Temat numeru
 
Ziemia Święta - Impresje
Bogusław Bajor

Ziemia uświęcona obecnością Zbawiciela, Jego Matki, św. Józefa, Patriarchów, Proroków, Świętych. Ta Kraina jest świadkiem narodzenia, nauczania, męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Przesiąknięta Jego krwią, a także krwią proroków, męczenników, wyznawców, pielgrzymów i zwykłych mieszkańców – oczekuje wraz z całym światem ponownego przyjścia Tego, którego wydała. Jedyne takie miejsce na Ziemi…

 

Ziemia Święta. Daleka i bliska zarazem. Geograficznie i kulturowo. Cywilizacyjny tygiel oddalony od Polski o ponad 2500 kilometrów, ale lot z Krakowa trwa niecałe 3,5 godziny. Dla porównania – podróż z podwawelskiego grodu do Gdańska superszybkim pociągiem trwa 2 godziny dłużej… Pozwólcie, Drodzy Czytelnicy, że w ogromnym skrócie przybliżę Wam kilka miejsc, tak jak je zapamiętałem.

 

Nazaret

 

Tutaj wszystko się zaczęło… Według apokryficznej Protoewangelii Jakuba, Joachim i Anna długo nie mogli doczekać się dziecka, przysięgli więc Bogu, że jeżeli da im potomka, oddadzą Mu go na służbę. Pewnej nocy Annie przyśnił się Anioł, który oznajmił jej, że urodzi córkę. Maria – bo takie imię miała otrzymać dziewczynka, zasłynie z czystości, piękna, dobroci. Cały świat będzie ją wysławiał.

 

Dziewięć miesięcy później przyszła na świat Ta, która wraz ze Swym Synem zdeptała głowę węża pradawnego – szatana. Miała trzy lata, gdy została oddana na wychowanie kapłanom i kobietom usługującym w świątyni. Jako czternastolatka wróciła do Nazaretu i poślubiła Józefa z królewskiego rodu Dawida z pokolenia Judy.

 

Późniejsza historia jest już znana. Powtarzamy ją codziennie w południe podczas modlitwy: Anioł Pański zwiastował Pannie Maryi i poczęła z Ducha Świętego… To bezprecedensowe wydarzenie miało miejsce w Grocie Zwiastowania. Dziś to część może niezbyt pięknej, acz imponującej bazyliki Zwiastowania NMP.

 

Będąc tam, czułem że dotykam wieczności. Niby to wszystko wiedziałem, słyszałem i czytałem o tym dziesiątki razy, a jednak wizyta w miejscu, w którym 2000 lat temu odbyła się rozmowa Maryi z Archaniołem Gabrielem, podczas której wypowiedziała słynne niech mi się stanie według słowa twego, pozostawiła we mnie głęboki ślad. Trudno się dziwić – wszak ostatecznym skutkiem rozmowy jest Zbawienie. Moje i Twoje, Drogi Czytelniku!

 

Po zwiastowaniu Maryja udała się do swej krewnej Elżbiety, która również oczekiwała potomka – Jana Chrzciciela. Udała się do swej krewnej… – to może brzmieć dość banalnie, do czasu aż się tego wszystkiego nie zobaczy, nie doświadczy. Dom Elżbiety i Zachariasza w Ain Karim (Ein Kerem) koło Jerozolimy był oddalony od Nazaretu o ponad 150 kilometrów. Na piechotę ta młoda brzemienna dziewczyna szła przez górzysty, niebezpieczny teren 5–6 dni… To pierwsza Misjonarka, która niosła pod sercem Chrystusa! Ale dla Tej, której dusza wielbi Pana, nic nie było trudne. Bo wielkie rzeczy uczynił Jej Wszechmocny

 

Dzisiejszy Nazaret nie jest ładnym miastem. Miałem wrażenie chaosu. Zmierzają tutaj liczne chrześcijańskie pielgrzymki, ale samo miasto chrześcijańskie nie jest. Mówi się o nim nawet „arabska stolica Izraela”.

 

Zresztą rodzinne miasto Chrystusa przyjęło jego misję z lekceważeniem. I niewiele zdziałał tam cudów z powodu powszechnego niemal niedowiarstwa (por. Mt 13,58). A po nauce, jakiej udzielił zgromadzonym w tamtejszej synagodze, groźny tłum porwał Go z miejsca, wyrzucił z miasta i wyprowadził aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich, oddalił się. Udał się do Kafarnaum, miasta w Galilei (por. Łk 4, 29–31).

 

Zaiste, żaden prorok nie jest mile widziany w swojej Ojczyźnie. A tutaj przecież był Ktoś więcej niż prorok! Nie wiem, może to jakieś uprzedzenie, ale czułem, że dziś w Nazarecie sytuacja mogłaby się powtórzyć…

 

Jerozolima – Via Dolorosa

 

Byłem nieco zaskoczony, gdy zorientowałem się, że oto jestem na jerozolimskiej Drodze Krzyżowej. W Polsce na różnych Kalwariach, inaczej to wygląda. A tutaj? Jakoś tak mało nabożnie… Kolejne stacje jakby poukrywane. Za to w oczy rzucają się sklepy, handel, minitarg, usługi. Palestyńczycy oferują soki pachnące i wyglądające niezwykle kusząco. Jest gorąco i gwarno – jak to na Bliskim Wschodzie. Odniosłem wrażenie, być może mylne, że tutejsi handlarze nie mają chyba jakiejś głębszej refleksji, związanej z miejscem, w którym oferują swój towar. No, chyba że można na Drodze Krzyżowej zarobić… A, to co innego! Możemy tutaj nabyć np. korony cierniowe, krzyże…

 

I tak się zastanawiałem, czy dwa tysiące lat temu było inaczej? No tak, wtedy nie sprzedawali krzyży i koron cierniowych… Ale gdy zdruzgotany za nasze winy Pan Jezus niósł Swój ciężki Krzyż, drogę tę wypełniał tłum. Wśród ludu byli Jego zatwardziali wrogowie. Niewykluczone jednak, że kilka dni wcześniej podczas triumfalnego wjazdu Chrystusa do Jerozolimy wołali na Jego cześć: Hosanna! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie.

 

Teraz jednak nastroje społeczne się zmieniły.

Zbawiciel dźwigający Krzyż zauważył też Swych zwolenników, uczniów, płaczące niewiasty i ich smutek, rezygnację, poczucie klęski. Nie chciał, by nad Nim płakano…

 

Na Via Dolorosa złorzeczenia przeplatały się z błogosławieństwami, nienawiść z aktami miłości i heroizmu – vide: św. Weronika, mającą odwagę wytrzeć twarz Skazańcowi idącemu na haniebną śmierć krzyżową. I wreszcie krok w krok podążała za Nim Matka. Tradycja Drogi Krzyżowej poświęciła jedną stację na upamiętnienie spotkania Jezusa z Maryją. Ale przecież ich wzrok mógł się tam skrzyżować wielokrotnie.

 

Byli tam jego wrogowie, nieliczni zwolennicy. Ale można przypuszczać z dużą dozą prawdopodobieństwa, że większość stanowili „letni” handlarze i ich klienci, oddający się dyskusjom, kłótniom, targowaniu. Dla nich „ten z krzyżem” był tylko jednym ze skazańców. Obojętny był im Jego los, byli głusi na Jego naukę, ślepi na znaki, które czynił. Może wrażenie robił na nich niezwykły widok pokrytego ogromną ilością ran od biczowania, zakrwawionego człowieka, który mimo tak fatalnej kondycji, miał siłę nieść Krzyż. Tak, to mogło zastanawiać… Ale odkąd zaczął mu pomagać jakiś Szymon, w dodatku nie stąd, tylko gdzieś z libijskiej Cyreny, stracili resztki zainteresowania.

 

Obojętni, neutralni światopoglądowo… Także dziś takich osób jest mnóstwo. Nie tylko w Ziemi Świętej. Do nich skierowana jest Boska przestroga: Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust (Ap 3,15–16).

 

I jeszcze polskie pamiątki związane z jerozolimską Via Dolorosa. Kaplice poświęcone stacjom: Pierwszego Upadku i Spotkania z Matką zwane są kaplicami polskimi. Wiąże się to z aktywnością ks. Stefana Pietruszki‑Jabłonowskiego i hojnością polskich żołnierzy, którzy odnowili kaplicę Pierwszego Upadku. Wewnątrz znajdują się polskie akcenty: orzeł, krzyż niesiony przez żołnierzy podczas wielkopiątkowej procesji w 1941 roku oraz obraz przedstawiający „drogę krzyżową Polski”. Z kolei w następnej kaplicy, wykonany z białego marmuru ołtarz podtrzymują dwa białe orły, zdobi go rzeźba Tadeusza Zielińskiego ukazująca spotkanie Jezusa z Matką.

 

Jerozolima – Bazylika Grobu Pańskiego

 

Religijny tygiel. Taka była moja pierwsza myśl, gdy znalazłem się przed Bazyliką Grobu Pańskiego. Miejscem tym opiekują się grecy, ormianie, katolicy. Swoje malutkie miejsce mają w nim także koptowie. Przed bazyliką wielobarwny tłum pobożnych pielgrzymów, obojętnych religijnie turystów, saudyjskie kobiety w nikabach, brodaci salafici, uzbrojeni żołnierze, policjanci i strażnicy izraelscy, od czasu do czasu przemykający gdzieś w oddali ortodoksyjni żydzi. Mieszanina języków, słychać chrześcijańskie modlitwy i zagłuszający je głośny krzyk muezzina z pobliskiego minaretu. Taka jest dziś rzeczywistość miejsca, w którym umarł i zmartwychwstał nasz Pan.

 

Po wejściu do bazyliki, po prawej stronie – pięć metrów nad posadzką świątyni znajduje się Golgota. Tutaj dokonało się nasze Zbawienie. Triumf cnoty nad grzechem, dobra nad złem, życia nad śmiercią, Chrystusa nad szatanem. Najważniejsze miejsce na świecie zaznaczone jest srebrną okrągłą płytą. Nad nią znajduje się ołtarz, a za nim wiszący na Krzyżu Jezus i towarzysząca Mu Maryja ze św. Janem. Obok ołtarza – fragment skały z widoczną szczeliną. Tak! Powstała wtedy, gdy Chrystus oddał ostatnie tchnienie i zatrzęsła się ziemia.

 

Pod miejscem kaźni Jezusa znajduje się kaplica Adama. Według tradycji tam właśnie znajduje się grób pierwszego człowieka. Krew umęczonego i przybitego do Krzyża Chrystusa spłynęła szczeliną na jego czaszkę, obmywając go symbolicznie z grzechu, który popełnił w Raju.


Mistyka tego miejsca połączona ze wzruszeniem, odbiera mowę. Cisza, kontemplacja, modlitwa, prośby, postanowienia i wdzięczność. Tylko to mogę ofiarować…

 

Drugim miejscem jest kaplica Grobu Świętego. „Kościółek w kościele”, do którego dzień w dzień stoją długie kolejki. Nad sprawnym wejściem do grobu czuwa grecki ortodoks. Brodaty mnich, pełen powagi. Wprawdzie nie wyobrażam sobie uśmiechu na jego ustach, ale żałuję, że nie jest w pełnej jedności z Kościołem katolickim. Potrzebni są u nas tak twardzi duchowni.

 

Samo miejsce, w którym spoczął Pan Jezus, a po trzech dniach zmartwychwstał – maleńkie, ciasne, niskie. Żeby doń wejść trzeba się skłonić, uniżyć. Po ostatnich pracach archeologicznych widoczna jest skała, na której leżał Chrystus. To milczący świadek Zmartwychwstania. Jestem pewien, że króciuteńka wizyta w tym miejscu przyniesie owoce. Bo już nie tyle wierzę, ale wiem, że On zmartwychwstał!

Ciąg dalszy nastąpi…

 

Bogusław Bajor

 



NAJNOWSZE WYDANIE:
Uczmy i wychowujmy po katolicku!
W tym numerze „Przymierza z Maryją” postanowiliśmy podjąć tematykę edukacji młodych pokoleń Polaków. Pokładamy nadzieję w chrześcijańskim, czy też ściślej – katolickim kształceniu i wychowaniu. Pamiętamy bowiem, że katolicyzm jest nie tylko doktryną, dogmatem czy też zbiorem modlitw i obrzędów, lecz nade wszystko żywą relacją z Bogiem i powinien oddziaływać na całe państwo i całe społeczeństwo.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
W odwiedzinach u Fatimskiej Pani
Roman Motoła

Pomiędzy 25 a 29 maja wraz z grupą Apostołów Fatimy pielgrzymowaliśmy do miejsca, w którym 109 lat temu trojgu portugalskim pastuszkom ukazywała się Matka Boża, niosąc światu przesłanie pokuty i nadziei.

 

Fatima, choć jest odwiedzana przez bardzo licznych wiernych oraz turystów, zdołała jednak zachować atmosferę ciszy. Wyjąwszy największe uroczystości gromadzące wielotysięczne rzesze uczestników, można tam zarówno modlić się, jak i słuchać w skupieniu. Każdego dnia chętnie korzystaliśmy z tej możliwości tym bardziej, że nasz hotel położony był w bezpośredniej bliskości bazyliki oraz miejsca Maryjnych objawień.


Codziennie uczestniczyliśmy też w tradycyjnych nabożeństwach i procesjach na olbrzymim placu przed sanktuarium. W trakcie trzeciego wieczoru przedstawiciele naszej grupy mieli zaszczytną okazję prowadzić fragment modlitwy. W pamięci uczestników pozostanie z pewnością atmosfera towarzysząca tym różańcowym spotkaniom. Wypowiadane przez setki pielgrzymów w różnych językach wezwania Ojcze nasz… i Zdrowaś Maryjo… podkreślały zarówno jedność jak i różnorodność Kościoła. Z drugiej strony jednak – zamiast harmonii rodziły szum, utrudniając modlitewne skupienie. Może gospodarze tego cudownego miejsca zechcą kiedyś „odkryć” na nowo łacinę?


Niespokojny duch współczesności daje też w Fatimie znać o sobie w sposób widoczny gołym okiem. Niby w trosce o prostotę i skromność stara się on jak może zasłonić sanktuarium, wznosząc wokół betonowe bryły, z których niektóre nawet zostały poświęcone jako miejsca katolickiego kultu. Tylko co wspólnego z żywą, autentyczną wiarą mogą mieć płaskie, szare bunkry albo kaplice, w których Tabernakulum przypomina bardziej skrzynkę na narzędzia? Albo co powiedzieć o ustawionym tuż przy nowej bazylice wielkim krzyżu, na którym zamiast Chrystusa umieszczono dziwaczną postać jakby wyjętą ze starożytnych hieroglifów? W kulturowym kontekście naszych czasów to raczej karykatura niż godny wizerunek Zbawiciela…

Zatem nawet w bezpośrednim otoczeniu sanktuarium naocznie przekonaliśmy się, że wewnątrz Kościoła toczy się ogromna walka o kształt katolicyzmu i o serca wierzących. Do czego to zmaganie może prowadzić, widzieliśmy w urokliwym, niewielkim mieście Obidos, gdzie w miejscu dawnego kościoła działa dzisiaj… księgarnia.


Nasze pielgrzymkowe wyprawy, których celem były wspaniałe klasztory w miasteczku Alcobaça czy w Batalhi, przeniosły nas do czasów, gdy świątynie bez wątpienia wznoszono na chwałę Bożą, na przykład – w podzięce za Opatrznościową pomoc w wygranej bitwie o niepodległość kraju. Zachwyt budziła potężna, a zarazem misterna architektura tych monumentalnych dzieł, wspaniałe zdobienia, dbałość ich twórców o detale, połączenie talentów z wytrwałością i pracowitością budowniczych.


Podążyliśmy też śladami fatimskich wizjonerów – Łucji dos Santos oraz świętych Hiacynty i Franciszka Marto. Modliliśmy się przy ich grobach. Odprawiliśmy Drogę Krzyżową w ich rodzinnych stronach, odwiedziliśmy domy, w których żyli.


W miejscu objawień Matki Bożej zapaliliśmy świece przywiezione wraz z intencjami powierzonymi nam przez Darczyńców w ramach akcji „Twoje światło w Fatimie”.

Podczas tej kilkudniowej wyprawy na każdym kroku spotykaliśmy się z serdeczną otwartością Portugalczyków. Podziwialiśmy ich ludową sztukę i zwyczaje. Mimo że nasze kraje są od siebie bardzo oddalone, w żaden sposób nie czuliśmy się obco. Sprawiła to oczywiście sama Matka Boża, ale też kulturowa bliskość biorąca swój początek w naszej wspólnej wierze. Podczas wyjazdów do historycznych miejsc, które znalazły się na trasie naszej pielgrzymki, mieliśmy okazję przekonać się, że Maryja swoją opieką otacza nie tylko nasz naród, lecz wszystkie nacje, które się Jej ufnie oddają, a także każdą osobę, która zawierza Jej siebie oraz swych bliskich.


Dzieje Portugalii to również historia wierności Bogu i odstępstw, także w życiu władców. Trudne momenty w wymiarze tak osobistym, jak i zbiorowym, przypominają o konieczności ciągłego zabiegania o własną duszę i o łaskę Opatrzności. Wierność przynosi pomyślność – przynajmniej w życiu duchowym. Odstępstwo owocuje nieszczęściem i śmiercią. Te uniwersalne prawdy przychodziły na myśl, gdy słuchaliśmy opowieści przewodników o portugalskich monarchach i wodzach, zwycięskich bitwach i nieszczęśliwych losach grzesznych kochanków.


Byli tym razem pośród Apostołów Fatimy reprezentanci każdego spośród żyjących pokoleń. Najmłodszy uczestnik liczył sobie 13 lat, zaś senior, pan Zdzisław – już 94. – Całe życie marzyłem, by tu przyjechać – przyznał w rozmowie.


Nasza pielgrzymka nie byłaby tak bogata w duchową treść bez obecności duszpasterza – księdza Krzysztofa. Oprócz zapewnienia nam możliwości codziennego wysłuchania Mszy Świętej, dawał on wyrazy swej niezwykłej czci dla Matki Bożej śpiewem Godzinek i pięknych pieśni.


Każdy z nas przywiózł Matce Bożej bagaż własnych intencji, od tych najbardziej osobistych po zbiorowe – dotyczące Kościoła i Ojczyzny. Każdy też otrzymał w duchowym wymiarze to, czego najbardziej potrzebował. To doświadczenie znają wszyscy pielgrzymujący ze szczerą intencją w miejsca szczególnie wybrane przez Pana Boga i przez Maryję.

Wśród tych niezwykłych miejsc jest też Fatima, niosąca do Nieba już od ponad wieku nieprzerwany strumień ludzkiej modlitwy.


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa