Temat numeru
 
Msza Święta jest sercem Kościoła
ks. Grzegorz Śniadoch IBP

Trudno zamknąć temat Mszy Świętej w ramach jednego artykułu. Napisano o niej niezliczone ilości książek i nikogo to nie dziwi, bo Msza jest źródłem i szczytem życia Kościoła – jest jego sercem. Msza Święta jest ofiarą Ciała i Krwi Pana naszego Jezusa Chrystusa sprawowaną na naszych ołtarzach w sposób bezkrwawy pod postaciami chleba i wina dla upamiętniania ofiary krzyżowej. Jest to więc ze swojej istoty ta sama ofiara, co ofiara krzyżowa, gdyż ten sam Jezus Chrystus, który ofiarował siebie na Krzyżu, ofiarowuje się przez ręce swoich kapłanów, ale sposób, w jaki się to dzieje, jest bezkrwawy.

Msza czy Eucharystia?

 

Dzisiaj używa się zamiennie zwrotów Msza ŚwiętaEucharystia. Warto pamiętać, że tradycyjna nauka katolicka czyni pod tym względem subtelne, acz istotne rozróżnienia. Eucharystia to najważniejszy sakrament ustanowiony przez Jezusa Chrystusa pod postaciami chleba i wina, w którym jest prawdziwie (vere), rzeczywiście (realiter) i istotnie (substantialiter) obecny sam Jezus Chrystus, dawca łaski.

Czym zatem różni się sakrament Eucharystii od ofiary? Po pierwsze sakrament dokonuje się przez konsekrację i trwa, ofiara zaś wyczerpuje się i kończy z chwilą dokonania aktu ofiarowania. Dlatego Przenajświętszą Eucharystię przechowujemy ze czcią w tabernakulach i ma ona znaczenie sakramentu, a nie ofiary. Po drugie, dla tych, którzy przyjmują Eucharystię w postaci Hostii Przenajświętszej, staje się duchowym pokarmem oraz źródłem zasług i pożytków nadprzyrodzonych. Ofiara zaś ma ten skutek, że nie tylko daje możność zbierania zasług, lecz także zadośćuczynienia.            
 

Dlaczego składamy Ofiarę Mszy Świętej?

Ofiarę Mszy Świętej składamy Bogu z czterech powodów.

1) Aby oddać Bogu należną cześć i dlatego zwana jest ofiarą hołdu.

2) Aby podziękować Bogu za Jego dobrodziejstwa i dlatego zwana jest ofiarą dziękczynienia – eucharystyczną.

3) Aby przebłagać Boga i zadośćuczynić za nasze grzechy oraz aby wspomóc dusze w czyśćcu cierpiące i dlatego zwana jest ofiarą przebłagalną.

4) Aby wyprosić u Boga wszystkie łaski, które są nam potrzebne i dlatego zwana jest ofiarą prośby.

 

Dziś często można usłyszeć stwierdzenie, że istotnym celem Mszy Świętej jest ewangelizacja. Taka teza może być poważnym błędem, który ­instrumentalizuje Mszę Świętą i sprowadza ją do roli narzędzia. Pierwszym i głównym celem Mszy jest oddanie czci i nie można kultu prawdziwego Boga redukować do roli narzędzia, choćby uprzywilejowanego, i nawet w tak ważnej sprawie, jaką jest głoszenie Ewangelii.

 

Choć mamy wiele obrządków i rytów, to cele każdej Mszy Świętej są te same i ze swej sakramentalnej istoty nie mogą być inne. Zbawiciel zostawił nam tylko to, co jest absolutnie konieczne, aby sakrament zaistniał, resztę zaś pozostawił Kościołowi. Obrzędy, które okalają przeistoczenie, miały zatem swobodnie same się rozwinąć pod wpływem określonej kultury, wypływając z głębi przepełnionych modlitwą dusz świętych.
 

Rozwój Mszy


Aby lepiej wyjaśnić ten proces powstawania i nawarstwiania się przez wieki liturgii mszalnej, posłużmy się obrazem starej katedry. Katedra zwykle jest najstarszym kościołem każdej diecezji. W Polsce nie brak jest wspaniałych wiekowych gotyckich katedr, których początki sięgają czasów Średniowiecza. Gdy zejdziemy do krypt, często możemy zobaczyć pozostałości po pierwszej romańskiej budowli, wkomponowanej w potężne fundamenty lub podstawy kolumn nowej gotyckiej świątyni.

 

Styl romański, używający kamieni, surowy i prosty poprzedzający strzelisty gotyk, to odpowiednik czasów apostolskich, kiedy Mszę Świętą sprawowano w sposób prosty i surowy, nawiązując do Wieczernika i Ostatniej Wieczerzy.

 

Potem, gdy pierwotna budowla romańska okazała się niewystarczająca i zbyt mała, rozwój kultury chrześcijańskiej i sztuki budowlanej pozwolił wznieść potężny budynek, wysokie okna i sklepienia oraz strzeliste wieże gotyckiej świątyni. Resztki zaś pierwotnego romańskiego kościoła wkomponowano w jej fundamenty i ściany. To czas Średniowiecza, najdłuższej epoki w dziejach chrześcijaństwa. Miała ona największy wpływ na rozwój i ostateczny kształt liturgii ­mszalnej.

 

Następne epoki – renesans, barok i klasycyzm, kolejno dobudowywały nowe kaplice, ozdabiały ołtarze i ściany, czasem hełmy wież. Dlatego w starych katedrach widzimy wiele nakładających się epok i stylów, które przyczyniły się do podniesienia splendoru i wspaniałości całej budowli, a nam stale przypominają o pobożności i wierze poprzednich pokoleń. Jedne rzeczy z czasem przebudowywano, inne zmieniały swe przeznaczenie. Niemniej główny korpus to potężna gotycka średniowieczna bryła, na której kolejne epoki i pokolenia pozostawiały swoje ślady.
 

 
Novus Ordo Missae

 

Podobnie wyglądał rozwój obrzędów Mszy Świętej aż do roku 1970. Wtedy to, na fali posoborowych zmian wprowadzono nowe obrzędy Mszy Świętej (Novus Ordo Missae). W myśl ojców zgromadzonych na Soborze Watykańskim II reforma liturgiczna miała być oczyszczeniem liturgii z nagromadzonych przez wieki różnych obciążających ją zabytków, a używając naszego porównania do katedry – niejako przywrócić jej pierwotną surowość gotyckiej architektury poprzez usunięcie być może zbyt wybujałych dodatków późniejszych stylów, które nie do końca ze sobą wzajemnie korespondują. Zamiast tego jednak postanowiono zupełnie zburzyć katedrę z myślą, że z powstałego gruzu wzniesiemy jakąś nową, nowoczesną w kształcie, strukturze i wystroju świątynię, znacznie lepszą i funkcjonalniejszą od poprzedniej. To porównanie może wydawać nam się dość drastyczne, ale tak w istocie zrobiono i wdrożono pomimo oporu reformę, która zmiotła niemalże całą liturgiczną spuściznę dziejów chrześcijaństwa, czasem niestety dewastując nawet piękne zabytki kościelnej architektury, aby „dostosować” je do wymogów nowej Mszy. Przykro jest o tym pisać, ale tak było. Kardynał Józef Ratzinger, późniejszy papież Benedykt XVI w swojej autobiografii opisał ten czas jako okres wielkiego zamętu. Wprowadzano zupełnie nowy mszał, któremu jako wykładowca teologii w Ratyzbonie, przyglądał się z osłupieniem. Burzono starożytną budowlę i tworzono inną, nawet jeśli używano do tego materiałów, z których zbudowana była stara konstrukcja.
 

Reakcja Pawła VI

 

Najbardziej zaś dotknięty był dyskryminacją dotychczasowego starego rytu. Ogłoszenie zakazanym mszału, który był wypracowywany przez wieki, poczynając od czasów sakramentarzy Kościoła starożytnego, spowodowało wyłom w historii liturgii i jego następstwa mogły być tylko tragiczne. Papież Paweł VI w 1972 roku powiedział swoje słynne słowa: Odnosimy wrażenie, że przez jakąś szczelinę wdarł się do Kościoła Bożego swąd (dym) szatana. Kardynał Virgilio Noe, mistrz ceremonii liturgicznych za pontyfikatu m.in. Pawła VI, w jednym z wywiadów powiedział, że papież Montini do szatana klasyfikował owych kapłanów, biskupów i kardynałów, którzy nie czcili Pana poprzez złe sprawowanie Mszy Świętej – wskutek błędnej interpretacji i błędnego zastosowania wytycznych Vaticanum II. Mówił o dymie szatana, ponieważ uważał, iż księża, którzy w imię kreatywności oszpecali Mszę Świętą, byli w rzeczywistości opętani przez próżność i pychę Nieprzyjaciela. Dym szatana nie był więc niczym innym jak mentalnością, która chciała przeinaczyć tradycyjne kanony liturgiczne w sprawowaniu Eucharystii. Potępiał protagonistyczne zapędy, delirium wszechmocy, które miały ­miejsce w liturgii posoborowej. Msza to święta ceremonia, powtarzał często, wszystko musi być przygotowane i adekwatnie przestudiowane szanując kanony, nikt nie jest panem Mszy. Niestety, po Vaticanum II wielu tego nie zrozumiało, a Paweł VI cierpiał z tego powodu, uważając owe zjawisko za atak demona. Szkoda, że tak mało osób posłuchało słów Ojca Świętego, a liturgia katolicka pogrążyła się w chaosie zmian, nadużyć, niedbalstwa i samowolnego dostosowywania do „kreatywności” celebransów.    
 

Summorum Pontificum – powrót starej Mszy?

 

Ksiądz Ratzinger, potem biskup, kardynał, a wreszcie papież, patrzył na to z wielkim bólem i powiedział również znamienne słowa, że współczesny kryzys Kościoła wypływa z kryzysu liturgii. Jeśli bowiem serce jest chore, to całe ciało słabnie. Benedykt XVI nie tylko sam celebrował świętą liturgię z największą starannością i pięknem, ale postanowił też naprawić dziejową niesprawiedliwość, jaka spotkała dawną Mszę, wszystkich kapłanów i katolików, którzy przez lata prosili o jej przywrócenie i cierpieli szykany z tego powodu.

 

W roku 2007 wydał List Apostolski w formie motu proprio Summorum Pontificum, mocą którego od święta Podwyższenia Krzyża Świętego tegoż roku w całym Kościele katolickim można odprawiać Mszę Świętą na dwa sposoby – w sposób starożytny, czyli tak, jak to powszechne było we wszystkich kościołach i kaplicach do roku 1970 (forma nadzwyczajna) oraz w formie zwyczajnej, czyli tak, jak to ma miejsce obecnie.

 

Nikogo zatem już specjalnie nie dziwi fakt, że w wielu miastach Polski można trafić do świątyni, gdzie odprawiana jest „stara” Msza – w dostojnej łacinie, w pięknych szatach i z gregoriańskim śpiewem. Zadziwiające jest, że po tylu latach tak wielu ludzi i całe rodziny pragną budować swoją katolicką tożsamość, karmiąc się duchowością, która razem z łaskami sakramentalnymi płynie do nas z liturgii, przez tyle wieków tworzącej i wynoszącej na wyżyny cały chrześcijański świat.

 

W jej ceremoniach i słowach bowiem kryje się cała teologiczna głębia minionych wieków i precyzja katolickich dogmatów.
 

Idźmy za tym, co prowadzi do wieczności!


Zamiast gonić za tym, co ciągle się zmienia i podległe jest kaprysom współczesności, idźmy za tym, co wiecznotrwałe, co oparło się współczesnym barbarzyńcom właśnie dlatego, że ma w sobie nieprzemijającą moc najpiękniejszej kultury i cywilizacji. Gdziekolwiek to ziarnko jest zasiane i podlewane, tam rozkwita ona na nowo w kapłańskiej pobożności, w rodzinach, w powołaniach i poświęceniu. Ks. Fryderyk Faber, XIX‑wieczny konwertyta pisał o rzymskiej Mszy, że jest to najpiękniejsza rzecz po tej stronie nieba. Wychodząc z wielkiej myśli Kościoła, wynosi nas ponad ziemię i ponad samych siebie; i otacza nas obłokiem mistycznej słodyczy i wzniosłości liturgii więcej niż anielskiej; sama nas oczyszcza i oczarowuje swym niebiańskim urokiem tak, że wszystkie nasze zmysły zdają się widzieć, słyszeć, czuć, smakować i dotykać czegoś, czego ta ziemia dać nie może.



Jak żadna czynność nie może być wyższa od konsekracji Ciała Chrystusowego, tak żaden stan nie może być wyższy od kapłaństwa.

Św. Albert Wielki

 

Msza Święta uobecnia ofiarę Krzyża, nie powiększa jej, niczego jej nie dodaje ani jej nie mnoży. To, co się powtarza, to sprawowanie „memoriale”, „ukazanie pamiątki”, przez co jedyna i ostateczna odkupieńcza ofiara Chrystusa zawsze uobecnia się w czasie. Natura ofiarnicza tajemnicy Eucharystii nie może być zatem pojmowana jako coś oddzielnego, niezwiązanego z krzyżem lub też odnoszącego się jedynie pośrednio do ofiary na Kalwarii.

Eucharystia przez swój ścisły związek z ofiarą na Golgocie jest „ofiarą w pełnym sensie”, a nie tylko w sensie ogólnym, jakby jedynie chodziło o zwykłe darowanie się Chrystusa jako pokarm duchowy dla wiernych, bowiem dar Jego miłości i Jego posłuszeństwa aż do ostatniego tchnienia (por. J 10, 17–18) jest przede wszystkim darem dla Jego Ojca.

Św. Jan Paweł II

 

Powinniśmy się starać tak przy odprawianiu Mszy Świętej, jak i przy jej słuchaniu o odpowiednie usposobienie duszy, którego wymaga Najświętsza Tajemnica. (…) Oddawanie czci Panu Jezusowi w Sakramencie Ołtarza było i jest dla mnie źródłem cierpliwości, wytrwałości, ratunku, pociechy, jest dosłownie źródłem życia, „fons vitae”…

Św. Rafał Kalinowski

Wszystkie dobre dzieła razem wzięte nie dają się porównać z Najświętszą Ofiarą Mszy Świętej, gdyż są dziełami ludzkimi, Msza zaś jest dziełem Boga… Męczeństwo jest nieporównywalne z niczym; jest to ofiara, jaką człowiek składa Bogu ze swego życia; Msza św. jest ofiarą, którą ze swojego Ciała i swojej Krwi Bóg składa za człowieka… Trzeba poświęcić co najmniej kwadrans, aby dobrze się przygotować do uczestnictwa we Mszy Świętej. Powinniśmy unicestwić się przed Panem Bogiem, tak jak On głęboko unicestwia się w sakramencie Eucharystii.

Św. Jan Maria Vianney

 

Celebracja eucharystyczna jest czymś znacznie więcej niż tylko ucztą. Za każdym razem, kiedy sprawujemy ten sakrament, uczestniczymy w tajemnicy męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.

papież Franciszek

 

Ofiara Mszy Świętej jest chwałą nieba, zbawieniem ziemi i czyśćca, postrachem piekła. W Ofierze tej zawiera się wszystko, co najgodniejsze podziwu aniołów i ludzi. Ona jest skarbem wszystkich łask, zapewnieniem nieśmiertelności, przypieczętowaniem wszystkich dobrodziejstw, jakie Pan Bóg kiedykolwiek nam uczynił.

Bł. abp Antoni Julian ­Nowowiejski 

 

Msza Święta jest najpiękniejszą rzeczą po tej stronie Nieba.

Ks. Fryderyk Faber, konwertyta z anglikanizmu


Uczestnicząc we Mszy Świętej, odnawiaj swoją wiarę. Wznoś swą myśl ku tajemnicy, która dzieje się na twoich oczach. Przenieś się myślą na Kalwarię. Myśl o Ofierze i rozważaj Osobę, która ofiaruje się Bożej sprawiedliwości, płacąc cenę twego odkupienia.

Każda Msza Święta, w której dobrze i pobożnie się uczestniczy, jest przyczyną cudownych działań w naszej duszy, obfitych łask duchowych i materialnych, których my sami nawet nie znamy. Dla osiągnięcia takiego celu nie marnuj bezowocnie twego skarbu, ale go wykorzystaj. Wyjdź z domu i uczestnicz we Mszy Świętej. Świat mógłby istnieć nawet bez słońca, ale nie może istnieć bez Mszy Świętej.

Św. Ojciec Pio

 

Kierunkiem zwracania się w liturgii jest Bóg. Nie idzie o to, aby osiągnąć pastoralne czy jakieś inne efekty; one są przez Niego aż nadto udzielane, o ile liturgia odbywa się prawidłowo, tj. gdy przestrzegana jest zasada: najpierw Pan Bóg. Jeśli zaś owa orientacja na Boga zostaje podporządkowana naszym różnej postaci życzeniom, wówczas liturgia w swoim rdzeniu jest schorzała.

Kard. Józef Ratzinger
(papież Benedykt XVI)

 
 Żyć życiem Eucharystii, to całkowicie wyjść z ciasnoty życia własnego i wzrastać w nieskończoności życia Chrystusowego.

Św. Teresa Benedykta od Krzyża (Edyta Stein)



NAJNOWSZE WYDANIE:
Uczmy i wychowujmy po katolicku!
W tym numerze „Przymierza z Maryją” postanowiliśmy podjąć tematykę edukacji młodych pokoleń Polaków. Pokładamy nadzieję w chrześcijańskim, czy też ściślej – katolickim kształceniu i wychowaniu. Pamiętamy bowiem, że katolicyzm jest nie tylko doktryną, dogmatem czy też zbiorem modlitw i obrzędów, lecz nade wszystko żywą relacją z Bogiem i powinien oddziaływać na całe państwo i całe społeczeństwo.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
W odwiedzinach u Fatimskiej Pani
Roman Motoła

Pomiędzy 25 a 29 maja wraz z grupą Apostołów Fatimy pielgrzymowaliśmy do miejsca, w którym 109 lat temu trojgu portugalskim pastuszkom ukazywała się Matka Boża, niosąc światu przesłanie pokuty i nadziei.

 

Fatima, choć jest odwiedzana przez bardzo licznych wiernych oraz turystów, zdołała jednak zachować atmosferę ciszy. Wyjąwszy największe uroczystości gromadzące wielotysięczne rzesze uczestników, można tam zarówno modlić się, jak i słuchać w skupieniu. Każdego dnia chętnie korzystaliśmy z tej możliwości tym bardziej, że nasz hotel położony był w bezpośredniej bliskości bazyliki oraz miejsca Maryjnych objawień.


Codziennie uczestniczyliśmy też w tradycyjnych nabożeństwach i procesjach na olbrzymim placu przed sanktuarium. W trakcie trzeciego wieczoru przedstawiciele naszej grupy mieli zaszczytną okazję prowadzić fragment modlitwy. W pamięci uczestników pozostanie z pewnością atmosfera towarzysząca tym różańcowym spotkaniom. Wypowiadane przez setki pielgrzymów w różnych językach wezwania Ojcze nasz… i Zdrowaś Maryjo… podkreślały zarówno jedność jak i różnorodność Kościoła. Z drugiej strony jednak – zamiast harmonii rodziły szum, utrudniając modlitewne skupienie. Może gospodarze tego cudownego miejsca zechcą kiedyś „odkryć” na nowo łacinę?


Niespokojny duch współczesności daje też w Fatimie znać o sobie w sposób widoczny gołym okiem. Niby w trosce o prostotę i skromność stara się on jak może zasłonić sanktuarium, wznosząc wokół betonowe bryły, z których niektóre nawet zostały poświęcone jako miejsca katolickiego kultu. Tylko co wspólnego z żywą, autentyczną wiarą mogą mieć płaskie, szare bunkry albo kaplice, w których Tabernakulum przypomina bardziej skrzynkę na narzędzia? Albo co powiedzieć o ustawionym tuż przy nowej bazylice wielkim krzyżu, na którym zamiast Chrystusa umieszczono dziwaczną postać jakby wyjętą ze starożytnych hieroglifów? W kulturowym kontekście naszych czasów to raczej karykatura niż godny wizerunek Zbawiciela…

Zatem nawet w bezpośrednim otoczeniu sanktuarium naocznie przekonaliśmy się, że wewnątrz Kościoła toczy się ogromna walka o kształt katolicyzmu i o serca wierzących. Do czego to zmaganie może prowadzić, widzieliśmy w urokliwym, niewielkim mieście Obidos, gdzie w miejscu dawnego kościoła działa dzisiaj… księgarnia.


Nasze pielgrzymkowe wyprawy, których celem były wspaniałe klasztory w miasteczku Alcobaça czy w Batalhi, przeniosły nas do czasów, gdy świątynie bez wątpienia wznoszono na chwałę Bożą, na przykład – w podzięce za Opatrznościową pomoc w wygranej bitwie o niepodległość kraju. Zachwyt budziła potężna, a zarazem misterna architektura tych monumentalnych dzieł, wspaniałe zdobienia, dbałość ich twórców o detale, połączenie talentów z wytrwałością i pracowitością budowniczych.


Podążyliśmy też śladami fatimskich wizjonerów – Łucji dos Santos oraz świętych Hiacynty i Franciszka Marto. Modliliśmy się przy ich grobach. Odprawiliśmy Drogę Krzyżową w ich rodzinnych stronach, odwiedziliśmy domy, w których żyli.


W miejscu objawień Matki Bożej zapaliliśmy świece przywiezione wraz z intencjami powierzonymi nam przez Darczyńców w ramach akcji „Twoje światło w Fatimie”.

Podczas tej kilkudniowej wyprawy na każdym kroku spotykaliśmy się z serdeczną otwartością Portugalczyków. Podziwialiśmy ich ludową sztukę i zwyczaje. Mimo że nasze kraje są od siebie bardzo oddalone, w żaden sposób nie czuliśmy się obco. Sprawiła to oczywiście sama Matka Boża, ale też kulturowa bliskość biorąca swój początek w naszej wspólnej wierze. Podczas wyjazdów do historycznych miejsc, które znalazły się na trasie naszej pielgrzymki, mieliśmy okazję przekonać się, że Maryja swoją opieką otacza nie tylko nasz naród, lecz wszystkie nacje, które się Jej ufnie oddają, a także każdą osobę, która zawierza Jej siebie oraz swych bliskich.


Dzieje Portugalii to również historia wierności Bogu i odstępstw, także w życiu władców. Trudne momenty w wymiarze tak osobistym, jak i zbiorowym, przypominają o konieczności ciągłego zabiegania o własną duszę i o łaskę Opatrzności. Wierność przynosi pomyślność – przynajmniej w życiu duchowym. Odstępstwo owocuje nieszczęściem i śmiercią. Te uniwersalne prawdy przychodziły na myśl, gdy słuchaliśmy opowieści przewodników o portugalskich monarchach i wodzach, zwycięskich bitwach i nieszczęśliwych losach grzesznych kochanków.


Byli tym razem pośród Apostołów Fatimy reprezentanci każdego spośród żyjących pokoleń. Najmłodszy uczestnik liczył sobie 13 lat, zaś senior, pan Zdzisław – już 94. – Całe życie marzyłem, by tu przyjechać – przyznał w rozmowie.


Nasza pielgrzymka nie byłaby tak bogata w duchową treść bez obecności duszpasterza – księdza Krzysztofa. Oprócz zapewnienia nam możliwości codziennego wysłuchania Mszy Świętej, dawał on wyrazy swej niezwykłej czci dla Matki Bożej śpiewem Godzinek i pięknych pieśni.


Każdy z nas przywiózł Matce Bożej bagaż własnych intencji, od tych najbardziej osobistych po zbiorowe – dotyczące Kościoła i Ojczyzny. Każdy też otrzymał w duchowym wymiarze to, czego najbardziej potrzebował. To doświadczenie znają wszyscy pielgrzymujący ze szczerą intencją w miejsca szczególnie wybrane przez Pana Boga i przez Maryję.

Wśród tych niezwykłych miejsc jest też Fatima, niosąca do Nieba już od ponad wieku nieprzerwany strumień ludzkiej modlitwy.


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa