związane z Państwa działalnością, dziękuję bardzo.

– Czasami zaglądam na strony internetowe Stowarzyszenia i przeglądam, co tam akurat jest z aktualnych wiadomości. To, co Państwo robicie, na pewno jest potrzebne. Ja ze swojej strony nadal postaram się wspierać Stowarzyszenie i Apostolat Fatimy, tak jak do tej pory. Nie jest to może bardzo duża ofiara, ale „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, jak mówi przysłowie.

– Zaniepokoiła mnie informacja zawarta w ostatnim numerze „Przymierza z Maryją”, że nakład pisma spada. Uważam, że gdyby każdy wygospodarował te 15–20 zł, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza i bez problemu można byłoby pokryć koszty wydania i wysyłki „Przymierza…”.

 

Pielgrzymka do Fatimy


– Jestem bardzo zadowolony z wyjazdu z Apostolatem do Fatimy. To był mój pierwszy wyjazd w tak bardzo sławne miejsce. Wszystkie miejscowości, które zwiedzaliśmy, były zabytkowe i bardzo ciekawe, a świątynie i katedry monumentalne. Wszystkie miejsca robią ogromne wrażenie, a obiekty sakralne są jakby dwa razy większe od naszych. Trzeba wyrazić uznanie dla budowniczych, którzy te obiekty wznosili.

– Taki wyjazd to są dosyć poważne koszty, nie tylko jednostkowe, ale dla całej grupy. Byłem w grupie osób, które objęła taka życzliwa pomoc ze strony Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. Serdeczne „Bóg zapłać” za to, że miałem taką możliwość. Przypuszczam, że wszyscy są, tak jak ja, zadowoleni. Muszę pochwalić i wyrazić słowa wdzięczności dla organizatorów, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane.


oprac. Janusz Komenda


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa